01 maja 2010

Czeka mnie sobotni wieczor z True Blood / Vampire Diaries / cokolwiek. Mama od rana robi SZTRES (cytujac Januscha), za godzine przychodza goscie, nie wiem jeszcze co MNIE to obchodzi i dlaczego mam sie przejmowac, albo ubierac przebierac(pizama <3).
Duzo sie dzieje ale tez duzo mnie denerwuje, moze zmobilizowana (jeszcze wieksza?) nuda strzele Wam notke o moim wyjezdzie do hiszpanskiej pracy, o Nazarze, ktory mnie pragnie, o Wesleyu ktory tez mnie pragnie (obaj chca mnie zobaczyc nago, z tym ze Nazar powiedzial "Moze pojdziemy razem na basen?", a Wesley "Dobra, przemyslalem sprawe. Nie musimy uprawiac seksu na pierwszej ani drugiej randce. Wytrzymam do trzeciej. To kiedy sie spotykamy?"). Opowiem Wam tez o wczorajszych szalonych urodzinach Agi CM, oraz o tym jak pozniej lazilam po deszczowym miescie z Art (polowy nie pamietam, ale patrzac po siniakach dochodze do wniosku ze naprawde musialo byc to szalone, tyle kontuzji w jedna noc?) i wskoczylam do fontanny (ok, WESZLAM).
Na koniec moge tez wspomniec o MOICH WLASNYCH ur, ktore sie zblizaja i wiem juz ze spedze je beznadziejnie (czwartek? Kurs, praca i karaoke, woot woot). W sobote mial byc nadjeziorny grill, ale wydaje sie ze pogoda ma mnie w dupie i skonczymy w przydroznym, spontanicznie wybranym barze. Wiec jak mam skonstruowac wiadomosc do ziomkow na FB, zeby zarezerwowali sobie czas w sobote.. ale NA CO?

SLABO SLABO SLABO.

Btw. Znowu z cyklu WTF?!

{0}

02 maja 2010

(KURWA mac, skasowala mi sie notka)

Mnostwo gosci, 10 letnia Dziewczynka (czy oni mysla, ze tylko dlatego ze siedze w domu bede robic za nianie?) i tony alkoholu. Tancze z wujkami, rozmawiam o wyborach (o ktorych nie mam pojecia), przez pierwsza godzine nie wychodze z pokoju udajac ze mnie nie ma, jednakze kiedy pojawia sie w moim progu Juanita, postanawiam zadzwonic po posilki. Artur.
Potrzebuje godziny na dotarcie, zajmuje sie wiec Whiskey Cola. Rozmawiam z "ciocia" o muzyce klasycznej. Juanita sie nudzi. Wujek chce tanczyc ze mna do Lady Gagi. Drugie Whiskey Cola. "Ciocia" ciagnie do mojego pokoju i postanawia doksztalcac mnie muzycznie. W progu staje Juanita, konspiracyjnym szeptem informujac, ze "ktos przyszedl". Pomoc! Artur. Siadamy w moim pokoju, probujemy ogladac Przyjaciol. "Ciocia" wraca, tym razem puszcza nam jakis skrzypcowo-obojowy utwor, jej reka ciagle dotyka nog Artura. Wychodzi, ogladamy wywiady z Rachel i Joeyem. Whiskey Cola. Juanita kreci sie po domu, czuje jej delikatne (!) kroki. "Ciocia" znowu pojawia sie w niebieskim pokoju, Artur przysuwa sie do mnie kolanami. Sluchamy Ennio Morricone, glowa "cioci" delikatnei sie buja, rece (mimo wszystko) odnajduja gdzies nogi, uda Artura. Przybywa pomoc w watlej postaci mojej mamy, znowu zostajemy sami. Po godzinie slychac pierwsze trzaski drzwi, towarzystwo (przedwczesnie, ale w stanie upojenia i to calkiem niezlego) zaczyna rozchodzic sie do domu.

Czuje sie dobrze. Goscie pytali mnie Kaja a jak tam Twoj chlopak, a ja z lekkim sercem i bez pasa na twarzy odpowiadalam ze dobrze, ale nie mam zadnego. Jestem ledig i super sie z tym czuje. Friends with benefits (ale jakimi subtelnymi, no prosze Was!) zdecydowanie mi sluzy. Za chwile poloze sie do lozka z drugim/trzecim odcinkiem True Blood (troche za duzo seksu jak dla mnie) i pojde spac. Artur w drodze na S-bahn probowal powtorzyc scene z 500 days of Summer (penis.. penis. penis! Penis! PENIS! PENIIIIS!!!!!).

