09 sierpnia 2011

Nie jestem pewna, czy jest jakikolwiek sens pisania o Londynie. Z dwoch powodow. Po pierwsze, to co sie tam teraz dzieje, jakos zaciera moje wspomnienia i wyobrazenia o tym, jak BYLO. Po drugie, 99% moich czytelnikow (czyli jakies 9 osob) widzialo zdjecia na ktorych otagowala mnie Helena - wiec wie, co mniej wiecej robilysmy. Ja o dziwo albumu jeszcze nie stworzylam. Ostatnio przezywamy maly kryzys - Facebook i ja. Chyba sie wypalilismy. 
Po trzecie (gratisowe), bylo tak cudnie, ze nie wiem, czy umiem to w ogole strescic. 
Ha, jest nawet po czwarte - NIE MAM CZASU. 
Intensywny kurs trwa, do tego odwiedziny niespodziewanych gosci, w ilosci (na razie) 1 (ale wzrosnie do 4 albo 5).
Nie wiem, czy sie juz chwalilam, ale 2 tygodnie temu w piatek WRESZCIE ZDALAM TEORIE i na zawsze juz moge wymazac z pamieci glupie, niemieckie pytania dotyczace prowadzenia samochodu. Za dwa tygodnie mam praktyczny, wiec trzymac kciuki!

HA! Wczoraj ilosc wejsc na bloga doszla do 50. Niektorym moze sie to wydac malo imponujace, ale dla mnie jest juz niezle. W ciagu kilku miesiecy z 17 na 50. Brawo, Kaju! To chyba bedzie bodziec do stworzenia Facebook'owej strony! Kazdy bedzie mogl sobie kliknac "Lubie to!" a ja bede mogla pisac updaty i informacje o tym, ze dodalam notke. A jesli nie dodam, to moi liczni fani (50 wurwa!) beda pisac mi na wall'u "No daj wreszcie cos nowego!". 













Krotkie wyjasnienie do zdjec : 
1. Nie, Londyn nie ma dostepu do morza. W niedziele rodzice Tomka wzieli nas w samochod i pojechalismy do Brighton. Nie plywalam, ale wylegiwalam sie na kamienistej plazy jak kameleon. Czy tam inna jaszczurka. Gad. Plaz. Wiecie o co cho.
2. Zdjecie Big Bena przestawia wschod slonca.
3. Ucieszona ja, to ucieszona ja + dwoch genialnych muzykow: Simon Lewis i Richard Lobb. 
4. Ucieszona ja z Helena, to ucieszona ja z Helena + Dan, u ktorego spalysmy przez 3 pierwsze noce.
5. Ucieszona ja zboku, to ucieszona ja i moj przyszly maz - Alex Berger. Jego nowa (i jedyna plyta) SnowGlobe dostepna na iTunes i ZAJEBISTA W CHUJ!
6. Smutna ja, to smutna ja + Helena i Allie Moss. Zdjecie przestawia nas, ktorym robione jest zdjecie przy pomocy iPhone Allie, w celu wyslania go do Bess Rogers. 

I wsio. Rano kurs. I ta fejsowa strona; obiecuje, ze ja zrobie! 

{6}

17 sierpnia 2011

Generalnie, to sie dzieje duzo i wszystko na raz. 
Ledwie ogarnelam sie po Londynie, przyjechala Piekarz i codziennie kazala mi sie upijac, balowac i robic szalone rzeczy (dawno sie tak dobrze nie bawilam). Po czterodniowym kacu + dlugim weekendzie wyjechala, a ja zamiast odsypiac, spotkalam sie z Diana z kursu z Teneryfy (tak tak, kolejne odwiedziny, kto by pomyslal!). W przyszlym tygodniu wbijaja Polacy, ktorych poznalam na Lanzarote (oni byli gosciami, ja animatorstwem). 
I tak, i sie kreci. 

Oprocz tego za tydzien w piatek mam egzamin na prawko, wiec trzymac kciuki. 
Jak znajde troche czasu to wstawie zdjecia i opisze wszystkie moje szalone przygody. 
(Ale zaznaczam, ze raczej nie nastapi to w weekend, bo w sobote jedziemy do Dachau na Dozynki (mama mowi, ze jej to jakos zle brzmi i czy nie moglabym na to mowic "Chmielaki") - 1l piwa [Maß] za niecale 5€!)

Pozdro 600!


Ja (tata), Piekarz (dziecko) i Art (mama), czyli niedzielna najebunda w Zoo. 


