02 lipca 2010

Wreszcie mam Dzien Wolny, jest beznadziejnie. Slonce za chmurami (oczywiscie przez kilka ostatnich dni dawalo po oczach jak szalone. A teraz go nie ma), moje wspollokatorki tez maja Day Off, wiec obijalysmy sie o siebie w domu.. Chyba mnie nie lubia, nie wiem, odnosze takie jakies dziwne wrazenie. No ale pewnie, znaja sie juz dlugo, nagle przyjechalam ja, zajmuje lazienke, wracam po nocach etc..

Jeszcze tylko tydzieeeen! Dam rade, nie mam wyjscia. Mam tylko nadzieje, ze nastepny hotel bedzie lepszy, ludzie pozytywniejsi, praca przyjemniejsza.

Od 3 nocy baluje na plazy, nawet mnie to nie jara. Raz z Polakami, raz z banda Angoli (7 ich, 1 ja plus milion rozwodnionych piw). Wczoraj znowu z Polakami, ale obiecalam tez nowoprzybylym Irlandczykom, ze pojdziemy dzis na dyskoteke. Ale nie daje mi to radosci, wrecz przeciwnie. To znaczy tyle dobrego, ze jest ta grupa Polakow, czuje sie troche lzej ze mam z kim pogadac.. Ale ogolnie jestem strasznie samotna; nie przeszkadza mi jedzenie w samotnosci, nie przeszkadza mi to, ze chodze po hotelu sama.. ale mam za duzo wolnego czasu na myslenie, interent tylko kiedy Wesley ma dobry humor i pozwoli mi skorzystac na dole (dzis nie, wiec jestem w kawiarni, 10min od hotelu - kawa / lod 2? i mozna siedziec bez ograniczen. Jestem jedyna klientka, troche dziwnie sie czuje, ale staram sie o tym nie myslec :P).

15min stad odbywaja sie mistrzostwa w Wind Surfingu, sponsoruje je Acttiv, widzialam juz na Facebooku ze bryka tam Sara (koordynatorka), wiec chyba sie dzis przejde. Pogody do opalania i tak nie ma, a w pokoju hotelowym siedziec nie bede. NUDY!

Wczoraj 3h sprzatalismy z Wesleyem backstage (plus budke dzwiekowa, kostiumy, wszystko). Dalo mi to radosc. WRESZCIE czulam prace - nie mialam przerwy, biegalam z odkurzaczem etc. Potem i ja i Wes mielismy w miare dobry humor. Zamienilismy nawet kilka slow podczas obiadu. Niesamowitosc! Aczkolwiek wciaz go nie lubie, obgaduje turystow, jest strasnie oblesny i zalosny. Eh, oh.

Chce mi sie plakac. Nie bede, nie plakalam juz od 3 dni.. aczkolwiek czuje sie zle. Przykro mi, ze nie moge wypisywac juz notek w stylu Teneryfy, z energia etc.. Mam nadzieje, ze zmieni sie to juz za tydzien.
Kiedy podpisywalam umowe, koordynator powiedzial ze jesli prosze o zmiane hotelu (prosze), to jednoczesnie zgadzam sie na pozostanie w nim 4 mies. Bralam to pod uwage, przeciez od poczatku mowilam, ze wracam pod koniec pazdziernika...ale jakos w tym momencie mnie to przeraza.

Poza tym mam jeszcze jeden problem w glowie, ale o tym moze kiedy indziej. Heeeeee.

PS. Moja wspollokatorka:

Alexandra, jedyna pozytywna osoba. Aczkolwiek nie jestem pewna czy nie jest taka mila ze falszywa troche przeslodzona. Wesley tak mowi. Chociaz Wesley to dupek i wszystkich obgaduje. Ja juz nie wiem. Wszyscy wydaja mi sie tu sztuczni i wredni. Mamoooooo!


(dopisane)
Haha. Ironia losu. Jestem kiepska animatorka chyba. Odezwala sie do mnie na facebooku Ania, ktora jest gosciem w hotelu, siedzi wlasnie w necie w Recepcji.. zgadalysmy sie ze za 10 min idziemy razem na obiad, a potem obczaic Wind Surfingowcow. Sara Tojo (koordynatorka z Acttiv) tez napisala mi juz wiadomosc ze tam jest i zebym wpadla. Powiem jej ze hotel jest do dupy. Musze tylko opanowac placz, bo generalnie trzymam sie przy Wesleyu itd, ale kiedy tylko napisze do mnie bratnia dusza z Teneryfy (koordynatorzy) albo ten Christofer koordynator z ktorym podpisalam umowe.. jest mi ciezej NIE plakac. Nie wiem czemu. Moze dlatego ze wiem, ze oni cos zdzialaja i ze wazne jest to jak sie przy nich zachowam.. albo nie wiem co. Ale jak odzywaja sie Catia albo Fabio albo ta Sara wlasnie.. to zaczynam pekac i jak male dziecko maze sie i prosze o zmiane hotelu. A tu twardym trza byc, nie mietkim.
Ehhhh. Ok, ide jesc i na plaze z Ania. Teksnie.

{2}

05 lipca 2010

Nie mam czasu.

