04 września 2014


Dobrego dnia!

{5}

10 września 2014

Czy depresja jesienna moze dogonic czlowieka nawet w trzydziestu dwóch stopni na plusie? Mimo pracy w pocie czola i codziennych skokach do basenu w nagrode? Mimo ginów z tonikiem, win pitych w wybornym towarzystwie, przytulasów nocnych powitalno-pozegnalnych, motorowych przejazdzkek, cieplych usmiechów, dobrych ludziach tu i tam, mimo kocich pomrukow codziennie nad ranem? 
Kolejny wymuszony dzien w domu, tak jakos mi sie ulozyly programy ostatnich tygodni, ze dwa przepisowe dia libre wypadly pod koniec tamtego i na poczatku biezacego. Plus dzisiejsze omdlenie w pracy, kolejna wolnosc przymusowo-lozkowa. 
Nie chce mi sie.
Nie chce mi sie "odpoczywac", czekac az zaladuje sie kolejny odcinek serialu, odbierac telefonu, przejmowac sie fochami. Chce pracowac, zatracic sie w obowiazkach, przestac tesknic i nie martwic sie o to, co bedzie za kilka miesiecy. Bo przeciez jeszcze tyle czasu.

Ostatnio moja ulubiona rozrywka jest online dating. Godziny spedzam na ocenianiu golych meskich klat. Im wiecej miesni i nagosci, tym wiecej stawiam minusów i krzyzykow. Na wiadomosci odpisalam zaledwie dwóm facetom. Jeden byl brodatym grubaskiem, a drugi pisal po angielsku, wiec przyszlo mi to automatycznie. 

Do monitora przykleja mi sie kocia siersc. Brujo juz od kilku tygodni bez jajek, a jednak go nosi. Ucieka, gryzie, warczy, szczeka. A potem uspokaja sie, wskakuje do mojego wyra, traca pyszczkiem moja reke (oduczyl sie lapania za nos!) i patrzy na mnie swoimi madrymi, kocimi oczami. Kim ja sie stalam? Kiedys slyszac opowiadania o kotach, czy malych dzieciach, przewracalam oczami. A teraz moj telefon pelen jest kocich selfie, a ja czuje sie niekompletna, jesli ten leszcz wybierze kanape, zamiast mojej poduszki. WHAT IS WRONG WITH ME?!

Jestem naprawde szczesliwa, tylko chyba przemeczona. Wyczerpanie materialu. No bo patrz, najpierw te spuchniete usta. Pozniej cala historia z okiem (ktora, notabene, powraca. Od kiku porankow trudno jest mi je 'rozklepic', znowu musze pomagac sobie palcami. I to uczucie peknietej na pol galki ocznej. Jest przemilo!). A teraz od niedzieli nie jem, nie pije, tylko skrecam sie z bólu i wymiotu, ktory nigdy nie nadszedl. Dzis w pracy padlam na twarz przy calym hotelu i dzieciach z RiuLandu. Siedzac na ziemi powtarzalam "Mialam 9 dzieci, pilnujcie zeby mi nie uciekly! Gdzie sa moje dzieci! Dajcie mi spokoj, juz moge chodzic, musze isc do Mini Clubu, wszyscy sie patrza!". Nie dali. Przyszedl Pan Dyrektor, pozniej Pan Doktór dal mi zastrzyk niewiadomopocoinaco prosto w dupke tuz przed nosem mojego superszefa.. I wyslali nie do domu. Spalam dwie godziny i spac moglabym dalej, tylko nocy szkoda. 