{4}

20 sierpnia 2011

Powiem Wam, ze jest zajebiscie. Zycie jakos strasznie szybko plynie, ja nie robie tego, co sobie zaplanowalam, tylko ciagle zbijam baki (w mysl zasady, piosenki, tekstu Ingrid Michaelson I want to change the world, instead I sleep). Dawno nie mialam chwili dla siebie, bo ciagle cos sie dzialo, co chwile jakies odwiedziny, jakies wyjazdy, jakies nauki. W przyszlym tygodniu koncze kurs i (wreszcie) zdaje prawo jazdy. A dzis chcialam sie z Wami podzielic kilkoma przemysleniami z dzisiejszej nocy (wracalam do domu po 3am i mialam jakis nagly, poalkoholowy natlok mysli, az nie moglam ich ogarnac. Sprobuje je sobie teraz wszystkie przypomniec).

1. Prawdopodobnie 365 dni temu o "tej" porze (czyli teraz juz TAMTEJ, bo to co teraz pisze, myslalam sobie jakies 12godzin temu) wracalam do domu w takim samym stanie. Najebundo 100% i Mini Disco songs in my head. TYLKO ZE, rok temu bylam otoczona miloscia do wszystkiego, i uczuciem nieograniczenia niczym. Bylam sobie sama sterem i nic nie moglo mnie zniszczyc. Wczoraj (12h temu) czulam sie troche inaczej. Pewka, tez wypelnia mnie wielka milosc i szczescie, bo Artur, bo Piekarz, bo Mama, bo niemiecki (test Daf coraz bilzej!), bo prawo jazdy, bo zycie (a tak naprawde to BO NAJEBUNDO, po alkoholu kazdy czuje sie Problem - Free). Ale jednak caly ten tydzien przebiegal pod znakiem EMO, mialam ochote napisac sobie na czole Jestem Gównem i kazda wolna chwile spedzalam na uzalaniu sie. Bo rok temu bylam zajebista pania Animacjon, wszyscy mnie lubili i chcieli ze mna rozmawiac. A jak wczoraj chodzilam po Odeonsplatz'u i mowilam do obcych ludzi "Holaaa!" to nikt nie odpowiadal. Fakt, moze to miec zwiazek z tym, ze bylam lekko podchmielona podwiniona ale noz kurwa! Dzis moze sprobuje tego samego, ale w koszulce Acttiv, moze ktos sie nabierze i zapyta gdzie sie odbywa water polo, albo jak dojsc do baru? Moze.

2. Na swiecie naprawde SA ladne lesbijki. Tak tylko mowie, bo niektorzy mysla, ze nie ma. 

3. Poznawanie nowych ludzi w Monachium jest superlatwe. Wystarczy isc ulica, napic sie piwa w plenerze i pod koniec dnia juz jestesmy bogatsi o nowych ziomkow (w wiekszosci to jakies leszcze, ktorych sie nigdy wiecej nie zobaczy.. ale zawsze cos!)

4. Jestem GRZYBEM, bo od kwietnia (tak!) jaralam sie tymi dozynkami w Dachau.. A dzis na nie nie pojechalam. Maß za 5€ noz kurwa mac (na Oktoberfescie kosztuje 10€). Ale niestety. Jestem grzybem, w dodatku grzybem na kacu.. to nie sprzyja wychodzeniu z lozka. 

5. Musze sie pochwalic troche swoja wymaiginowana zajebistoscia. Wczoraj bylam z Mama na basenie (po raz pierwszy od kwietnia, albo i maja) i moj ulubiony wielbiciel, Pan Ratownik bez jednego zeba i z dlugim, siwym wlosem zagadal do mnie, pytajac czemu mnie tak dlugo nie bylo i co slychac. Az mi sie zrobilo milo! 

6. Wciagnelam Mame w The Vampire Diaries i teraz codziennie ogladamy po kilka oddcinkow. Jestesmy Team Damon. 


Cycki CM w jej nowym miejscu pracy (dobra kawa i szampan za darmo, jesli szef ma dobry humor)


Moje tlusciutkie nozki i dlugie nozyny ODNÓŻA Cm.



CM w postaci modelki, butelka wina i Odeonsplatz.


Walka o iPhona Marcina.




{2}

23 sierpnia 2011

Uzalam sie. 
Chodze, wzdycham, patrze za okno tesknym wzrokiem i slucham przygnebiajacych, hiszpanskich piosenek. (Pogoda tez nie wplywa dobrze na moje samopoczucie*) Denerwuje mnie to, ze WSZYSCY TAM SA. Wszyscy, tylko nie ja. Leti pewnie siedzi sobie wlasnie teraz z Petya i Tomasem, i popijajac zimna Dorade Especiall smieja sie w nieboglosy. Ha, ha, jak jest beztrosko i wesolo! Szkoda, ze nie ma z nami Kai. (Wcale nie, tak naprawde to zajebiscie sie bawia beze mnie i pewnie nawet im nie przeszlam przezmysl.) 

