01 czerwca 2009

Ausburg.

Zauwazylam, ze na obczyznie znacznie szybciej nawiazujemy przyjaznie. Wszyscy zachowujemy sie, jakbysmy sie znali od co najmniej dwustu lat. Duzo smiechu, duzo niemieckiego (portugalskiego, rosyjskiego, polskiego), slodyczy, piwa (!), zwiedzania, nerwow, pociagow, przesiadek. Wspolnych zdjec (sie zrzucajO. bedzie ich troche, ale nie moglam sie zdecydowac; nie wiedzialam czy ciekawsze dla Was beda zabytki (haha), czy ludzie) i zartow. Humor psulo mi niewyspanie i ciagle powracajace wspomnienia, jak morskie fale, cholera. O ironio, myslalam wlasnie o morzu. Bo dokladnie rok temu o TEJ porze, w TYCH dniach poznawalam smak szczescia. W czasie depresyjnego stycznia marzylam o Monachium, o tej chwili, kiedy poznam nowych ludzi, bede z nimi pic zimne piwo i zwiedzac Bawarie. Myk jest jednak w tym, ze mimo doczekania sie tej chwili, ja wciaz zyje Polska, mysle o Was, tesknie za Wami i to mnie zabija, wkurwia tudziez.

Wczoraj pomyslalam sobie, ze chyba nigdy nie bede w 100% szczesliwa. Taka juz moja natura. Marze o truskawkach. Snilo mi sie, ze Zamoy najpierw calowal sie, a potem gzdzil z jakas laska przed kamerka internetowa. I wszyscy moglismy to ogladac (Ty zboku!).























KULKA! ;-)

Mam duzo, duuzo wiecej. Ale nie chce byc monotematyczna. Moze pochwale sie nimi na fotologu ;P

{0}

04 czerwca 2009

Mam zaskakujaco wiele do zrobienia. Przede wszystkim do napisania. I do przepraszania.

Dwa dni temu, konkretnie pierwszego czerwca (a moze to bylo jednak trzy dni temu?) wybylam na koncert, do Olympiaparku. Calkowicie swiadomie, z zamiaru - upilam sie. Chcialam tego, bo lzy na trzezwo plynac nie chcialy. Plakalam bo tesknie, plakalam bo kocham. Plakalam bo wierze. I tak dalej, i tak dalej. Kiedy nagle otworzylam oczy i podnioslam glowe z kolan Any, bylysmy same. Noc i cisza. Wiec nie wiem ile z nia tak lezalam. Nie chciala nawet sluchac o tym, zebym wracala do domu sama, bo wiedziala ze jestem w stanie dosc kiepskim. Odprowadzila mnie pod sama klatke, jak wiec mialam jej nie zaprosic? Druga w nocy a moja dziewczyna troszczy sie o mnie. Zapoznalam ja z Ewcia. Pogadaly, pozniej poszlysmy spac. Rano siedzialysmy we trzy w pizamach i ogladalysmy zdjecia z Kajowego dziecinstwa (Ana chce kopie). Na megakacu odprowadzilam ja na przystanek, kupilam chleb i wrocilam do domu. Zupka chinska wypelnila mnie totalnie, czulam sie jakbym zjadla gar pomidorowej z ryzem (pomidorowa z ryyyyzeeeeem, aa ;c). Bo ostatnio malo jem, nie mam czasu, albo ochoty. Duzo za to pije. No niewazne.
Tak ze tak.
Drugi czerwca byl dniem kaca i spania. I chirurgow. I smsow z Kanadyjczykiem. I umowilismy sie na wczoraj. I poszlam.