Chce juz do tej hiszpanii. Bede brykac z dziecmi na scenie i korzystac z turystow mlodosci. Dobranoc.

{1}

03 maja 2010

Ok. Troche za pozno o 5 miesiecy, ale dopiero teraz to znalazlam :

TYLER HILTON MNIE KOCHA

Fakin szit, mam nadzieje ze widzicie to co ja? Jesli nie to kij, zrobie print screena.


{4}

03 maja 2010

Sie dzieje.

Do jutra musze odpowiedziec p. Lorenie Calvo czy przyjezdzam 17 maja, czy 14 czerwca. Zrobilam liste plusow i minusow, ale wciaz jestem troche rozdygotana i nie umiem podjac decyzji.

{2}

05 maja 2010

Wyjezdzam czternastego czerwca. Mejl wyslany, przepraszalam w kazdej linijce (jakby bylo wurwa za co). Nie dam rady tak szybko, nie dam rady juz za 11 dni siedziec w samolocie na Gran Canarie. Dlaczego? Ano bo:
22 maj - zaczynaja sie Pflingsferien. Kazdy znajomy bedzie mial 2 tyg wolnego = grille, imprezy
25 maj - slub Ju. NARESZCIE (mial byc w grudniu). Nie licze na to, ze mnie zaprosi (slub w urzedzie stanu cyw. to nudy. Ale przyjecie POslubowe - nie :D). Moze bedzie Mentos i znowu zatanczymy razem salseu?
26 maj - Dzien Matki (kolejny globus?)
28 maj - KONCERT INGRID MICHAELSON goddamnit. Co prawda we Frankfurcie, ale transport juz prawie mamy [a) pociag b) mitfahrzentrale c)Liz i samochod jej host familji]. A ze to piatek to jeszcze sobie zostaniemy w tym Frankfurcie, pozwiedzamy etc (Liz : Ej, jak pojade z Wami, to moze zabierzemy sie do BELGII? To w koncu blisko :D). Artur i Kaja, Kaja i Artur, dwoje wiernych przyjaciol na drodze pelnej przygod! Woot Wooooot!
1 czerwca - Dzien Dziecka, duuude!

Poza tym Barbara Mama Dzieci potrzebuje czasu, zeby znalezc nowa nianke (dzieci placzo i rwo wlosie z glowy). Dodatkowo Frd(&Lrw) przyjezdza(ja) do pracy i ja, jako starszyzna obdarzona niemieckim, musze pomoc im te prace znalezc. Takzetak.

Na pewno lepiej (?) byloby pojechac od reki; mniej czasu na zastanawianie sie, gdybanie i stres. Z drugiej - potrzebuje jednak chwili, zeby przygotowac sie na to psychicznie.

Ej, mam strasznie ladne paznokcie. Naprawde. Nie moge sie nimi przestac zachwycac ^^


**


Za 20 min koncze 20sty rok zycia i calkowicie nie czuje sie tak stara. Ale w ciagu tego roku nastapilo chyba. Czuje sie o wiele silniejsza niz konczac 20 lat (teskniaca, zauroczona Conorem Irlandczykiem (haaaha)). No i przede wszystkim wiem juz, ze nie bede opijac ich Z MAMA nad jeziorem. Tylko z "przyjaciolmi".

Ciesze sie.

6 min do 6maja
Jestem pijana i szczesliwa. Skype z Arturem, duzo dobrej muzyki (ok, smiejcie sie, ale DOPIERO TERAZ odkrylam opcje radia na last.fm oO ). Jutro praca i wypisywanie sie z kursow niemieckiego (na ktore zapisalam sie mies. wurwa temu - pewna, ze zostaje tu 4 ever.. DaF, certyfikat, etc etc etc).

Sto lat, Kaju. Sto lat!

{2}

08 maja 2010

Notka bedzie zdjeciowa, botak. Pod tytulem: Urodziny i ostatni dzien w Munchner Volkshochschule.


Taki oto laurek sobie sama piergolnelam. I to juz jakies 3 miesiace temu, u dzieci. A co!
Aczkolwiek w chwili obecnej, kiedy na niego patrze (TORT), wszystko podchodzi mi pod gardlo.. i nie wiem jak sie to skonczy oO


Noah i Linos zrobili "Kekssalat". W sumie nawet im pomoglam, w koncu nie tylko ja powinnam swietowac me uro. A ze sama mialam kijowy dzien, to dalam chociaz smarkaczom troche radosci.


Prezent od Haubenraizerow. Talon na balon na 20€, sloik zelkow. Dzis Marie dala mi wlasnorecznie ukoralikowany wisiorek, z napisem KAJA. Sweetasnie. Zdjecie zrobieu kiedys i dorzuceu.


