29 marca 2019

Nie wiem w ktorym momencie przestalam sie otwierac nawet przed soba. 
Wczesniej chociaz wyrzygiwalam z siebie wszystkie emocje na klawiature. Tu, tam, w telefon, w SMSy. A teraz? Juz nawet przed sama soba nie chce mi sie nic przyznac. 
I nie zrozumcie mnie zle, nie mam depresji (znowu / jeszcze). 
Tylko tak se leze. I nie umiem nic z siebie wydusic. 

Dziewiec miesiecy z dupa, nawet nie wiem kiedy to minelo. Z Mikim to byly wieczne szarpaniny, utrzymywanie sie, wytrzymywania, od niedzieli do niedzieli. A teraz? Dni mijaja, nawet nie wiemy kiedy. 

No i jest spoko, chociaz ona mowi ze boi sie, ze ja zostawie, bo przeciez jesli ktos nie kocha samego siebie, to nie moze kochac nikogo innego. 

Ide stad. 

Drama chyba plynie w moich zylach, a przeciez nie ma powodu. 

{2}




wiecej
instagram