04 lipca 2009

So.

Everything's soooooooo fine. Jak nigdy. Moja wczorajsza randka przebiegla MEGApomyslnie. Powoli zaczynam przyzwyczajac sie do Corki Masazystow (ktora robi za mnie prace domowe xP). Ana jest w Wenecji, na dwudniowym tripie. Pojutrze przyjezdza brat Corki Masazystow, przywiezie mi polskie papierosy (she creamy mint, tesknilam!). Za dwa tygodnie bedzie Freda. Pozniej lece do dziewczyn, ktore juz czekaja na mnie w Londynie. Bedzie bajecznie, jestem nabuzowana energia. Nie moge sie doczekac wszystkiego, nawet konca kursu. Ale NAJbardziej nie moge doczekac sie kolejnej randki z Mezczyzna Idealnym (to prawie tak jak Pasiakfaza, ale lepiej! [bo TEN nie ma zony ani dziecka])!


{0}

07 lipca 2009

Wiec powiem Wam co jest najlepsze w tych wszystkich hotelowo - cieploklimatycznych urlopach, ktore funduje mi mama. Nie slonce, nie plaza. Nawet nie dupy. Najlepszy jest brak dostepu do lodowki. Masz trzy posilki dziennie o okreslonej godzinie - i tyle. Nie kusza cie lody zamkniete w zamrazalniku, nie mijasz sie z reszta spaghetti z obiadu idac w nocy po herbate. Jestem grubym sloniem.

Kiedy piekne chudzielce pisza na swoich blogach ,ze sa grubymi sloniami - ludzie mysla sobie tylko tjaaaa.. Ja raczej staram sie ostatnio unikac takich tekstow, bardziej mysle o tym, ze owszem, faktycznie, jasne ze jestem. Ale moze jeszcze nikt tego nie zdazyl zauwazyc (zatrzymujac wzrok na twarzy, czy wlosach na przyklad). Ale boje sie, ze jak juz wyskocze z takim tekstem, to ludzie pomysla a no taaaak! jak moglismy to przeoczyc?!

Pojde w slady mag i zrobie akcje kinomaniak.
Marzyciele - 3
Anything Else (a wlasciwie pierwsza polowa, bo pozniej zasnelam) - 4
Nigdy nie bede Twoja - 3+
The Reader - 6!

Wszystko mnie denerwuje, mam bardzo duzo do napisania. Nie to miejsce, nie ten czas. Blah, blah, blah.



Tesknie.

{0}

14 lipca 2009

Niby przechodze sredniowesoly okres (w znaczeniu doslownym i przenosnym), a jednak pisac mi sie nie chce. Duzo sie dzieje, rzadko bywam w domu. Barbara zwolnila poprzednia opiekunke do dzieci, od wrzenia zostaje niania na pelen etat, 400€ miesiecznie. Na razie jestem jeszcze tylko panna na telefon, bo zblizaja sie wakacje i dzieci maja nieregularne. Zajecia. A ja jade do PL.
Mama z Januschem wyjezdzaja na slask w ten weekend, na wesele Mumina. Za dwa dni przyjezdza Freda, bede pokazywac jej moje najnowsze ulubione miejsca, zapoznawac ze znajomymi a w piatek/sobote/both zrobimy impreze. 20lipca do Dana (Kanadyjczyk) przyjezdza jego przyjaciel Mark, nie moge sie doczekac, zeby go poznac.
Z Ana - mimo tego ze wszystko skonczone - mamy codziennie jakies glupie klotnie kochankow, polegajace zwykle na tym, ze ona sie na mnie rzuca z zakolczykowanym jezykiem, a ja krzycze spierdalaj!. Ze Stefanem dawno sie nie widzialam, bo od tej akcji z Natasha i Corka Masazystow, przestal sie do mnie odzywac.
Apropo CM - wyjechala do Wloch na tygodniowa wycieczke, przez co moje polskie kontakty ulegly rozluznieniu (hallelujah!). Badz co badz Artur wciaz do mnie pisze, ze chce sie spotkac.. ale na razie to tylko takie paplanie. No i brat CM (czyni go to Synem Masazystow, ale powiedzial, ze woli byc Bratem Corki, niz Synem - ok) jest calkiem nienajgrosza dupa. Szkoda tylko, ze sie puszcza ze swiezo napotkanymi Ekwadorkami (o buzi Nora Jones i przepieknych, kreconych wlosach). No nic. Mezczyzni.

