08 września 2015

notatka pisana na telefonie (do czego to doszło, czy to 2013?)

Leze na dokupionym materacu w moim nowym mieszkaniu na 12 pietrze. W telewizorze (przyniesionym na szybko z piwnicy) Sheldon, Penny i Leonard. Internetu jak nie było tak nie ma (chociaz S. obiecuje mi "sticka" juz od kilku dni). Kot wciaz samobójczy, łazi po balustradzie jak gdyby nigdy nic. 

Nowa praca jest na razie totalnie neutralna. Ni ją kocham ni nienawidze. Po prostu jest. Wiadomo, juz nowi znajomi, nowe słówka, nowe obowiązki.. I wielkie niedospanie dnia każdego powszedniego. Duzo sie uczę. Mysle ze bede w stanie to polubic, jednocześnie majac w podświadomości wszystkie inne plany. Nie zostanę to długo. Miłość miłością, ale sa na swiecie inne miejsca ktore mnie wołają. JUZ mi sie nudzi. 

Podczas takich rozmow jak wczoraj z Kalo, albo podczas myślenia o mamie M., mam wielka ochotę znowu sie z Tobą skontaktować. Bo zycie jest krótkie, bo po co nienawidzić, bo przeciez czasem za Tobą zatęsknię i brakuje mi tej ulubionej pary butów, bez ktorych nie wyobrażałam sobie kiedys zycia. A potem jeszcze napiszesz jakis komentarz i mysle sobie ze no przeciez juz wystarczy tej farsy, juz jest 1:1, dorośnijmy, pogódźmy sie, otwórzmy. Bo przeciez te wszystkie loża śmierci i momenty pozalowania. 

A potem wstane rano i wytrzeźwieje i pomyśle sobie ze ząb za ząb i ze przeciez dorosły jest wie co robi, gdzie jest moj honor i duma. I przestaje. 

// 

Bliskość Kalo i Mary Anne, niecałe 30sek do ich mieszkania; plotki i czerwone wino. Simon wpadający z 10 piętra (to juz trzeci, śmiesznie) z byle pretekstem. Wakacje na Teneryfie i Nit z Tindera na whatsuppie (troche przypomina mi Sarę z Orphan Black). Zycie jest.. Takie zwykle, nagle. 

{2}

12 września 2015

#notatki z telefonu

Siempre eres tú, la el que confunde mi loco corazón. Tan sólo tú en mi camino. Siempre eres tú, que me seduce sólo con su voz, tan sólo tú. Un millón de pretextos busco para tenerte, un millón de razones tengo para olvidarte.

A do tego:

Kazde "safe and sound" odsluchane na Marienplatzu (shuffle'owy przypadek, przysiegam!) wzbudza we mnie oczoswieczki. Pamietam/sz to uczucie ciepla, przynalezenia? Ze niby cos nareszcie jest tak, jak trzeba, ze jest komu opowiadac o codziennosci i beznadziei swiata.

W listopadzie lece na dwa tygodnie na Teneryfe. Kazdego dnia obiecuje sobie, ze to Monachium to nie na zawsze. Kocham sie w szefie, w sasiedzie, w powietrzu, w Tobie.

What I don't recall is why I said I simply can't sleep in this tiny bed with you anymore.

Wracam do domu z Botanikum i pachne SOBA.

A to cos nowego.


*


Praca jak praca. Codzienie wstaje o 5:05am i szykuje sie na osmiogodzinne usmiechanie sie do ludzi (nie liczac zeszlego tygodnia. Wtedy wstawalam o 8:30 i szlam zalatwiac rzeczy, zeby pozniej umiechac sie do ludzi od 14:30 do 23:00). To akurat nic nowego. Mam wrazenie, ze hotelarstwo mnie przesladuje. Najpierw animacja, teraz recepcja.. nawet mieszkanie, w ktorym teraz mieszkam, znajduje sie w starym hotelu. Dwunastre pietro, wejscie przez lobby, cztery windy które wydaja z siebie typowo hotelarski "ding dang donggg", kiedy dojezdzaja na swoje pietro. Hotele to moje zycie, chyba.

