10 lipca 2010

Pozegnalam swoj pierwszy turnus. O dziwo - plakalam. Chociaz trzymalam sie dzielnie, myslalam caly czas ze no pewnie, smutno, ale dam rade, to TYLKO ludzie. Niestety, kiedy tylko uscisnelam ostatniego dzieciaka i zobaczylam, ze Anka placze - poczulam ze leca mi po twarzy lzy, jedna za druga.
Siedze na zapleczu, patrze na moj pierscionek za 5euro (bankrutuje, owszem, ale z Sandra chcialysmy miec cos takiego samego, na pamiatke. Jest piekny, looknijta w facebookowy album). Za godzine moje ostatnie (?) albo przedostatnie Mini Disco. Wciaz nie wiem gdzie dokladnie jade, ale grunt, ze na Teneryfe.
Jestem smiertelnie zakochana w niskim, Marokanskim kelnerze Yaslemie, ktory zarywal do mnie kilka dni, a teraz przestal (wiec sie smiertelnie zakochalam).
Oprocz tego chyba cos mnie bierze, zmeczenie albo nie wiem co. POZA TYM przytylam tu chyba; po Isla Bonita bylam taka piekna i szczupla, a teraz czuje sie jak slon.

Wrzucam kolejne zdjecia w album i czujeu sieu nieco samotna. Ale dam rade. Aaaaa tak szybko minelo.

Wczoraj spedzilam caly dzien z Sandra, a wieczor najpierw na plazy z obsluga hotelu - czyli sasiadami. Z Malibu i piwem. Moi Polacy dali mi male, drewniane ukulele (nieprawdziwe, sprawdzalam, nie gra :D). Cudowny, wietrzny wieczor. Nowe przyjaznie, cholera. Znowu bede teksnic (ale wciaz chce zmieniac hotel, nic sie nie zmienilo ;P)

I polecam
Ogladac Album OD Poczatku, bo ciagle dodaje nowe i zmieniam kolejnosc.











Ps. Boli mnie brzuch, chyba jestem w ciazy ;P

{0}

09 lipca 2010

Wszystko dobrze. Mialam dzis Day Off, pojechalysmy z Sandra na plaze na poludnie wypsy. Troche jestesmy szalone, bo droga zajela nam chyba w sumie z 3h a pobyt na plazy 3. W sensie niby nie warto. Ale jednak pogoda na dole inna niz na gorze..i plaza cudo. Tylko tak jakby zapomnialam sie posmarowac i dupka mi sie ugrilowala. Nie moge siedziec :D

Nie mam czasu (oczywiscie) pisac, ale wrzucam LINKA do albumu z FB (dodalam 30 nowych zdjec, cudo).

W poniedzialek lece na T:E:N:E:R:Y:F:E! :) Nie wiem jeszcze gdzie dokladnie, ale powinno byc git :) Awwwwww :-))))

Odezwe sie jeszcze, aj promis!







Ohhh i mam kilka fajnych filmow do wrzucenia, np. pijana Sandra i ja.. albo ja wbrykajaca do morza.. albo na przyklad kilka filmikow z SHOW! Takkkkkk, Sara dala mi CD z filmem. Ahhhh, placz i smiech w jednym. Bale. To do kiedys.

