06 maja 2014


Pozdro ode mnie i Rybki!

{1}

13 maja 2014

No to jest. Powiem Wam, ze nagrywanie filmikow, w ktoych prowadzi sie monolog i gada totalnie o niczym, jest trudniejsze niz sie spodziewalam. Tyle dobrego, ze mialam u swego boku Kota, ktory chetnie mi pomagal.




Gdybym miala dobry program, zmajstrowalabym The Best Of wszystkich 5 filmików, ktore nagralam.. i bylaby kupka smiechu. Ale niestety takiego programu nie posiadam. A szkoda, bo gdyby tak zlozyc je wszystkie w jedno, moglibyscie zobaczyc rozne sztuczki i tricki, jakie robi moja kota. 
Seriously though, pomozcie z imieniem. 
Piosenka o ktorej mowie w filmiku to Goodmorning Baltimore, z musialu Hair spray (i naszego nowego show, przez 2 tygodnie tanczylismy ja jako pierwsza o 8 rano, stad moze ten dziwaczny pomysl nazwania kota Baltimore..
Reszta imion, to (tak jak juz mowilam) Brujo (wizzard), Batman (bo ma uszy jak nietoperz, a bat to za krotko), Retard (bo ma downa).. i milion innych. Ale tylko te wchodza w rachube. 
No nic. 
Jesli podoba Wam sie idea monologu prowadzonego przeze mnie, moge sprobowac nakrecac takie filmiki czesciej.
Jesli macie jakis pomysl, albo pytania dotyczace Teneryfy (albo czegokolwiek), to napiszcie w komentarzach, sprobuje o tym napisac (bo i takie sugestie sie pojawiaja, zeby bylo wiecej o Tene - rachunki, zarobki, ubezpieczenie, antykoncepcja :D, zycie ogolnie).
Jesli Teneryfa Was nie interesuje i wszystko na blozku opodoba Wam sie tak, jak jest - nie piszcie nic. Ja z pelna radoscia bede kontynuowac nawijke o swoich milosciach i romansach, hejtach do ludzi z pracy, pijackich przygodach i emo-chwilach.

TERAZ JEST MOMENT, zeby zabrac glos. Mozecie zmienic oblicze blozka.
Albo i nie. 

Dziekuje, dobranoc. 
Kaju z muchami w nosie lewa noga.

... i kot. 

{5}

17 maja 2014

Obudzilam sie w podlym humorze. Zbliza sie PMS, to dobrze, bedzie latwiej pisac. 

Doszlam do tego etapu, ze po Dniu Libre nie czuje, jakbym miala Dzien Libre. Jestem ciagle zmeczona, oczy zapuchniete, stopy poobcierane, kot glodny. 
Od wtorku zabawiam w hotelu Klocka. Wczoraj pojechalysmy do Jungle Park (masakra, o Boziu, jak ja nie lubie zwierzat! A juz najbardziej zwierzat w klatkach), a pozniej do mnie do domu poznac Kota bez imienia
Wieczorem, wracajac ze spotkania z Petya, odkrylam z przerazeniem, ze oto wlasnie spelnia sie moj najczarniejszy koszmar : zapomnialam kluczy. Nigdy mi sie to nie zdarzylo, dopoki Tomasz mieszkal ze mna. Od kiedy wyjechal, wiedzialam, ze musze byc podwójnie ostrozna.. az tu nagle SRU. Kluczy nie ma, Tomka nie ma, co tu robic. Polecam, odsylam do notki o zatrzasnietych kluczach z 2009 - klik. Najwyrazniej czlowiek Kaja NIE uczy sie na bledach..
Kiedy po godzinie dostalam sie do domu (...), przezylam kolejny mini atak serca. Otoz okazalo sie, ze Kot bez imienia nareszcie nauczyl sie skakac i wspinac.. a co za tym idzie zastalam go na balkonie, po drugiej stronie balustrady, gotowego na smierc. Matko Bosko kochano, to zwierze mnie kiedys wykonczy.. Ja wiem, ze to KOT, ja wiem, ze niby spadnie na 4 lapy.. ale kurcze. On jest taka ofiara losu (uczy sie od wlascicielki), ze nawet wdrapujac sie na sofe czesto zdarza mu sie spiergolic na twarz. I wez tu takiego leszcza wypusc na balkon.

