05 maja 2013

1. Lublin, 2. Bydgoszcz 3. Sieradz. 

Wedlug Google Analytics mieszkancy tych trzech miast odwiedzaja foto i bloga najczesciej. Wiem, kto mieszka w Lublinie. Wiem, ze Sieradzkie odwiedziny maja cos wspolnego z Arturem (pierwsza milosc, cicha wielbicielka, albo [podobno szalona?] Babcia M - kto wie). Bydgoszcz? Tu chcialabym sie mylic i nie wiazac ze soba faktow. Ale zycie juz niczym nigdy mnie nie zaskoczy, wszystko sie powtarza, zataczamy kola. 
Cholera, ostatnie kilkanascie godzin jako 23 latka. Dwa-trzy. Nasza szczesliwa liczba i same dobre wspomnienia. Nie wiem dlaczego, ale 24 brzmi jakos tak.. doroslej, dojrzalej. DWADZIESCIA CZTERY. No kurde!

Caly weekend spedzilam z Jinus (czyli innymi slowy moja szefowa). Piatkowe koktaile w szklance Canario, milosne okrzyki Giny, ktora jednak chyba wciaz mnie kocha. Spalysmy w M2, jednej z naszych filiali. Otoczone Power Plates i proteinowymi odzywkami Multipower. (= Spedzilam noc z szefowa ;)! Tak sie u nas awansuje ;).
Wczoraj grill u Marcina, mnostwo Polakow i Polaczków (tak, jest roznica).. i znowu ja + Jinus. Ucze sie nie przejmowac i laczyc rozne towarzystwa. Przeciez wszyscy jestesmy dorosli. A dorosli potrafia sie ze soba dogadywac. Nawet po niemiecku. 

Jinus poznalam juz w poprzednim zyciu, wiem to. Od pierwszego momentu polaczylo nas cos fajnego. Mam nadzieje, ze po zakonczonej przygodzie z LifeStyle Ladies nasza milosc bedzie dalej sie utrzymywac.

Mam radosc w sercu i usmiech na twarzy. Tak, to cos nowego. Tak bardzo balm sie przedurodzinowej depresji.. a ona wcale nie przyszla. W tym roku moje urodziny trwaja dwa tygodnie. Czwartkowe wagary z Jinus i Gina (poszlysmy na kawe o 9 i wrocilysmy o 17:30 - kocham swoja prace :D), sobotnia impreza, piatkowe spanie w pracy.. lody, ciastka i duzo silowni. Niebieskooka blondynka powiedziala, ze mam prawie 50kg masy miesniowej. To chyba dobrze, right? 


** czytajcie, nie wyganiam. Przeciez ja nawet nie wiem, kim jestescie :).

Wasza Kesza. 

{7}

08 maja 2013

Najlepsze 2 tygodnie mojego zycia od chyba dobrego rokuKazdy dzien czyms mnie zaskakuje. Moze to od tego sportu, moze dzieki Jinus, moze dzieki WIOSNIE.. ale jest mi podejrzanie dobrze. Prawie niczym sie nie przejmuje, we wszystkim staram sie znalezc cos pozytywnego.. // poczekajmy kilka tygodniu - odstawiam Pille i pewnie znowu zacznie mi totalnie odbijac szajba :D ach baby i te ich hormony!

Maj pelen jest moich urodzin wolnych dni. Nie pamietam, jak tam w PL, ale tutaj w tym roku, kazdy tydzien maja ma jakis feiertag. No mega. Nic tylko tu mieszkac. 

Ostatnio duzo zadaje sie z Ludzmi. Do lask powrocil Tiago i jego team, na porzadku dziennym sa tez wyskoki na kawe z Jinus (wciaz nie moge uwierzyc, ze ma prawie 40 lat a jest moja prawienajlepszaprzyjaciolka!). Wczoraj spotkalam sie z dawno* nie widziana Nawojka. And by dawno I mean 9 years. Cudowne spotkanie i mimo tego, ze jestesmy zupelnie inne, niz w 6klasnie podstawowki - dogadywalysmy sie tak samo dobrze :-) zycie jest pelne pozytywow. 

Ach - zeby bylo jasne: TAK, ROZSTALAM SIE Z ARTUREM. Nie, nie wrocimy do siebie za tydzien. To znaczy moze wrocimy do siebie ZA JAKIS CZAS, ale na pewno nie za kilka dni. Musimy sie ogarnac, zastanowic czego chcemy i co jest dla nas najwazniejsze. 
O dziwo reaguje (my?) na to dosc dobrze.. a przynajmniej ja. Troche mnie to martwi - czy nie powinnam plakac, rozmazywac makijazu i pisac emo notek na Facebooku? Zrywalam (bylam zrywana?) z chlopakiem tylko dwa razy w zyciu.. i wiem, ze za pierwszym wlasnie tak to wygladalo. Dziwi mnie, ze TEN raz jest zupelnie inny. But then again, zwiazek tez byl. Dziwna jestem. Albo doroslejsza.

ALSO - dobra rada cioci Kai : NIGDY nie przekraczajcie dozwolonej dawki (1/2 - 1) tabletek kofeinowych. Co prawda sa dostepne w Aptece bez recepty, wiec czlowiek (zmeczony czlowiek) sobie mysli, ze SPOKO, mozna lykac.. Ale jak sie okazuje - jednak nie. Jezusmaria, co ja dzis przezylam. Palpitacje serca i wyimaginowana wizyte UFO.. w pracy. Masakra. Nie polecam. 

