03 lipca 2013

Hejters gonna laugh, ale dzisiaj po raz pierwszy w zyciu probowalam dzemu z rabarbaru. Jestem zakochana. Zmarnowalam 24 lata mojego zycia bez tego dzemu. To przerazajace, ile jest na swiecie pysznego jedzonka, ktorego nie znam! To napawa mnie nadzieja i wiara w lepsze jutro. Zycie samo w sobie moze juz nigdy niczym mnie nie zaskoczy.. ale jego smaki? O mamusiu!


Wrocilam z przeslicznej Polszy (moze nie przeslicznej samej w sobie, ale cudnej i uroczej dla mojego serca). Przez 10 dni bylam otoczona cieplem, miloscia, wytesknionymi smsami i ludzmi, ktorych nie widzialam przyslowiowa KOPE lat.  O pysznych pierogach, golabkach i innych ptasich mleczkach chyba wspominac nie musze. Odbilo sie to na moim tylku, nie powiem (Denis wczoraj powiedzial, ze znowu sie trzesie).. ale tak miedzy nami to mam to w dupie. Znaczy sie.. wielkosc mojego tylka. Mam w dupie. Sie schudnie. 

Bylo cudownie. Jak zwykle za krotko.. wiec teraz siedze i gdybam, co by bylo, gdybym przyjechala na dluzej - na miesiac, albo trzy, albo poszla na studia i zostala, albo przeprowadzila do Sopotu i zamieszkala z Ann, albo pojechala do Poznania, bo zawsze chcialam tam pojechac, albo w Krakowie, albo znalazla prace w Lublinie (ostatnio widzialam, ze ktos potrzebuje pomocy przy prowadzeniu kiosku, a moze to wlasnie jest moje powolanie?), albo to, albo tamto... Ale wiem, ze 99% tych pomyslow jest poraniona i spowodowana bojaznia o to, co czeka mnie tu, czyli te pozalsieboze studia, czy wieczna udreka w LifeStyle Ladies. Bzu mowi zebym sie ogarnela i zaczela decydowac, ale jej to jest latwo mowic, bo jest dorosla i zna sie na zyciu. A ja? 

Wpadlam w jakas taka marnosc nad marnosciami i wszystko marnosc, niby sie ciesze bo od kilku dni(!) jest slodko z Art, bo wszyscy mnie lubia i Kasia z Bulka co chwila pisza do mnie, ze tesknia. Ale jakos tak.. Kurde, stagnacja. CO TU ROBIC? Rzucic wszystko i wyjechac? I tak jezdzic po swiecie jak Tomek Cnota/Laton i nic nie robic? A za 20 lat.. co ja napisze w CV (odwieczny strach, wpojony mi do glowy przez moja matke - MYSL O TYM CO ROBISZ, BO POTEM BEDZIESZ MIALA DZIURY W CV)? 2013 - 2020 zwiedzanie swiata? Glupia jestem pewnie, ze tak sie boje. Ostatnio wszyscy ludzie umieraja, albo maja straszne choroby, moze i u mnie na dniach cos zdiagnozuja i bede do konca zycia plula sobie w brode, ze nie szalalam, jak moglam. Taak, tak, ale przeciez bylam w Hiszpanii i animowalam turystow. I CO Z TEGO! Kiedy to bylo! Nie ma sie czym chwalic, teraz co druga osoba robi takie "szalenstwa". Ludzie zmieniaja miasta, prace, kochankow jak rekawiczki. 
A jak juz od 5 lat mieszkam w tym samym miescie, od 2.5 jestem z tym samym chlopakiem, od 1 mam te sama prace. Dla mnie to wiecznosc. 