{0}

07 lipca 2010

19:46 07.07.2010

Znowu "czerwone" wino w pokoju; pekam.
W piatek moj Day Off, umowilam sie juz ze wspollokatorka (Alek)Sandra, ze pojedziemy na plaze na poludnie wyspy.. Trzeba bedzie wstac ok. 8 i wydac ok 10? ale mysle, ze warto. Przynajmniej zobacze COS.
Jest generalnie ok, nie chce mi sie co prawda tego wszystkiego opisywac, bo czuje, ze nie warto. Owszem, mam paru znajomych ale kazdy dzien jest taki sam.
Rano, budzik na 9 - sniadanie w samotnosci, bo Wesley nie jada. Koncze jest ok. 9.40 i stwierdzam, ze znowu wstalam za wczesnie.. wiec ide jeszcze na 30min w kime.
O 10.15 spotykam sie z Wesleyem na udawany team meeting. Z reguly wyglada to tak, ze siedzimy w Pool Barze i pijemy kawe (tak, wiem, rzucilam kawe ze wzgledu na zeby i zdrowie.. ale ta tutejsza jest taka pyszna. Pije tak z 2-3 dziennie).
O 10.30 otwieram Mini Club. Z reguly rankami robimy nudne rzeczy : malowanie, wycinanie, przyklejanie, sranie, dupanie. No i malowanie twarzy.
O 12.20 zamykam Mini Club.
O 12.30-40 zaczynamy Coctail Game przy basenie. Trwa okolo godziny - trzeba wejsc w dupe kazdemu z klijentow.
O 13.30 idziemy z Wes na obiad. Potem mam wolne (najczesciej spie, albo siedze w pokoju)
O 14.45 spotykam sie z Wes na kawe przy basenie
O 15.00 otwieram Mini Club. Popoludniami jest zawsze lepiej, mam fajniejsze dzieci i najczesciej bawimy sie na dworze, albo idziemy na plaze.
O 17:00 zamykam Mini Club, gadam jakies 15-20 min z klijentami pijac trzecia kawe przy barze.
O 19:00 spotykam sie z Wesleyem i idziemy na kolacje.
Ok. 19.30 ide do pokoju. Zwykle siedze tam z pol godziny i ogladam Rozowe Lata 70' na laptopie (God Bless CM za to, ze wgrala mi to mimo mojej woli) Tu plan dnia sie rozdwaja.
JESLI JEST MECZ (ludzie ogladaja go na dole, w Disco)
Jakos po 20 ide na dol, siedze na zapleczu scennym i korzystam z internetu. Ok 20.45 Wes karze mi sie zbierac, wiec przebieram sie w kostium ksiezniczki czy cos w tym stylu, potem jeszcze chwile siedze w internecie.
O 21.15- 20 zaczyna sie Mini Disco i trwa ok 15-20min.
Pozniej CZASEM wreczanie dyplomow, show na ktorym siedze w budce i robie naglosnienie. Konczy sie ok. 23 i wtedy wychodze pogadac z klijentami, wypic piwo jak sie da.
JESLI NIE MA MECZU.
Siedze w pokoju krocej, Ok. 20.15 musze juz byc na dole, bo ok. 20.30 zaczyna sie Mini Disco. Trwa troche dluzej, bo do 30min. Potem mamy godzine przerwy. Przychodza ludzie spoza hotelu i robia show (ja robie naglosnienie). Ok 23 wychodze z budki i gadam z klientami, wypic piwo jak sie da.

Ok polnocy Wes daje mi plakaty ktore musze zmienic, z programem na dzien nastepny. Potem z glupim i dumnym usmiechem mowi mi z kim dzis wychodzi i ze liczy na seks. Potem mam wolne. Biore grupe Polakow (+2 Czechow, +2 Angoli) i idziemy na "Dyskoteke". Nudzimy sie, pijemy piwo, tanczymy uklad do Shakiry Africa (DJ puszcza ja na nasz widok albo prosbe). Potem przychodzi moj Niemiec wiec przezywam i gadam z nim o niczym przez kilka minut. Potem patrzymy z obrzydzeniem na pijanych Anglikow. Dochodzi 2,3 rano, dyskoteke zamykaja. Wracam do pokoju narzekajac, ze znowu sie nie wyspie. Budzik na 9 i od nowa.

Jutro np. bedzie troche inaczej, bo musze wstac o 8 (8.30 znowu spotykam sie z koordynatorem i idziemy na policje i do banku). Oh well. Generalnie nudy. Lubie kilka rzeczy/osob stad. Ale i tak nie moge sie doczekac niedzieli <3 Aaaaaa gdzie mnie przeniosa, gdzie mnie przeniosa?

PS. 7.07.. wazna data dla Kai, co roku. Tzn tym razem moze nie wazna..ale merkwurdig.

{0}

06 lipca 2010

Notka z wczoraj; nie mam czasu pisac nowej :

19:43 05.07.2010

Rozpalilam sie. Oblesne Ronhill'e. Nielegalne czerwone "wino" na moim balkonie. Mini Disco za 30min. Chill.
Muzyka z laptopa, pamietnik. Czuje.. ze jest okej. Moglabym powiedziec, ze jestem Szczesliwa, ale teraz wiem juz co to jest/bylo Szczescie.. i to JESZCZE nie to. Slucham starych piosenek (po raz pierwszy od 11 dni NIE nut z Isla Bonita - sukces!) i mysle. Z usmiechem.