12 dni do przyjazdu mamy, niecale 3 miesiace do urlopu. 
A w listopadzie lece do Szwecji, byc swietym mikolajem. O. 




Z tego miejsca chcialabym pozdrowic pania Bozenke K. oraz jej córke, a moja psiapsióleczke od lat najmlodszych, Olge gdyz poniewaz obie mi sie dzisiaj snily i do teraz jakos tak siedza w glowie. Pozdrawiam, caluje i mam Nadzieje, ze wszystko u Was w porzadeczku! 

Buziaki siusiaki (Megalio, niedlugo napisze, jutro i we wtorek mam wolne. Nakupilam duzo kawy, takze i wena bedzie). 

Ula M, nie jedz tatara na wynos bo sie zatrujesz!

Pozdrawiam.
Wasza Kesza Kachu. 

{5}

30 maja 2014

Szczerze? Trudno jest mi obiektywnie stwierdzic, czy zycie na Teneryfie jest tanie, czy drogie. Jeszcze jako turystka, albo pracujac w Puerto 4 lata temu (= prawie to samo, bo po hiszpansku umialam tylko zamowic piwo, znalam ze trzy miasta i dwie linie autobusu [a wydawalo mi sie oczywiscie, ze pozjadalam wszystkie rozumy!]), myslalam, ze tanioszka. Jaralam sie tym, ze piwo w barze to 0.90€, dobre espresso 0.70€, a kawa z mlekiem 1€. 
Paczka fajek ok. 2€. Mojito w barze - od 3.50€ do 5€. Przejazd autobusem praktycznie gdziekolwiek - 2.80€. I tak dalej i tak dalej.

Zanim przyjechalam w styczniu, Tomas placil za mieszkanie (dwupokojowe, duzy salon, kuchnia, lazienka, balkon) (nie pytajcie mnie ile m² bo za wuja nie mam pojecia) 400€. Razem ze mna rachunki poszly troche w góre, wiec Rikardo podwyzszyl czynsz do 500€. Za to zadnych oplat dodatkowych, wode on oplaca sam, a rachunku za swiatlo troche nie rozumiem ;) bo niby placi sie go co 2 miesiace, ale ja osobiscie jeszcze nigdy kasy za prad nie dawalam. Takze na luzie, chyba samo sie placi. 

Kiedy Tomaszek BARDZO SPONTANICZNIE postanowil wyjechac, zagadal z Rikardem, wzial go na litosc (biedna Kaja, dwuygodniowe wyprzedzenie, duzo pracy, malo pieniedzy itd.) i poprosil o obnizenie czynszu. I tak oto teraz ja, biedna Kaja blablabla place jedynie 350€, czym tez bardzo sie jaram, bo to naprawde malo za takie mieszkanie. 

Jesli chodzi o ceny jedzenia to jest jeden, bardzo maly haczyk. Poniewaz mieszkam na zadupiu (2 tys mieszkancow, imaginujcie sobie), mamy tu tylko jeden sklep - Hiper Dino Express. Ceny kazdego produktu sa nieraz zawyzone nawet po 2, 3€. Staram sie kupowac tu jak najrzadziej, bo kazdy wypad do sklepu to (cokolwiek bym nie kupila) zawsze bedzie jakies 7-10€. Za kromke chleba, dwa pomidory i mleko. Albo butelke wina, awokado i ser. Zawsze ta magiczna 7 na rachunku. 
20min (piechota) stad, w drugiej miescinie tuz obok, Callao Salvaje sa juz za to trzy sklepy. Tez nie sa najtansze, ale zdecydowanie bardziej oplaca sie przespacerowac tam, bo zawsze wyjdzie mniej wiecej 2€ mniej. Plus, w Callao jest tez bankomat, apteka i kilka barów. Zreszta o Callao napisze kiedys oddzielna noteczke, bo jestem zakochana w tym miejscu. Od Playa Paraiso oddzielone wielka, zielona plantacja bananów, ach. Kiedys tam zamieszkam.

