04 lipca 2015


Believe it or not ;)

{0}

07 lipca 2015

Ostatnie dni sa najlepsze. Wracam ze spotkania z Mary Anne i jej paryskim Tata (ktory przywital mnie okrzykiem: "Saluuuut, Bla-bla!") z ktorym nie widzialam sie od wrzesnia zeszlego roku. Przypuszczam ze do dzis nie zna mojego imienia, bo od pierwszego dnia on nazywal mnie Bla-bla, a ja jego Papi. I mimo ogromnej bariery jezykowej (no sorry, francuskiego jeszcze jakos sie nie nauczylam, chociaz nie powiem zebym nie probowala) - lubimy sie i chetnie spotykamy za kazdym razem jak odwiedza M-Anne :). 

A dlaczego jest najlepiej? 
Bo wyjechal N. i nareszcie odzylam. Odbilam sie od dna i zapomnialam juz, dlaczego tak lubilam tam byc (zobaczymy na jak dlugo). Bo trzy randeczki, z czego dwie bardzo udane. Bo w tym tygodniu przyjezdza Simon-lamacz-serc (zapraszam do noteczek z 2011) i bardzo chce sie spotkac, a ja o dziwo czuje sie na tyle silna i zdystansowana do wszystkiego, ze chetnie sie na to zgodzilam. Bo coraz wiecej nowych pomyslow. Bo coraz mniejsza dupa. Bo jeszcze nie przymieram glodem (I love paro, za trzy dni ostatni zastrzyk. Potem bieda!). Bo od dwóch tygodniu juz calkiem sobie Ciebie zapomnialam, stales sie Emanuelem Swirczem z trzeciej klatki, ktory w wieku 13 lat po kilku dniach "chodzenia" ze mna powiedzial mi, ze sorry ale to nie wypali. Plakalam tydzien (jak przystalo na nastolatke ze zlamanym sercem), a pozniej zamknelam go sobie w pudelku pod lozkiem i juz nigdy(!!!) wiecej o nim nie myslalam. 

Przez ostatni weekend po raz kolejny uswiadomilam sobie, ze radosc i szczescie to wybór. To, czy rano wstaniesz z bananem na ryju, czy muchami w nosie to tylko i wylacznie kwestia Twojego nastawienia i podejscia. Mozna pietnascie minut stac restauracji i kurwiac na sniadaniowy bufet (za drogo, chujowy wybór, ja pierdole, nic tu nie ma, w dupie to mam, i do tego jak drogo, ja jebie mam to w dupie, wychodze stad, ale masakra, ja nie bede tego gówna jesc! [True Story]), albo mozesz sobie pomyslec O, SWIEZE BULKI! szalu nie ma ale przeciez swieci slonce, kawa smaczna, zjedzmy i pozniej porobmy cos fajnego, w koncu mamy tylko dwa dni!. Twoj wybór, jak zareagujesz na wszystko. 

Bo moj kot nauczyl sie pic wode z kranu, a nie kibla. Bo dostalam kolejna oferte pracy (ktora odrzucilam). Bo Polska juz za tak niedlugo. Bo Marcin taki fajny. Bo Bcm przestal byc dziwny. Bo (mimo calej mojej milosci do niej) Agg wyjechala i moge zrobic sobie detoks. Bo zycie jest pelne mozliwosci. Bo czemu nie?! 

Kamil: I co, jakie masz plany? 
Ja: Aj, nie wiem. Chcialabym zostac tu i znalezc jakas fajna, dobrze platna robote, zeby moc wyprowadzic sie z domu, bo po dwóch latach samotnosci, bycie z kims w mieszkaniu doprowadza mnie do szalu. Ale tez korci mnie, zeby znowu gdzies wyjechac. Moze jako animator. A moze do Szwecji. A moze tutaj, zostane Stewardessa.
Kamil: No niby fajnie, ale wiesz ze z takimi planami / z taka praca to nigdy meza nie znajdziesz.

No cóz..




{0}

08 lipca 2015

Dzisiaj w drodze z S1 do domu:

Milosc. Brokat. Magia. 

Dlaczego powinnam wstydzic sie tego, ze w wieku 26 lat zakradam sie do Douglasa tylko po to, zeby spryskac sie perfumowana mgielka z drobinkami zlotego pylu? Dlaczego mialoby mi byc glupio spiewac pod nosem w drodze do domu? Dlaczego nie moge zatrzymac sie na 5minut przy kwitnacym Jasminie, tylko po to zeby powachac jego kwiaty? Dlaczego nie? 
Jesli ide ciemna, pusta ulica, a w glowie mi Turnau sugeruje, ze magia istnieje.. i nagle tuz przed moim nosem zacznie kolowac motyl, a jest prawie pierwsza w nocy - czy to nie jest magia? Czy mam sie czuc glupio, jesli jestem przekonana, ze TAK?  Bo zycie JEST utkane z magii, z przypadku, z usmiechów losu i serendipities
I nie chce mi sie tego wstydzic.