A to juz dzisiaj. Ostatni niemiecki ever. A na pewno ostatni niemiecki z Madeleine. Strasznie smutno i dziwnie bedzie przez miesiac tam nie chodzic (wiadomo, no ale nie zdaze zrobic next kursu biorac pod uwage fakt iz za miesiac wylatuje)


Anna i Paula (zgadujta where do they come from ;P)


Wyzera! Kazdy mial przynies COS.


Aurelie mowi, ze w zelkach nie ma NIC dobrego. Ze to sama chemia i farbki. Boo hoo :C


But whatever, ja przynioslam tort :D




Aleksandra (Sasza [chuj, dalej nie wiem jak ma na imie]), Ju i Madeleine <3


Nie sadze, zeby kogokolwiek interesowalo kto jest kim. Powiem tylko, ze tam gdzies w srodku stoi Oleg- nasz jedyny rodzynek :D


Kaja!


Nagle zrobilo sie pietnascie po 12 i wszyscy uciekli. Zostalysmy z Nadezda same w klasie (i szkole mysle tez, bo cicho bylo i pusto na korytarzu).


Moj codzienny widok nr 1.


Kocham Madeleine, bo ta sciaga zawsze wisiala na drzwiach i nawet na testach mozna bylo rzucic okiem (jesli siedzialo sie dostatecznie blisko - czyt. JESLI BYLO SIE MNA! :D)


Nadezda (ktora dzis dostala prace, woot wooot! :))


Nadezda uczy mnie niemieckiego (zaczela tydz temu nowy kurs i pokazuje czego sie nauczyla :D)


Teraz udowadnia mi, ze to co napisala na tablicy mialysmy juz na wspolnym kursie (ja stwierdzilam, ze w zyciu tego nie widzialam na oczy, ale chyba jednak tak :P oh well).


Widok z okna.


Moj codzienny widok nr 2 - 9.20 i zdyszany Kaj wpada na lekcje.


.. ukazujac swe oblicze wszystkim w sali (ktorzy patrza z wyrzutem bo Uaaa, ona znowu sie spoznila!)


10.40 - idziemy na dol do kawiarni na kawke.


Mijamy rekalme Krakowa, Kaj krzyczy "Poleeeeeen" i przytula sie do sciany (every time!)


Oh well.


Cafeteria. Ehh bedzie mi brakowalo taniej, oblesnej kawy, kolejki, tloku i milego pana za lada.


Uczylam sie tu jakies 7,5 miesiaca (ok, minus przerwy). Zrobilam 4 kursy (czy piec?), nastepny zaczyna sie we wtorek ale niestety nie bedzie mi dane go zrobic. Jednakowoz mowilam dzis do Nadezdy, ze zawsze jak mowie "moja grupa" to mysle tylko o tej pierwszej, z mnostwem Japonek, Joe, etc etc. Tam bylo najfajniej (chociaz ponad 50% z tej grupy robila tez kolejne dwa kursy). Wszystko sie zaczelo chromolic jak nam sie grupa rozpadla i zostalysmy tylko Nadezda, Ju i ja. Oh well. Takie jest zycie, right?
Btw plotkujac dzis z Madeleine, spytalam o Joe (swego czasu podejrzewalam ja o romans z nim bo rozmawiali duzo wiecej niz zwykla nauczycielka ze zwyklym uczniem), w koncu go KOCHAM (nie raz czulam jakies ten tego wibracje, kiedy stykalismy sie lokciami, czy cos). I tak od slowa do slowa, od plotki do plotki. Madeleine opowiada ze byla na slubie Joe, calkiem niedawno. "Ale wiecie, dziewczyny ze on jest gejem?" Whaaaaat?! :D

Po kursie spotkanie z CM, odebralam ja ze szkoly + poznalam mmzty z jej kl, pozniej wbilam sie do niej na obiad (aczkolwiek mialam ze soba resztke urodzinowego tortu, wiec jestesmy kwita). Nastepnie NIESTETY musialam odebrac ze szkoly takze Marie i pojsc z nia na "babski shopping" (z dziewieciolatka, goddamnit!). I tak oto ostatnie zdjecie przestawia mnie - zmeczona, na przekacu (wczorajsze karaoke - best day ever, co chwila Paul mowil o birthdaygirlKaja, spiewali dla mnie, kiedy ja spiewalam klaskali i mln razy skladali zyczenia. Dzis podobnie na kursie. Jutro impreza. W niedziele znowu karaoke (Eduard wrocil!). Takze moje urodziny beda trwaly 4 dni. 4 dni obzarstwa i picia. Umre, chyba!). Ohh whatever. O czym to ja mialam? A, Kaja na podlodze przed przymierzalnia, czekajac az Marie skonczy przymierzac bluzke (ktora tuz przed zaplaceniem ujebala lodem (ktorego jadla, wurwa chyba z 45minut)).