Jest DOBRZE. Ciagle imprezuje, poznalam (haaaa haaa) Niemca (mmz) i Angola, ktory co prawda leci na moja kolezanke, ale co tam. Wesley Szefcio ma dobre dni, bo poruchal (opowiadal mi caaaale sniadanie i obiad o dziewczynach ktore zaliczyl w tym tygodniu :D). Jutro spotykam sie z Sara i Koordynatorem Christoferem, zakladamy konto w banku etc. Sara da mi CD z video z Show z Teneryfy (widzialam sie z nia chwile w pt ale mnie delikatnie mowiac OLALA).

Dalej strasznie tesknie za Tene; Joris(!) odezwal sie dzis (bosssssz kocham go, chce miec z nim dziecko). Jest git. Ale i tak ciesze sie, ze za 6 dni koniec :]

Kocham Cieu Mamoo!

PS. KOMOROWSKI! :D

{1}

06 lipca 2010

Notka z wczoraj; nie mam czasu pisac nowej :

19:43 05.07.2010

Rozpalilam sie. Oblesne Ronhill'e. Nielegalne czerwone "wino" na moim balkonie. Mini Disco za 30min. Chill.
Muzyka z laptopa, pamietnik. Czuje.. ze jest okej. Moglabym powiedziec, ze jestem Szczesliwa, ale teraz wiem juz co to jest/bylo Szczescie.. i to JESZCZE nie to. Slucham starych piosenek (po raz pierwszy od 11 dni NIE nut z Isla Bonita - sukces!) i mysle. Z usmiechem.

Wino, zachodzace slonce i piosenka wbily mi do glowy pomysl. Znalazlam nawet numer w starej komorce. Jestem na Kanarach, mam sie bardzo dobrze. Jestem szczesliwa. Co u Ciebie? Wiesz, To juz trzy lata. Smiesznie, prawda? Kto by pomyslal :). Bardzo chcialabym wiedziec czy jestes zadowolony, czy zyjesz swoimi marzeniami, co czujesz. Chce mi sie usmiechac, kiedy mysle o sobie, o nas, sprzed tych trzech lat. Czuje sentyment, jakby to bylo co najmniej pol wieku temu. Zdajesz sobie sprawe jak bardzo sie zmienilismy, co przezylismy od tamtej pory? Brakuje mi mojego przyjaciela, ktoremu moglabym o tym wszystkim co mnie otacza opowiedziec :).. Mam nadzieje, ze jestes kochany, zdrowy i szczesliwy. Zaslugujesz na to. Jestes dobrym czlowiekiem. Bardzo za Toba tesknie :) Trzymaj sie. Zycze Ci wszystkiego, co najlepsze, K.
Dobrze wiem, ze nie moge tego zrobic, nie moge napisac. Ale gdybym mogla. Byloby to stuprocentowo niewinne, nieskropione niczym poza tesknota za Przyjacielem. Usmiecham sie. Chyba po raz pierwszy moge powiedziec glosno, ze to przeszlosc. Nie placze, nie tesknie, nie chce Cie spowrotem. Nie kocham Cie. Jestem tylko szczesliwa i brakuje mi mojego znajomego z dawnych lat.

Happysad spiewa "to mowie ja do Ciebie", a ja musze biec na Mini Disco. Mam dzis wolna noc, na 21.30 ide do innego hotelu, zobaczyc MMZ 135314, Niemca Daniela, ktory razem ze swoim Animation Team bedzie dawal big show (Greace o ile dobrze pamietam). Uhh, jeszcze tylko kilka dni. Ale dobrze mi, naprawde.


{0}

07 lipca 2010

19:46 07.07.2010

Znowu "czerwone" wino w pokoju; pekam.
W piatek moj Day Off, umowilam sie juz ze wspollokatorka (Alek)Sandra, ze pojedziemy na plaze na poludnie wyspy.. Trzeba bedzie wstac ok. 8 i wydac ok 10? ale mysle, ze warto. Przynajmniej zobacze COS.
Jest generalnie ok, nie chce mi sie co prawda tego wszystkiego opisywac, bo czuje, ze nie warto. Owszem, mam paru znajomych ale kazdy dzien jest taki sam.
Rano, budzik na 9 - sniadanie w samotnosci, bo Wesley nie jada. Koncze jest ok. 9.40 i stwierdzam, ze znowu wstalam za wczesnie.. wiec ide jeszcze na 30min w kime.
O 10.15 spotykam sie z Wesleyem na udawany team meeting. Z reguly wyglada to tak, ze siedzimy w Pool Barze i pijemy kawe (tak, wiem, rzucilam kawe ze wzgledu na zeby i zdrowie.. ale ta tutejsza jest taka pyszna. Pije tak z 2-3 dziennie).
O 10.30 otwieram Mini Club. Z reguly rankami robimy nudne rzeczy : malowanie, wycinanie, przyklejanie, sranie, dupanie. No i malowanie twarzy.
O 12.20 zamykam Mini Club.
O 12.30-40 zaczynamy Coctail Game przy basenie. Trwa okolo godziny - trzeba wejsc w dupe kazdemu z klijentow.
O 13.30 idziemy z Wes na obiad. Potem mam wolne (najczesciej spie, albo siedze w pokoju)
O 14.45 spotykam sie z Wes na kawe przy basenie
O 15.00 otwieram Mini Club. Popoludniami jest zawsze lepiej, mam fajniejsze dzieci i najczesciej bawimy sie na dworze, albo idziemy na plaze.
O 17:00 zamykam Mini Club, gadam jakies 15-20 min z klijentami pijac trzecia kawe przy barze.
O 19:00 spotykam sie z Wesleyem i idziemy na kolacje.
Ok. 19.30 ide do pokoju. Zwykle siedze tam z pol godziny i ogladam Rozowe Lata 70' na laptopie (God Bless CM za to, ze wgrala mi to mimo mojej woli) Tu plan dnia sie rozdwaja.
JESLI JEST MECZ (ludzie ogladaja go na dole, w Disco)
Jakos po 20 ide na dol, siedze na zapleczu scennym i korzystam z internetu. Ok 20.45 Wes karze mi sie zbierac, wiec przebieram sie w kostium ksiezniczki czy cos w tym stylu, potem jeszcze chwile siedze w internecie.
O 21.15- 20 zaczyna sie Mini Disco i trwa ok 15-20min.
Pozniej CZASEM wreczanie dyplomow, show na ktorym siedze w budce i robie naglosnienie. Konczy sie ok. 23 i wtedy wychodze pogadac z klijentami, wypic piwo jak sie da.
JESLI NIE MA MECZU.
Siedze w pokoju krocej, Ok. 20.15 musze juz byc na dole, bo ok. 20.30 zaczyna sie Mini Disco. Trwa troche dluzej, bo do 30min. Potem mamy godzine przerwy. Przychodza ludzie spoza hotelu i robia show (ja robie naglosnienie). Ok 23 wychodze z budki i gadam z klientami, wypic piwo jak sie da.