Dwie wymarzone prace o ktore nawet nie zawalcze (wspomniane w ostatniej notce) to stewardessowanie z WizzAir'em, albo Lufhansa. Ale nie bede sie na razie w to bawic. Moze za rok.

// Europejska trasa koncertowa Rosie Golan + Allie Moss + Rachel Yamagata. Od przyszlego tygodnia do polowy pazdziernika. Kto sie ze mna wybierze? Stawiam goraca czekolade.


{1}

13 września 2015

Doroslosc jest wtedy, kiedy w S-bahnie na przeciwko ciebie siada dziewczyna wracajaca z imprezy.
Jest niedziela, 6 rano. Ty jestes w drodze do pracy. Doroslosc jest wtedy, kiedy o dwunastej w nocy ktos trzyma cie za wlosy i mowi "Nie idz, zostan jeszcze chwile, bedzie fajnie, zobaczysz!" a ty odwracasz sie w strone drzwi i wychodzisz, mimo ze kazdy atom ciebie chce zostac.
Doroslosc jest wtedy, kiedy robisz rzeczy, na ktore zupelnie nie masz ochoty. Kiedy wydajesz pieniadze na produkty, ktorych wcale NIE CHCESZ kupic, ale wiesz ze ich potrzebujesz (proszek do prania, bilet miesieczny, rachunki).


Jadac na motorze 110km/km (jako plecak, naturalnie) zastanawiam sie - a moze by tak zrzucic kask i umrzec?




// cztery dni pozniej.

Siedze na podlodze niemojego mieszkania i kradne (legalnie) internet. To prawie tak jak wtedy, kiedy siedzialam na klatce schodowej pod drzwiami Szwedow 2014 ("KAJA UCIEKAJ SZWEDY WRACAJA!!!"). Mam w glowie jakas taka pustke. Nic mi nie pasuje. Nic mi nie daje radosci. (Moze troche, ta nasza trzyosobowa wycieczka rowerowa, krecenie filmikow jedna reka i spiewanie piosenek z radia, to przeciez prawie tak jak wtedy z Toba i Aska, tylko ze inaczej, bo wtedy to Aska byla trzecim kolem u wozu, nie ja.) Mary-Anne nagrywa pazdziernikowy filmik urodzinowy dla Kalo (tylko 2 dni po Tobie), a ja sobie mysle "Pfff, its so 2012, co Ty wiesz o zyciu!"

Tak mi dziwnie siedziec w tych ich mieszkaniu; ciekawe czy Simon juz wrocil z wakacji. Czy Wesley rzeczywiscie przyjedzie na swieta, czy Florin juz calkiem zapomnial jak to jest byc upierdliwym sasiadem, czy Groszki znowu bedzie rzucal niedwuznaczne propozycje po Oktoberfescie. 

Nic nie czuje. 

Leze w lozku, patrze w sciane, z alkoholem, czy bez. I nie czuje. Nic. 

Probuje sie rozplakac, pouzalac troche nad soba, poczuc cokolwiek.. I zasypiam i snia mi sie obcy ludzie (ludzki mozg podobno nie jest w stanie kreowac twarzy - to skad oni sie wszyscy biora?!). I milosc, i smutek, i lzy, i pieniadze. Wszystko to, czego nie mam.


Kaja Ty nic nie wiesz, Ty nic nie rozumiesz, ja jestem w ciezkiej depresji, nienawidze tych ludzi, musze stac jak najszybciej spierdolic, oni mnie nie rozumieja, robie tylko dobra mine do zlej gry, jest chujowo jak nie wiem, Ty teraz tego nie widzisz, ale posiedz tu troche i sama zobaczysz.

Sluchawka mojego telefonu, Langwiedersee w samo poludnie.


{0}


wiecej








Tweets by @kadinaja