Swoja droga w pracy szykuje sie rewolucja. Mamy na whatsuppie tajna grupe VIP. Tarzan zbiera punkty i podpunkty, chce isc do Pana Dyrektora, rozwalic caly Team i odbudowac go na nowo. No i ja nie wiem, czy to sie uda. 
Generalnie wszystko jakos czarno widze. Moj work-husband skonczyl kontrakt i teraz spedza dnie w domu ze swoja prawdziwa zona. Tesknimy za soba, ja chyba bardziej, bo juz nikt mnie nie dotyka, ani nie klepie w lewy posladek na przywitanie. Smieszna relacja, nigdy nic powazniejszego, tylko te glebokie wzdechy i co to ja bym z Toba nie. Ale wszystko z usmiechem, bo on ma superdziewczyne, a ja kota. Zreszta, jego dziewczyna to teraz jedna z moich niewielu psia-psia tutaj, wiec po co by to niszczyc nawet samym mysleniem? Naprawde nie jestem w Tobie zakochana, pracowy mezu! Nie sluchaj innych. 

Od 1.09 wreszcie chodzimy z Petya na silownie. Miesnie wroca do formy, kondycja tez. 


5 miesiecy left.

Pozyjemy zobaczymy.

Smutne piosenki mile widziane, w koncu chyba dam sie dogonic tej jesieni. 
Kachu.

{2}

17 września 2014

Po trzech godzinach marszu (wspinaczki, zeskoków, podskoków, zeslizgów i ogolnie szeroko pojetego trekkingu) wreszcie uslyszelismy obiecany szum morza. Pan przewodnik, przewodzacy grupie, ktora akurat wymijalismy, powiedzial ze jeszcze tylko dziesiec numerów (na szlaku) i dotrzemy na plaze (okazalo sie, ze zrecznie ubral to w slowa, bo obiecane dziesiec numerow to wciaz jakies 30-40minut). Nie klamal. Pelna dzicz, pustka, piasek najczarniejszy, fale najwyzsze, woda najslonsza. Oplacalo sie trzy godziny pocic i ryzykowac zyciem, zeby dotrzec do tego miejsca. 

Wczoraj o 9 rano wybralam sie z Kalo, jego dupa Mary Anne, jej Tata1 i Tata2 (nie geje, tylko kolejna rozbita rodzina) na wycieczke do wawozu Masca**. Moj zoladek wciaz mnie zabija, antybiotyk oslabia, brzuch bulgocze i co kilka metrow mialam powazne watpliwosci, czy w ogole dotrzemy do konca szlaku.. ale udalo sie i bylo warto.
Z plazy zgarnela nas wczesniej zamówiona lodka, wrocilismy do Los Gigantes i smignelismy prosto do Kalowego basenu, zeby uczczic dzien tanimi i pysznymi Mojitos (alkohol plus antybiotyki, polecam!). Poczulam sie jak na wakacjach. Robilismy zdjecia, jedlismy kanapki zapakowane w folie aluminiowa, gryzlismy pomidory jak jablka, pocilismy sie jak swinie. Cudny dzien.

* "Wąwóz, który ma swój początek w miejscowości Masca jest zaliczany do najpiękniejszych szlaków trekkingowych na wyspie. Swe piękno zawdzięcza monumentalnym ścianom skalnym oraz dziewiczej faunie i florze (wiele gatunków roślin należy do endemicznych co sprawia, że nie można ich spotkać nigdzie indziej na świecie). Większość odwiedza tę ślicznie położoną wioskę nie wiedząc, że najwspanialsze uroki skrywa przed turystami wąwóz mający ujście na malutkiej plaży położonej u stóp potężnych klifów Los Gigantes."
zrodlo : trekking tenerife




















Dzis za to zamierzam spedzic caly dzien w lozku i dac odpoczac swojemu staremu organizmowi. Dla ciekawych, w zeszlym tygodniu sikalam krwia, wybralam sie wiec do lekarza i uzyskalam informacje na temat licznych chorob i dziwnych zapalen tlacych sie w moim ciele.. dostalam antybiotyki i zaczelam sikac na niebiesko :). Plus, od 8 dni chodze ze wszystkimi objawami grypy zoladkowej (minus wysoka goraczka). Nic nie pomaga, ani leki, ani alkohol (dziwne). Plus, wraca moja niedawna erozja rogówki lewego oka (czyli Jestem Piratem cz.2). Sypie sie totalnie. Ale to co, zycie i tak jest piekne! 