Ok polnocy Wes daje mi plakaty ktore musze zmienic, z programem na dzien nastepny. Potem z glupim i dumnym usmiechem mowi mi z kim dzis wychodzi i ze liczy na seks. Potem mam wolne. Biore grupe Polakow (+2 Czechow, +2 Angoli) i idziemy na "Dyskoteke". Nudzimy sie, pijemy piwo, tanczymy uklad do Shakiry Africa (DJ puszcza ja na nasz widok albo prosbe). Potem przychodzi moj Niemiec wiec przezywam i gadam z nim o niczym przez kilka minut. Potem patrzymy z obrzydzeniem na pijanych Anglikow. Dochodzi 2,3 rano, dyskoteke zamykaja. Wracam do pokoju narzekajac, ze znowu sie nie wyspie. Budzik na 9 i od nowa.

Jutro np. bedzie troche inaczej, bo musze wstac o 8 (8.30 znowu spotykam sie z koordynatorem i idziemy na policje i do banku). Oh well. Generalnie nudy. Lubie kilka rzeczy/osob stad. Ale i tak nie moge sie doczekac niedzieli <3 Aaaaaa gdzie mnie przeniosa, gdzie mnie przeniosa?

PS. 7.07.. wazna data dla Kai, co roku. Tzn tym razem moze nie wazna..ale merkwurdig.

{0}

09 lipca 2010

Wszystko dobrze. Mialam dzis Day Off, pojechalysmy z Sandra na plaze na poludnie wypsy. Troche jestesmy szalone, bo droga zajela nam chyba w sumie z 3h a pobyt na plazy 3. W sensie niby nie warto. Ale jednak pogoda na dole inna niz na gorze..i plaza cudo. Tylko tak jakby zapomnialam sie posmarowac i dupka mi sie ugrilowala. Nie moge siedziec :D

Nie mam czasu (oczywiscie) pisac, ale wrzucam LINKA do albumu z FB (dodalam 30 nowych zdjec, cudo).

W poniedzialek lece na T:E:N:E:R:Y:F:E! :) Nie wiem jeszcze gdzie dokladnie, ale powinno byc git :) Awwwwww :-))))

Odezwe sie jeszcze, aj promis!







Ohhh i mam kilka fajnych filmow do wrzucenia, np. pijana Sandra i ja.. albo ja wbrykajaca do morza.. albo na przyklad kilka filmikow z SHOW! Takkkkkk, Sara dala mi CD z filmem. Ahhhh, placz i smiech w jednym. Bale. To do kiedys.

{0}

10 lipca 2010

Pozegnalam swoj pierwszy turnus. O dziwo - plakalam. Chociaz trzymalam sie dzielnie, myslalam caly czas ze no pewnie, smutno, ale dam rade, to TYLKO ludzie. Niestety, kiedy tylko uscisnelam ostatniego dzieciaka i zobaczylam, ze Anka placze - poczulam ze leca mi po twarzy lzy, jedna za druga.
Siedze na zapleczu, patrze na moj pierscionek za 5euro (bankrutuje, owszem, ale z Sandra chcialysmy miec cos takiego samego, na pamiatke. Jest piekny, looknijta w facebookowy album). Za godzine moje ostatnie (?) albo przedostatnie Mini Disco. Wciaz nie wiem gdzie dokladnie jade, ale grunt, ze na Teneryfe.
Jestem smiertelnie zakochana w niskim, Marokanskim kelnerze Yaslemie, ktory zarywal do mnie kilka dni, a teraz przestal (wiec sie smiertelnie zakochalam).
Oprocz tego chyba cos mnie bierze, zmeczenie albo nie wiem co. POZA TYM przytylam tu chyba; po Isla Bonita bylam taka piekna i szczupla, a teraz czuje sie jak slon.

Wrzucam kolejne zdjecia w album i czujeu sieu nieco samotna. Ale dam rade. Aaaaa tak szybko minelo.