Raz na dwa tygodnie jezdze samochodem (z Dago, albo Kristel, albo Dawidem, albo kimkolwiek kto samochod posiada) do Mercadony do Adeje. Mercadona jest zdecydowanie najtansza, ale tez wydajemy w niej najwiecej kasy, bo kazdy wyjazd to juz zakupy hurtowe. Trzy wielkie siaty, jedna torebka, worek karmy dla kota.. zazwyczaj zostawiam tam ok. 50€. 
Obok Mercadony jest tez Lidl, ktory osobiscie uwielbiam, bo zawsze czuje sie tam jak w domu (Monachium, Lublin). Kazdy jeden jest taki sam. No i mozna kupic serek wiejski, albo quark, albo pyszny, pelnoziarnisty chleb, albo niemieckie müsli. 

Kilka rachunkow z roznych sklepow, dla porownania cen : 

HIPERDINO w Playa Paraiso


Spanish Style (calodobowy) w Playa Paraiso


Butelka vina w SS - 1.75€. Butelka wina w HiperDino - 2.76€. Gumy do zucia 0.95€, Papierosy 2€.

Supermarket w Callao Salvaje 


Tyle zaplacilam za 3 awokado, 2 cytryny, 3 pomidory, 3 banany, 1 oblesny chleb, serek typu Philadelphia i opakowanie najtanszej kawy. Duzo, czy malo? 

LIDL


To byly szybkie zakupy przed wypadem do Siam Parku. Sangria Don Simon, dwa precle, orzeszki solone i (znowu) serek typu Philadelphia.


Ten sam dzien, wieksze zakupy. Wielgasne wiadro jogurtu greckiego (promocja) 2.69€, przerozne serki i sery, jajka 1.79€, mleko sojowe 0.80€, dzem 1.39€

MERCADONA


Jajka 1.70€, dzem 0.94€, gumy do zucia 0.80€, mleko sojowe 0.92€!, migdaly 1.87€, pasta do zebow 1.50€.


Mleko ryzowe 1.45€, dwa pitne jogurty dla Dago 1.45€ i 1.29€. Tampony (masakra) 5.05€. W ogole o tamponach moglabym tez napisac osobna notatke, bo drogie tu jak cholera. Byc kobieta, wurwa.

Mam jeszcze do publikacji dwa MEGA dlugie rachunki, jeden Adry, drugi Tarzana. Tak dla porownania cen, bo moje chyba jakies takie krotkie i wszystkie podobne. Oba z Mercadony.


Sok ananasowy 1.60€, 6 mini puszek tunczyka 3.25€, musztarda 2.03€, pistacje 3.00€, mozarella 0.85€, gouda 2.00€. Tarzan kupuje wszystko eco, bio i bezglutenowe.. wiec troche drozej. 


Mleka ryzowe i owsiane (?) 1.45€ i 1.52€. Oblesna, gotowa saladka ryzowa 2.19€. Szesciopak piwa 4.80€. 


Karton mleka czekoladowego 1.17€, pamezan (?) 3.81€, ryz 1.15€, opakowanie chleba 1.49€, kilo nektarynek 1.77€, szampon do wlosow 2.56€. 

Takze tak. Podsumowujac, zycie na Teneryfie na pewno jest tansze w porownaniu z np. Monachium. Ale z drugiej strony, Monachium to drugie najdrozsze miasto w Niemczech, nie wiem jakie sa ceny w Berlinie czy Hamburgu (bzu?). Zdecydowanie duzo oszczedzam na czynszu, pamietam jak jeszcze rok temu podczas dwóch miesiecy bezdomnosci placilysmy z Mama Ewa 600€ czy 800€ za POKOJ w München. Mysle, ze zapominajac o cenach z Hiper Dino, a patrzac tylko na Lidl czy Mercadone, jest raczej ok. 

A, zapomnialam dodac. Od tego miesiaca mam internet (36€ + telefon, gdybym chciala) i kota = 38€ za weterynarza, 6€ za zwirek, 5€ za szame (wet musi byc powtórzony jeszcze 2 x co miesiac, nowa szama i zwirek srednio raz na 3tyg).

Mowcie, o czym chcielibyscie jeszcze poczytac. Callao Salvaje? Rozwoj psychiczny i fizyczny mojego kota (ktory za chwile spadnie z balkonu, bo poluje na muche, idiota)? Ludzie, albo obowiazki w pracy? A moze jeszcze jakis vlozek? :D Jestem otwarta i plodna. 

Pozdro, lece do pracuni, a za 7h na lotnisko odebrac mame Ewe, huhuuuuuu!
Szczala!

{3}


wiecej








Tweets by @kadinaja