Umre sama bo spiewam na glos na pustej ulicy? Ludzie beda sie za mna ogladac, kiedy maszeruje po swiecie z kolorym balonem wypelnionym helem, ktory kupilam sobie SAMA tylko dlatego, ze mi sie spodobal? 
Jakby to zaspiewala dziewczyna z Mikromusic (ktorej imienia nie znam i nawet nie jest mi glupio) : w dupie to mam.

(miejsce na wklejenie linku tej calej piosenki, ktora zmotywowala mnie do napisania notki, a NIE DA SIE JEJ POSLUCHAC W NIEMCZECH, z powodu glupiego youtuba. zgooglujcie sobie : turnau&miskiewicz - pod rzesami.)

Malo tego. Jutro wybierzemy sie do Englischer Garten tylko(!) po to, zeby siasc na kocu i ogladac swietliki. Tak bardzo nie brak nam czasu.

Chce wiecej! Brokatu, motyli, piosenek, spiewania w metrze, plecenia wiankow, dmuchania balonów na stacji metra i picia slodkiego wina podczas ogladania "wodospadów" na Isarze. 


Jestem jednorozcem. 
Ty tez, tylko nie chcesz w to uwierzyc. 


{1}

10 lipca 2015

20:00 
Tracę nad sobą kontrolę w najgorszym tego słowa znaczeniu. Wróć juz tam, gdzie Twoje miejsce. Robisz mi z mózgu mielonkę, a z serca jesień (zimę, wiosnę, lato) średniowiecza. Potop (nie) szwedzki. Tornado. Apokalipsę, razem z tymi wszystkimi ognistymi pojazdami spływającymi z nieba. 
Przez dwa tygodnie byłam normalnym człowiekiem. Spierdalaj. 

// koniec części pierwszej. 

23:08

Wracam do domu i cała pachnę psem. I nie to, ze to jakas przenośnia. Najzwyczajniej w swiecie pachnę mokrym kundlem. Mało tego, strasznie mi sie to podoba. 
- How was your date, Kaju?
- Good. Honest. Revealing. Sentimental.
 Rozmawialiśmy duzo o Tobie. Troche mu w żartach dziękowałam, ze nas do siebie zbliżył. 
Dobry człowiek, in the end. Nawet jesli w 2011 złamał mi trzy czwarte serca. 

// koniec czesci drugiej. 

0:30

Watch closer online state of mind. Po tylu latach czas powrócic do filmu, ktory (widze to dopiero teraz, przy kazdej scenie) troche mnie uksztaltowal i na pewno zmienil poglady na milosc i zwiazki.  Patrzac na to, jak z biegiem czasu zmienia sie Alice uswiadamiam sobie, ze to troche tak jakbym ogladala sama siebie (z ta roznica ze ja nigdy nie zostalam striptizerka ;D). Dlatego nigdy nie moglam zrozumiec, dlaczego Art. (K. zreszta tez) zaraz po rozstaniu ze mna mówili o koniecznosci predkiego odnalezienia (kolejnej) drugiej polowki. Bo milosc taka fajna, bo trzeba sie ustatkowac, bo (zapewne to tez, ale tego juz nie mowili na glos) klin klinem. Ja (i Alice) po zarówno pierwszym i jak i drugim nieudanym zwiazku potrzebowalam czasu na lizanie ran i do dzis jeszcze nie moge powiedziec z reka na sercu ze jestem gotowa na cokolwiek nowego (i biore pod uwage tez taka opcje, ze juz nigdy nie bede). 
Alice staje sie zimna i obojetna, jednoczesnie kiedy lepiej sie przyjrzymy, widac ze ten caly jej smutek i samotnosc sa zbyt duze, zeby schowac je pod rózowa peruka i wytanczyc na rurze. Widze to samo po sobie, jej scena z Clive Owenem przypomina mi kazda moja mesko-damska relacje. Kpiacy usmiech i martwe spojrzenie. Troche przerazajace. Ale jest w tym tez jakies piekno. Chociaz niewykluczone ze w jej wypadku to piekno polega tylko i wylacznie na tym, ze Alice gra Natalie Portman. 
Mnie w takim filmie gralaby najpredzej Nicky Blonsky.

.
.

Weekend sie zaczyna, siema Polsko, widzimy sie jutro!