Dobranoc.

{5}

10 maja 2010

BOZE JAK ON MNIE KOCHA, DLACZEGO ON MNIE TAK KOCHA?

//

Eduard wrocil. Cudny jest, kocham go jak malego pieska, albo kotka, albo kolezanke z zezem. Jest taki chudy, ruchliwy, potargany i niby nijaki, ale nadrabia wszystkim innym poza twarza. Kocham Go. Uwielbiam Go, Edziu wyjdz za mnie!

Dzisiejszy dzien was a blast, karaoke, piwo, piwa, wreszcie widzialam sie z Ana Ukraina i Isabel, pojawil sie tez Conor... Paull Murray pocalowal mnie w nos, pijani kawalerowie kawalerzy zdjeli spodnie i skakali z golymi fujarami pod scena, ja spiewalam z Kate Wannabe Spice Girls. Jestem taka usatysfakcjonowana i szczesliwa, i co chwila ktos mowi "Kaja, zazdroszcze Ci tej Hiszpanii, ale Ci sie poszczescilo" a do mnie to jakos nie trafia, ze jade. Caly czas wydaje mi sie, ze Lorena C. sie juz nie odezwie i zostane tu. To tez nie byloby zle, biorac pod uwage ze jeszcze kilka tyg. temu plan na zycie byl taki, ze jade do PL na wakacje, zdaje prawo jazdy W WIELUNIU ;D, potem Oktoberfest, potem test DaF, a potem studia. Oh well. Let's see, shall we?

Ej, Eduard mnie zdecydowanie kocha. A ja od 45min mam czkawke.

{0}

13 maja 2010

ZA DWADZIESCIA CZWARTA! Nie moge spac.

Dzien byl pelen wrazen, ale jak zwykle pojde na latwizne i go nie opisze. Powiem tylko tyle :
a) Jezioro Marzen jest fajne :D!
b) kupowanie biletow na lotnisku NIE jest tansze
c) widzialam dzis (na lotnisku ^^) jakichs 5 playerow Bayernu, mnostwo kamer i niewiele gapiow (poniewaz pora dnia byla slaba). Szkoda tylko, ze mnie to nie jaralo bo nie wiedzialam kim sa. Ciekawe tylko jak wyglada Podolski i czy tez tam stal. Musze to zgooglowac.

Wieczorny superspontaniczny spacer (?) z Kate White. Lubie ja, nie mam pojecia czemu. Zauwazylam jednakowoz dziwna rzecz. NIGDY nie ulegam chlopcom. Chlopcy ulegaja mnie, chodzimy tam gdzie ja chce, jemy to co ja chce, woza mnie samochodem jesli poprosze i ogladaja ze mna moje seriale. Ulegam natomiast bardzo szybko i latwo (niektorym?) kolezankom. I to tylko niektorym. Moglabym zliczyc na palcach te, ktorym zawsze odpowiadam "ok" albo "jak chcesz". No i nalezy do nich Kate. Lubie spedzac z nia czas, sluchac jej historii i podziwiac nowe ubrania, sprowadzone z Ukrainy. Potem komplementowac jej supermega figure (a wpierdala fast foodow ile wlezie oO) i poobgadywac wspolnych znajomych. Z reguly co prawda lecze przez kilka dni wlasne kompleksy po takim spotkaniu.. Ale zawsze tez chetnie zgadzam sie na nastepne.

W Mon. odbywa sie teraz jakis zjazd tysiecy ludzi z calego swiata. Jakies swieto Kosciolow, zjednoczenie katolickiego z luteranskim, ewangelickim, Bog wie co jeszcze. Na ulicach PELNO ludzi, wszedzie festyny, wystepy. I to nie tylko w centrum, ale tez na kazdym osiedlu, przy kazdym kosciele. Niiiice.

//


Nienawidze jezdzic gdzies Sbahnem, bo akurat na naszej stacji jest przeklety szlaban, ktory pan szlabanista zamyka wayy za wczesnie. I potem stoisz i patrzysz jak twoj S podjezdza i odjezdza bez ciebie.. i nic nie mozesz zrobic!


Tylko ew. porobic zdjecia ^^






Nie do konca zrozumialysmy dlaczego, ale wszyscy ludzie mieli swieczki. Ok 21 ktos chodzil i je rozdawal, chyba na jakas msze, czy cos. Ale wszedzie bylo ich pelno.