Wyszedl po mnie na Ubahn, przynioslam wino (wiedzialam, ze bedzie tez jego kolega. Gdybym miala byc z Kanadyjczykiem_serkiem_Filadelfia_Danem sama, nie kupowalabym %, coby nie pomyslal, ze to randka. A tak to luzik). Chwile porozmawialismy o mnie, Pat chcial wiedziec "EVERYTHING!". Ja nie chcialam opowiadac. Wybralismy film (Eternal sunshine of the spotless mind), Dan przyniosl kieliszki, Pat zjadl marchewke. W polowie filmu, czyli mniej wiecej na tym etapie, kiedy Jim Carrey chcial juz zatrzymac proces zapominania, pojawili sie goscie. Jakis nowoprzybyly Szczerbaty_do_suchara (usa) /suchar! on laadny../ i The_cutest_guy_ever (scottland). Film sie skonczyl, wiec na nowo musialam opowiadac skad sie wzielam w Monachium i czy mam chlopaka. The_cutest_guy_ever zerkal w moja strone, a Dan_serek_Filadelfia klepal mnie po plecach (jest strasznie smieszny. Kiedy mowilam cos glupiego i sie zawstydzalam, on chcac chyba po prostu mnie dotknac, wybieral najbardziej neutralna czesc ciala. Klepal dodajac otuchy. To znaczy on myslal, ze dodaje. Ja w duchu smialam sie z niego. Jak teraz o tym pomysle, to moze chcial zaznaczyc teren; pokazac Cutest_guy_ever, ze jestem jego [BUT I AM NOT!]). Zlekcewazylam ponaglajace smsy od mamy i zle sie to wszystko skonczylo. Dan odprowadzil mnie na przystanek (Cutest guy ever zegnal sie z Patem_Marchewka). Kiedy siedzielismy i czekalismy na Ubahn, ktory mial nigdy nie nadjechac, przysiadl sie do nas jakis bezdomny. Dan usilowal z nim konwersowac, a ja w duchu bylam mu za to wdzieczna (w sensie bezdomnemu. Bo jeszcze by ten Dan sie zaczal do mnie dobierac, albo znowu dotykac moich plecow. Oj nieeee..). Nagle zjawil sie Cutest Guy Ever. Dzieki temu, ze Dan wciaz walczyl z menelem, ja moglam z nim beztrosko rozmawiac. Probowalam dowiedziec sie, czy na pewno nie jest gejem (mowil, ze nie). Po 20minutach, kiedy wszystko zgaslo i pojawili sie ludzie, ktorzy czyszcza przystanki, Cutest Guy Ever zaproponowal, ze moze jednak sie przejdziemy na Marienplatz, moze tam cos jezdzi. Dobrze wiedzialam, ze to w ciul daleko, ale chcialam uwolnic sie od Dana i pobyc troche z moim pieknym NIE GEJEM. Nie przedluzajac - w finale wzielismy taksowke (10€ :O).
Na Marienplatzu bylo pusto i ciemno. Nastepny Sbahn do domu mialam miec za 142minuty (naprawde). Do Brodiego (bo tak ma na imie) tez juz nic nie jezdzilo. Postanowilismy wrocic do Dana i Pata (kolejne 10€ :/). Wlasciwie tu koncza sie CIEKAWE przygody. Musialam spac z Danem w jego mega wielkim lozku. Ale (w przeciwienstwie do mojej Any, ktora rzuca sie na mnie przy kazdej okazji), Kanadyjczyk okazal sie 100% gentelmanem. Nie dotknal mnie nawet jednym pöldupkiem. I nie klepal mnie juz po plecach. :D
Rano zderzalismy sie wszyscy ze soba na trasie kuchnia - lazienka (I've seen Pat naked! xD). Dan chcial zrobic mi jajka (na smietanie, haha :D). Podziekowalam, umylam twarz i wyszlismy. Pomachalam na dowidzenia The Cutest Guy Ever, w myslach zachwycajac sie jego oczami, wlosami, zebami i wszystkim (no dobra, butow nie mial zbyt szalowych.. ale czy to wazne?!).
Jestem w domu od godziny, a dostalam juz trzy smsy od Kanadyjczyka. Czy dotarlam calo, czy dobrze sie czuje, i ze przeprasza ze nie byl zbyt rozmowny, ale sie upil (ja pierdziu, wypil jakies 4 kieliszki wina :/).