To, co jeszcze zaskoczylo mnie w Domu, to taka wymuszona doroslosc wszystkich moich rowiesnikow. Wczoraj przy piwie dyskutowalam o tym z Magda. Czy to my jestesmy cofniete w rozwoju, bo jeszcze nam podroze, przygody, wakacje, dorywcze prace i nowe kursy/studia w glowie? Czy to ci nasi znajomi sa nienormalni, bo chca sie zenic, slubowac, prac, gotowac i robic dzieci? O co tu chodzi? Mysle sobie o notce Bzu, ze to taka prostsza droga - po prostu "zakonczyc" swoja mlodosc i zaczac byc starym. Ze to takie odwazne- chciec robic rzeczy wychodzace z ram normalnosci (ktora tez jest pojeciem wzglednym, naturalnie). 
Kiedy K mnie zostawial, powiedzial : Nie pasujemy do siebie. Ty chcesz sie jeszcze wyszalec, Ty chcesz zwiedzic swiat, podrozowac.. (Jakby to byla jakas najgorsza obelga. Jedni mowia - zrywam z Toba bo pijesz, cpasz i sie puszczasz. Inni - bo masz marzenia), a ja chce sie juz ustatkowac. Z niedowierzaniem krzyknelam mu w twarz K, w wieku DZIEWIETNASTU lat?! Na co on z mieszana duma, ale tez niedokoncapewnoscia powiedzial tak i odszedl. I tyle go widzieli. 

Zastanawia mnie to troche, czy to naprawde takie dziwne, ze ja wtedy nie chcialam osiasc w rodzinnym miescie, skonczyc niepewnych studiow i czekac na niego? Jaszka, oboje wyszlismy na tym dobrze, bo ja mam Artura a on niesplacony kredyt mieszkaniowy w Bydgoszczy.. ale mimo to. Dziwne. Ludzie sa dziwni. Albo ja.

Zeby skonczyc optymistycznym akcentem, powiem Wam, ze nie umiem przestawic sie na niemiecki dystans i oschlosc. Wczoraj w pracy podskakiwalam na kazde, dzwieczne MORGEN! wchodzace przez drzwi. Nie umialam zebrac sie na mowienie po niemiecku, wiec tylko kiwalam glowa. A pozniej poszlam do lekarza i przedluzylam urlop do konca tygodnia. Pani doktór powiedziala, ze mam powiekszone wezly chlonne i nakazala lezakowanie. Ciesze sie. Siedze, pisze notki(!), slucham muzyki. Czekam na panow instalatorow, ktorzy wyczaruja ciepla wode i internet (mamy nowe mieszkanie, w ktorym nic nie ma). Ogladam stare zdjecia i smieszne seriale. Wdycham. No i jem ten dzem. Rabarbarowe niebo w gebie.



To pisalam ja. Wasza refleksyjna Kesza. 

{2}

07 lipca 2013

Kawa! Niedziela! Rivers flow in you za oknem (obudzily mnie, razem z facebookowa wiadomoscia od Przemka*). 
Czytam swoje stare notki, po kolei, od poczatku. Zaskakujace, ze o wielu rzeczach, przygodach, LUDZIACH w ogole nie pamietam! No i ze tyle juz tu jestem. Ze Teneryfa, ze wycieczki, ze Herr Röhr, ze Allie Moss, ze Helena, ze Nadezda, Kate White i Artur. AMAZING

Wczoraj bylam na super fajnej imprezie. Wkrecona przez Natalie (Kajus, moj ladny kolega robi urodziny i kazal mi przyprowadzic duzo kolezanek, bo maja przesyt facetow. Wpadniesz? No to wpadlam!), wzielam ze soba tez Cm, zeby oderwala sie na chwile od Marciow, Miloszow i Arturow siedzacych nad Isar (rzeka) i przypomniala sobie jak to jest, poznawac nowych ludzi (i kto to mowi, ona przynajmniej dopieroco spedzila rok w Texasie.. a ja?). 
Bylo mega przyjemnie. Rzeczywiscie, facetow multum, jeden ladniejszy ciekawszy od drugiego. Bolek, ktory mial urodziny swiecil cala noc polnaga klata, a jego brat Przemek* stwierdzil (idac za namowa Natalii), ze bedzie miec ze mna dziecko. Przemek, w ogole jak sie okazalo, jest super znanym blogerem (ja go nie znam, bo to nie moje, podroznicze rejony.. ale Wy moze tak -> blog Przemka). Byl grill, byla mieszanina Erazmusowa, byl polski alkohol (ja wcielam w zycie swoj najnowszy plan pt. NIE PIJE, ale inni raczyli sie Zubrowka z sokiem i nie mogli nadziwic, ze wodka moze tak dobrze smakowac), byla Natalia i byly rozmowy o zyciu. No niebo!