Kiedy komus nie chcialo sie juz ich nosic, co kilkanascie metrow mozna bylo wsadzic je do takiego..e.. kontenera? z piaskiem ;P


Kate pozbywa sie swojej swieczki ;P




Kocham monachijskich ulicznych grajkow. Wszedzie jest ich pelno i co jeden to lepszy. Z tymi stalysmy chyba z godzine. Jutro z ranca uploadne filmiki, bo naprawde byli niezli.




A to chwila mojej kleski. Po czterech godzinach namawiania, Kate udalo sie zaciagnac mnie do McDonalda na kawe i ciastko cupcakes ;C


I tak oto wchlonelysmy tyle kalorii o jakiejs 1 w nocy oO ehh..


Katjusza :)

Odprowadzilam tegoz debila pod dyskoteke (na ktora wybrala sie na spontanie z kolega. Oczywiscie nie miala ze soba dokumentow wiec ja pozyczylam jej swoj dowod. Przez godzine cwiczylysmy MINE jaka ma zrobic jakby co, zeby byc do mnie podobna ;d Jestem bardzo ciekawa czy ja wpuscili ;D).


A to juz przy zejsciu w podziemia. Odczytalam to jako znak, ze Hiszpania klapnie i to jeszcze z ukierunkowaniem na Kanary. Jeszcze nie wiem dlaczego mialby to niby byc znak.. ale z pewnoscia JEST.





Najlepszy film jest za dlugi i nie chce mi sie go wrzucac. Ah <3


{1}

15 maja 2010

Och Bozenka, dlaczego mam TYLE do napisania zawsze wieczorami, zawsze po 2 w nocy, zawsze kiedy mi sie najzwyczajniej w swiecie NIE CHCE? Przydalaby sie myslodsiewnia, albo jakis chip wkladany do ucha, ktory by zapisywal pisemnie wszystkie mysli (tak tak, wiem. "ej, a jak inaczej da sie zapisac? USTNIE?!"). Och, jestem krolowa (auto)ironii.

Generalnie hiszpania juz na 100%. Dokladnie za miesiac o tej porze bede spac (od jakiejs godziny), przemeczona, przerazona zdziebko, ale tez podekscytowana. Lorena Calvo zadzwonila wczoraj i przyslala mi umowy, papiery, numery, wymogi, REGULAMIN, rozklad zajec warsztatow i adres hotelu. Troche sie teges, przestraszylam. Oh well.

(nie chce mi sie tego tu teraz wklejac. chcialo mi sie, ale wole obejrzec vampire diaries)

Wczorajszy wieczor (18 - 1) spedzilam pod kocem z Art i CM, ogladajac CZTERY filmy (z czego tylko dwa do konca :P), pijac wino, jedzac kanapki i oliwki. Dzis z kolei mniej wiecej o tej samej, 18 porze wpadl Art i siedzial (lezal, actually) do 2. Znowu nie obejrzelismy filmu do konca. Ja nie wiem, czy to dlatego ze po prostu filmy da sie spokojnie ogladac tylko w samotnosci, czy nie robia juz takich dobrych jak kiedys?

Jestem za przeproszeniem szczesliwa. Chce do Polski! Ilez moze wurwa zajac kupowanie biletow samolotniczych? Ciagle pod gorke :<

13 dni do koncertu Ingrid
16 dni do PL (jak dobrze pojdzie)
28 dni do Hiszpanii

Woot woot.

{0}

20 maja 2010

Niach niach niach.

Po wczorajszym, najgorszym dniu ever, nastapil czas dobrobytu. Snila mi sie animatorska praca (ostatnio sni mi sie to na zmiane z seksem. Tak, sni mi sie seks. Na okraglo [Ian Somerhalder (to dwa linki) - best seks EVER ^^). No. A kiedy juz nie snia mi sie (..) kabaretki, gorset, szpilki - pracuje w hotelu. Dzis np. bylam w Turcji. W sumie to czesto mi sie sni, ze pracuje tam. Och, Szczerbaczu!