Mama powiedziala, ze powyrywa mi nogi z PUPY. Jest tak wsciekla jak jeszcze
nigdy chyba. Taka wsciekla nie byla nawet, kiedy znikalam na cale noce z Sosem, albo Ivanem. Nie wiem, o co jej cho. No dobra, troche wiem. Spalam w obcym domu z obcymi (prawie) ludzmi. Ale kurcze blade, nie moja wina ze o drugiej w nocy nic juz nie jezdzi!

Cutest Guy Ever:



(na ostatnim prawie jak Ksv, haha :D)

No i jeszcze Pat i Dan:


Pat nigdy nie slyszal o bajce Pat i Kot, Kot i Pat. Przypomina mi troche Bartego, bo mowil o masturbacji i rano widzialam go w samych majtkach. Moj Dan natomiast to jedna wielka cipa. Slodka, ale cipa. No i obaj uroda nie grzesza.

{0}

06 czerwca 2009

Seriously. Planowalam od tygodnia, ze dzis pojade zrywac truskawki, nawet mi sie to snilo. Corka masazystow z kursu pisze do mnie hundrety smsöw, bo rodzice opowiadali, jaka jestem fajna i juz nie moze sie doczekac, kiedy mnie pozna!. Milo, troche scary.
Ana robi mi sceny zazdrosci o te noc u Kanadyjczyka. Z kolei on mowi, ze sciagnal kolejna partie filmow i zaprasza mnie do siebie (Pat i Brodie wyjechali na weekend do Pragi, pic tani alkohol. Wiec Dan jest sam, wiec Dan sie nudzi. Wiec Dan mnie pragnie, pragnie mnie i moich plecow oO). Niestety, nie mam ochoty.
Mama zabukowala urlop od przyszlego piatku, nie chce powiedziec gdzie. Ze niby niespodzianka. Wieksza niespodzianka jest to, ze podczas pazdziernikowej przeprowadzki moj stroj kapielowy zaginal w akcji i Tomasz nie moze go znalezc. Co za tym idzie, kAj musi:
a) latac po sklepach i w ciagu 3 dni kupic NOWY kostium oO co niestety nie jest takie latwe (ci, co kiedys kAja widzieli, moga sie domyslac ocebe).
b) znalezc lezak na plazy nudystow.
Nie wiem ktora wersja jest ciekawsza. Ale na pewno moje wrodzone lenistwo popycha mnie ku planowi BE.

I am small and the world is big
But I’m not afraid of anything.


To tak troche Avril, ale przypadkiem sie utozsamiam. Zwlaszcza z pierwsza linijka. Nad druga sie jeszcze waham.

Po tym, jak Ana u mnie spala, czuje sie bardziej moja dziewczyna niz wczesniej. Chce do mnie przyjezdzac, chce ogladac ze mna Zaczarowana, chce zaprosic mnie do swojego domu. Wszystko mi jedno, wciaz. Nawet juz nie chce mi sie podniecac The cutest Guy Ever (Brodie). Pewnie, jest fajny. Ale na ciul mi fake uczucie do kogos, kto za 2mies bedzie w Scottland? Do dupy.

W sumie dobrze, ze pada. Utozsamiam sie z pogoda. Jak to sie nazywalo w romantyzmie? Cholera, tyle razy Swiatkowska mnie o to pytala, a ja ZAWSZE wiedzialam. Cholera.
10.min pozniej:
KURWA! Google nawet nie sa moim pomocnikiem. Jak to sie nazywalo? Czuje sie glupia. Zbiera mi sie na placz.
15.min pozniej.
A to nie byla "psychizacja krajobrazu?
17.min pozniej
TAAAAAAAK! I am genius! P. Swiatkowska moze byc ze mnie dumna :P Rok po ukonczeniu LO wystarczylo mi JEDYNIE 17min, zeby przypomniec sobie jedna z cech char. romantyzmu. Achhh!

