07 maja 2017

Jestem Kaja. 
Mam dwadziescia osiem lat i przed chwila, po raz pierwszy w tym siedmiomiesiecznym zwiazku swiadomie odsluchalam Ingrid Michaelson - Disaster. To zapowiedz kleski. Pierwszy krok. Teraz wszystko sie juz popierdoli, niedlugo bedzie Skinny Love.. a pozniej to juz tylko samotnosc i przeprowadzka. 
Mowie Wam. 

And I'll be a better woman if you'll be a better man
And you'll show me all the things that you can master
And we'll both fall down together, cause I'll never let go of your hand
Be my disaster
Be my disaster
Just be mine, be mine


{0}

15 maja 2017



Mam za soba weekend pelen tanca, alkoholu, wschodòw i zachodòw slonca, lez, milosci i (standardowo) Netflixa. Nie ma na swiecie nic lepszego niz Paro na Teneryfie. Zostalo mi (nam) jeszcze 2 miesiace, jestesmy dokladnie w polowie. Co miesiac na konto wplywaja nam pieniążki od Teneryfskiego rzadu. I najlepsze jest to, ze nikt nam nie zawraca gitary. 

Zycie jest dobre, nawet wtedy kiedy oboje placzemy na balkonie i z uszu wyplywa nam Montenegro. Ja naprawde nie wierze w przypadki i jestem tak troche przekonana, ze w ten dzien (wieczor), kiedy odebralam telefon od Sary (pijaniutka, na schodach Odeonsplatzu, celebrujac karnawal w Monachium) i bez glebszego namyslu powiedzialam "tak" - to wszystko sie stalo, bo mialo sie stac. Mialam tu wrocic, znowu byc na Tene, od nowa szukac mieszkania i przyjaciol.. i znalezc M. 
Nie dlatego, ze nasza milosc jest taka niesamowita i piekna. Wrecz przeciwnie, jest jak najbardziej normalna i zwykla. Mamy swoje grymasy, kosci niezgody i ciche dni. I to sa moje ulubione chwile. Bo uwielbiam to, jak z nich wychodzimy. Jak radzimy sobie z kazdym konfliktem, siedzac na balkonie i roz-ma-wia-jac. To dla mnie cos bardzo nowego, bo z nikim wczesniej tak nigdy nie bylo. 
To taka fajna, dorosla milosc. Dwojga doroslych ludzi. 

Dobra, koniec tych milosnych pierdòw. Czas wskoczyc w conversy, dopic kawe i przygotowac sie psychicznie na kolejny dzien w Tamaimo. Kolejni (nowi dla mnie) czlonkowie rodziny M. zjezdzaja na Teneryfe. Ona nie ma konca! (rodzina, nie wyspa)

Ahoj!

{0}

23 maja 2017

Potrzebuje pomocy, bo chyba oszaleje. 
Po raz pierwszy w zyciu podczas rozstania z chlopakiem pomaga mi.. chlopak. Przytulkami, rozmowami, niezmiennymi calusami w nos.. planowaniem tego, co bedzie kiedy on juz zniknie. 

Rozmowa wynikla z najbardziej przyziemnej i codziennej klotni, z tych naszych. Z tych, o ktorych pisalam jeszcze tak niedawno, ze tak zrecznie z nich wychodzimy. Jak mi teraz glupio. Chociaz nie. Nawet nie tyle glupio, co przykro. 
Dwie przegadane noce, dwa razy do piatej nad ranem. Termin wyjazdu na 7 czerwca. Trzymalam go za reke, kiedy kupowal bilety. Teraz to co mi pozostalo, to dwa tygodnie jego ciala z moim cialem, dwa tygodnie pieszczot i dwa tygodnie+ zadawania sobie pytan. 

czy dobrze robie.
czy on dobrze robi.
czy powinnam walczyc.
czy mnie pojebalo, ze "pozwalam" mu wyjechac.
kim ja jestem, zeby mu "pozwalac" albo "nie pozwalac".
dlaczego to przytrafilo sie wlasnie mnie?
czy jeszcze sie zobaczymy?
czy powinnam jechac za nim?
czy powinnam zajsc w ciaze i zmusic go do zostania ze mna (yup, takie mysli tez przeszly przez moja glowe).
czy to, ze jedzie to znaczy ze mnie nie kocha?
czy to, ze mowi ze mnie kocha, to tylko slodkie slowa na pozegnanie?
czy gdyby mnie nie kochal, to przeciez nie chcialby byc ze mna tutaj, az do konca.
dlaczego mowi, ze to jeszcze nie koniec.
dlaczego mowi, ze wraca.
dlaczego milosc to za malo?
dlaczego MOJA milosc to za malo (dla nas dwoch).


..czy jestem bardzo zalosna?


{0}


wiecej








Tweets by @kadinaja