Takze, jest git.
Wstalam (z trudem) o 11.30, w skrzynce znalazlam mejla od Loreny Calvo (fakinszit, bo mam czas do jutra, zeby wszystko bylo juz zalatwione) ORAZ powiadomienie z lokalisten, ze Patrick Röhr Patrick Rööhr, Patrick Patrick Röööhr, Patrick Rööööhr odpisal mi na wiadomosc :D. Tak. Wyszlam z zalozenia, ze i tak zaraz wyjezdzam, wiec WHATEVER i raz kozie smierc. Potem przypomnialam sobie, ze przeciez polowe moich facetow zdobywalam przez kable (patrz: Maksiu!). Wiec.. No i odpisal. I mowie Waaam, on mnie kocha! :D

Wczoraj w Shamrock (oh, Conor <3 :() odbywaly sie polfinaly karaoke (czy jakos tak). Zaskakujaco malo ludzi, zaskakujaco duzo fajnych dup (trzy :D), plus zaskakujaco ARTUR (ktory sam siebie okresla jako apolecznego dzikusa! A byl ze mna na karaoke! I jedzie ze mna za TYDZIEEEEEN na Ingrid :)! Oh, well). Do tego Kate (ma luba! Ej, serio kocham ja. Jestesmy juz na poziomie gadania o facetach, zwierzen etc. Przescignela Nadezde), Eduard (on jest troche szalony :P i we wtorek wyjezdza znowu na FL, tym razem do sierpnia. Chyba jednak wolalam go kochac na odleglosc :D), Jesus - kolega Eduarda (umarlam :D) i kilka innych znajomych osob, ktorych WY nie znacie ^^. Znowu wszyscy wypili po 1 piwie, a Kaja 2 plus Eduard postawil mi 3. Oh well. Jestem z Polski! ^^


kaj (17-05-2010 21:16)
wypij kawe
kaj (17-05-2010 21:16)
a nie
artur stodulski stochmalski i tak dalej (17-05-2010 21:16)
fu ^_^
kaj (17-05-2010 21:16)
ty nie lubisz kawy
artur stodulski stochmalski i tak dalej (17-05-2010 21:16)
juz lepiej
kaj (17-05-2010 21:17)
"chyba ze sobie sam zrobisz
kaj (17-05-2010 21:17)
zalewana cieplym mlekiem"
kaj (17-05-2010 21:17)
(FU!)
artur stodulski stochmalski i tak dalej (17-05-2010 21:17)
przeciez to smakuje jak zwykla kawa z woda i mlekiem
kaj (17-05-2010 21:18)
nie wiem, wszystko co zawiera w sobie cieple mleko jest oblesne
artur stodulski stochmalski i tak dalej (17-05-2010 21:18)
KROWA
kaj (17-05-2010 21:19)
:lol2:
kaj (17-05-2010 21:19)
ej
kaj (17-05-2010 21:19)
zaplulam sie :D

Nie wiem, czy was tez to tak bawi? :D

Plus wciaz chce zrobic notke o moim szkoleniu na Ten, pokazac Wam moj schedule i zdj hotelu.. ale nie wiem czy kogokolwiek to interesi?


{2}

21 maja 2010

Jako ze mam od rana zajebisty humor, gute Stimmung etc, piergolne Wam animatorska notke. Pomine historieu z wczoraj (chociaz jest taka szalona :D ale wiem, ze moje pijackie przygody sa smieszne tylko dla mnie, a moja animatorska przygoda jest interesujaca nie tylko dla mnie.. totez ad rem):

.. (ale bez kitu wczoraj bylo zajebiscie, najpierw spotkalam na Karaoke Frau Hufner, ktora pracuje Z HERREM RÖHREM i spiewala na karaoke i jak mnie zobaczyla to powiedziala "HALOOOO KAJAAAAA!" i byla juz niezle zrobiona :D (poniewaz Herr Seks (Ruch, no) to moj ziomek tera, napisalam mu o tym wiadomosc po pijaku o 3 w nocy [ojej..] wiec pewnie wlasnie siedza sobie w szkole i o mnie rozmawiajO.. TAK, wiem. Ale moze jednak tak jest ;P! (dobrze, ze mam dzis wolne!) .. No, a nastepnie spilam sie z Eduardem (awwww <3) i Kate, i Eduard pomazal mi reke w dowod milosci :)







Nastepnie wsiadlam samotnie do S1 (Eduard NIE poszedl z Kate, chociaz jada tym samym, tylko odprowadzil mniiieeeee i pocalowal na goodbye w policzunio, eh! [On jest TAKI oblesny :D chudy i ruchliwy, jak mrowka z mojej piosenki :D Ale i tak love love, w koncu gra na ukulele, like me]). W S1 zaczepila mnie gromada mlodziezy krzyczac ze Daniel ma urodziny i Kaja napij sie z nami. Wiec przez kilka stacji pilam z nimi wodke z butelki (seriously, to chyba jednak nie byla wodka tylko jakies pomyje, pfff [albo ja juz jestem tak zzulona]). Nastepnie wysiedli (bardzo chcieli zebym poszla z nimi na dyskoteke BO DANIEL MA URODZINY, ale no ee.. jednak nie). Znowu sekunda spokoju i jakis chlopak pyta mnie gdzie wysiadam, ja ze na Fasanerie.. A on czy moglabym odprowadzic dziewczyne wiszaca na jego boku do domu. Mysle sobie "ech" i mowie "Kein Problem!". Takze poznalam jakas pijana szesnastke, ktorej dom niestety nie byl mi po drodze. Wczoraj o 2 z hakiem w nocy poznawalam takie okolice mojej okolicy, w jakich jeszcze nigdy nie bylam. Troche jestem szalona. Kiedy szlysmy juz chyba z 10 min a ja coraz mniej wiedzialam gdzie jestem (jakies domki jednorodzinne, jakies krzaki, Matko Bosko Kochano!) spytalam Szwedki czy trafi sama, powiedziala ze tak.. Mam nadzieje, ze zyje.. Dala mi FB, odnajde ja moze zaraz i sprawdze.

