08 kwietnia 2013




Skonczylysmy weekend na Heimeranplatzu (dobre sushi). Jesli po 5miesiacach szukania, nadal nie ma sie gdzie mieszkac - korzysta sie ze wszystkiego. Nawet z weekendowej mozliwosci wyprowadzki do pustego mieszkania rodzinki na wczasach. Takie rzeczy. Wprawdzie troche dalej do pracy, ale czymze jest 20minut w Sbahnie w porownaniu do Janusch-free soboty i niedzieli? NICZYM. 

Jesli rzeczywiscie zwolnia mnie z pracy, pojade na Teneryfe. Tak sobie mysle. Ze wcale by to nie bylo takie zle. Wiadomo - zostac wyrzuconym z LifeStyle Ladies to juz jest nie lada wyzwanie (z reguly to my odchodzimy), ale po moich ostatnich wynikach i komentarzach - wcale bym sie im nie dziwila. I nawet teraz, kiedy powiedzieli ze nie chca, zebym sie postarala, pokazala na co mnie stac, mysle sobie - po co? No nie wiem. I tak ta wibrujaca przygoda miala sie juz niedlugo zakonczyc (z mojej inicjatywy, najdalej w polowie czerwca). A tak? Mialabym dla siebie caly maj. 
Cztery miesiace wakacji, po 11 miesiacach harówki. A pozniej? Jak dobrze pojdzie wydarzy sie cud i Kaja bedzie studentka. A jak nie? To wymysli sie cos innego. 

Jaram sie tym wiszacym nade mna jak czarne chmury zwolnieniem. Tylko, ze ja je widze rozowo. Zawsze to jakas ZMIANA. Wreszcie cos nowego. Chcialam zwolnic sie we wrzesniu zeszlego roku. Pozniej w grudniu. Pozniej w polowie stycznia. I ciagle brakowalo mi jaj. Kto wie, moze i w tym czerwcu bym nie odeszla. A tak? To oni by mnie puscili, pomysl. 

Ile mozliwosci. Ile innych drog. Kocham moj rozowy team, moje wibrujace maszyny, uwielbiam rzucac sie odzywkami proteinowymi z Denisem.. ale TERAZ widze, ze chce wiecej. 

Powielkanocnie, przed praca. (7 rano, o niebiosa!)
Pozdrawiam
Wasz Kaj. 


{1}

15 kwietnia 2013

Za bardzo PRZEceniam ludzi. To dziwne - wciaz chodze i powtarzam, ze nikomu nie wolno ufac, ze wszyscy sa pojebani.. a pozniej i tak dostaje w dupe. Co raz wplatuje sie w kolejne FAKE - przyjaznie. I ciagle wierze, ze moze faktycznie, akurat TE i TE osoby sa normalne i mozna dac im kawalek siebie. Dopiero pozniej wychodzi na jaw, ze kazdy mysli tylko o sobie, a lepsza pozycja w pracy to gra warta swieczki. Wyscig szczurów, nawet w LifeStyle Ladies. Ludzie, z ktorymi mysle ze tyle mnie laczy - tak naprawde maja mnie w dupie. A ja ich(?) Tak mysle.

Dlaczego kazdy klamie? Dlaczego kazdy jest wredna suka? Boze, mam dosc doroslego zycia. Bo tak naprawde nawet kiedy juz jestesmy dorosli, a praca to nie szkola, to i tak cale to bagno jest na poziomie Liceum. Niech kazdy sypia z kazdym, niech kazdy wie wszystko o kazdym i niech kazdy obrabia sobie dupe, popijajac kawke i pociagajac papierosa. 

Mam cztery decyzje do podjecia: 
1. Kiedy odejsc z pracy (tj. odejsc, czy czekac az mnie wyrzuca [staram sie, z calych sil!]).
2. Isc na studia, czy nie  (zawsze to samo)
    a) UNI / Pedago
    b) Hochschul / s&e Management 
3. Tene? Lublin? Morze? Monachium? Szwajcaria? UK? GDZIEKOLWIEK?
4. Rzucac tabletki, czy nie (pozdrawiam Luize).

I takie o, mam szalone, kolorowe zycie. Do wyrzygania. Zblizaja sie moje KOLEJNE urodziny, a ja niczego nie osiagnelam. Zmarnowalam rok w pracy, ktorej oddalam cala siebie, kazda swoja iskre energii i nadziei.. i zostalam z niczym. Jestem juz stara. CO DALEJ?