Takze, do rzeczy.
Wczoraj odzyl Ivan. Po chyba pol roku. Odezwal sie na msn i pokazal twarz w kamerce. Serce zabilo mi szybciej, ale i tak apogeum nastapilo, kiedy przystawil do laptopa scany z USG. W listopadzie zostanie Tatusiem. Pozniej pokazywal mi tez swoja marihuane w doniczce (wielkosci kaktusa mojej babci [hmm to zabrzmialo dwuznacznie]). Jest troche beznadziejny, choc nadal swieca mu sie oczy. Nie wiem, jak moglam z kims takim (..)*. No ale coz. Czlowiek uczy sie na bledach. Poza tym Carpe Diem, witaj przygodo i tak dalej.
* chcialam tylko zaznaczyc, ze w miejscu nawiasu nie nalezy wstawiac slöw "spac/kochac/bzykac/seksic". Nie, nie, nie.

Mam jeszcze szereg zdjec ze swoja placzaca twarza, wczoraj mi sie bardzo nudzilo. Ale to moze innym razem, nie moge Wam dostarczac za duzo rozrywki przeciez. A, no i jeszcze tesknie za Hubim.

{0}

09 czerwca 2009

Generalnie i w skrocie - jest bardzo dobrze.
Uwielbiam Agate Corke Masazystow. Wreszcie mam do kogo otworzyc twarz, kiedy Ana ze Stefanem rozmawiaja po portugalsku, a ja jestem zbyt pijana, zeby myslec po niemiecku. Wczoraj walilysmy wino z gwinta i wreszcie poczulam sie jak w domu.
(..) Jest tutaj bardzoo.. SYMPATYCZNIIIEEE.. czuje sie jak w rodzinjjje.. haha :D. Poznalam kolejne tabuny ludzi, w tym Edwarda z Twilight w jeszcze lepszym wydaniu. Plus mega murzyna wczoraj na karaoke. To bylo niesamowite, dwoch czarnoskorych knypkow na scenie, a pod nia tlum sikajacych ze szczescia dziewczyn. W tym ja, spiewajaca do butelki keczupu. Pozniej jeden z dwoch zszedl ze sceny, a drugi spiewal "What a wonderful world". Przy slowach they're really sayin I LOVE YOU, wyciagnal do mnie reke ze sceny i dotknal mojego policzka. Wino i piwo w mojej krwi buzowaly z endorfina, czy czymstam. Matko, czulam sie jak gwiazda. Teraz smieje sie z siebie (niestety tylko w srodku, w czesiu kai, bo mama spi. Tak w ogole, to moja mama juz na stale przestala byc Ewa, a zaczela Evinha. Wszystko dzieki Anie (ktora wczoraj wyrwala mnie z objec murzyna ;c bo byla zazdrosna).
Generalnie, przymierzylam dzis 17 (slownie : SIEDEMNASCIE) kostiumow kapielowych. I ostatni okazal sie dobry. Mama tryska szczesciem, ja tudziez. Mam nadzieje, ze wystarczy mi na przyszle piecdziesiac lat, bo NIENAWIDZE zakupow. Aggggh.
Zostalo tylko kilka dni do wyjazdu, mama tylko chodzi i powtarza "Za x dni o tej porze, bedziemy na plazy!", a ja nie jestem pewna, czy sie ciesze. Troche to straszne, ale bede tesknic za tymi glupcami. Minely dopiero 24godziny, a ja juz usycham, myslac o Isabel, czy Agacie_corce_masazystow. Aaaa, propo Isabel - zawarlysmy PAKT. Ona jest jedyna osoba, ktora chce sie tu zakotwiczyc. Wszystkie inne operki planuja najdalej za rok byc juz w swoich ojczyznach. Isabel chce zostac i studiowac. Wiec zostaniemy BFF. Ewentualnie (g)Anna Ukraine tez. A za siedem lat pojedziemy do Kolumbii na kokaine kawe.
Dzwonila Barbara_Mama_Dzieci. Znowu jakas awaria, mam przyjsc jutro o CZTERNASTEJ. I siedziec z bekartami chyba z piec godzin (bede bogata ^^).. Nie wiem, czy nie skoncza mi sie pomysly.. Hueee..
To chyba tyle, jesli chodzi o nowosci. W czwartek jedziemy na wycieczke do Füssen (nie mam pojecia, gdzie to jest, ale Ana mianowala mnie Szefowa [ona jest szefem - bo wymyslila to wszystko i napisala do polowy osob. Ja mam napisac do drugiej, tzw "mojej" grupy :D:D]). A w piatek fruuuu - dalej nie wiem gdzie.