Wczoraj spedzilam caly dzien z Sandra, a wieczor najpierw na plazy z obsluga hotelu - czyli sasiadami. Z Malibu i piwem. Moi Polacy dali mi male, drewniane ukulele (nieprawdziwe, sprawdzalam, nie gra :D). Cudowny, wietrzny wieczor. Nowe przyjaznie, cholera. Znowu bede teksnic (ale wciaz chce zmieniac hotel, nic sie nie zmienilo ;P)

I polecam
Ogladac Album OD Poczatku, bo ciagle dodaje nowe i zmieniam kolejnosc.











Ps. Boli mnie brzuch, chyba jestem w ciazy ;P

{0}

13 lipca 2010

13:17 12.07.2010

Lotnisko.

To takie dziwne, ze 18 dni minelo tak szybko. Pamietam jak wysiadalam z samolotu, dokladnie na tym samym terminalu. Zaplakani wszyscy, przerazenie w oczach i drzenie rak. Teraz czuje sie prawie zupelnie inaczej. Prawie, bo jednak chce mi sie troche plakac (nie wiem dlaczego?) i jestem LEKKO znerwicowana przed nowym hotelem (musze sama sie odnalezc na lotnisku, wsiasc w autobus i pojechac do nowego hotelu oO). Zupelnie, bo nie jestem w otchlani rozpaczy, nie chce sie ciac, nie spodziewam sie najgorszego. Mysle ze jakby nie bylo - bedzie ok. LETICIA bedzie pracowala ze mna; przyjezdza jutro (Leti - dziewczyna z kursu, byla strasznie niesmiala i cicha, ale sympatyczna). Takze we 2 razniej.
Z gorszych njusow - jednak nie bede tak blisko Adeje (czyt. Niemca, Jorisa, Dupy 1, Dupy 2 no i przede wszystkim Rubena i Any) jak mi powiedzial Lucky (koordynator). Lece na polnoc (oni sa na poludniu). Hotel widzialam juz w internecie, powinno byc ok. Will See. Christofer koordynator powiedzial ze Puerto de La Cruz to jego ulubione miejsce na Teneryfie, wiec jestem dobrej mysli.

Pozegnanie przebieglo pomyslnie; ja i Sandra, butelka wina, ocean, noc, owoce. Potem - standardowo - Saxos (dyskoteka). DJ puscil Shakire Africa, ale jednak bez grupy Polakow tanczacych ze mna.. to nie bylo to samo :P
Dzis z samego rana poznalam Karen, zjadlysmy razem sniadanie, poobgadywalysmy Wesleya. Za godzine ktos puka do drzwi - dzieciaki (nastolatki bardziej) z Mini Clubu przyszly ponarzekac, ze Karen jest beznadziejna i, ze beda za mna teksnic :D. Szybka runda po hotelu, zdjecia, goodbye, blablabla. Wesley pomogl mi wytaszczyc sie z walizka, Christopher koordynator zawiozl na lotnisko, pomogl kupic karte do telefonu (drogo!) i wytlumaczyl jak dostane sie do hotelu. Teraz mam jeszcze jakas godzine stresu (aaaa!) i potem samolooottt..

Niby sie ciesze, ze Teneryfa, ale jednak co to za radosc, skoro i tak bede daleko i raczej sie nie spotkam z "moimi" ludzmi (moze raz jak bede miec Day Off to do nich pojade, ale to kawal drogi!).. Jedyne co, to jednak ta SWIADOMOSC, ze sa blisko.. No i Leticia (aczkolwiek nie bylam z nia jakos blisko. Tzn jest supermila ale nie mowi za bardzo po angielsku.. :D). No i prawdopodobnie bede znowu pracowala w Mini Clubie. Oh well.
3 miesiace szybko zleca. Tesknie juz za Noah i Marie, Herrem Röhrem i Barbara (chyba juz to pisalam, kilka dni temu..).

Hmmm widze, ze jakis dzieciak naprzeciwko mnie ma internet i nie mam pojecia JAKIM CUDEM. Bo ja nie mam! Glupia wyspa, glupie lotnisko.

Ale nie zaluje pobytu tutaj. Tak jak pisalam na FB, sporo sie nauczylam. Nie byly to dni mojego zycia, nie bylam nadzwyczajnie szczesliwa.. Ale bylo kilka milych momentow. No i (Alex)Sandra Komar. Powiedzenie "Polak Wegier dwa bratanki" po raz drugi sie sprawdzilo :-)

Wurwa, za 30min wsiadam w samolot, chyba czas najwyzszy sie odprawic :D:D. Vale. Mam nadzieje, ze na Tene bede miec internet w pokoju/hotelu.. Bo latac codziennie do kafejki .. dziekuje bardzo. Zostalo mi 30? i musze na tym jakos wyzyc!


Mini Club ktory mnie nawiedzil z rana.




Wesley. Zdjecie specjalnie dla mojej mamy ;)


Yaslem - Marokanski kelner ktory rwal mnie ;D


Marvin. Maskotka hotelu, wszyscy go kochali. Ja toze. Najslodsze dziecko swiata ;)


Ja i Sandra.

