10 czerwca 2014

Wczoraj. 

Szesc lat temu poczatek wszystkiego, co doprowadzilo mnie tutaj.
Szesc miesiecy temu, wysiadlam z samolotu, otoczona deszczem i turystami.

Dwa dni wolnego, nareszcie!

Brazylijczyk o wygladzie Pudziana wskakuje na backstage, tlumaczy, kiedy mam wyjsc z mikrofonem i zrobic prezentacje. Miedzy jednym, a drugim zdaniem pyta: Masz chlopaka? Odpowiadam, ze nie, ale niech mi powie jeszcze raz jak mam ich przedstawic po tym ich taneczno-akrobatycznym wystepie. Mozg juz totalnie mi nie dziala, dwa dni imprezy, a potem jeszcze Mini Club + Mini Disco, na dodatek w samotnosci. Na co on mnie chwyta i caluje. I juz. 

Najsmieszniejszy pocalunek* mojego zycia, prawie taki jakby filmowy. Teraz juz nawet nie jestem pewna, czy sie wydarzyl.
(*minelo chyba z 10 sekund zanim ogarnelam co sie dzieje i odepchnelam spoconego brazylijskiego byka przyssanego w moje slowianskie usta)

Tydzien z Mama Ewa jakos tak mnie rozstroil emocjonalnie, znowu. Jadlysmy strasznie duzo pysznych rzeczy, pilysmy wino i duzo kawy, a zamiast realizowac plany zwiedzaniowe, postanowilysmy wrzucic na przyslowiowy luz i troche sie pobyczyc. (A tak naprawde Ewcia po prostu bala sie wsiasc ze mna do samochodu i jechac az na polnoc wyspy.. no coz, can't blame her!)

Od kiedy kilka (tygo?)dni temu przeczytalam jakis nieprzyjemny tweet (Bezukowej?) na temat naduzywania przecinkow (moj odwieczny problem, zaraz po nawiasach), okrutnie sie boje ich przedawkowania. 

Koncze.
Zjem sobie jeszcze jedna Lussebulle (aka Luddebulle, huhu), popije kawa i zapale papierosa. 
Ahoy! 

{0}

15 czerwca 2014

Ostatnio przeczytalam gdzies artykul o zaburzeniach milosci. Jednym z nich bylo (o ile dobrze zrozumialam), bylo otaczanie sie mezczyznami i szukanie ich atencji. I tak zaczelam sie zastanawiac.
Od kiedy pamietam (gimnazjum?) uwielbialam spedzac czas z chlopakami. Kylo, Wojtek, Baranek. Pozniej spacerki z Hubim, wielka przyjazn z panem D. (w ktorym - przyznaje - na poczatku bylam zakochana, ale kiedy to uczucie przeminelo z wiatrem, przeciez dalej sie spotykalismy). 
W Monachium Odeonsplatz z Marcinem, Arturem, Miloszem, Bcm.. 
A dziewczyny? 
Dziewczyny so gupie. 

Tak sobie zawsze myslalam.. i dalej tak mysle. Bo plotkuja, bo sa falszywe, bo beda cie nie lubic i obgadywac za plecami tylko dlatego, ze masz wieksze cycki.

Zauwazylam zmiane w mojej motywacji w maszerowaniu do pracy, kiedy wiem, ze np. Kalo, Yorch, Dagois, Tarzan, Ray maja wolne. Z facetami lepiej mi sie pracuje, wszystko jest szybciej, lepiej zorganizowane. No i ja jestem ladniejsza, bo rano przeciagnelam rzesy tuszem kilka razy wiecej, niz normalnie. 
Wezmy na przyklad takie dzisiaj. Nie spoznie sie, bede na czas, w swiezym (no, mniej wiecej) uniformie, wlosy umyte, perfum za uszami. Wszystkie dupy maja wolne. Pracuje z 5 facetami. 

Nie wiem dlaczego tak sie dzieje. 
Moze po prostu dlatego, ze wszyscy sa po prostu.. hmm.. bardzo sympatyczni. 





Tfu, przystojni. PRZYSTOJNI to slowo, ktorego mi brakowalo :D 

* wszystkie zdjecia z Kalendarza Tenerife 2015, zrobionego przez jedna z naszych turystek.