Aaa! Mam jeszcze dobra historie o Wlochu. Ale to moze innym razem.

{0}

12 czerwca 2009

Jedziemy do Tunezji. Na poczatku mialam ochote powyrywac Ewie wlosy z glowy (rozpieszczona malolata ja), ale teraz, po kilku glebszych (oddechach) jest lepiej. Generalnie chodzi o to, ze bylysmy tam hmm 8 lat temu chyba i mialysmy w pokoju jaszczury, mrowki, syf.. No ale. Bedzie git. Wierze w to. Zreszta, kto by sie bal mrowek w porownaniu do karaluchow ktore spadaly ludziom (na szczescie nie nam) na glowy rok temu w Costa Calmie?

Wczoraj mielismy b. udana wycieczke do Füssen i Neuschwanstein. Mam duzo zdjec, ale nie wystarczy czasu zeby je umiescic, tudziez opisac. Za godzine siedzimy w samochodzie na lotnisko, a ja niedawno wstalam (typical). Jest dobrze.

Kocham, tesknie, caluje.
I tyle.

{0}

23 czerwca 2009

Kopie szybkie z moich notatek prawiecodziennych, czesto nietrzezwych, tunezyjskich :

01:37 13.06.2009
Drga mi gorna warga. LatajO jakies meszki. Jest strasznie, strasznie goraco. Ale mysle, ze damy obie rade. Tylko sie nie przykrywac. Tylko nie myslec o nastepnych dziewieciu dniach.
Moze nie bedzie tak zle. Zawsze sie boimy, a potem czas zlatuje nawet nie wiedziec kiedy.
Tesknie za Ana / Chce teskic za Ana.

Tunezjo, Tunezjo.


Pan taxowkarz narobil nam niemalego stracha, wjezdzajac w ciemniejsze uliczki. Hotel wydaje sie byc wypelniony nicnierozumiejacymi Francuzami i niedomytymi, kuszacymi Arabami. Pewnie, ostatniego dnia zaplaczemy.


00:45 14.06.2009
Szczerze mowiac, wino niezle wchodzi. nareszcie cos, co ma procenty.
sluchajac blinkowego i miss u na pomoscie, prawie placze, rozmawiajac z alternatywnym kajem o krzysku. troche tesknie za ana. mam naprawde baardzo wiele do napisania, ale (swiat) wiruje.

moze 90210?

19:17 14.06.2009
Na upartego moge tez zakochac sie standardowo w 90210 animatorze (ktory ma imie jak chwyt gitarowy). Nie wiem, nie wiem. Mama zaraz powie, ze powinnam zostac chociaz przez chwile NIE zakochana.. ale prawda jest taka, ze jestem. I nawet jesli pojawi sie tunezyjskie (zalosne) zauroczenie - bedzie fake'owe. Jestem zepsuta, nie umiem kochac.

Bozena, jak goraco!

11:36 15.06.2009
zatkalo mi. uszy, nos, gardlo. choked. im choked. nie powiem, ze jest dobrze, nie powiem, ze jest zle. na pewno goraco. i nienudno. wczoraj wymiatalam na dyskotece (sooory). poza tym, radosnie przypominalam sobie, jak to jest dotykac mezczyzny (nie kobiety), kiedy 90210 siadl mi na kolanach. przyjemnie. i ciezko.