{0}

13 lipca 2010

Pokoj - 4 sciany i okno. Lazienka 1m x 1m. Ale jutro przyjezdza Leti, wiec bedzie razniej. Ludzie z team'u wydaja sie OK.. 2x Polacy, Bulgaria, Wlochy (ehh :/), Slowacja.. no i Leti - Spain. No i ja z PL trzecia. Nie chce nic pisac, wydaje mi sie ze wszystko sie okaze na dniach; nie chce dac sie zwiezc pierwszemu wrazeniu. Pokladalam tyle nadziei w tym przeniesieniu, w tym hotelu, w tych ludziach.. dzis pisalam juz w pamietniku ze ich kocham - zanim w ogole dojechalam do hotelu. Bedzie dobrze, musi. Trzy miesiace tu.

Nic wiecej nie powiem.

Aaa no i jedna dupa z PL, quite hot. Taki Polski dresik, lysa pala. Ocho, wlasnie opowiada przy stoliku ze podoba mu sie jakas turystka. Blah blah blah.

PS. Nie mam internetu w pokoju. Nie mam telefonu. Nie mam TV. nie mam NIC :D:D Ale jest ok. No pasa nadaaaa ;x

{2}

15 lipca 2010

520:35 14.07.2010

Skora z plecow to mi nie schodzila chyba od 12 roku zycia, kiedy spalilam sie w Tunezji i blizny mam do dzis. Tylko to przez ta wycieczke piatkowa do Papagayo Playa - posmarowalam przöd korpsusu bardzo dzielnie i namietnie (chociaz smarowac sie nie na wi dze), po czym zasnelam, wystawiajac na slonce tyly. Po godzinie obudzilo mnie pieczenie i dyskomfort. Raczek. Dupka kaput, plecki kaput. No i efekty zauwazylam dzis rano, drapiac sie pod koszulka. Platy cale skory odchodza. Aaaa! Swedzi! A najgorsze jest to, ze tam nie dosiegam, wiec i pozrywac skory nie moge.

Joris mnie chyba kocha, bo pisal wiadomosci, ze odwiedzi, ze sie spotkamy, pierdu pierdu. Ach, byloby niebiansko. Ale nie chce sie podniecac sie za bardzo (haha), bo to pewnie tylko takie gadanie tylko. A i Ruben powiedzial, ze do nas przyjedzie. Myslalam ze moznaby juz w te niedziele zaszalec.. ale Leti chce odwiedzic swojego Friend with Benerfits (a gdzie moj?!) w miescie niedaleko.. wiec moze za tydz? Szef powiedzial ze moge dostac 2 dni pod rzad wolne - np. niedziela & poniedzialek. Wtedy moglabym spac w Adeje. No ale jak mowilam - NIE PODNIECAJMY SIE ZA BARDZO. Poza tym NATURALNIE spalabym z Ana (ale serio) w Isla Bonita. Albo ewentualnie z Dupa 1, Dupa 2, Dupa 3 (Jan nie Baraa <3 [tak naprawde to juz wszyscy o mnie/nas zapomnieli. Noale]). Za 20 min przyjdzie po mnie piekny Tomek (wszyscy sa juz na dole i robia Mini Disco; my nie musimy, bo rozdawalismy coctaile przed kolacja) i idziemy na Mister Hostasa (nazwa sieci hotelu) Show. Mysle ze moze byc fajnie. Tylko ta moja stopa, cos mi dretwiec zaczyna :D (mamo, wrzuc na luz, jest ok! I nie pisz mi smsow tylko o lekarzu, sa znacznie ciekawsze rzeczy ktore pewnie moglabys zawrzec w tych 160znaczkach!)
Troche tesknie, ale mam dosc malo czasu, wiec nie narzekam. Wczoraj pracowalam caly dzien w Mini Clubie, dzis robilam rano Streching i Aqua Gym, potem Szulen (nie wiem jak sie to pisze - gra z Holandii polegajaca na trafieniu krazkiem w 4 dziurki :D - nuda) i ping pong. Generalnie bylo W MIARE OK.
Team wydaje sie tez dosc spoko, na razie Leti i ja jestesmy "nowe" wiec jest troche dziwnie.. Ale :
1. Petja - Bulgaria. Taka troche jakby powazna i spieta sie wydaje (zreszta oni chyba wszyscy) im chwilami nie wiem czy zartuje czy nie.. ale dzis wlasnie mialam z nia caly dzien i bylo OK. Wiec bez przypalu.
2. Lucja - PL. Rude wlosy, taka szalona dosc.. ale tez jakas taka powazna. Albo nie wiem, moze to ja. Ale jest bardzo sympatyczna, chyba z nia sie najlepiej dogaduje. No i daje mi masc na stope :P
3. Martin - Slowacja. Dopiero co przyjechal 4 dni temu, na praktyke, wiec jest swiezy, trzesie sie jak osika (osik?) i zadaje mnostwo pytan. Ale widac, ze sie stara. Mysle ze jest ok, tylko podchodzi do tego wszystkiego ZBYT powaznie.
4. Tomek - PL. Jak go pierwszy raz zobaczylam, to wiedzialam ze jest z PL. Lysa pala, troche miesnia i ten taki wyraz twarzy. Przystojniaczek, nie powiem. No i po pracy zobaczylam go w stroju 100% Polaka - XXXL Tshirt, luzne spodnie, czapka z daszkiem. Taki skejcik osiedlowy za ktorym wszyscy sikaja. Nie powiem, tez bym sikala. Ale jest tez bardzo sympatyczny i ma poczucie humoru. Tylko mowie, na razie jestem nowa, musze chyba zasluzyc zeby sie wkupic w jego/ich laski. Ale jest ok. Siadlabym.
5. Claudio - szef, Wloch. Jeszcze go nie ogarniam. Taki troche jakby nierozgarniety, ale z drugiej strony stanowczy. Z trzeciej ciapowaty i ma piskliwy glos. Z czwartej, podobno tydz temu zwolnil 2 osoby bo byly chore (?? nie zrozumialam tej historii). No coz, zobaczymy.
6. Leti - z kursu, wiadomo.
7. Kaja - ale dupaaaaaaaaaaa! Muy Guapa!