LECE DO PRACY!
Pani Kachu.

{4}

17 czerwca 2014

To jakas klatwa. Zawsze, ale to ZAWSZE, kiedy mam Dia Libre - nie ma slonca. Chmury, wiatr, wilgoc. Jeszcze troche i moze nawet sie rozpada. No dobra, nie rozpada sie. But still.

Wczoraj padlam jak szmata. Spalam 11 godzin. Moj nieprzyzwyczajony do odpoczynku organizm wybudzil mnie (ze snu o Hollywood i kawie z Jennifer Aniston) juz po pieciu godzinach, o 4 rano. Wstalam, nakarmilam Coño, zmylam makijaz.. Nie do konca wiem jakim cudem znalazlam sie w lozku (bo padlam [jak szmata] na kanapie). Przez chwile podejrzewalam kota, ale to chyba jednak nie on.

Moj Boze, chyba z takimi zarcikami daleko nie zajde.

Anyway. Od trzech dni kazdy poranek rozpoczynam 100 przysiadami. Urlop juz za 45 dni (o Mamo). Wstyd tak wrocic z Teneryfy z nierówna opalenizna i gruba dupa. W tym miesiacu juz 2 razy uslyszalam, ze jestem jak Bridget Jones (ale to chyba bardziej ze wzgledu na brak rozumu, niz figury). Ale ciesze sie okrutnie z tych wakacji. Teskni mi sie. Nie wierze w to, ze juz jestem tu ponad pol roku (coz to za dziwna skladnia?). W mojej glowie wciaz marzec/kwiecien. A tu zaraz lipiec przeciez. Dzieciaki koncza szkole i zaczynaja wakacje. A potem wrzesien, listopad, swieta, sylwester.. i sru. Wymarzone paro! Ach, juz nie moge sie doczekac 4 miesiecznej laby. Huhuuuu! 

*

Jako ze minelo juz polrocze 2014, chcialabym na chwile wrocic do swoich postanowien Noworocznych. 

- Nie zakochac sie.
Jak na razie idzie mniej wiecej dobrze. Nie liczac cotygodniowych fascynacji jakimis palantami (Kalo, Szef, Pajac, chlopak Kristel, brazylijczyk, koles z Monkey Beach, czy HC), ktore tak na prawde wymyslam sobie sama dla zabicia czasu. Wciaz jestem singlem i wciaz chce singlem pozostac. Nie ma na swiecie nic piekniejszego, niz mieszkanie samej, robienie czego sie chce.. Nikomu nie musze sie z niczego spowiadac, codziennie golic krocza, czy tez odmawiac sobie przyjemnosci firtu z barmanem w Papagayo. Same plusy.

- Byc lepszym czlowiekiem/corka. 
O ile to pierwsze wychodzi mi dobrze, nad tym drugim przydaloby sie troche popracowac. Nie wiem, czy to kwestia wieku, czy zmeczenia, ale rodzice/rodzina, mimo ze taka odlegla, stala sie nagle taka irytujaca. Jasne, to sa sprawy o ktorych nie wypada mowic na glos, ale od kilku tygodni jesli mam do wyboru drzemke/skype z Tomaszem.. wybiore drzemke. Moze zaczne pisac im listy, albo pocztówki. 
BRILIANT THOUGHT: Dodo, moze ogarnij dziadkom Facebooka. Wtedy juz na pewno bede z nimi w codziennym kontakcie.

- Wyszalec sie na 100% 
- Zostac na Tene dopóki: a) nie naucze sie hiszpana b) nie odloze troche kasy c) nie bede miec pomyslu na codalej
Wszystkie punkty : getting there.

- Przestac przesadnie zabiegac o ludzi i ich sympatie, aprobate, uwage.
Z reka na sercu stwierdzam, ze juz prawie mi sie udalo. Tydzien temu malo brakowalo, a usunelabym Hubiego, Magde, czy Brodzika ze znajomych. Ale jednak jeszcze wciaz troche za bardzo mi zalezy. 