Oh well. Tak to wlasnie konsekwentnie NIE opisuje wydarzen z wczoraj :D. Tjaaa.

To ja moze wcisne "Dodaj", udam ze to sie nigdy nie stalo i za chwile zaczne druga notke, animatorska bezkitu. Deal? Deal.

{1}

21 maja 2010

Jeszcze raz:

Jako ze mam zajebisty humor, gute Stimmung i tak dalej, piergolne Wam animatorska notke. O!

Po dlugich akcjach, problemach, wybuchach komputerow, strajkach skanerow etc etc etc, wreszcie zapielam wszystko na przedostatni guzik. Zabukowalam lot, zaplacilam za pobyt, wsio haraszo.

Wylatuje 12 czerwca o 11:35. Nie mam pojecia ni w zab co oznacza 30min przerwa na Fuerteventurze, czy to miedzyladowanie i beda nam doladowywac wiecej ludzi, czy to my sie przenosimy do innego samolotu... Nie znaju. W kazdym razie na Teneryfie South laduje o 16:50 i co sie bedzie dalej dzialo tez jeszcze nie wiem, prawdopodobnie odbierze mnie jakis seksowny, goracy Hiszpan i zawiezie do Hotelu Isla Bonita.
Pod znakiem zapytania stoi tez to, co bede tam robila przez pierwsze dwa dni; szkolenie zaczyna sie dopiero w poniedzialek, 14 czerwca. Musialam byc wczesniej bo w niedziele wieczorem bedzie spotkanie organizacyjne.. a bilety mialy rozne ceny, akurat sobotni byl tanszy. Mam wielka nadzieje iz skoro zapiergalanie zaczyna sie dopiero w pon. o 9, do tego czasu bede miec troche swobody i spedze chociaz kilka h na plazy. Sama, w hotelu, 2 dni, woot woot! Ja to sobie wyobrazam tak, ze bede tam jako jedna z pierwszych, wiec dadza mi jakis tam dwujeczny pokoj (byle jaki, bo dla staffu, ale ciul!) i bede troche sama, pozniej w niedz dojedzie ktos kto bedzie mym wspollokatorem. TAK TO WIDZE.

Anyway. Schedule warsztatow. Dziesiec dni zapiergalania jakciemoge. Ale bedzie fajnie, tak mysle :



Szkolenie przypuszczam bedzie tylko przedsmakiem pracy, o ile nie czyms gorszym, bo bede musiala sie wykazac juz od pierwszego dnia. Im lepiej sie zachowujesz na szkoleniu, tym lepszy hotel potem dostaniesz (pod wzgledem gwiazdek, ale tez gosci). Teoretycznie gdybym byla chujowa, moze pojechalabym do jakiegos "domu starcow" na odludziu, gdzie gra sie tylko w Bingo. Malo pracy, ale tez malo zabawy. Wiec generalnie szpoczko, damy rade, szukam dobrego dilera extasy czy co. Od 9 rano do polnocy, z tylko jedna przerwa. Najwyzej bede spac na wykladach :P

Regulamin i jego smiesznosci :




Marysia C i kilka innych osob ktore pracowaly w animacji, mowily ze to tak tylko pisza, potem da sie przekabacic szefa animacji do japonek albo bikini (musze kupic JENOCZESCIOWY stroj, ktory bedzie a) wygodny b) nie bedzie splaszczal mi cyca do wysokosci/niskosci kolan c) ladny oO). Ale ze na poczatku trzeba bedzie sie dostosowac. Eh. SANDALY ^^ :D:D

W hotelu Isla Bonita bede wiec tylko 12 dni (co bedzie dalej - nie znaju). Na zdjeciach nie wyglada nawet zle. Juz sie widze jak tam brykamy, trzydziesto (?) osobowa grupa (nie mam tak naprawde pojecia ile osob bedzie na takim szkoleniu, ale podczas szkolenia animatorow w Turcji widzialam grupe chyba z 50 oO lazili po hotelu i robili notatki :))

Oh well. Mam nadzieje ze Was nie zanudzilam :D. Ja (o dziwo) chodze strasznie podjarana i nie moge sie doczekac :P

Ingrid za tydzien! Polsza za tydzien + 3 dni! Woot woot!

