07 września 2011

I'm coming home. 

 
Alabama, Arkansas, I do love my Ma & Pa
Not the way that I do love you

Holy roly, me, oh my, you’re the apple of my eye
Girl, I’ve never loved one like you

Man, oh man, you’re my best friend, I scream it to the nothingness
There ain’t nothin’ that I need

Well, hot & heavy, pumpkin pie, chocolate candy, Jesus Christ
There ain’t nothin’ please me more than you

Ahh, Home
Let me come Home
Home is wherever I’m with you
(2x)
La la la la, take me Home
Baby, I’m coming Home

{1}

10 września 2011

Nudna sie zrobilam i nierozpisywalna - jak to sie mowi kolokwialnie - w CHUJ. Wrocilam z Polszuni przepita, zmeczona i na lekkim minusie, za to z usmiechem na twarzy i bolaca dupka (18h w busie, yay!). Dodam zdjecia, chociaz wiekszosc na fejsie (wiadomka). 
Slucham w kolko tych samych piosenek, zmienilam wystroj w pokoju i cala kase wydalam na lakiery do paznokci. Przemalowalam i scielam wlosy, jezdzilam dwa razy samochodem ( 1 x FAIL). Ukochalam wszystkie trzy Babcie (wszystkiego najlepszego z okazji 95 urodzin!) i Dziadzia, NIE pilam ani razu polskiej wódki. Poszlam na pielgrzymke samochodem. Oj, a nie. Jednak pilam ta wodke. 
Dzis (juz MUC) mialam tak jakby Job Interview (o ile picie kawy z Nowa Rodzina + probacyjne 2h z dzieciakiem to JOB INTERVIEW). I failed, btw. Najgorsze dziecko swiata. Demon wcielony. Darl jape przez chyba polowe czasu, ktory dane nam bylo spedzic razem. Na nic moje wyglupy, na nic ukladanie wiezy z Klockow. Chwile ciszy i ukojenie przyjelo recytowanie "Lokomotywy" Tuwima, ale nie na dlugo. Spanikowana wyslalam SMS do Nowej Rodziny, Matki konkretnie, zeby przybywala, bo nic z tego nie bedzie. Ja sobie z takim demonicznym dzieckiem nie dam rady. Dostalam szesnascie ojro, dostalam czekoladki, pomachalam Flynn'owi (Flynn'u?) lapka przez drzwi i wyszlam.

Moje zycie staje sie coraz marniejsze, od dzis gram w Simsy na Fejsie. 
A skoro juz przy fejsowym temacie jestesmy - zapraszam na stronke. Polajkujcie, polubcie, pogefälltmirtujcie. Zapraszam. O, prosze!

Tymczasem zbieram dupeczke moja obita i cisne na Odeonsplatz. Ziomki wrocily z Wloch (foch MILIARD, bo pojechali beze mnie. Stopem. Pod namioty. Do WLOCH! Pili wino i pluskali sie w morzu *nightswimming*). Ja za to, nawet w Polsce, myslami bylam z nimi i pedze do miasta objuczona/obluczona/obczepiona (WTF co to byl za wyraz?!) prezentami. 

Ahoj!

{2}

14 września 2011

Jak juz wczesniej zapowiedzialam na Facebooku, dzis od rana przygotowuje Notatke o Klocku (plus lenie sie, barloze w lozu, biegam dokola jeziora, gram na ukulele i wciagam w fabule nowego serialu, ktorego obiecywalam sobie nigdy nie zaczynac, bo jest NIE NA MOIM POZIOMIE). Oh well.

Klocek tak naprawde ma na imie Lara, ale nigdy tak do niej nie mowie. O niej tez nie, bo zawsze znajdzie sie ktos, kto glupio  wyskoczy z Lara Croft, a mnie strasznie drazni porownywanie mojego slicznego malenstwa do cycatej babki z gry komputerowej. "Klockiem" zostala kilka miesiecy temu, kiedy to po raz pierwszy dala mi sie wziac na rece (a nastepnie na ok. 30min zastygla w polprzytomnym zwisie, powodujac tym obumarcie wszystkich moich miesni i czesciowe kalectwo przez kilka nastepnych dni), kiedy to jej Matka zajela sie gotowaniem obiadu. 
Od tamtej pory mialysmy swoje wzloty i upadki (zlaszcza ona, jeden nawet zakonczyl sie darciem twarzy przez cala droge do domu (czesciowo ogluchlam) + wypluwaniem piasku z buzi i zgrzytem zebow), ale moja milosc do niej i jej rodziny konsekwentnie rosnie. Podczas ostatniego pobytu w Polszy kupilam dla niej Báczka (bo coz jest bardziej polskie, niz stary, poczciwy, kolorwy Bák?). 
Kiedy w poniedzialek siedzialam z Noah i Marie (tak, wciaz u nich pracuje), spytali mnie ktora rodzine bardziej lubie. Nie mialam serca powiedziec DUUH! Jasne, ze Klocka! wiec wybrnelam z tego dyplomatycznie i nie odpowiedzialam nic :D W koncu to nie ich wina, ze nie sa tacy slodcy, jak ona. 


Nasz pierwszy raz. ("Klocek" is born)


Pierwszy raz same w domu. (Gdzies nawet juz chyba wrzucalam filmik z tego wydarzenia)


Pierwszy raz same na dworze.