- Zapomniec o K.
To jest nie-do-opisania. Gdybym tylko wiedziala, jak latwo mi to przyjdzie. Wystarczylo 13 lutego siasc na dupie i PO PROSTU napisac. Kiedy teraz pomysle o tych wszystkich kartkach, minutach, godzinach, lzach zmarnowanych na wspominki, sny, ogladanie zdjec i wyobrazanie sobie co by bylo, gdyby. 
Jeszcze rok temu o tej porze dalabym sobie uciac reke i dwie nogi, ze to uczucie nigdy nie minie, ze ta milosc juz zawsze bedzie ze mna. Teraz moge sie przyznac, ze przeciez nawet jeszcze w listopadzie(!!!) zdarzylo mi sie zaplakac i zadzwonic do Paulla, snujac jakies dziwne plany i marzenia. 
Nie wiem, czy to przez to, ze jestem tu. Czy ze napisalam i wyrzucilam z siebie to, co mysle. Czy, ze w koncu sie ozenil. Ale naprawde po raz pierwszy w zyciu jestem w 100% K-free.

- Czytac wiecej ksiazek
FAIL!

- Schudnac / przestac obsesyjnie cwiczyc.
Well, drugie sie udalo. Nie bylam na silowni od 8 miesiecy. Hell yeah, tluszczu.





A jak tam Wasze noworoczne postanowienia? Macie jakiekolwiek?

Zostalo mi 15 dni do konca projektu 100 dni szczescia. 
Nawet nie wiem, kiedy zlecialo!

{4}

25 czerwca 2014

Wczoraj bylo mi dane przezyc swojego pierwszego San Juana na Teneryfie. Innymi slowy - noc swietojanska. Po pracy (23) pojechalismy z Kristel i Yorchem (*pozniej dojechali Dago, Ivana i Tarzan) na plaze do El Medano, rozpalilismy ognisko, grila, smazylismy szaszlyki (prawie 3 godziny!), marshmallows, s'mores, pilismy Sangrie i szampana, skakalismy przez ogien, palilismy liste zyczen i wchodzilismy tylem do oceanu.. a potem spalismy pod golym niebem (zimno!). 

Tej nocy wszystkie hiszpańskie plaże rozpalają się światłem ognisk. W Galicji skacze się przez ognisko – przeskoczenie go dziewięć razy przynosi szczęście. W Kantabrii nie tylko skacze się przez ognisko, ale również udeptuje się gorący popiół i tańczy wokół ognia. W Alicante buduje się figury z drewna i kartonu, a potem się je pali. W Kordobie wrzuca się do ognia kukły nazywane Juanillos. Każda prowincja ma swoje lokalne tradycje; wszystkie je jednak łączy ogień. 
(zrodlo : internet)

Nie bede za bardzo rozpisywac, bo dzis caly dzien leczylam kaca w Siam Parku (Artur, musimy pójsc!) z Kristel i 2 butelkami Sangrii), a do tego kot ciagle skacze mi po laptopie. 
Jedyne, co Wam moge powiedziec przed wklejeniem kilkunastu zdjec, to ze jestem smutnoszczesliwa (=naturalny Kajowy, bipolarny state). Chyba glownie przez to, ze wiem ze moja RIU przygoda kiedys sie skonczy.. a od kilku dni mam wrazenie, ze bardziej predzej, niz pozniej. Do tego jeszcze te "wakacje" w Domu, juz za 35 dni.. Jakos mnie to przeraza. 
Zdecydowanie moim problemem jest to, ze tak szybko przywiazuje sie do ludzi. Przedwczoraj Kalo obliczyl, ze zostaly nam tylko 2 miesiace razem. O ile w ogole dostane drugi kontrakt. Jesli nie, nawet mniej. 
I tak, jakos.. nie wiem, dziwnie. 
Canon w D. 
Dobranoc. 








