03 czerwca 2015

Nikt (poza powietrzem na 175) nie pachnie juz czerwonym Dieslem. Te czasy minęły, mimo Bartosiewicz i RHCP na repeacie. 
Englischergarten mimo to (wszystko) dalej pachnie Tobą, Twoją koszulą i Twoim dotykiem tuż przed snem. 
Zostawiam A. całkiem samą (no chyba ze z Bcm, mimo jego brzydkich propozycji), i uciekam do domu nie na piechotę. Nigdy wiecej weißweinshorle, smutnych piosenek, SMSów z zaskoczenia i piwa na dobitkę na Feldmochingerstraße siedemdziesiąt pięć. Na mnie przecież czeka w domu stęskniony kot i wszystkie moje trzeźwe marzenia. 

Niedzielny speed dating, plus sobotnie swatanie Szczepana, nie nadążam z SMSami, a tak naprawdę to i tak wszystko mi jedno. 
Jedyny wybór, jaki musze podjąć to praca i telefon (wykonać, czy ne wykonać). 
Google po pijaku podsuwa mi najlepsze rozwiązania, co nie zmienia faktu, że to powietrze. No i że ta ziemia. Marcin mowi ze to tylko wiosna, a ja sobie mysle, ze to chyba bardziej ten wiek. 

Tatuaz sie goi, a ja i tak wiem co bedzie w sobote. Martwię sie tylko o tych kilka miesięcy w przód. 
Tesknie za. 

Droga do domu ciagle ta sama. 
Tak w 2007, jak i w 2011. 


{2}

05 czerwca 2015

Powiem Ci cos, czego nigdy Ci (ani nikomu innemu) nie mowilam. 

Nie wiem wszystkiego najlepiej.

Nie wiem, jak dzialaja ludzie, ich mozgi, serca i dusze. Nie wiem, jak sie zakochuja, a jak rozstaja. Nie wiem, jakie sa "procedury". Nie wiem, co nalezy czuc, a czego nie mowic. Wiem natomiast, co czuje ja i co krzyczy ten taki maly glosik w srodku mojej glowy. Ze nie ma uniwersalnych zasad. Ze dopoki nie spojrzysz mi w oczy i nie powiesz: wypierdalaj!, nie uciekne. Moge skradac sie bardziej, lub mniej, zaczepiac czesciej, lub rzadziej. Ale nie dam sobie spokoju. I'm not going anywhere. 

To tak jak z tym nocnym spacerem dokola jeziora. Pewnej czerwcowej nocy odprowadzilam Cie (bardzo nieskutecznie) na przystanek, Ty szeptales do mnie smutnymi oczami "Powiedz to! Jesli naprawde tego chcesz, to spojrz mi w oczy i to powiedz.", a mi nagle nic nie potrafilo przejsc przez gardlo. Mowiles, ze kiedys kupisz sobie jacht i bedziesz na nim plywal dokola swiata. A ja, ze zycie jest za krotkie i DLACZEGO nie zrobimy tego teraz, po co czekac? W drodze powrotnej zrywalam ze skwerku zonkile. Poniewaz zadne z nas nie powiedzialo nic, znowu spalismy na lyzeczke.

Dlaczego nie mozemy po prostu rozlozyc winy równomiernie na obie strony i narysowac na ziemi grubej kreski? To jest tak, ze tylko przy Tobie staje sie najslabsza wersja siebie, a juz nigdy nie chce miec tak mocno zlamanego serca. Ale gdybym naprawde wierzyla w to, co powiedzialam Ci o oczywistej kolejnosci rzeczy, o tym jakie sa procedury, o tym jak to przeciez zawsze jest w takich sytuacjach - czy nie myslisz ze bym odpuscila? 

***

Wszyscy mowia, ze przywiozlam do Monachium dobra pogode. Opalamy sie nad jeziorem, kazdy radzi mi nie brac na razie zadnej pracy i cieszyc sie ostatnimi miesiacami platnego(!) paro. A ja waham sie, bo sama nie wiem, co jest dla mnie lepsze: skrecac burritos na Hauptbahnof, czy opalac plecy nad Langwiedersee za dokladnie takie same pieniadze? No nie wiem, ciezki wybór. 

Jak na razie tylko Klocek, kot, za duzo Botanikum, za malo cienia i nareszcie znowu silownia. Usmiechu jeszcze nie zgubilam, chociaz wcale nie mowie, ze zycie jest proste i uslane rózami. Jest jak jest. Alicja Janosz tez o tym wie. Moze masz racje i niedlugo zmienie zdanie, albo uciekne na trzeci koniec swiata. Ale jak na razie (odpukac w niemalowane), jest dobrze. Za równiutki tydzieniaszek wbijaja Kalo i MaryAnne, moje Teneryfowe serce. Bedzie dobrze, naprawde. Uwierz.