Wino, zachodzace slonce i piosenka wbily mi do glowy pomysl. Znalazlam nawet numer w starej komorce. Jestem na Kanarach, mam sie bardzo dobrze. Jestem szczesliwa. Co u Ciebie? Wiesz, To juz trzy lata. Smiesznie, prawda? Kto by pomyslal :). Bardzo chcialabym wiedziec czy jestes zadowolony, czy zyjesz swoimi marzeniami, co czujesz. Chce mi sie usmiechac, kiedy mysle o sobie, o nas, sprzed tych trzech lat. Czuje sentyment, jakby to bylo co najmniej pol wieku temu. Zdajesz sobie sprawe jak bardzo sie zmienilismy, co przezylismy od tamtej pory? Brakuje mi mojego przyjaciela, ktoremu moglabym o tym wszystkim co mnie otacza opowiedziec :).. Mam nadzieje, ze jestes kochany, zdrowy i szczesliwy. Zaslugujesz na to. Jestes dobrym czlowiekiem. Bardzo za Toba tesknie :) Trzymaj sie. Zycze Ci wszystkiego, co najlepsze, K.
Dobrze wiem, ze nie moge tego zrobic, nie moge napisac. Ale gdybym mogla. Byloby to stuprocentowo niewinne, nieskropione niczym poza tesknota za Przyjacielem. Usmiecham sie. Chyba po raz pierwszy moge powiedziec glosno, ze to przeszlosc. Nie placze, nie tesknie, nie chce Cie spowrotem. Nie kocham Cie. Jestem tylko szczesliwa i brakuje mi mojego znajomego z dawnych lat.

Happysad spiewa "to mowie ja do Ciebie", a ja musze biec na Mini Disco. Mam dzis wolna noc, na 21.30 ide do innego hotelu, zobaczyc MMZ 135314, Niemca Daniela, ktory razem ze swoim Animation Team bedzie dawal big show (Greace o ile dobrze pamietam). Uhh, jeszcze tylko kilka dni. Ale dobrze mi, naprawde.


{0}

05 lipca 2010

Nie mam czasu.

Jest DOBRZE. Ciagle imprezuje, poznalam (haaaa haaa) Niemca (mmz) i Angola, ktory co prawda leci na moja kolezanke, ale co tam. Wesley Szefcio ma dobre dni, bo poruchal (opowiadal mi caaaale sniadanie i obiad o dziewczynach ktore zaliczyl w tym tygodniu :D). Jutro spotykam sie z Sara i Koordynatorem Christoferem, zakladamy konto w banku etc. Sara da mi CD z video z Show z Teneryfy (widzialam sie z nia chwile w pt ale mnie delikatnie mowiac OLALA).

Dalej strasznie tesknie za Tene; Joris(!) odezwal sie dzis (bosssssz kocham go, chce miec z nim dziecko). Jest git. Ale i tak ciesze sie, ze za 6 dni koniec :]

Kocham Cieu Mamoo!

PS. KOMOROWSKI! :D

{1}

02 lipca 2010

Wreszcie mam Dzien Wolny, jest beznadziejnie. Slonce za chmurami (oczywiscie przez kilka ostatnich dni dawalo po oczach jak szalone. A teraz go nie ma), moje wspollokatorki tez maja Day Off, wiec obijalysmy sie o siebie w domu.. Chyba mnie nie lubia, nie wiem, odnosze takie jakies dziwne wrazenie. No ale pewnie, znaja sie juz dlugo, nagle przyjechalam ja, zajmuje lazienke, wracam po nocach etc..

Jeszcze tylko tydzieeeen! Dam rade, nie mam wyjscia. Mam tylko nadzieje, ze nastepny hotel bedzie lepszy, ludzie pozytywniejsi, praca przyjemniejsza.

Od 3 nocy baluje na plazy, nawet mnie to nie jara. Raz z Polakami, raz z banda Angoli (7 ich, 1 ja plus milion rozwodnionych piw). Wczoraj znowu z Polakami, ale obiecalam tez nowoprzybylym Irlandczykom, ze pojdziemy dzis na dyskoteke. Ale nie daje mi to radosci, wrecz przeciwnie. To znaczy tyle dobrego, ze jest ta grupa Polakow, czuje sie troche lzej ze mam z kim pogadac.. Ale ogolnie jestem strasznie samotna; nie przeszkadza mi jedzenie w samotnosci, nie przeszkadza mi to, ze chodze po hotelu sama.. ale mam za duzo wolnego czasu na myslenie, interent tylko kiedy Wesley ma dobry humor i pozwoli mi skorzystac na dole (dzis nie, wiec jestem w kawiarni, 10min od hotelu - kawa / lod 2? i mozna siedziec bez ograniczen. Jestem jedyna klientka, troche dziwnie sie czuje, ale staram sie o tym nie myslec :P).