Plus na podwieczorek kilka selfies z Kristel. Bardziej dla Mamy Ewy, ktora nigdy jej nie poznala. Widzisz, to naprawde ostatnio moja najblizsza kolezanka tu. Ona, Petya i Vale, ktora ma meza i nie ma czasu. Plus dwa geje i zajety Kalo, z ktorym umiemy tylko zartowac o seksie, albo rozmawiac o narkotykach w Kolumbii. Reszta to ludzie bez pasji i szczerego spojrzenia. 
Kristel na prezydenta. Taka troche bulka, troche Twoja Agatka. Dlatego ta cala Y. sprawa juz sie konczy, albo przynajmniej niedlugo zacznie sie konczyc. Baby góra. Wiesz. 





Zrobilysmy chyba z 15 zdjec, wszystkie nieudane. Pozdrawiam, polecam sie na przyszlosc. 

Szalona, noworoczna (San Juan), prawiewakacyjna, zmeczona, niedokoncaruda, zakochana w Sangrii -
Pani Kaju. 

{3}

27 czerwca 2014

Wczoraj w pracy razem z Tarzanem i Kristel caly dzien chodzilismy w czapkach sw.Mikolaja, zyczac ludziom wesolych swiat i spiewajac koledy. A wszystko zaczelo sie od mojego fb statusu. W drodze do pracy kontynuowalam swoja tesknote za jesienia (i ogolnie, porami roku), powiedzialam o tym ludziom.. i za chwile Kristelina i Tarzanito podchwycili temat. 

Powiem Wam tak. Za 1.5 miesiaca konczy sie moj pierwszy kontrakt. I o ile wciaz snuje plany i marzenia o swoim o swietach tu, o sylwestrze, o wakacjach w listopadzie i o swoim 4 miesiecznym paro (luty - czerwiec) a pozniej moze nawet kolejnym roku.. zaczynam miec mega stracha, ze nie przedluza mi kontraktu. Dlaczego? Bo nie lubi mnie Marloes i Sara. A tak naprawde tylko z ich opiniami liczy sie David, ktory sam nigdy nie opuszcza officiny i nie ma pojecia, jak wszyscy pracujemy. Polega tylko na opiniach tych dwóch dupek. 
Druga przyczyna? Bo mimo tego, ze codziennie(!) pyta, prosi - nie dalam mu dupy. 
W takim wlasnie swiecie zyjemy. 

Daje z siebie 150%, wykonuje poslusznie wszystkie polecenia (nawet przynoszenie 15 razy dziennie szefowi kawy do biura, mimo tego, ze sam kurwa ma raczki i nozki, i dobrze wie, gdzie znajduja sie automaty). Ostatnio dostalam pochwale od dyrektora hotelu. Dogaduje sie ze wszystkimi. Poznalam tu cudnych ludzi, bez ktorych juz teraz ciezko mi wyobrazic sobie zycie. 

Ale nie moge jakos oprzec sie wrazeniu, ze to wszystko niedlugo sie skonczy. Moze to tylko moj czarnowidzizm, naturalny strach i tak dalej.. Bo naprawde nie mam sobie nic do zarzucenia. Jestem z siebie dumna i czuje, ze wreszcie robie cos, co kocham. Do tego w miejscu o ktorym od 4 lat marzylam. 

Tarzan powiedzial, ze jesli Davidowi rzeczywiscie cos takiego strzeli do lba, zeby nie przedluzyc mi kontraktu - bedzie o mnie walczyl. 

A ja? Boje sie potwornie i zamartwiam na zapas. Dodatkowo jestem przezmeczona.
Przed nami tydzien smierci - przyjezdza jakas rusko-niemiecka choreografka i bedzie pomagac nam dopiac nowy show na ostatni guzik. To to oznacza? Codzienne próby od 8 do 10. Pozniej 10-17 praca. Pozniej MOZE jeszcze troche prób. A pozniej 20/21 (w zaleznosci od mini disco) - 23:30 show. Czyli jakies 13h+
UMRE. 

Znacie jakis sposob na pozostanie skupionym i pelnym energii przez caly taki dzien? Bo osobiscie, kawa juz dawno przestala na mnie dzialac. Petya powiedziala, zebym zaczela pic czarna herbate.. ale to tak troche odpada bo nie mam czajnika. Red bull? Zimny prysznic 4 x dziennie? Amfetamina? :D 
Czekam na propozycje.

Wasz zmartwiony Kaj. 

{6}


wiecej








Tweets by @kadinaja