{0}

08 czerwca 2015

Mam pozdzierane kolana i spuchniete stopy. Cos ugryzlo mnie w usta i nie moge ruszac szyja. I znowu uwazam, ze bylo warto. Moja pani od ehrnährungsberatungu chyba sie nie ucieszy, ze na liscie posilkow z soboty i niedzieli znajduja sie tylko piwo i chrupki.. ale przeciez od tego sa Weekendy.

Wszyscy mowia, ze mega spoko, ze te kurwiki w oczach, i ze jestes taki smieszny. I w ogole, Kaja przybij pione, wszystko jasne! Wdychamy powietrze z balonow z helem, a mi raduje sie serce na dzwiek Twojego glosu. Fajnie jest widziec Cie takiego usmiechnietego, chociaz na chwile.
(- No siema, co tam u Ciebie?
- A dziekuje, jak zwykle chujowo.)

Przez sen mialam ochote wyciagnac dlon i zlapac Cie za reke, zeby bylo nam razniej. Ale wiem, ze tak sie nie da. A z reszta, po co. Przeciez to do niczego nie prowadzi, juz nie spiewa nam Edyta Bartosiewicz ani Red Hot'ci. Ja dostalam ostatni koc, Ty drzemales zwiniety w kulke kilka metrów dalej. Dobranoc, dobranoc, ej Kaja nie uciekaj jeszcze, zostan chociaz na chwile. 

Wiesz, to wszystko to fikcja (literacka i alkoholowa), polowa z tych rzeczy w ogole sie nie stala. Jedyne co jest naprawde, to te moje poobijane nogi i Bartek wozacy mnie po calym polu na taczce. 

Arek pyta skad ten tatuaz i jakie on ma znaczenie, a ja troche sie wstydze, a troche nie chce mu o tym opowiadac. Jacek po raz kolejny tlumaczy mi zasady pokera, spogladam na A. i Bcm. i jakos mi to wszystko nie pega.

** potem na chwile przypominam sobie ten jeden, krótki telefon z piatkowego poludnia i przypominam sobie, ze sa na swiecie rzeczy, ktore nie sa klamstwem. sercowe uklucie prawdziwosci, jednak wybieram zludzenia, zyje sobie w mojej glowie i tak mi jest najlepiej; "groszki, wez podaj jeszcze jedno piwo!".

Spalam trzy godziny. 
Dobranoc. 

{2}

10 czerwca 2015

Porobilo sie tak, ze mam mialam miec w tym tygodniu piec randek. Trzy juz odwolalam. (Sorry, boli mnie glowa / Zapomnialam na smierc, ze mam termin / Przepraszam, ale rozladowal mi sie telefon i nie moglam odpisac..) Klasyk Kaja, niby troche chce i przeciez plan byl taki ze od czerwca napierdalam w prace i w nowe znajomosci.. Ale z drugiej? Daj spokoj, znowu gadac tyle o sobie, tlumaczyc obcemu chlopcu dlaczego nie lubie jesc przy ludziach i dlaczego Ingrid Michaelson jest o wiele lepsza od Lady Gagi, ze Teneryfa to najpiekniejsze miejsce na ziemi, a tak w ogole to skad sie wzielam w Monachium. Nie chce, przeciez i tak wiadomo ze nic z tego nie wyjdzie. 

*

Dzisiaj dwa tygodnie temu byl moj ostatni dzien na Teneryfie. Do pólnocy siedzielismy w moim przepustym salonie z ludzmi z bylej pracy + Petya. Kazdy bral, co chcial, a potem przytulal mnie od niechcenia i wychodzil. A pozniej, nagle pod moim domem (po raz ostatni) zjawil sie Tarzan. I pocalowal mnie w usta, a pozniej zabral na karaoke, i znowu spiewalismy dla siebie najromantyczniejsze piosenki, a ludzie mowili, ze taka piekna z nas para. A na koniec? Wywiozl mnie na szczyt jakiejs przegóry w Adeje i przez pol godziny (zanim nie poodpadaly nam nosy z zimna) patrzylismy na swiatla Teneryfy noca. 
Teraz zostaly nam juz tylko wspomnienia i wiadomosci glosowe na whatsupp'ie






*

Ingrid wydala nowa, odkurzona wersje "Disaster", smieszne ze akurat teraz. Od przyjazdu ani razu sie nie wyspalam, nie wiem sama czy przez Feng Shui, kota, czy ten powieszony nad lozkiem dream catcher (ktory przeciez nawet na Teneryfie przynosil mi juz koszmary, zamiast lekkich snów). 
Co chwila jakies nowe terminy, wkurza mnie tylko ze biale polo taty Agnieszki pachnie tytoniem i Calvinem Kleinem. No i jeszcze ta piosenka, przeciez kurcze blade. Zapetlona juz od przedwczoraj i sama sie sobie dziwie, ze jeszcze sama sie na siebie nie zrzygalam. 