Pozdrawiam,
Pani Kaju.

{0}

30 września 2014

Na tekst totalny brak sily. Od ostatniej pelni (21 dni, rowne trzy tygodnie, policzylam) jestem wrakiem czlowieka, zywie sie tylko suchym chlebem, krakersami, albo herbatnikami z dzemem (slodkie om nom nom), zero alkoholu, zero kawy (ach!), zero energii, czy tez radosci z zycia. Nie bede zanudzac Was moimi problemami zdrowotnymi, za to wrzuce 21 zdjec (cos ta liczba chyba zostanie sponsorem dzisiejszej notki) z pobytu Przemasa i Szalonej :).
Strasznie sie ciesze, bo naprawde co miesiac ktos mnie odwiedza. Nie mam nawet czasu poczuc sie samotna. Do konca roku zostalo kilka miesiecy, a ja planuje juz wizyte Mamy, Krlq, byc moze Taty Szoszona (chcemy vs. nie chcemy? nie moge sie zdecydowac), moze Gwiazdy (ktora baknela cos na temat grudnia, wiec trzymam ja za slowo i nie zamierzam puscic).. i byc moze, a raczej prawie na pewno POWRÓT NIEWIERNEGO TOMASZA. I mimo calej mojej milosci do niego i tego jak nam sie super zylo razem.. troche juz sie przyzwyczailam do bycia samej. Jest kot, jest pokoj goscinny, co chwila okupowany przez kogos innego.. No ale nic. Zreszta Tomasz i tak powiedzial, ze chyba bedzie chcial mieszkac w Los Cristianos, bo to zadupie zwane Playa Paraiso go przeraza. Czego nie zrobi, jak nie wybierze - ja i tak bede sie cieszyc :) Fajnie bedzie znowu miec go w (dalszej, czy blizszej) okolicy.

Z Przemkami mialam tylko 2 dni czasu na zwiedzanie, wiec wynajelismy samochod i zrobilismy przyspieszony Tenerife tour. Poczynajac od dolu, Candelaria, Santa Cruz i Puerto, a nastepnego dnia caly Teide National Park (standardowo bez wjazdu na wulkan, bo zamkneli kolejke linowa, tym razem z powodu wiatru), a pozniej El Medano (La vida pirata la vida mejor, wiadomo). 
Juz sie nie moge doczekac kolejnej wizyty Mamy Ewy, jest tyle miejsc do pokazania!


















" (..)Parque Nacional del Teide jest najczęściej odwiedzanym hiszpańskim parkiem narodowym, z 3.142.148 odwiedzających w roku 2007. Ponadto, jest zarazem najczęściej odwiedzanym parkiem narodowym Europy i drugim najczęściej odwiedzanym na świecie[

Teneryfa pomimo niewielkiej powierzchni ma zróżnicowana faunę i florę. Wynika to z panujących tu różnych mikroklimatów. Flora na wyspie liczy około 1400 gatunków, w tym 200 gatunków endemicznych Wysp Kanaryjskich, z czego 140 występuje tylko i wyłącznie na Teneryfie. "
zrodlo: wikipedia

Tymczasem wracam do wyra, nareszcie mam wolne i nie musze robic totalnie NIC - mieszkanie czyste, zakupów nie potrzebuje bo i tak nic nie jem, kot ma czysto w kuwecie. Zyc nie umierac. 
+ Poniewaz jestem KAJA, a KAJA zawsze kombinuje, codziennie rozmyslam o tym, ze zostalo mi juz tylko 5 miesiecy w RIU. I tak sie zastanawiam - CO DALEJ?

Podrawiam i caluje w nosy!

PS. Czy szablon wszystkim wyswietla sie tak ladnie jak mi, czy moze sa u Was jakies nierównosci i zgrzyty wizualne?

{8}


wiecej








Tweets by @kadinaja