* jest tak goraco, ze ludzie padaja jak muchy, poca sie i wzajemnie nienawidza. Lato w miescie, FML.

A coz ja takiego ciekawego robie TU, ze mnie nie ma TAM? Ano koncze kurs. Trzy dni mi zostaly; nie powiem, szybko minelo te 1,5 miesiaca. Wstawania o 7(!) rano i robienia prac domowych. Teraz czeka mnie miesiac przerwy (..), od pazdziernika zaczynam znowu. Chce juz zdac ten test DaF byle szybciej i uciec znowu pod palme. Pocic sie na turystow, krzyczec HOLAAAAAAAAA! i skakac do basenu po pijaku o trzeciej rano, a potem wracac do pokoju w samej bieliznie bo glupi Tomek ukradl nam ubrania. Naturalnie teraz juz by nie bylo zadnego Tomka, ale czujecie klimat i przekaz, jaki Wam przekazuje.

Wczoraj wzielam swoja Mame Evinhe na mala, samochodowa wyprawke (mala, bo tylko od klubu do domu), w celu udowodnienia, ze skoro FLORIN mowi, ze umiem jezdzic, to znaczy ze UMIEM. Mimo wszystko, jednakze chyba nie uwierzyla. A egzamin juz w piatek. Jak nie zdam, to sie zabije, naprawde. Bede najwiekszym leszczydlem i zyciowym nieudacznikiem. Zawsze mowilam, ze jedyne, czego sie boje to teoria, a praktyczny to mega lajt. Teraz cos mi sie zaczyna odmieniac. Oh well, we'll see.

Ponadto, wczoraj skonczylam czytac swoja pierwsza, poniemiecka ksiazke o jakze wdziecznym tytule "Mieses Karma" (dosl. Karma Mrówki [aczkolwiek Google powiedzialo mi, ze jakies Polskie wydawnictwo wydalo ja pod tytulem"Mrowka w wielkim miescie" - CO TO JEST z tymi polskimi tlumaczeniami?! One Tree Hill - Pogoda na milosc. Gilmore Girls - Kochane Klopoty, itd. O CO CHO?]).
 Musze powiedziec, ze mimo zapierania sie recami i nogami, skladanie sobie samej wieczych obietnic, ze NIGDY, przenigdy, niemieckiej literatury nie tkne - ta ksiazczyna mi sie bardzo podobala. Gdybyscie mieli kiedys do niej dostep, to polecam. O ile tlumaczenie bedzie na rownie dobrym, komediowym poziomie, jak oryginal. (klik)

Mam w zanadrzu jeszcze jeden fun fact z mojego zycia, ale chyba jeszcze go nie wyjawie. 

*

Plus pytanie/prosba. Skonczylam HIMYM (Jak poznalem Wasza matke) i szukam nowych, smiesznych, fajnych seriali. Jakies polecenia? 

Caluje, pozdrawiam, sciskam. Wasza Kazia.

EDIT 3 dni pozniej:
Zdalam.

{8}

27 sierpnia 2011


Well. Podsumujmy wydarzenia ostatnich dni w punktach.

1. Jestem przeziebiona (I blame Florin).
2. Przez dwie ostatnie noce siedzialam do 1am u Klocka. 
3. Uwielbiam ja i jej rodzine. 
4. Zdalam prawo jazdy. 
5. Skonczylam kurs niemieckiego (kolejny..)
6. W poniedzialek spontanicznie jade do Polszy (bede we wtorek).
7. Zostaje na tydzien (MOOOZE 10dni, bo bardzo chce zobaczyc Lu, a 
cos nam kiepsko idzie dobranie odpowiedniego terminu).
8. NIEMOGESIEDOCZEKAC.
9. Czy jesli snia mi sie zwiazki z kobietami, to znaczy ze jestem gejem? 

Wciaz czekam na polecenia serialowe (ew. ksiazkowe, potrzebuje jakiegos czasozabijacza). 
Pozdrawiam, caluje. 
Podirytowana (w CHUJ!),
Chin. 





(Video z LUTEGO. Moj zajbisty niemiecki, ktorzy teraz jest JEDNAK troche lepszy niz tam [az mnie ciary przechodza jak tego slucham!], krotkie wlosy i kochaany Florin. Ech!)


{8}


wiecej








Tweets by @kadinaja