{1}

24 maja 2010


Ojeeeeeeeeeej, Bayern przegral mecz :<











Plus NOGI Kate sa 2x krotsze i chudsze od moich :D :P

Tyle z notki, jestem od kilku dni soboty antyspoleczna.

{0}

26 maja 2010

W ZYCIU sie nie spodziewalam, ze pierwszy slub na jaki pojde bedzie Brazylijsko-Niemiecki, z czego 80% gosci to Wlosi po 60tce (a nie np. Olga albo Sylwia, albo ktokolwiek z PL!). Bylo ciekawie, glosno, jedzeniowo i winno, siedzaco, troche sztywno, bardzo wlosko, really (cala rodzina Julia pochodzi z Italii (oprocz matki :D)). Nie mam sily ani zdjec, ew. moge opisac to kiedy indziej (ale tak wlasciwie nawet nie ma czego opisywac. Plakalam troche na zakladaniu obraczek, generalnie to spoznilam sie 7 minut ale thx God i tak byl poslizg.. no i wygladalam zdzirowato/hot/overdressed/slabo/ladnie* (*niepo3ebne skreslic - nie wiem) w obcasach i sukience, ktora zbiegla sie w praniu).

Takze Salzbug i Slub za mna. Teraz tylko Dzien Matki, zakupy, Hallo Herr Röhr plus dzieci, oblewanie magistra Manuela wieczorem. W czw. Nadezda, jakis indyjski masaz po 14 (wtf? musze dowiedziec sie od Mamy O CO CHO, bo zapisala mnie na cos i nie rozumie, ze NIE MAM OCHOTY bo nie lubie sie rozbierac przed obcymi i byc przed obcych dotykana. Byc dotykana przez kogokolwiek). W piatek INGRID. W sobote powrot z Frankfurtu (ING!) i urodziny Marii Torres. Wurwa, w niedziele pakowanie i lot w poniedzialek z ranca.


JEBNEU. Przepraszam, za chaotycznosc, ale jebneu.

{3}

27 maja 2010

I am soo excited.

Z samego ranca Lorena Calvo aka Pani Frau aka Hiszpania napisala wspolnego mejla do wszystkich partycypantow (jest takie polskie slowo, czy wlasnie je utworzylam, spolszczajac angielskie?). Kazala nam sie skontaktowac wzajemnie, bo musimy razem dojechac z lotniska z hotelu. I od tego momentu wszystko co sie dzialo, bylo radosciotworcze.

a) 12 czerwca (czyli 2 dni wczesniej) przyjezdzam tylko ja i DWOCH FACETOW :D (na trzech, ktorzy w ogole tam beda)
b) Pol soboty i cala niedziele mamy wolne, wiec zamierzam sie za darmo kapac i opalac (mam nadzieje ze sama :P)
c) Oprocz mnie jedzie jeszcze jedna Polka, Asia :)
d) Zziomkowalam sie juz z Wegrem - CSABA :D Nie mam pojecia jak sie moze wymawiac jego imie, ale super mi sie z nim konwersuje, ciagle o piciu, imprezach, o tym jak bedziemy sie tam dobrze bawic etc. Dobry ziomek, czuje w kosciach.

To, co wydaje mi sie dziwne, to to ze
e) Jedzie tylko 9 osob - a niby sezon.

I smutne
f) Zaprzyjaznimy sie ze soba podczas kursu, a potem kazdy pojedzie gdzie indziej.. Aczkolwiek jedna dziewczyna mowila ze podroze miedzy wyspami sa tanie, wiec jakby co mozemy sie razem zbierac czasami :)


A jutro z samego ranca o 11 wsiadam w ciapong z Arturro i jadymyy fo Frankfurtu :]. Ingrid Michaelson (i Joanna z last.fm ktora zapewnia nam nocleg) czekaja! :))))

Generalnie to jestem upasiona jak niewiem, ale schudne w Spain, bede miec malo czasu na jedzenie i duzo ruchu. Uh uh uh, nie moge sie seriously, doczekac!

{0}

30 maja 2010









Wiecej TU, choc i tak juz wszyscy o tym wiedza :P Bylo bosko (doslownie).

A jutro Polszaaaa ^_^

{0}


wiecej








Tweets by @kadinaja