*

{4}

17 kwietnia 2013


Srac na Gine, Jinus, Mike'a, Denisa i wszystkich innych pojebow z pracy. Serce razy trzy. Moja sila i cieplo pochodza wlasnie stad. 
Zdjecia z ostatniego - prorodzinnego weekendu. 

{0}

26 kwietnia 2013

Jest piatek, 10:10 rano, a ja leze w lozku i pije kawe. Ha! Kaja chora? - spytacie. Otoz NIE. Kaja znalazla swoje jaja i wczoraj trzaskajac za soba drzwiami, wyszla z pracy. Mam dosc Denisa, jego wladczego tonu i traktowania mnie jak smiecia. O 9:55 rano zdjelam dresy, wskoczylam w dzinsy i swoje kwieciste baleriny - i wyszlam. I nigdy nie czulam sie lepiej. 

O 12 mialam juz fake zwolnienie od lekarza ("Boli mnie brzuch i glowa"), o 13:45 pocilam sie na silce, a okolo 15 wygrzewalam w saunie. Wieczorem piwo nad jorem z Mama i Artim (witamy Lato), a tuz przed snem nowy odcinek Gry o Tron. CUDNY DZIEN. Chce tak zawsze. 

Dzisiaj wystukam maila do szefostwa, ze przykro mi, ale spierdalajcie. 
W przedszkolu obok mnie szukaja praktykantow/pracownikow. W Biergardenie nad jorem "polewaczy piwa" na 400€ basis. W wakacje bede podrozowac (na stopa, niech strace umre), a od jesieni studiowac (nie, jeszcze nie wiem CO, ale i'm getting there!) Na 13:30 mam termin u swojej klientki-kosmetyczki, przezyje swoj pierwszy Sugaring ktory podobno ma byc o wiele lepszy i mniej bolesny od woskowania.. Na pierwszy ogien pojda moje niedzwiedzie lydki, jak rzeczywiscie bedzie to takie lajtowe - zastanowie sie nad reszta ;) 

BOZE jak sie ciesze. Mam 4 dniowy weekend. Nie musze myslec o LifeStyle Ladies. Planuje przyszlosc, jem szarlotke (ktora upiekl dla mnie Artur, what the heck?) i wszystko mam w dupie nosie. Cu-do!





Wszystko byloby dobrze, gdyby nie to, ze nie moge przestac spiewac "Call me maybe".

Pozdrawiam,
Wasza zbuntowana Ke$ha.


{1}

29 kwietnia 2013

Karolina wyjezdza do Chin. CM zaraz wraca (do Europy), ale tylko po to, zeby od Pazdziernika studiowac w Szkocji. Ja podpisalam wypowiedzenie i czekaja mnie 4 nudne tygodnie bicia sie z myslami: zaluje, czy nie. No i co gorsza - CO DALEJ? 
Z Arturem przegladamy strony typu workaway albo inne work and travel.. i marzymy. On o Australii, USA, Nowej Zelandii, Japonii. Ja - standardowo - o Teneryfie, Hiszpanii, Francji. Taka ze mnie nudna Kesza. 

W sobote spotkalismy sie u Any Gaviny na wspolnym gotowaniu, piciu wina i graniu w kalambury. Tesknilam za nimi! Tiago, jego (arcynudna) dziewczyna, Andre i inne Portugalce. Na wiosne znowu staje sie (powoli, z wyczuciem) szalona Kaja i w nosie mam niewyspanie, czy zapuchniete oczy. Regularnie cisne z Evinha na silce, poce sie w saunie, skacze z Zuzka (zwow 53 rulez) i od czaaasu do czaaasu, jak juz nic innego sobie nie znajde do roboty - z Ewka Chodakowska. Tak swoja droga, zastanawiam sie, czy nie stworzyc sobie nowego bloga (slash - nowego dzialu w tym blogu) o diecie, sporcie, power plate i innych "fit" rzeczach. Ostatnio tylko tym sie zajmuje (jesli nie spie, albo nie ogladam Happy Endings z Arturem). Heeeee...








Pozdrawiam i caluje we wszystkie poliki. 
Mam dobry humor, wiec sza! ;)
Wa-sza  Ke-sza!



{2}


wiecej








Tweets by @kadinaja