No, takze tak. Zycie jest pozytywne, mimo tego ze WSZYSTKO sie doslownie pierdoli. Stay positive. A ostatnio coraz czesciej budze sie w srodku nocy i mysle po niemiecku. Czyli ze, zawsze moze byc gorzej. 


Pozdrawiam, Wasza Kesza. 

{3}

15 maja 2013


Jestem slawna :D 
Dzis do pracy przyszla jakas obca kobieta z gazeta w reku i pytala GDZIE JEST KAJA ABNEHMEXPERTIN? Czyli ekspertka odchudzania! Huhu. Jaram sie. ;)


{1}

17 maja 2013

Jeszcze sie odezwe. 

Stoje na deszczu i nie wierze w przypadki. Nie wierze, ze funkcja shuffle jest tak naprawde losowa. To albo moj iPod, albo Bog, albo przeznaczenie, wybieraja te piosenki. Parafazujac slowa Peyton, "There are 363 021 people (...) and sometimes all you need is one." Wierze w statystyki, matematyke i wszystko, co mowi mi Tiago. Wierze w milosc.

 

// pisze, podjadajac kuskus (na "sucho", bo pusta lodowka) i pakujac walizki. Janusch wypierpapier nas ze swojego domu, sprowadzil sobie super nowego brzuchatego kolege z Polski i teraz on bedzie jego zona. My od dzisiaj wyprowadzamy sie do kolezanki mamy na 2 tygodnie.. a potem.. Well, we'll see. Szeczerze mowiac nie mam pojecia czego sie spodziewac, ale widze, ze Ewcia jest na wykonczeniu. Wiec jedziemy. Upycham kolanem wszystkie eiweiß shake, Ukulele i drogie mleko BIO (nie zostawie go Januschowi!!!) i wyruszam. Naturalnie w przeprowadzce pomaga nam Artur (bo ktozby inny). Naturalnie. 

 

Nie wiem, jak to bedzie.. Nie wiem, GDZIE to bedzie. Nie wiem nic. Ale naprawde jak nigdy, ze wszystkich sil staram sie byc pozytywna.. i jestem. Czuje, ze zblizam sie do swojej wlasnej granicy wytrzymalosci.. i jeszcze lada chwila i wybuchne (placzem, albo zloscia), albo pierdolne wszystkim i znowu uciekne za jakas fajna, ciepla granice.. ale jeszcze nie teraz. Jeszcze nie. 

 



{7}

20 maja 2013

Za przykladem Nawojki, cofnelam sie do 2009 i zaczelam czytac Blozka od samiuskiego poczatku. Aktualnie zaczynam etap : TENERYFA i Animatorskie podboje.. Jezus, ale ja kiedys mialam szalone zycie :-)

Od 3 dni mieszkamy na Mailingerstraße. MEGA mieszkanie, cudna dzielnica.. dzisiaj obstawialysmy ile Jana (szefowa mojej mamy) musi placic czynszu za te luksusy.. ja strzelam ze minimum 1.200€. Piekna, stara kamienica, wszedzie kostka brukowa, parki i drogie restauracje. A tuz pod naszymi oknami (1 pietro) znajduje sie teatr. Zdecydowanie moglabym mieszkac tu dluzej niz 14dni ;). Jutro z pracy postaram sie wrzucic zdjecia :) // na razie musicie zadowolic sie wysypem z instagrama ;).









Generalnie jest dobrze, planuje wakacje i zastanawiam sie, co ja biedny zuczek bede robila przez te 2.5 miesiaca (wyczekanego) bezrobocia. Mysle o Teneryfie (zawsze). I o Londynie (Nawojka, Minger, Sernik [dziewczyny, Wy zyjecie jeszcze?]). I o Polsce, i o Barcelonie, i Paryzu.. i w ogole o calym swiecie. Jakos tak.. nosi mnie. Spiewam sobie te okropna piosenke "toniiiiiiight wee aaaree youuuung" i mysle - CHOLERA NO! TO PRAWDA! :) 

Chyba czas zaczac zyc. Przestac sie bac. Przyznac do swoich pragnien przed sama soba.. i cisnac :)

To tyle. 
Pisalam ja. Wasza - udawana przez dwa tygodnie bogaczka - Ke$ha.

{4}

24 maja 2013

Jednym, nieuwaznym (pijanym? zaspanym?) kliknieciem przelamalam pakt 5letniego milczenia. Jedno wielkie KURWA MAC. Nie wiem, jak to sie stalo. Czy to mozliwe, ze Facebook sam rozsyla zaproszenia? Nie chcialam, naprawde. 
Wprawdzie mieszkancy B. przestali sie tu pojawiac (od kiedy napisalam notke, o tym ze wiem, ze sie pojawiaja).. ale i tak chcialam przeprosic za ten jeden 'klik' ;)

A teraz czas na troche chaotyczne foteczki nowego mieszkanka (jeszcze tylko 6 dni!) i okolicy: 




(kuchnia, w ktorej wlasnie siedze :))



(widok z okna na lewo [tuz pod nami jest Teatr :)])


(widok z okna na prawo [tu wczoraj poznalam kolejna mmz!])


(Ewcia i nasze "drzwi" miedzy pokojami :D)





Serdecznie pozdrawiam,
wiatropylna Ke$ha

{3}


wiecej








Tweets by @kadinaja