04 czerwca 2016

Dzien zaczyna sie zle, kiedy wciaz czujesz wczorajsza cebule w swoim oddechu (najlepsze guacamole na swiecie!), pozniej wlewasz za duzo syropu z agawy do porannej kawy (przez co jest slodsza niz cukier). W tej chwili stwierdzasz, ze jestes juz za stara na upijanie sie na tygodniu. Nawet, jesli sa do tego dobre okazje: wizyta Krlq na Teneryfie (druga w ciagu 2 lat!) i omawianie szczegolow jej slubu (juz za 2 miesiace). Sukienka, wlosy, pierwsza randka, podroz poslubna, dzieci. Przeciez nie da sie pic przy tym herbaty. Rozowy Gin&Tonic nadaje sie zdecydowanie lepiej. No i te guacamole, ach! 

*

Wczoraj wybralam sie do fryzjera na (kolejny juz w moim zyciu) extreme makeover, un cambio total. Wyszlam taka sama, jak weszlam. #magic

*

Jestem ostatnio tak przerazliwie grumpy, marudna, markotna i wszystko inne na m. Juz sama nie wiem, czy to praca, czy upal, czy po prostu jestem rzeczywiscie (jak to mowia) jebana ksiezniczka i nic mi nie pasuje. A moze to nie to. Moze staje sie powoli typowa stara panna. Moze. Ale jedno jest pewne, coraz czesciej mam ochote przywiazac sobie wielki kamien do nogi i utopic sie w osiedlowym basenie. 

{0}

12 czerwca 2016

Moje konta na instagramie i snapchacie próbuja przekonac mnie, ze mam takie fajne zycie. Och, jakie ladne zdjecia, och jakie fajne snapy. A tak naprawde to nie ma za bardzo o czym pisac, mecze sie przez 7 dni w tygodniu, z malymi, kilkugodzinnymi przerwami. I to nie jest wina pracy, czy ludzi, czy (o losie) miejsca na Ziemi, tylko moja. Bo jestem mala, ciemna, kupka nieszczescia i niezadowolenia, i nie wiem kiedy to sie zmieni. I nie wiem, czego mi trzeba. Jedni mowia ze penisa, inni ze kopa w dupe, inni ze powrotu do seronilu. A ja tak sobie zaczynam rozkminiac, ze fajnie byloby wrocic do Polski i po raz pierwszy od 8 lat, sprobowac zycia TAM. 





{2}

18 czerwca 2016

Ja juz nie wiem, co ja mam z zajetymi/ zonatymi/ mlodszymi/ starszymi/ wakacyjnymi/ odleglosciowymi/ bezprzyszlosciowymi facetami. To jest jakas magia. ALE magia jest tez ten niewytlumaczalny, szybki "klik", jaki zdarza sie raz na sto lat z totalnie randomowa osoba. I pozniej sa przegadane noce, niezreczne, dlugie przytulki i jedno wielkie zastanowienie - czy to jest przyjazn, czy to jest kochanie. 

** dzisiaj mielismy (druga juz) premiere Plaza Central. Równy ponadmiesiac pracy 16/24h, prób o 8 rano i wielkich miedzyludzkich kloni. Salio mas o menos bien. Ja sto tysiecy bledow (bo ta glowa z tym Lukiem).

Jestem po 2 mojito, jutro rano mam randke z Tarzanem.

Panie i panowie, poznajcie Luke'a.


{0}

19 czerwca 2016

Wczoraj nareszcie mialam taki dzien, jakiego potrzebowalam. Pozegnanie sie z bezsensownymi klotniami. Ja, Tarzan, swiateczna czapka (ukradnieta z hotelu, a jakze!), jego camping car.. i totalny brak planu. "-Jedziemy na plaze? -Ok!", "-Jedziemy na Teide? -Ok!", "-Jedziemy na lody do Los Gigantes? -Ok!". I nawet dal mi przez chwile poprowadzic swoja caravane. Myslelismy juz o zrobieniu sobie YOLO tatto, w ramach uwienczenia tego idealnego dnia, ale jednak zmeczenie wygralo. O 23 padlam na twarz i, po raz pierwszy od 1.5 miesiaca, spalam ponad 10 godzin. Dzisiaj tylko Facebook, OITNB i sprzatanie domu.

Snily mi sie koty i male dzieci. Tesknie za swoim ukulele. Spiewac mi sie chce!





na dachu campera


Once a Loser, always a Loser.

{1}

25 czerwca 2016

2016 vs 2010 / 2014

Monday, 20.06
So it's June 2016. I'm 27 and still, reliving my 2010 and 2014 drama. August 2010 vs April 2014. Hopeless times. Boys who wanted, but couldn't. Boys, who could, but.. didn't. 

c.d.

Thursday, 23.06
Dzisiaj znowu mam 16 lat. Powietrze na calej wyspie pachnie palonym ogniskiem i kielbasa. San Juan. Przygotowujemy swieczki i mrozimy Sangrie. Ja pisze na karteczce papieru Twoje imie staram sie nie zapomniec o zapalkach. 
Slucham smutnych piosenek, ale nie jest mi smutno. Jest mi szesnastoletnie. Pamietasz jak to bylo, miec szesnascie lat? Wtedy wszystko czulo sie bardziej, mocniej i szczerzej. Dzisiaj jest tak samo.

Dzisiaj mogloby sie nigdy nie konczyc. 

//

Skopiowane z Facebooka. W domu za to poranny kac, popoludniowe sprzatanie i wieczorne piwo z Petya. I nocne snapczaty, rozmowy z Kutnikiem(!!!) i wczorajsze guacamole
Dzisiaj zastanawialam sie, kiedy to wszystko zaczelo sie zmieniac. Kiedy przestalam byc fajna. Kiedy zaczelam zle lokowac uczucia i powoli przyzwyczajac do samotnosci. 
I alkoholu.
Czasami mam wrazenie, ze bez alkoholu nie bylabym soba. To nie musi byc duzo, wystarczy jeden lyk; jak sok z gumijagód. Ale dopiero wtedy zaczynam wszystko widziec i slyszec. I czuc, nareszcie! Jestem wesola, jestem smutna! Polej mi wiecej wina. 

{0}


wiecej








Tweets by @kadinaja