Ostatnio sama nie wiem, czy chce mi sie zwiazku, czy dziecka. Bo mam jakies milosno - macierzynsko - zwiazkowe zrywy. Musze sie napic, moze mi przejdzie.
Dan wyjezdza juz za 3 tygodnie. Raul za miesiac. Ana Christina w Novembrze. Juz za nimi wszytimi tesknie, kurwa jego mac! :c

Ale i tak nieposiadamsiezradosci, ze ujrze Wasze wszytkie krzywe buzki juz za kilka tygodni. Mimo tego, ze mialam - nie ide do Czestochowy.. nie chce mi sie. Takze niech kazdy sobie wymysli jakis super scenariusz randki z kAjem.. i do dziela :D :-)









Impreza u Kanadyjczyka. Na zdjeciach znajduja sie : Artur, Kanadyjczyk, Norah Jones, Brat Corki Mazazystow, Raul i ja. Mozecie sobie zgadywac, kto jest kim ;P

{0}

19 lipca 2009

Moja impreza udala sie dosc super, co widac na Raulowych zdjeciach na facebooku (otagowanych "fish agony party"). Freda siedzi i pali setna fajke na balkonie; cieszymy sie wolnoscia, dopoki Mama nie wroci ze slubu Mumina. Dzis karaoke.
Wesley odezwal sie juz dwa razy (w tym raz o CZWARTEJ RANO, pijany ("just.. wondered how you are.."). Bedzie git, nie moge doczekac do Polski.



Przez to, ze Frd tak strasznie teskni za swoim eks chlopakiem, ja mysle wiecej o K. Dodatkowo, dzis snil mi sie politolog26zonadziecko (co bylo przerazajaco przyjemnym powrotem do przeszlosci ;x). A, no i jeszcze snila mi sie Daga_Guma. To bardziej taka wiadomosc dla Renka, bo zaraz po przebudzeniu pomyslalm wlasnie o niej. WTF, dlaczego Guma? oO Wiesz moze co u niej :P?


{0}

23 lipca 2009

(Nie mam czasu.)

Freda wlasnie uswiadomila mi, ze za tydzien (niecaly) bedziemy juz w Lbn. Uhaha.

{0}

27 lipca 2009

Obudzilam sie (podobno) kolo 10 rano w lozku Manuela. Poza mna, spalo na nim jescze chyba 5 osob. Drugie tyle na podlodze. Wyjscie z pokoju bez rozdeptywania kogos po drodze graniczylo z cudem. Kac, glowa wielka jak bania, zawirowania brzucha i ogolne poczucie smiecia.
Do domu dojechalysmy o 11, o 12 musialysmy znowu wyjsc. Szybki prysznic, golenie nog, bylejakie sniadanie. O 13 zbiorka na Hauptbanhof; jedziemy nad jezioro. Kolejna godzina w sbahnie (kima). Nad jeziorem piwo za piwem, troche czipsow. Spozniony 2h Raul przywiozl ze soba marchewkowe ciasto. Po raz pierwszy od dawna czulam sie z nimi naprawde dobrze ("czuje sieeee jak w rodziniiiiie!"). I siedzielismy wszyscy na brzegu jora, ogladajac slonce. Wielka grupa miedzynarodowych ludzi. I to, jak Montzi parodiowala polski jezyk (kaaarakakakakarakataka). I znowu kilka piw. Kapiel w lodowatej wodzie, szybki rzut okiem na Alpy, ktore bylo naprawde dobrze widac przy dzisiejszej pogodzie. Rozwalilam palucha zbita butelka, bylo nieciekawie. Godzinne przysypianie w S5 podczas drogi powrotnej, a w domu pierwszy od 2 czy 3 dni cieply posilek. Chujowo sie odzywiam ostatnio, to fakt. Za chwile rozsadzi mi zoladek, dwie zielone herbaty nic nie daly.
Bede tesknic za polowa tych ludzi. Zostalam juz wycalowana na pozegnanie, chociaz wyjezdzam dopiero w srode, wiec mysle ze jeszcze sie przez te 3 dni zobaczymy. Ale na przyklad Kanadyjczyk, czy Raul.. kiedy wroce tu we wrzesniu, oni rozjada sie w przerozne konce swiata.. i prawdopodobnie nigdy wiecej ich nie zobacze. To ta part, that sucks. Isabel, Ukraina, Montzi zostana. Stefan tez, ale z nim juz sie nie zadaje. No i Ana Christina. Do konca Novembra.