Nawiasem mowiac, moj hiszpanski staje sie coraz lepszy haha :D Wczoraj mialam w planie w Mini Clubie CZYTANIE dzieciom. A ze 99,9% gosci to hiszpanie.. bylo wesolo :D

Ok, musze leciec na show. Zaraz przyjdzie Tomek, a nie chce ZNOWU otworzyc mu drzwi nago (zaaaarcik. tzn pol zart, pol nie. Pierwszego dnia ON otworzyl mi drzwi w samym reczniku, ja mu dzis w t shirt bez spodni.. a teraz leze bez bluzki, bo goraco, wiec..). Do potem.



Ps (01:27). JORIS MNIE KOCHAAAAA!!!!!!!!!!!!!!

{4}

20 lipca 2010

Dluga historia, dlugi dzien. Opisywalam go regularnie w pamietniku, bo nie mialam ochoty na laptopa.
Wycieczka na poludnie udana. To znaczy polowicznie. To co sie udalo, to polubilam moj team. Od 12 do 17 wypilam z Petja po 6 piw na plazy (ale oni tu maja takie male po o.33l), po czym poszlismy cos zjesc. Znalezlismy mala, bulgarska restauracje gdzie tez zamowilismy jakze bulgarska PIZZE (ja z Tomaszem na pol, barman uslyszal polskie glosy i puscil Feel etc, przyniosl wodke i korniszony. Poczulam sie wtedy jak w domu - slaba pizza, polska muzyka, lysy dres tuz obok.. Odlaczylam sie od grupy i poszlam na bus stop - ten sam na ktorym czekalismy na autobus z Csaba pierwszego dnia zaraz po lotnisku, ahh. Czekalam (pijana jak bela) na autobus wurwa BITA GODZINE, nikt nie umial mi odpowiedziec ktorym jechac, wszyscy tylko hiszpanski i hiszpanski wurwa. Wiec sie rozplakalam i wsiadlam w taksowke, ktora jak sie okazalo kosztowala tylko 3 euro :/ a ze plakalam w niej to jeszcze dostalam RABAT. Noz wurwa.
Spotkalam sie z Rrrrrrubenem, poszlismy na cos do jedzenia. Poniewaz powoli mi sie trzezwialo,a bulgotaly we mnie emocje, na widok jego i znajomych okolic i Isla Bonita (i Jana Niemca!) uronilam kilka lez tez. Ach ten Jan, on laaaaadny.
Kiedy jedlismy z Rubenem, zadzwonil Joris, powiedzial "acha, jecie, ja tez wlasnie poszedlem cos zjesc, to odezwe sie pozniej). Po frytkach poszlismy do Isla Bonita na Mini Disco. Ahhh, te same stoly, scena, JAN, smrod ze stolowki i nawet WC. No i wszystko bylo cacy, planowalismy juz gdzie pojdziemy pic wieczorem i co zrobimy rano, z gory zakladalismy ze Ana mnie przenocuje.. Ale niestety nagle zadzwonil Claudio, moj szef. Ze Kaja zostajesz czy mamy cie odebrac? Ja panika, ale nawet nie bylo czasu ani osob zeby kminic nocleg.. wiec pol godziny pozniej juz siedzialam w samochodzie spowrotem. WURWA. I za chwile dostalam sms od Rubena, ze wlasnie dzwonil Joris - gdzie jestesmy bo chce sie spotkac. Bo on myslal, ze zostane na noc (no coz, ja tez tak myslalam :/)

A dzis wlasnie sie dowiedzialam, ze Ane zwolnili z Isla Bonita i jedzie do innego hotelu jeszcze nie wiadomo gdzie, a Joris zalatwil sobie transfer na Lanzarote. EEEE?! Toz ja dopiero stamtad wrocila. Wurwa wurwa wurwa. Wiedzialam ze tak bedzie, przeklete samce. Musze sobie znalezc jakies zajecie albo mmz nieszczesliwa zeby o niej myslec.

Dzis mialam dzien wolny. Spalam do 12. Potem poszlam do sklepu kupic pumex :D. Pozniej spacer i troche zdjec.. Potem poszlam na plaze na jakies 3h i opalalam sie TOPLESS :D. Pozniej znalazlam kosciol i weszlam sie pomodlic, bo nie bylam w kosciele od chyba 2mies.. ale jakies hiszpanskie babcie odmawialy rozaniec i chcialy mnie wyprosic :/ Nie dalam sie, ale tak mnie to zdolowalo (nie trudno o to dzis) ze zaczelam plakac.
Potem kolacja, pokoj, internet. Dupa.

Jutro Petya ma wolne, cos mi sie widzi ze bede prowadzic streczing i aqua gym sama. Chyba padne. Oh well. Wrzuce wam jeszcze kilka sweetasnych zdjec i ide zamowic kolejne piwo :









Reszta w podanym wyzej linku. Dobranoc (?)