Z moimi studiami to jest tak, ze bylam tam, ze wszystkimi papierami juz, wypelnionymi i podpisanymi, myslac ze juz tylko kilka tygodni dzieli mnie od studenckiego zycia.. ale okazalo sie, ze akurat WLASNIE na ten jeden kierunek, ktory sobie ostatnio ubrdalam, trzeba miec zaliczonych 6 tygodni Vorpraktikum, czyli bezplatnych praktyk w zawodzie. Naturalnie nic o tym nie wiedzialam. Mam jeszcze troche czasu, wiec szukam.. ale poniewaz odziedziczylam po swoim Ojcu pesymistyczna nature (i chomicze oczy),  juz przygotowuje sie na mysl, ze znowu sie nie uda. Mysle co zamiast, co dalej.
Aga CM podsunela mi kilka fajnych mozliwosci. Facebookowe statusy Ewki Chodakowskiej moze nie sa najmadrzejsze, ale czasem tez daja mi porzadnego kopa energii i pozytywnego myslenia. MAM POMYSL. Bedzie dobrze. Jak nie to, to tamto. Chce zostac nowym Przemkiem i zyc, a nie sie opierdalac. Dlatego tu i teraz oglaszam - jesli przyjdzie wrzesien, a ja dalej bede w Monachium, LifeStyle Ladies i bez zalatwionego wyjazdu/studiow - kopnijcie mnie prosze w dupe. Z calej sily.  Umowa?

Natalia, mimo tego ze strasznie duzo mowi, kiedy jest pijana - urzeka mnie przy kazdym spotkaniu. Na pierwszy rzut oka robi wrazenie tepej blondynki, ale w momencie kiedy otwiera usta, zaskakuje kazdego swoja inteligencja i umiejetnoscia trafnego oceniania sytuacji/ludzi. Mnie tez. 
I tak, caly wczorajszy wieczor sluchalam o tym, jaka jestem fajna i madra. To tez motywuje. Przedstawiala mnie kolejnym znajomym osobom, mowiac Czesc, to jest Kaja - najbardziej kolorowa osoba jaka znam. To mile. Nie czuje sie kolorowa. Juz dawno sie nie czulam. Ale teraz zamierzam znowu zaczac. I Aska ma racje, za duzo tych notek o tym, jak bardzo bym chciala, ale nie wiem jak; Kaja i jej niezdecydowanie vol. 8758647. 
Nope. Koniec z tym. 
Nakladam gacie, ide sie przebiec. Mieszkamy od kilku dni w jeszcze bardziej WYPASIONEJ dzielnicy Monachium (tylko do konca sierpnia, ale jaram sie tym strasznie, bo blizej centrum zyc sie nie da. Wszedzie drogie i hipsterskie sklepy, studenci, kawa i croissanty. Slicznie tu jest! Czynsz co prawda nie z tej ziemi, ale trzeba brac to co jest i nie krecic nosem. Cos za cos. Przynajmniej nie musze juz sie martwic o nocne autobusy, kiedy wracam do domu z imprez.. bo wszedzie mam blisko!). No to lece. Milej niedzieli! :) 