Wczoraj mialam randke z hiszpanem z kursu, ale to niewazne. Jedyne, co mnie ubawilo, to to, ze zabral mnie do tej samej speluny, co Tom Sraczka kilka miesiecy temu. Tyle, ze ze Sraczka gralam w lotki, a z hiszpanem w kregle. Wesley the Cowboy (prawnik) sie nie odzywa, ja ciagle dalej daje kosze Christinie. Bardzo sie ciesze na ta miesieczna przerwe, w Polsce,

{0}

29 lipca 2009



**
10. o8. 2009 // Stanęłam pod swoją klatką i tylko po to, żeby mieć czym zająć ręce / przedłużyć czas myślenia - wyciągnęłam kolejnego papierosa. To chyba właśnie ten ostatni mi zaszkodził, do tej pory czuję go w płucach, ustach, głowie.
Odkryłam kilka prawd. Jak choćby to, że już tu nie pasuję. Cieszę się tym, że te moje wakacje w PL to tylko miesiąc (plus, minus kilka dni). Nie umiałabym już tu żyć. To tak beznadziejnie zabrzmi, ale jesteśmy paskudnym narodem. Takim zawistnym, takim zakłamanym. Każdy każdemu patrzy na ręce i ubrania, wytyka błędy i nabija się z włosów, kiedy fryzjerka na Czechowie przycięła ci grzywkę od 2cm za krótko. Nigdzie nie czułam się tak swobodnie jak TU, dopóki nie wyjechałam TAM. Moje koleżanki w ogóle się nie malują, a koledzy mają totalnie w dupie to, kto się w co ubierze. Od pierwszego spotkania między ludźmi panuje sympatia, zalążek przyjaźni. Nic złego, zero wredności i jadu.
Także przykro. Jakoś tak tęskniłam za domem tyle miesięcy, a kiedy tu teraz przyjechałam wszystko wydaje się o wiele mniej niesamowite jak zapamiętałam. Oczywisćie nie zmienia to faktu, że nadal chłonę Lublin, czasem staję w połowie marszu i oczarowana patrzę na ludzi, trawę, plac zabaw, bloki. Uwielbiam, kocham to wszystko, co jest tu. A najbardziej tęskniłam za moją rodziną.

Kolejną rzeczą którą odkryłam to to, że Ja i Mój Wyimaginowany K jesteśmy razem cały czas. To, co sobie o nim wyobrażałam te kilka miesięcy temu nigdy nie odeszło. Wracałam dziś do domu i poczułam się tak, jakby on cały czas był obok mnie. Tak naprawde nie wyszło, bo Prawdziwy K i ten K, którego kochałam to były dwie różne osoby. Czasem tylko stawali się jednością i spełniali moje marzenia o nim. Ale ja cały czas tamtego wymyślonego kocham, tak sobie dziś wymyśliłam. Tak jakby cały czas z nim jestem. Wydaje mi się, że nic nie czuję już do tego Prawdziwego, jednak Wymyślony cały czas jest we mnie. Chyba nie umiem tego wytłumaczyć. To tak jakbym kochała kilka osób na raz.

To o czym muszę pomyśleć w trakcie następnych kilku dni to (..). Zastanawiam się, czy może nie spróbować dać mu, nam, sobie szansy. Może powinnam przestać czekać na to, co czeka za rogiem.. i spróbować czegoś nowego (i niespodziewanego). Ale jestem na razie zbyt zmęczona. Pomyślę o tym jutro.

{0}


wiecej








Tweets by @kadinaja