Plus cala seria zdjec z lodem. To jedyna rzecz, ktora denerwuje mnie u jej Matki - napychanie dziecka slodyczami. Nie chce sie wychylac i mowic, ze PRZECIEZ TAKIE MALENKIE MALENSTWO NIE MA SAMOISTNEGO PARCIA NA CUKIER, PO CO NISZCZYC JEJ ZDROWIE/ZEBY?. Ale niestety, tak jest. Za kazdym razem, kiedy po nia ide, dostajemy "lodowe" pieniadze i idziemy do parkowej kawiarenki. 


Klocek gryzacy.


Klocek kapelusznik. 


Klocek spragniony. 



Klocek wczorajszy.


Klocek ze slownikiem.

Jej Matke (Anja) uwielbiam tez za to, ze co chwila wysyla mi slodkie smsy ("Hallo Kaja, Klocek dzis zrobila kupe do nocnika!" albo "Hallo Kaja, dzisiaj kiedy zadzwonil domofon, Klocek myslala ze to Ty i pobiegla do drzwi i krzyczala KAJA KAJA!") oraz MMSy.


Klocek deszczowy.


Dla wytrwalych/lubiacych Klocka/lubiacych inne dzieci/bardzo znudzonych i i-tak-nie-majacych-nic-lepszego-do-roboty wrzucam jeszcze filmik sprzed kilku miesiecy (zalecam i polecam wsadzenie sluchawek, badz podglosnienie glosnosci, bo jakis taki cichawy). Lece na Wspolna. 


Kocham i caluje, 
Wasza Kazia.

{3}

17 września 2011

Boze, jak ja tesknie za Animacja. Moze i o tym nie pisze, ale siedzi to we mnie CO-DZIEN-NIE. I zawsze kiedy ktos powie cos o wymarzonej pracy, albo zobacze gdzies "I love my job" - mysle o sobie i o zeszlym roku. Nie moge sie z tego otrzasnac i wsciekla jestem niemilosiernie, ze tak strasznie dalam dupy. Bo przebimbalam caly rok. Osiem miesiecy robilam prawko (to tez kwestia kosztow, fakt). 
Najpredzej bede mogla pojechac w przyszlym roku bo glupi certyfikat ma miejscie nie - jak ktos mi wczesniej mowil - co miesiac, tylko co trzy. Na ten listopadowy nie ma juz miejsc, wiec nastepny wypada w pierwszym tygodniu lutego. No i dupa, dupa. Do tego jeszcze dochodzi Klocek, nie wiem czy umialabym ja zostawic. Juz raz zrobilam ten blad z Noah i Marie, wyjechalam sobie na kilka miesiecy i po powrocie ktos zamienil moje kochane dzieci, wpatrzone we mnie jak w obrazek na DWA PRZEMADRZALE POTWORY, ktorych kazde zdanie zaczyna sie od "Antonia" (ich (juznie) nowa Kindermädchen. Antonia to.., Antonia tamto..) 
Jesli wyjade i zostawie Klocuszka, to po powrocie pewnie nawet by mnie nie pamietala. 

Zreszta, o czym ja tu mowie. Przeciez i tak (na razie) nigdzie sie nie wybieram. 

DZIS ZACZECIE OKTOBERFESTU. Wskakuje w moj nowy Dirndl i cisne robic zdjecia pijanym Bawarczykom. 
Pozdrawiam, 
skacowana i melancholijna Kesza. 



{0}

19 września 2011






Home is whenever I'm with you. 

{3}

21 września 2011


LU BIE!

















Randomness 100%, przegladalam swoj album na Photobucket (58stron) i wylawialam co ciekawsze zdjecia, do ktorych mam (lub nie mam) jakikolwiek sentyment. Z przykroscia stwierdzam, ze tani i kompaktowy Canon (RIP) robil mega lepsze zdjecia, niz drozszy i wiekszy Nikon. Oh well. 

{5}

26 września 2011

Przykro mi, ale znowu nie mam dla Was chyba nic ciekawego. Poza kolejna doza zdjec. Za mna przenajsliczniejszy weekend ever. A przy okazji najzwyklejszy. Piatkowy Odeonsplatz, jakies wino, gra w kalambury na samym srodku ulicy i wcale nie takie duze pijanstwo. Standardowy nocleg na Pasingu, kocham Pasing. Na Pasingu mieszka Aska, Adrian i Marcin (+ Anka i Jewel, ktorych nie ma. Kiedystam mieszkal tam tez Bcm. Wlasciwie Pasing to taki Dom dla wszystkich. Studenckie mieszkanie, straszny syf, piwo na sniadanie i ta cudowna wzajemnosc. Uwielbiam tam spac.)
W sobote rano Asiu zrobila nam zajebiste sniadanie, ja zaparzylam kaweczki. I nagle ten genialny pomysl, zeby nie lezec i marnowac dnia, tylko moze Chodzmy na rower. 24,5km wielka czekolada i muzyka z telefonu Artura
Dojechalismy chyba (z miliardem leniwych przerw) w niecale trzy godziny. Zanim siedlismy nad jeziorem, zaczelo sie sciemniac. Wypilismy wino, porozmawialismy o zyciu, porobilismy sweetasne foteczki. Do Monachium wrocilismy Sbahnem, na gape. 

Calkowicie normalna i szara (tak naprawde to sloneczna, bo mamy zajebista pogode) codziennosc. Ale jestem tak szczesliwa, ze mam ochote siasc i sie rozplakac. 











I wreszcie dojechawszy.



Ja i moj skretasek.



Wiekszosc zdjec robilam z rowera, z roweru. W ruchu, sapiac i jedna reka ocierajac pot z czola. 

sweetasne zdjecie

Kocham, caluje, pozdrawiam!
"Kaj kaj kaj"

{7}


wiecej








Tweets by @kadinaja