Say you'll remember me. 


{0}

13 czerwca 2015

Jakis najebany kolega Januscha juz trzeci raz wchodzi mi do pokoju. Nie pomagaja ani prosby, ani grozby. Boze, jak to super bylo mieszkac samej. Tylko ja i Kot. Bez zadnych pijanych ludzi, spiewania "przezyj to sam" do piatej rano.. ani podejrzanych "Grzesiów" krecacych sie po domu. 

*

Dzisiaj mam w glowie tylko i wylacznie jedna mysl: wyjazd z Monachium. Tak, mieliscie racje, tu juz nic nie jest takie samo. Jest troche ciezko, Klocek jest gigantem, Mama przechodzi jakas menopauze, Artur bawi sie w Krzyska.. a reszta taka sama jak wczesniej, tylko troche bardziej rozpita. Jest dziwnie, jest inaczej.
Usmiecham sie do ludzi na ulicy, a oni obrzucaja mnie krzywym spojrzeniem i zdejmuja z bara. Bo przeciez tutaj wszedzie sie wszystkim spieszy.

/ ... caly trzeci akapit wyciety, bo tak. byl dlugi i niepotrzebny. nie chcesz, to nie. 



Szkoda mi tylko troche, ta hipokryzja mnie rozwala. Nigdy bym sie nie spodziewala, ze. 

(...) Ja tutaj pakuje sie w jakies straszne rzeczy, nawet Bcm pyta mnie, czy wszystko bedzie ze mna dobrze, bo troche sie martwi. A ja kiwam glowa, no przeciez, ze jasne. Dam sobie rade, juz przeciez nie mam szesnastu lat, kto ma dac jesli nie ja. (A tak naprawde to troche peniam, bo przez ostatnich kilka dni bylo troche ciezko, zaczelam gubic sie w tych ciemnosciach i isc po omacku.) 
Ty jako moje sumienie i ostatni dowód na to, ze kiedys mialam dusze i serce, przewracasz teraz oczami. Slusznie. 

Najbardziej chcialabym wyjechac gdzies z . Mimo tego wycietego trzeciego akapitu. Jako obcy, albo i znajomi. Australia, Hiszpania, Chiny. Cokolwiek, gdziekolwiek. On odcialby sie od (..), ja od ludzi, ktorzy rozpychaja sie lokciami w metrze.. Wynajelibysmy sobie mieszkania gdzies na zadupiu po przekatnej stronie ulicy.. i zylibysmy; razem a jednak osobno.

*

Spanie mnie bierze, kot juz przytula sie do mojej stopy. Jutro spotkanie z Klo i Mary Anne + (mam nadzieje) wieczor z groszkami, trzeba wszystko postawic nareszcie czarno na bialym

Siempre eres tú el que confunde mi loco corazón. Siempre eres tú que me seduce sólo con su voz. Un millón de pretextos busco para tenerte, un millón de razones tengo para olvidarte.

Dobranoc.

{2}

15 czerwca 2015

Sniles mi sie. (Nie, nie Ty.)
To byl jeden z tych snów, ktory ostatni raz przydarzyl mi sie w 2012 - symboliczny, dlugi, realny. Minelam Cie na ulicy. Ja szlam z Mama, Ty z trzema doroslymi (smiesznie to brzmi, jakbysmy w mojej glowie wciaz byli tylko dziecmi). Ja rozpoznalam Cie od razu. Ty pobieznie rzuciles wzrokiem w moja strone i nawet nie zwolniles. Kilka metrów pozniej, nie wytrzymalam. Odwrócilam sie i zaczelam powoli isc w Twoja strona. Patrzylam w Twoje plecy i myslalam "Nie no, to na pewno jest on. Przeciez pamietam." 
Nagle, jakby czujac ciezar mojego wzroku na swoich barkach - odwróciles sie. Rozponales. Jednym spojrzeniem wytlumaczyles mi, ze nie mozesz sie zatrzymac (najwidoczniej przez tych doroslych), ze musisz isc do przodu. Zrobilo mi sie smutno, pusto w srodku.. ale zrozumialam i dolaczylam do Mamy. Po chwili znowu odwrocilam sie za Toba, dokladnie w tym samym momencie, w ktorym Ty odwrociles sie za mna. Nasze spojrzenia sie spotkaly. Nie wytrzymales. Jednym, krotkim slowem pozegnales sie z doroslymi i zaczales isc w moja strone. 
Czesc, co u Ciebie, jak sie czujesz, ile to juz czasu!
Po kilku niezrecznych usmiechach i ruchach glowa góra-dol (tak, wszystko dobrze, po staremu) przestalismy bawic sie w uprzejmosci. Zaczales opowiadac. Poplynely lzy. 
Przytulilam Cie. 
I nagle poczulam sie, jakbym znowu byla w Domu. Nic sie nie zmienilo przez te lata. 