To pisalam JA,
wasza coloful Ke$ha :)
/wszystkie obrazki z weheartit

{3}

10 lipca 2013

Skad sie wzieli ci wszyscy faceci? W sobote Nataliowa impreza = dwaj Bracia. W niedziele lysy Carsten (ktorego znam jeszcze z czasow robienia prawa jazdy). W poniedzialek moja klientka z Power Plate stworzyla rozmowe, w ktorej bez zadnych skrupolow swatala mnie ze swoim sasiadem/przyjacielem rodziny i zaprosila nas oboje na obiad u siebie w domu (aka blind date). Wczoraj bylam w kinie z Denisem. Dzisiaj spotykam sie z Maksem, ktory zna sie na studiach i chetnie mi pomoze. No i do tego jeszcze Mike moj szef, ktory rzekomo bardzo mnie llllubi. 

CO SIE DZIEJE?

Lato uderzylo wszystkim do glow, ja wciaz walcze ze soba i Stodulakiem, szarpiemy sie w te i na zad, od kilku miesiecy. Kazdy wie, jak jest. W piatek jade do Wiednia (Lifestyle Ladieeeeees), a w przyszly weekend do Piekarzowego Konstanz. 
Chyba udalo mi sie zalatwic prestudyjne praktyki = 6 tygodni siedzenia i picia kawy w biurze. M4 poczeka, LifeStyle Ladies (chyba) tez. A jesli nie, to jednak wybiore cos innego. ZERO STRESU, przeciez mam jeszcze, eee, 3 dni! 
I przyszly semestr. I przyszly rok. Studia nie zajac, nie uciekna (tak?). W razie czego zapisalam sie juz do hiszpanskiego programu Au Pair i dostalam kilka ofert z Islas Canarias. Taki AS w rekawie. Tylko cicho, realny swiat jeszcze o tym nic nie wie. 

Uciekam. Slucham Happysad i gotuje w garnku wode na kawe dla siebie i mojej kochanej CM (nie mamy jeszcze czajnika). Dobry tydzien. Trzymajcie sie malpeczki! 

+ ekstra super wypas pozdro dla Szczepana, o ile jeszcze tu zaglada! ;)

{2}

14 lipca 2013

Jutro wracam na stopa z Wiednia do Monachium. Szalona przygoda, ja i Cm. Powinno byc super. Gdyby jednak nie było, to zegnam sie z Wami, wiernymi czytelnikami moich super szalonych przygód. Miło mi było Was znac. Wiedeńskie zycie jest piękne. Jesli przeżyje, to za tydzien bede bawić sie w Konstanz (zegnajac Piekarza, z ktora tyle było planów, ze co dwa tygodnie, ze erazmus, ze tak blisko.. a skończyło sie na tym, ze nie widzialysmy sie od października zeszlego roku), za dwa w Lizbonie (u Tiago, którego kocham), a za trzy, cztery, piec w Paryżu, Barcelonie i Krakowie. Takież to mam szalone plany. Dlatego naprawde, NAPRAWDE mam nadzieje, ze jutro nie umrę. Zwłaszcza, ze wreszcie mam Cm, grubAśkę i Frede w Monachium. I w przyszłym tygodniu idziemy na suszi. 

Zakochalam sie w Wiedniu. Jesli nie wyjdzie mi zycie w MUC, zacznę sie zastanawiać nad przeprowadzka tutaj. Albo nie, zacznę sie zastanawiac JUZ TERAZ. Wtedy szybciej wciele ten plan w zycie. 

*

Edit:
Przezylam. Jako dowód szalenstwa wrzucam zdjecia.















(to ostatnie to juz naturalnie Wiedenskie burzujstwo & najgorszy Sacher Torte jaki jadlam w zyciu)

Pozdrawiam! 
Wasza Kesza aka Surferka (aka Serwerka).


{5}

18 lipca 2013

Pozdrowienia z pracy!

Juz jutro o tej porze bede wjezdzac do Konstanz. Ahoj przygodo! Jeszcze tylko kupie majty do kostiumu, jakies letnie sandalki.. i moge smigac.