19:35 16.06.2009
chikikita. kaj szykuje sie na sunset, kolacje, kinderdisco i megapodrywswojegozycia. w snach zrywam z Ana, ktora zdradzila mnie (4 sure) z Córka Masazystów i porywam francuskie dzieci. denerwuje mnie to, ze bede tesknic. JUZ tesknie, already. I hate that w urlopach. zawsze pierwszego dnia nam sie nie chce, a ostatniego polykamy lzy w samolocie.

no juz, no juz.
wcale nie jest tak super. a zakochiwanie sie w/na urlopach jest takie proste, bo widzisz
tylko jedna strone medalu. opalonych, zawsze usmiechnietych ludzi, kipiacych energia i kolorowymi drinkami. to dlatego, tylko. na pewno wszyscy dlubia w nosie, czy cos.

try once more, like u did before
singing this song chikikitaaaa ^^

10:50 17.06.2009
czyli tak na dobra sprawe 5 dzien. ale szósta noc bedzie. no egal.

wczoraj :
- mmz (Simon aka Recznikowy) usmiechala sie do mnie ze sceny i spod niej wrecz nieprzerwanie (och)
- PRAWIE zostalam miss hotelu ^^
- przyszedl do mnie oczywiscie Simon i prowadzil sredniointensywna konwersacje (za to bardzo intensywnie patrzac mi w oczy [duble och!])
- spalilam Simonowego Slima (aaach <3 loved it)
- na widok Bobka, Simon uciekl spac (wtf ?!)
na dyskotece :
- Evinha wymi%tala
- kiedy siedzialam zdzumiona, przyszla do mnie sliczna mala czarna francuska, prawiac komplementy, ze mi kibicowala, ze fajna miss ze mnie, ze niepotrzebnie sie tak wstydze, bo nie mam czego (aaaawwwww :)). kazala mi wypic mojego free coctaila (yuk!) i zaprosila do tanca (mysle sobie - scoooreeee :D:D!) przestawila mnie swoim francuskim kolezankom (w tym jednej b.ladnej blondi, ktora pierwszego dnia wyrzla sie przed basenem). tanczylysmy sobie, shake'owalysmy naszymi cyniami, ja cieszylam miche (przy kazdej wizycie w wc gadalam sama do siebie oO)
ich towarzystwo pomoglo mi uporac sie z bolem po pozegnaniu Simona xP
- nagle znikly, a mnie znudzilo sie tanczenie w samotnosci. siadlam. podszedl do mnie Bobo (oder Bubu. egal), ciagnac w kat w celu spokojnej rozmowy (haha). smialam mu sie w arabska twarz przy all tych jego "i like you, you're so sweet", bleeeah. no ludzie, no! (simon powiedzial, ze dla niego to JA jestem the best miss xP) pogadalam z nim troche, opowiedzialam o Anie, zeby go troche odstraszyc ("nie lubie facetow" brzmi lepiej niz "nienawidze arabów"). kiedy zobaczylam, ze moja Elodie sie odnalazla, powiedzialam mu wprost "Sorry czueniu, ale tracisz czas. i tak cie nie pocaluje" - i wrocilam do dziewczyn.
- po wyjsciu z dyskoteki, zaczely sie przypadkowo bardzo powazne rozmowy z Pieknym Ochraniaczem. wszystko po francusku (kocham ten jezyk). zrozumialam tyle, ze 90210 puknal blondynke od wyrznietego kolana i tyle. ze niby trouble, bo animatorzy nie powinni. i, ze ochraniacz widzial, jak 90210 tanczyl ze mna (wlasciwie to tylko jego pupa i krocze tanczylo. bleeeeh). i, zebysmy uwazaly, BLABLABLA (dziewczyny sie irytowaly cudnie po francusku), w razie problemow mamy walic do szefa sekjuryty (czyli przystojnego ochraniacza, hiehie :D!) und so weiter, et cetra.
dziewczyny obiecaly, ze dzisiaj mi wszytko opowiedza

Bobo/Bubu powiedzial, ze Simon ma 25 a nie 21 lat, ze za 2miesiace sie hajta, ze ma narzeczona. pewnie, mam nadzieje, ze to bylo tylko klamstwo majace na celu zniechecenie mnie do S (i wskoczenie mu [bobkowi] do pokoju). a jesli nawet.. to trudno, szkoda. bo sliczne ma oczy. jedyne arabisko, ktore lubie <3 ;)
a teraz na plaze.