Spedzilismy ze soba caly dzien. Bawilismy sie w piaskowinicy (?), poszlam do Twojego mieszkania, po raz kolejny poznalam ją. Byla w ciazy z drugim dzieckiem i miala dlugie, czarne wlosy. Nie patrzyla mi w oczy, ale tez (zdawalo sie) nie miala nic przeciwko temu, ze caly czas trzymalismy sie za rece. 
Nie umielismy przestac sie dotykac. Nie wazne czy przy niej, czy doroslych (po kilku godzinach do nas dolaczyli), czy tez kiedy spacerowalismy sami. Ciagle bylismy razem. 
To nie byl sen romantyczny, to nie byla obietnica powrotu do Przeszlosci, to nie bylo nic. Wlasciwie to nie mam pojecia, CO to bylo. Sciezki mojego mozgu sa niewytlumaczalne. 

Minelo kilka lat od momentu, kiedy ostatni raz TAK mi sie sniles. Wiele sie od tamtego czasu zmienilo - juz nie wierze w znaki. Nie wyobrazam sobie, ze tej samej nocy, kiedy Ty mi - ja snie sie takze Tobie. Ze to nasze rozdzielone serca probuja polaczyc sie ze soba sila telepatii, milosci, alkoholu. Nie.

W tym snie ani razu mnie nie pocalowales. Trzymalismy sie tylko za rece i non stop przytulalismy. 
Obudzilam sie rozjebana w gwiezdny pyl.
Ale wiesz co? 
Milo bylo Cie znowu zobaczyc.


{0}

18 czerwca 2015

To uczucie, kiedy odbierasz telefon i zalewasz sie lzami po uslyszeniu wiadomosci. Kiedy czujesz, ze jestes potrzebna, pomagasz innym totalnie bezinteresownie, naprawiasz swoja karme. Udalo sie! Do czegos sie przydalam! Mimo tego, ze nic z tego nie bede miala, mimo tego ze wczoraj plakalam wracajac z Sbahnu do domu (a jakiez to bylo szczere i oczyszczajace), mimo tego, ze znowu zaczynam czuc nie tam gdzie powinnam, mimo tego ze od dwóch nocy dwa koty nie daja mi spac, mimo tego ze Erik bardzo chce przyjechac w odwiedziny, a ja sobie jakos tego nie widze (bo co innego przytulic sie do jego gladkich i cieplych plecow, a co innego pokazac go swiatu, zreszta to przeciez juz dawno bylo i minelo!), mimo tego ze w "Botanikum jest mikroklimat!" i ja chyba juz nigdy nie wylecze tego swojego zapalenia gardla, mimo tego ze jutro ZNOWU caly dzien poza domem i budzik na ósma rano, mimo tego, ze zarty z Marcinem nie zawsze maja sens i przyszlosc.. Po takim telefonie jedyne co mozna zrobic, to poklepac sie samej po plecach i wzruszyc do lez.

Jest dobrze!








Zdjecia z insta, wybrane losowo. Kocham Cie, zycie.
Dobranoc. 

{0}

20 czerwca 2015

Jestem w jakiejś dziwnej fazie, na godzenie sie. 
Godzę sie na Sbahn przyjeżdżający 15min za późno. Godzę sie na codzienne wstawianie o 8 rano. Godzę sie na jeżdżenie po całym miescie z Kalo i Mary Anne, chociaz wcale nie musze (znaleźliśmy mieszkanie!). Godzę sie na to, ze akceptujesz tylko swoja wersje prawdy. I wreszcie godzę sie na kolejne ostre, bardzo niemile słowa Szczepana. 

Od tygodnia znowu mam tutaj ze soba cząstkę swojej Teneryfy. Dwójkę ludzi, ktorzy nie oceniają, wszedzie starają sie dopatrywać POZYTYWÓW, nigdy nigdzie sie nie spiesza, wszystko zawsze jest dobrze. Jest uśmiech, jest przytul, jest ciepłe słowo. Kaju to stan umysłu. Teraz sobie o tym przypomniałam. 

