06 marca 2017

Zycie jest takie przewrotne. 
Nie wiem, czy to hormony, pogoda, czy nuda, ale ostatnie kilka dni to mix placzu, wkurwu i beznadziei. Przewracam oczami na Mikiego, nie podobaja mi sie filmy, na ktorych download czekalam ze zniecierpliwieniem przez ostatnie tygodnie.. Nawet kiedy przedwczoraj poszlam do RIU, zeby zapakowac ostatni rok mojego zycia w kilka kartonowych pudel - nie czulam nic. Wszystko jest wersja czegos innego. M to taki troche Art. Riu to taki troche Ibis. Wszystko jest takie samo, ale jednak inne. 

Kolejne przeziebienie i kolejne nieprzespane, przekaslane noce. Mam juz powoli dosc. Lekarze jak na razie radosnie wypisuja recepty na antybiotyki, a stetoskop nosza tylko jako dekoracje (od pazdziernika ciagle chodze na wizyty i nikt jeszcze ani razu mnie nie osluchal). Za godzine mam termin u dentysty, zobaczymy co powie na moje wyzynajace sie osemki. 

*

Mam jakis taki kryzys sama ze soba. Skonczylam drugi rok w pracy marzen, zaczelam czteromiesieczne paro. Za dwa tygodnie lecimy do Wloch, pozniej zostaje mi tylko Polska i Monachium. 
M w sumie nic zlego mi nie zrobil. Jest taki, jaki byl zawsze (poza tym, ze ma na glowie jakos ze dwadziescia centymetrow wlosow mniej). Tylko ja jakas taka inna. 

No nie wiem. 
Moze to jednak nuda. 

Ingrid Michaelson na full, musli z zimnym mlekiem, brzuch wylewa sie na wszystkie strony. 
Jestem stara, brzydka i gruba. 


{0}

11 marca 2017

@Ashanti - Dreams

Od dwoch dni czuje sie inaczej. Dwa dni temu, wieczorem, totalnie znienacka zostalam spoliczkowana odkryciem: JESTESMY DOROSLI. Siedzialam w La Pepa z Petja, Malaga, Mikim i jeszcze jedna para znajomych.. pilismy wino za 14€, jedlismy dobre, drogie mieso. Przy stoliku obok jakas kanaryjska rodzina, dzieci ewidentnie sie nudzily. I wtedy zrozumialam. My juz nie jestesmy jak te dzieci. My juz nie jestesmy dziecmi. Nagle, w wieku 27 lat zaczailam, ze jestesmy tymi samymi doroslymi, z ktorymi umawiali sie nasi rodzice, kiedy mielismy po kilka lat. Tymi doroslymi, ktorych zapraszali do naszych domow (ze swoimi dziecmi, bo przeciez sa w naszym wieku i trzeba sie zaprzyjaznic). 
Ci dorosli, to my. 

Do tej pory nie moge w to uwierzyc. 


*

PS. Kupilismy auto!

{0}

24 marca 2017

Deszczowe dni chyba wszedzie sa takie same. W Warszawie, Madrycie i Pcimiu Dolnym. Deszczowe dni przywitaly nas w Caprino Bergamasco, na naszych super wyczekanych i wymarzonych wloskich wakacjach. I od wtedy wszystko zaczelo sie sypac, chociaz nie wiem, czy to tez mozna zgonic na pogode. 

Zawsze, kiedy wydaje mi sie, ze juz cos rozgryzlam, rozszyfrowalam.. okazuje sie ze taki chuj. Jednak nie wiem, jak w zwiazki, nie wiem jak w milosc, nie wiem jak w Wlochy. 
Jedno jest pewne, jego rodzina naprawde mnie polubila (Miki mowi ze to dlatego, ze nie mowie w ich jezyku, wiec ciagle siedze cicho i zadne glupoty nie wychodza z moich ust). Daja mi prezenty, przytulki i ciastka. Czy to na pewno tak dobrze; nie wiem. 

Slucham Andrea Bocelli i z jednej strony wiem, ze wszystko jest (bedzie) dobrze, ze to tylko przejsciowa burza (hormonow i za oknem). Ze te smutki nie sa prawdziwe i da sie je zagluszyc winem i kolejna porcja ciastek. A z drugiej jakby licze dni do ucieczki. Moze przez te trzy tygodnie samotnosci wyjasnia sie jakies sprawy. 

Hasztag patologiczne zwiazki, brak zaufania, zazdrosc, przemoc werbalna i terroryzm, 
brak okresu, placz w poduszke,
trzymanie sie za rece, Friends na Netflixie i slodkie slowka. 

Ja pierdole. 

{2}


wiecej








Tweets by @kadinaja