{2}

21 lipca 2010

14:24 20.07.2010

Zle wiadomosci naplynely do nas dnia wczorajszego.Tuz przed tym jak zaczelam pic drugie piwo i ogladac Jezioro Marzen (tak, ogladalam Dawson's Creek w barze. I czulam sie jak w domu, jak rankiem przed wyjazdem na Kurs, jakbym jadla muesli z sojowym mlekiem i nie miala planow na dzien [tylko dzieci i Hallo Herr Röhr]) weszlam na facebooka (omg ale dlugie zdanie podrzednie zlozone, sorry for that :D). Wiadomosc od Any, wiadomosc od Rubena. Ane wywalaja z Isla Bonita i jedzie do pracy gdzies indziej (zastapi ja Csaba). Ruben napisal mi tylko ze Jorisa DZIS przenosza na Lanzarote. Wlasciwie to Joris jest tak troche ciulem, bo nikomu nic nie powiedzial. Ruben tez dowiedzial sie z trzeciego zrodla (facebooka actually. Bo Joris ustawil sobie opis "Jutro Lanzarote!" i tyle). Wiec dupa, koniec romansu, wal sie na ryj.
Dzis rano natomiast kolejna wiadomosc (aczkolwiek dla mnie malo wazna) - jutro przenosza jednego z nas - tego murzynka Michaela Jacksona, na Gran Canarie (a dopiero przyjechal). Oh well.
Spalilam sobie czolo i przedzialek - i TO jest moj najwiekszy problem.

Jutro bede robic sama Aqua Gym chyba. I streczing. Hmmm. Moze byc ciekawie ;D
Oprocz tego jutro przyjezdza Fabio Koordynator :) i zostaje na noc. I na show - ktory bede robic tylko z Claudiem i Petya, bo wszyscy maja wolne :D. Show - wybory Miss Hotelu - ja bede udawac Miss z zeszlego roku i bede pokazywac co maja robic. W sobote mielismy wybory Pary Idealnej i tez bylam przykladem - razem z Martinem ktory chyba jest gejem albo nie ma jaj i mnie wwurwia.

OMG jestem uzalezniona od kawy/czekolady/mleka z automatu. I lodow. Ale od jutra koniec z tym!
Chyba obejrze sobie Grey's Anatomy, nie jestem zmeczona. A mam przerwe. Moglabym co prawda zrobic cos pozytecznego.. ale nie chce mi sie, walic to.

{0}

23 lipca 2010

Hmm. Kilka szybkich nowosci.

Od wczoraj robie juz sama stretching i aqua gym. Dzis po Show Claudio szef przedstawil mnie jako animatorke od sportu (myslalam ze narobie w portki ze smiechu, zaraz potem wysiadl prad w hotelu wiec to mnie dobilo). Mam zakwasy a w hotelu nie ma muzyki, wiec smiesznie jest liczyc rytm 2 x 45min bez zadnego podkladu. Robie tez water polo- pilke wodna i inne szalone rzeczy. Show'y wychodza nam tak sobie, dzis zwalilismy na calej linii, ale wczoraj na przyklad bylo smieszniej. Oj. Raz na wozie raz pod, jestem super zmeczona i mam nadzieje, ze jutro w recepcji bedzie czekala na mnie KARTA DO BANKOMATU zebym wreszcie miala jakas kase!

Z ciekawostek pod tyluem Aktiv przenosi, Aktiv zmienia : oprocz zmian na poludniu - Ana odchodzi z Isla Bonita, Csaba przychodzi do Isla Bonita, Joris odjezdza z Teneryfe i trafia do TEGO SAMEGO MIASTA GDZIE JA PRACOWALAM NA LANZAROTE (smiech na sali :D), we wtorek zabrali nam Murzynka a w srode Martina ze Slowacji. Wiec nagle z 8 osobowego teamu zrobil sie 6, ale z kolei za tydzien, dwa przysla nam znowu kogos nowego. JA PIERDZIUUU! :D

Kolejna nowosc, moze malo dla Was interesujaca to to, ze zdecydowanie NIE lece na Tomka any more. Jest super smieszny i taki POLSKI, lubie go bardzo. Zwlaszcza kiedy mozemy nabijac sie z innych, albo soczyscie przeklinac (czuje sie jakbym miala znowu 16lat :D). Przypomina mi troche Krzyska albo Bartego, nie wiem. Te czasy kiedy smieszyla nas zabawa :
- Witu?`
- Coß
- Ty KURRRRWO!
(a moze i dalej by nas to smieszylo, gdybysmy sie ze soba zadawali?)