15min stad odbywaja sie mistrzostwa w Wind Surfingu, sponsoruje je Acttiv, widzialam juz na Facebooku ze bryka tam Sara (koordynatorka), wiec chyba sie dzis przejde. Pogody do opalania i tak nie ma, a w pokoju hotelowym siedziec nie bede. NUDY!

Wczoraj 3h sprzatalismy z Wesleyem backstage (plus budke dzwiekowa, kostiumy, wszystko). Dalo mi to radosc. WRESZCIE czulam prace - nie mialam przerwy, biegalam z odkurzaczem etc. Potem i ja i Wes mielismy w miare dobry humor. Zamienilismy nawet kilka slow podczas obiadu. Niesamowitosc! Aczkolwiek wciaz go nie lubie, obgaduje turystow, jest strasnie oblesny i zalosny. Eh, oh.

Chce mi sie plakac. Nie bede, nie plakalam juz od 3 dni.. aczkolwiek czuje sie zle. Przykro mi, ze nie moge wypisywac juz notek w stylu Teneryfy, z energia etc.. Mam nadzieje, ze zmieni sie to juz za tydzien.
Kiedy podpisywalam umowe, koordynator powiedzial ze jesli prosze o zmiane hotelu (prosze), to jednoczesnie zgadzam sie na pozostanie w nim 4 mies. Bralam to pod uwage, przeciez od poczatku mowilam, ze wracam pod koniec pazdziernika...ale jakos w tym momencie mnie to przeraza.

Poza tym mam jeszcze jeden problem w glowie, ale o tym moze kiedy indziej. Heeeeee.

PS. Moja wspollokatorka:

Alexandra, jedyna pozytywna osoba. Aczkolwiek nie jestem pewna czy nie jest taka mila ze falszywa troche przeslodzona. Wesley tak mowi. Chociaz Wesley to dupek i wszystkich obgaduje. Ja juz nie wiem. Wszyscy wydaja mi sie tu sztuczni i wredni. Mamoooooo!


(dopisane)
Haha. Ironia losu. Jestem kiepska animatorka chyba. Odezwala sie do mnie na facebooku Ania, ktora jest gosciem w hotelu, siedzi wlasnie w necie w Recepcji.. zgadalysmy sie ze za 10 min idziemy razem na obiad, a potem obczaic Wind Surfingowcow. Sara Tojo (koordynatorka z Acttiv) tez napisala mi juz wiadomosc ze tam jest i zebym wpadla. Powiem jej ze hotel jest do dupy. Musze tylko opanowac placz, bo generalnie trzymam sie przy Wesleyu itd, ale kiedy tylko napisze do mnie bratnia dusza z Teneryfy (koordynatorzy) albo ten Christofer koordynator z ktorym podpisalam umowe.. jest mi ciezej NIE plakac. Nie wiem czemu. Moze dlatego ze wiem, ze oni cos zdzialaja i ze wazne jest to jak sie przy nich zachowam.. albo nie wiem co. Ale jak odzywaja sie Catia albo Fabio albo ta Sara wlasnie.. to zaczynam pekac i jak male dziecko maze sie i prosze o zmiane hotelu. A tu twardym trza byc, nie mietkim.
Ehhhh. Ok, ide jesc i na plaze z Ania. Teksnie.

{2}

29 czerwca 2010




Piosenka i zdjecia z pierwszego, wietrznego spaceru po okolicy. Muzyka w iPodzie prosto z Teneryfy i oczywiscie delikatny placz. Czuje sie silna psychicznie, ale mimo to "szef" doprowadza mnie do telepawki. Jest tak wstretny, ordynarny, chamski, prostaczy, brudny, brzydki, oblesny... i falszywy, zlosliwy.. ze to sie nie miesci w pale. Nawet dzis goscie hotelowi wrzucali mi na niego. Oczywiscie dostalam potem za to bure, bo "Kaja gadaj z ludzmi, Kaja, nie gadaj z Polakami, Kaja zrob to, Kaja zrob tamto, Kaja blablablabla". Ale nic, zaciskam zeby i jestem przeslodka, na posylki i usmiechnieta. A w glebi duszy pluje mu w twarz. Dobranoc.


{3}

28 czerwca 2010

Wiem ze pisalam 10 min temu, ale nie chce mieszac 2 notek tematycznych.
Wrzucam kilka fot stad (jedyne, jakie mam) : moj pokoj, moj nastroj, moj widok z okna.












Btw, I'm horny. Joris obudzil bestie.

{1}


wiecej








Tweets by @kadinaja