W Wiedniu bylo super, mimo tego ze moje dziewczyny z LifeStyle Ladies mnie wystawily i w koncu nie poszlam na ta wielka impreze, na ktora od 3 miesiecy sie szykowalam. Oh well. Spedzilam uroczy weekend z Corka Masazystow, Bratem Corki Masazystow i Synem Masazystow. Gotowalismy wspolnie kuraka, pilismy Hugo nad Dunajem i opalalismy dupki w Prater, jedzac nektarynki i muffiny.

TAKIE WLASNIE SA MOJE PLANY NA WAKACJE! Kazdy weekend gdzie indziej. I tak nie mam w "domu" cieplej wody, czy internetu.. wiec co innego mam ze soba zrobic?

Zameldowalam sie na studia. W sensie, zlozylam papiery. Zobaczymy, jaka padnie odpowiedz. Nie moge powiedziec, zebym jakos szczegolnie sie tym jarala. Mam wiecej problemow na glowie, niz moje wyksztalcenie - serce Artura, glowa Taty Tomasza (ktory nota bene od tygodnia jest w szpitalu), nie zabicie mojej Matki, z ktora od 18 dni mieszkam w JEDNYM POKOJU, albo nie zwariowanie w tej szalonej firmie. Na co mi nauka, jesli wczesniej kompletnie oszaleje?

Wybila 12:00, zmykam na swoja czterogodzinna mittagspause.
Nasze godziny otwarcia naprawde sa irytujace: 8-12 / 16-20. I mimo tego, ze pracujesz tylko 8h, i tak masz caly dzien z glowy!

Serdecznie pozdrawiam Bzu i jej zatoki, oraz dziekuje za umilanie mi pracnej nudy.




Wasza normalna Power Plate Kesza.

{4}

30 lipca 2013

KONSTANZ!

Cztery dni prawdziwych wakacji. Plazingu, opalania sie, plywania w roznych akwenach wodnych, komarow, chinczykow, finlandczykow, francuzow, niemcow, hiszpanow, mieszkania w akademiku na 4 pietrze w pokoju 40, pokazywania cyckow, jedzenia lodow, picia wina z woda, podkradania jedzenia innym wspollokatorom, wchodzenia i schodzenia po schodach, i totalnego braku prywatnosci, bo okna zamiast drzwi i przeciagi jedynym zrodlem swiezego powietrza. To wszystko plus Piekarz. I mysle, ze mimo hormonalnych wahan obie mialysmy udany weekend i kilo dobrej zabawy. JA przynajmniej jestem zadowolona.

// Plywanie w rzece Ren  o 3 w nocy, a pozniej w Jeziorze Bodenskim (trzecie najwieksze joro w Europie) o 3 po poludniu, spacery do Szwajcarii i wielki zaskok, bo zaraz po przekroczeniu tej niewidzialnej granicy, swiat stal sie zielenszy, czystszy (jeszcze bardziej!) i bajkowy. Jedzenie lodow o nietypowych smakach i tracenie macaroons'owego dziewictwa (szalu nie ma). Do tego tlum naprawde bardzo fajnych ludzi, bitwa na balony wodne i kilka udanych imprez. Ksiazki o zyciu i podswiadomosci, zakupy w Kauflandzie, jezdzenie na gape, chodzenie w bluzce, ktorej nie ma, plywanie lodka i skakanie do wody. Magia, radosc, lato!

Te notke pisalam juz 3 razy, za kazdym razem cos stawalo mi na przeszkodzie i nie moglam jej dokonczyc. Dlatego w tym miejscu chyba po prostu przerwe wyliczanie tych fantastycznych rzeczy, ktore bylo mi dane w przedostatni weekend zobaczyc i po prostu przejde do pokazywania Wam zdjec.




































































{6}


wiecej








Tweets by @kadinaja