10:46 18.06.2009
ozegnanie Polakow, wieczorne wzdechy do Simona_Recznikowego i ploteczki z Anka (od paczku wiedzialam, ze to fajna dziewczyna). i te rady "korzystajjjjjj! powoli, malymi kroczkami" etc etc :D kocham ich :D
Miesniak zrobil Ance pieeekna malinke, lubie jej okulary i glos. (pomyslec, ze wzielam ja za lesbe).
what can i do, what can i say
to make you feel the same way
that i do ;>>
ey, Recznikowy. aj lajk juuuuuuuu!
dzien szosty, bodaj.

02:14 19.06.2009
ciemna noc. po raz pierwszy TU, ide spac nie pijana. jest lepiej, niz w tym normalnym stanie. no i jestem glodna.
w skrocie - znowu bylam na scenie. i znowu ktos powiedzial, ze Simo ma zone.
na wieki wiekow zapamietam mame karmiaca koty w restauracji, na wieki wiekow zapamietam zapach i emocje dzisiejszego wystepu na scenie. jest dobrze, ale powoli zaczynam czuc sie zmeczona. CHCE byc animatorem. (pamietasz, jak kiedys K tak mowil? o losie.)
nie, nie mysle juz o K. ani o Anie. mysle o tym, ze z mojego romansu z Simonem NIC nie bedzie, i zastanawiam sie nad tym, czy gdyby Ashley chcial, to czy JA chcialabym tez.

szczerze mowiac? list do porannej, jutrzejszej kai:
zapytaj go. Bobo powiedzial "24 lata i narzeczona, slub za 2miesiace", Chicho "17 i zona z niemiec (najpierw Katja, potem Karen, tjaaa)". zapytaj. co ci szkodzi, wurwa. wyjezdzamy za 3dni, nigdy go juz nie zobaczysz. na twoim miejscu powiedzialabym wprost: masz zone? czemu znowu sie nie pokazales, zeby pogadac. i like you.
i tyle.


chce w koncu znalezc mezczyzne idealnego. nienawidze tego urlopowego uczucia; wrazenia, ze kazdy dookola jest super, a ja bidula musze wyjezdzac. bujda, nic bardziej mylnego.
dobranoc.


I na tym sie moje biezace wypociny koncza. Jak widac duzo sie (nie?) dzialo, za to duzo sie pilo i malo sie spalo ;). No i te moje rady do samej siebie ("jakbym byla na TWOIM miejscu, to (..)). Smieszna jestem.
Generalnie nikogo nie wyrwalam. Ostatnia noc spedzilam z Chicho Malpka (ale nie TAK jak myslicie). Na naszej klasie juz wiadomosciujemy z Anka od Miesniaka. Nie lubie pierwszch dni po przyjezdzie, bo strasznie tesknie. Idac za wczorajsza rada Recznikowego Simona - robie Kinder Disco przed lustrem. Podsumowanie?