{0}

17 lipca 2015

Dobra, koniec tych meskich smetow. Zauwazylam ze bardzo tu monotematycznie od kiedy wrocilam z Teneryfy. Nic, tylko randeczki i zlamane serca. A mi tak naprawde bardzo dobrze sie wiedzie. A juz od kiedy wrocilam (przyjechalam) do Lublina i znowu mam swoje wlasne mieszkanie - rzeklabym, ze wiedzie mi sie wysmienicie. 
Och, jak ja bym chciala tu zamieszkac. Miec kupe kasy i prywatny odrzutowiec, i móc sobie tak smigac - miedzy Polska, a Monachium, a Teneryfa. Ale z baza tutaj, na Irydiona. Byloby tak pieknie. 
Mialabym pod nosem wszystkie moje Bulki i (juz nie) rude Kasie. Co drugi weekend odwiedzalabym Mame i chlopakow w Bierstube. A co miesiac skakalabym napic sie Sangrii na plazy z Kristel, albo na jakies motorowe eskapady z Tarzanem. 
Jezu, Borze. 
To jest nie fair, ze jest na swiecie zaledwie garstka osob, ktore tak strasznie kocham.. a wszystkie tak daleko. 

**

Przygotowania do panienskiego leca pelna para, zapomnialam juz jak to jest, byc zajeta od rana do nocy. Latam po miescie, dzwonie, pytam, zalatwiam.. A to przeciez zaledwie kropla w morzu tego, co musi ogarnac Panna Mloda. Mi sie to we lbie nie miesci. Cos czuje, ze kiedy przyjdzie kolej na mnie, to po prostu hajtne sie byle gdzie (nie z byle kim), wynajme jakas duza sale, na stol rzuce chrupki i wóde.. i powiem Bawcie sie! Bo ogarniecie czegokolwiek wiecej zdecydowanie by mnie przeroslo.
Jest tego jeden plus. Nie mam czasu na jedzenie, wiec nareszcie mi sie moze troche zmniejszy. Dieta cud - zostan druhna! 

Notke podsumuje zdjeciem z FotoBudki znajdujacej sie w muzeum BMW w Monachium. Totalnie zapomnialam o tym dniu i o tym jak sie wyglupialismy z Kalo i Mary Anne, cykajac sobie miliard zdjec.. a dzis zalogowalam sie na poczcie i znalazlam na mejlu wlasnie to.
No coz.. 



Pozdrawiam,
Pani Kachu. 

{0}

21 lipca 2015



- Kaj, wiesz z czym mi sie kojarzysz?
- ?
- Z beztroska.

// nocne jeziora, dwudziestoszescioletnie rozwódki, patologiczne rodziny, pluskanie sie w jeziorze o drugiej nad ranem, szampan pity za dnia w samochodzie, lesbisjkie zwierzenia sprzed 10 lat, snucie marzen na (nie) daleka przyszlosc, strachy i obawy przez nieznanym, wspominki, plotki, swieczki, obce koty, usmiechy, placz na tylnim siedzeniu, cieplo, smutek, dobro.

Polska.


{0}

29 lipca 2015

Bulka, ktora obiecuje ze wpadnie za godzine - i nie wpada. Babcia, ktora chce dobrze a i tak wszystko konczy sie trzasnieciem sluchawki. Ludzie, ktorzy kochaja, a sa daleko. Przyjaciele, z ktorymi po latach nierozmowy nagle nie koncza sie tematy do pisania. Telefony, ktore rozladowuja sie w najmniej oczekiwanym momencie. Loty, ktorych nie da sie przebukowac. Mezczyzni, z ktorymi mogloby byc tak dobrze, ze az strach próbowac.

Zapach poslkiego lata - palone ogniska, liscie, grille, kielbaski, papierosy, jointy. Piwny oddech, spalone plecy, policzki bolace od usmiechu. Zauwazylam, ze ludziom do szczescia brakuje: lata, muzyki, samochodu, opuszczonych szyb. 
Lubelskie krajobrazy migaja mi przed oczami, tak za nimi tesknilam. Pizza w IVO nie smakuje nawet w polowie tak dobrze, jak wszyscy obiecywali, piegi wychodza podczas Zagleboczowego pedalowania na wypozyczonym rowerku. Taka sielanka, taka beztroska (z?).

Agata Wyroslak mowi, ze powinnam zrobic sobie dziecko. I, ze mnie rozumie. Ze taka wolnosc moze byc przytlaczajaca, bo jesli sama nie wiesz czego chcesz, albo czego sie boisz - nie umiesz poradzic sobie z zyciowymi decyzjami. Potrzebuje nowej misji, chyba zrobie sobietatuaz. Albo znowu kolczyk w nosie (hasztag: pajac numer jeden, teneryfska wiosna, 417, inne zycie).

Tesknie za tym 'innym zyciem' przeogromnie w chuj. Tesknie za Pani Kachu. Mimo tego, ze wciaz cisne w brokat i kokardy we wlosach.

"Rozwydrzona jakas jestes po tej Teneryfie!
"Wiesz dlaczego Cie lubie? Bo jestes normalna."
"A prosze Pani, wie Pani moze, czy tutaj wpuszczaja tez PONIZEJ 30 roku zycia?"

Wkopuje wczorajsze skarpetki pod stol, ktos puka do drzwi, Bulka jednak sie pojawila.

{0}


wiecej








Tweets by @kadinaja