** za każdym razem, kiedy słyszę wiadomości o jakims pijanym, zgubionym człowieku ktory wpadł pod pociąg, ukradł samochod, spał na ulicy, umarł na marskość wątroby, błądził po Haubtbahnhofie bez celu - mysle o Tobie. Nikt (poza A.) nie wie co sie przez tych kilka dni (2013) działo. Nawet Mama. Nikt nie wie jak to było jechac na koniec swiata i sprzątać puste butelki z Twojego barku. Nikt nie wie jak to było odwiedzać Cie w szpitalu i słuchać o "zyciu w trzeźwości". Nikt nie wie jak to było, chować ostatnia butelkę białego wina do kosza pełnego brudnej bielizny, kiedy gotowaliśmy dla Ciebie obiad, zeby Cie tylko nie kusilo. 
I na koniec, nikt nie wie jakie to uczucie kiedy przy każdym telefonie do Polski dostaje opierdol, ze jestem najgorszym człowiekiem swiata. 
A kiedy pisze do Ciebie smsa (klnąc przy tym jak szewc, ze przeciez tak mi sie nie chce), proponując spotkanie i czekając na odpowiedz ktora nigdy ma nie nadejść.. nagle przypadkiem dowiaduje sie ze w te wlasnie dni wolałes pic wodke z Gumbasem. 
Nie mów potem, ze jestem bez serca, ze niczym sie nie przejmuje. Ze boje sie odrzucenia i wole nie okazywać emocji. 
Ty sam mnie tego nauczyłeś. 

Nagle, w pocie czoła i pachy musze wcisnąć stop na Hauptbahnhofowej bieżni tylko dla kobiet. Podchodze do okna, jestem przekonana ze wlasnie widziałam Cie na przystanku, pijaniutkiego i nie wiedzącego gdzie jest prawo a gdzie lewo. A nie, jednak to nie Ty. Łzy w oczach, wdech i wydech, wszystko mi jedno. 

// potem pytaja mnie, dlaczego nigdy nie chce miec dzieci.

Wychodzę z urodzinowego baru tuż przed 23:00. Nie mam ochoty na ludzi, dzisiaj stawiam na samotność. Gdybym tylko miała z kim - ucieklabym na bezludna wyspę. Zeby pobyć troche samej. Z kimś. 

Kuchenne rozmowy z Kalo, M-Anne i dwoma kotami:
Plasterki przychodzą i odchodzą. Pustka w głowie zostaje. Wbrew pozorom po swiecie nie chodzi aż tak wiele dziwactw. Powoli godzę sie z myślą, ze juz nigdy nie bedzie nikogo. No, chyba ze znowu pobawię sie troche w udawane. 

** 

- Siema Szczepan, co tam? ;)
- A, jestes. Miał byc Artur, a nie Ty. 

{0}

21 czerwca 2015


Uwaga, bedzie na smutno.


Dzisiaj jest taki dzien, ze nic tylko przytulic sie do kota kotów i nie wychodzic spod koldry. Puscic wyzej wklejona piosenke i niech leci w kolo, i niech mnie lula. 
Nie wiem jak to jest mozliwe, ze nagle (tuz po 26 urodzinach) poczulam sie taka stara. Ze nagle slowa ustatkowac siewspolne mieszkaniemacierzynstwo - przestaja mnie przerazac. (Naturalnie wciaz jeszcze nie, ale zaczynam dopuszczac do siebie fakt, ze moze kiedys.) 
Czuje sie jakby znowu byl 2006, a ja pisala bloga solino. Za oknem najdeszczowszy (?) czerwiec (dla mnie) od lat kilku. Googluje cytaty o (..) i mysle, ze PO CO JA TO SOBIE ROBIE. Niby pomyslelibyscie ze zmadrzalam. Ale jednak nie. 











Dzisiaj mini - Oktoberfest w Landsberg am Lech, od jutra do srody Praga. Pozniej wesele z Marcinem w dupie swiata.A pozniej zaraz bedzie lipiec i zycie po raz kolejny przyspieszy. 
Jem czeresnie, nie mam sumienia, drukuje kontrakt, wsiadam w pociag. Do listopada kupa czasu, moze cos sie zmieni. 

K.


{0}

29 czerwca 2015




















Ostatnio wszystko na tak. 
(obejrzyjcie koniecznie Klockowe filmiki, patrzcie jaka jest wielka!)


{0}


wiecej








Tweets by @kadinaja