Dni : 10
Glupich wyczynow : 0
Poznanych ludzi : tony
Poznanych FAJNYCH ludzi (nie licze animatorow, bo to inna kategoria) : dwie francuzki i Anka Polka. i nowi Polacy, ktorych corka od pierwszego wrazenia mnie pokochala i latala za mna, wskakiwala do basenu i uswiadomila, ze JEDNAK NIE LUBIE DZIECI.
MMZty : 1.Simon Recznikowy 2. Camel Achley Slub Slub (mama sprzedala mnie za dwadziescia Cameli (ale papierosow!) 3. Miesniak Nino, ktory przez ostatnie dwa dni mnie lllllubil, ale i tak nie wystarczajaco.
Wystepow w show : 3 (miss vime, dziewczyna szamana i goodbye show), plus codziennie od 5dnia wlacznie Kinder Disco (kaczuchy i korkodillo, ach!)
Wypalone papierosy : jeden :D Simonowy Slim <3
Kosze : 2 - Bubu w dyskotece, Czicho ostatniej nocy. Smialam im sie w twarz, po prostu. A, no i kelner ktory pewnego dnia do mnie podszedl "Polska? Cien topry! Jag sie mas? Do you want to meet today? At 3pm at the reception?" a znalam go od 5minut :D
Hennowy tatuaz : 1
Zdjec : 279
Filmikow : miliard! (musze je jakos skleic w calosc, poprzycinac i tak dalej)
Zdobylam dwoch braci (Maynor chwyt gitarowy 90210 i Miesniak Nino (akurat w jego przypadku wolalabym inne niz bratersko-siostrzane stosunki), druga mame (sprzataczka :D!) i meza Slub Slub Camel Achley!

Tymczasem ide spac. Pewnie jeszcze bardzo dlugo bede tu piegolic o wydarzeniach minionych 10 dni. Jutro z kolei spotkanie z Corka Masazystow (musi mi zdac relacje, co tu sie pod moja nieobecnosc wyrabialo!). A w srode wizyta w arbeitsamcie! oO

Beslema!

{0}

30 czerwca 2009

Dawno nie sluchalam The Weepies. Wczoraj uderzyla mnie ta mysl, kiedy wracalam Sbahnem do domu. Blad, wczoraj jechalam na rowerze. No wiec dwa dni temu. Tak, tego samego dnia, kiedy poznalam Artura_przyjaciela_corki_masazystów, Intelektualiste_Amerykanina28, na ktorego telefon czekam, oraz Pieknego_chlopca_z_irish_pubu_na_ktorego_patrzylam_caly_
wieczor_a_potem_kiedy_wyszlam_spotkalam_go_w_moim_s_bahnie_do
_domu_a_on_wysiadl_na_moim_przystanku_i_zaczepil_mnie_slabym_
tekstem_"czemu-mnie-sledzisz;)?"_a_na_pozegnanie_powiedzial_
"no-to-moze-do-zobaczenia..sasiadko!".
Tak, to bylo dwa dni temu. Wczoraj upijalam sie z corka_masazystów, moczac nogi w fontannie, jedzac biala czekolade i rozmawiajac na babskie tematy. Pozniej zupelnym przypadkiem wpadlysmy na Isabel i reszte na Tollwoodzie. Bylo milo. Zwlaszcza jechac zygzakiem na rowerze zaraz po polnocy.

Wydaje mi sie, ze jest przerazliwie goraco. Hennowy tatuaz juz prawie calkiem sie starl, nie moge doczekac sie tego miesiaca w Domu. Barty powiedzial, ze K wychodzi z wojska tylko na dwa tygodnie i nikt nie wie kiedy. Istnieje NIKLA (ale zawsze jednak) szansa, ze wyjdzie mi/nam jezioro bez nich. To znaczy jest to radosc tylko dla MNIE i NICH (K i elfa). Generalnie nie przeszkadzaliby mi.. ale musialabym chodzic naokraglo pijana, zeby zniesc ich migdalenie sie (jakby to bylo problemem :D). No ale, nie wypuszczajmy sie tak daleko. Do sierpnia jeszcze duzo czasu. Za tydzien przyjezdza brat corki masazystow z PL i kupi mi She creamy mint. Pozniej wpadnie Freda i bede musiala zapoznac ja z cala moja (?!) paczka (??!!). Bedzie dobrze.

Siedzi mi w glowie pierwsza linijka jednej z ostatnich notek R.: idzie nowe. Chociaz w zupelnie innym kontekscie - ale do mnie tez. Idzie.

{1}


wiecej








Tweets by @kadinaja