Co jeszcze. A, wczoraj przyjechal do nas Fabio Animator i dal mi tym wiele radosci, chociaz nie wiem czy sie nie pogubil, bo go przytulilam na powitanie, a niby jest szefem duzego formatu. Ale nic na to nie poradze, poznalam go kiedy jeszcze nim nie byl, byl tylko pomoca na szkoleniu, traktuje go jak przyjaciela albo mentora. Wiec sie ucieszylam i mowilam do niego normalnie, o pierdolach. Chociaz ma jakies 37 lat, jest wlochem i nie wiem, wydaje mi sie ze mu sie podobam. A tam, fakt faktem ze mi sie ZAWSZE tak wydaje a potem dupa. Na przyklad (mowilam juz?) Ruben powiedzial mi (zreszta nie raz i nie tylko on, Csaba tez) ze Jan nie Bara na mnie lecial, ale jednak w finale wyszla z tego dupa, a konkretniej JORIS. Csaba nawiasem mowiac mieszka teraz z Janniem w pokoju wiec spytalam czy zalatwi mi nocleg :D

Ajjjj DURNY Joris jest weg! Ja nie wiem, posralo go? Moj Romeo, ktos kogo sobie wymyslilam i wmawialam ze to przyjaciel, ze bede miala cel coniedzielny - spotkania.. nagle sobie wyjechal. Fakt faktem - mowie - bardziej sobie to wmawialam, bo tak naprawde nie bylismy nigdy blisko (poza tym ze jest super czlowiekiem, mega pozytywnym i szczerym i mowilabym sie z nim zaprzyjaznic). Aj tam. Whatever.

Rozpalilam sie tutaj, tez. I rozjadlam slodyczowo, ale to tez chyba juz bylo wspomniane. Hot Chocolate, kawa, MLEKO z automatu.. no i lody. Dobre lody, dobre. Ale nie powiem, salate tez wpieprzam.

Tak, wiem. Ciekawe informacje - co Kaja je. Whatever, dla mamusi na pewno wazne! Takze Mamusiu, no problem, odzywiam sie dobrze. Znalazlam tez genialny sposob na odlaczenie sie od pracy w czasie pauzy - ogladam seriale. Cokolwiek. Nawet nie musi byc caly odcinek (bo i tak nie mam czasu), wystarczy kilka minut Grey's Anatomy i moj mozg sie restartuje. Jest ok.

Ide zaraz spac, cholera jasna 1:30 a budzik znowu na 9. Ajjjj.
Jest ok.
KochKoch!

{2}

29 lipca 2010

Ja sobie swietnie zdaje sprawe ze zasypuje Was za duza iloscia zdjec na facebooku.. ale to jedyne na co mnie stac, weny to raczej brak, czasu tez. Mam spuchniete stopy bo ciagle jestem na nogach, ale jest naprawde Muy Bien. Chcialabym tylko oficjalnie poinformowac iz TESKNIE ZA PAULLEM. Paull, tesknie za Toba! Wysylam Ci te sygnaly 23 po i myslalam ze kiedys moze do mnie zadzwonisz (bo ja to uboga animatorka na Wyspach Kanaryjskich i mam na koncie tylko 1euro 32 eurocenty). Takze teges.. A ja Ci moze wysle kartke, czy cos. E?

Mam ciagle tyle do napisania, np kiedy robie Aqua Gym (smiech na sali), albo ide spac. Ale brak czasu zeby wlaczyc laptopa i pisac, poza tym wydaje mi sie ze nikogo to juz nie obchodzi bo ciagle pisze o tym samym.

Wrzucam wlasnie filmik na youtube, moze kiedys sie dosle. Na razie moge tu pokazac kilka fot z FB ktore na pewno wszyscy juz widzieli.. i tyle, dupa.




Gram Lwa.



Blond i Wloch po lewej to turysci. Reszta to my.

I wsio (cos mi sie Hu zepsul, oj).

(EDIT)
No i po 45min filmik sie wrzucil. Przepraszam za "kurrrrwa" w 13sekundzie, really.

(EDIT EDIT)
Ok, minal tydzien i znowu siedze w barze i ogladam Jezioro Marzen. Nic na to nie poradze, na sam dzwiek glosu Dawsona czuje w ustach smach muesli z soja milch. Gdzie ten moj animation team?

{1}

31 lipca 2010

I want something SWEEEEEEET!!!!!!!

These moments, these days. I mean, I'm so fucking tired and energetic at the same time. Wczorajszy wieczor/noc na tarasie (siodme pietro, dach Interpalace), widok na wszystko i czern nocy, tylko te swiatla, "choinka", czerwone wino, oswietlone baseny, glowy ludzi i cisza. Boskosc. To bedzie moje ulubione miejsce ever, bede tam chodzic co noc, wyciszyc sie i uszczesliwisc. A potem te kilka piosenek, Time of My Life, ukulelowe What a Wonderful World, a potem Eyes on Fire i umarlam, ach ta muzyka, coz ona robi z ludzmi.
Leze na plecach, z nogami w gorze, drzwi otwarte na osciez, slucham przypadkowego Let me Fall, oh Haley, oh OTH, oh lato 2007, jestem dzis taka szczesliwa. Wino przed recepcja z 37letnia Niemka, Rosjanka z pochodzenia. Ajjjj, me like it. Czuje sie pelna, tylko frytki i salata na lunch, nie bylo nic innego. Hey Brooke, I like your dress, is it new? Ahhhh!

Tesknie za domem niemilosiernie, i za odrobina cienia, deszczu, spokoju, mojego lozka. Ale nie chce wracac. To znaczy chce, i to chce coraz bardziej kazdego dnia, ale nie dlatego ze nie daje tu rady, tylko bo tesknie. No i musze zdjac tego Jorisa ze sciany, no me gusta any more.

(EDIT, 12 h pozniej)
Ajjj przez to co powiedziala Petja jakies 3dnie temu.. TEN TEGES T wurwa! ajj :< no me gusta!

{0}


wiecej








Tweets by @kadinaja