09 marca 2014

Jutro dwa miesiace na Teneryfie. 
Pamietam, jak dwie notki temu, cieszac sie z pierwszego miesiaca, pisalam:

"Nie moge doczekac sie 9 marca. Ciekawe, czy piszac podsumowanie dwóch miesiecy na Teneryfie, tez bede taka szczesliwa. Czy praca bedzie fajna. Czy team mnie zaakceptuje. Czy wyniknie cos z mojego pseudoromansu z HC, a moze pojawi sie jakis nowy przydupas. Czy dalej bede taka samotna? A moze znajde przyjaciol? A moze samaniewiemcojeszcze." 

Minelo tak szybko! 
Nie mam dzis za bardzo weny. Jestem zmeczona, przepita, zatruta jakims dziwnym jedzeniem. Siedze w Horsie i pije herbate, czekam na Tomasa i Petye. Od jutra znowu do pracy.

Co wydarzylo sie przez ostatni miesiac? Wiele.
Na poczatku bylo ciezko, tak jak pisalam. Pozniej zaczelam zawierac przyjaznie z Dago i Adri. Ostatnio wiecej czasu spedzam z pieknym Kalo i homo Alanem. Tydzien temu w sobote, zaraz po wyjsciu z pracy (czyli o 23:30), na mega spontanie wsiadlam z nimi w samochod i pojechalam do Santa Cruz na rozpoczecie karnawalu. Wrocilismy do domu o 8:00 rano, wszyscy do pracy na 10:30 (zaczynajac pierwsze activities jeszcze bylismy pijani. Kac zaczal sie dopiero po poludniu.). Lekko nie bylo, ale po pierwsze yolo, a po drugie przeciez nie takie rzeczy sie robilo. 

We wtorek po raz pierwszy w zyciu JECHALAM NA MOTORZE. Tarzan, (2 szef) zaprosil mnie do swojego domu - przyczepy campingowej (napisze o tym kiedys oddzielna notke, bo zarowno on, jak i jego historia & wnetrze przyczepy sa niesamowite). Mielismy razem grac na ukulele, ale skonczylo sie tylko na wypitej butelce taniego lambrusco, rozmowach o zyciu i sluchaniu oceanu. Jedna z lepszych nocy tu. Spokojna, cicha, dobra do przemyslen i ogladania gwiazd. 

W czwartek bylismy na karaoke. Impreza skonczyla sie nad ranem. Spiewalismy razem milion piosenek, tanczylismy na i pod scena, a pani DJka pytala nas gdzie pracujemy i czy nie moglibysmy przyjezdzac czesciej. Wydalam milion pieniedzy, ale znowu poczulam sie like part of the team. Wciaz jeszcze celebruje takie momenty, bo sporo jest tez takich, w ktorych jestem totalnym odrzutkiem i przydupasem kogos innego. Jednak alkohol jednoczy. Duzo przytulen, klepania po ramieniu, toastow i placzu ze smiechu.

Wczoraj natomiast, kacujac po czwartkowym karaoke, wybralismy sie wszyscy do domu pieknego Kalo. Caly dzien spedzilismy nad jego basenem, pijac truskawkowe mojitos (4.50€!) & sangrie, robiac zdjecia pod woda, a wieczorem przygotowujac arepas - wenezuelski przysmaczek. Tluste to jak nie wiem, ale za to jak smakuje! Po calym dniu picia i plywania. Niebo w gebie.

Dzisiaj od rana zamulalam w domu, spedzilam troche czasu z Tomaszem, obejrzalam film z Natalie Portman, ktory jak zwykle (jak kazdy film z nia) totalnie mnie rozczulil. Seriously though. Czy ktokolwiek widzial kiedys jakis SLABY film z nia? Kazdy jeden to dla mnie majstersztyk. 

Chcialabym, zeby notka miala polot i sens, bo skoro tak rzadko pisze, to moglabym chociaz sie jakos bardziej postarac.. ale naprawde nie umiem jakos skladac zdan. Wchodze ostatnio w etap tesknoty. Moze to PMS, moze zmeczenie (raptem po miesiacu pracy, myslalbykto). Patrze na zdjecia z zeszlego roku (czerwiec - pazdziernik), wzdycham sobie pod nosem i zastanawiam sie, co by bylo, gdyby.. Zapomnialam juz jak pachnie Pi x Drzwi i jak smakuje piwo w Tancereczce. Boje sie troche, ze jesli posiedze tu za dlugo, to cos sie zmieni, ludzie sie pohajtaja, zestarzeja, przestana mnie pamietac, lubic, tesknic.. Ale wtedy tak sobie mysle. Przeciez nie ma mnie juz od 6 lat (za 9 dni rocznica wyjazdu). A jednak kiedy wracam do Domu, zawsze wszystko jest tak samo. Moze jestesmu juz w takim wieku, ze jesli przyjaznie mialyby sie rozpasc, to by sie rozpadly? Moze to, co mamy teraz, jest juz na cale zycie? Chcialabym w to wierzyc. Pozegnam sie wiec piosenka.

Złe kilometry dzielą nas (..)
Takie to życie dziwne jest
Miłość tęsknota ścigają się
Możesz uciekać, możesz nie
Jedno i drugie dopadnie cię
Wiec gdy wspomnienia męczą cię
Wracają myśli krótkie dnie















A odpowiadajac na pytania zadane samej sobie miesiac temu (z poczatku notki). 

Jestem szczesliwa. Praca jest najlepsza, ale przez to ze wciaz jeszcze jestem iksem (tj. na okresie probnym), robie duzo bezplatnych nadgodzin = przez wiekszosc czasu padam ze zmeczenia. Team mnie, mam wrazenie/Nadzieje, zaakceptowal (na tyle, zeby zapraszac mnie ze soba na imprezy, wycieczki, papiersosy, piwa). Romansu z HC nie ma juz od kilku tygodni (a konkretnie od Walentynek). Wczoraj mielismy sie spotkac, ale zasnelam. O nowym przydupasie wole nie mowic na glos. Moim najlepszym przyjacielem wciaz jest Tomek, chociaz rzadko sie widujemy. Do ludzi z pracy nie mam do konca zaufania. Ucze sie ich. Mam oczy i uszy otwarte. 

Zobaczymy, co bedzie za miesiac.
Pani Kachu. 

{0}

30 marca 2014

Zyje! 
Nie bede pisala, ze jestem zmeczona, bo to sie powoli robi nudne. Ale napisze, ze niedlugo mina 3 miesiace tu i, ze nigdy nie bylam szczesliwsza. Popelniam mnóstwo bledow (tzw. bledy mlodosci), ktore pysznie smakuja i nie daja spac po nocach. Na zmiane ciesze sie i placze, upijam i trzezwieje, tyje i chudne. Magiczny czas. Mam nadzieje, ze niedlugo przestane byc iksem (x), tzn. zaczne pracowac 8h dziennie, nie 13h jak dotychczas. 

Moja sciana z projektem 100 dni Szczescia powoli sie zapelnia. Coraz wiecej detali, ktore sprawiaja, ze sie usmiecham. Staram sie, moze nie codziennie, bo czesto zapominam, ale co kilka dni uzupelniac ja nowymi karteczkami z hasztagami, haslami, slowami znajomych, ktore daly mi w ostatnim czasie radosc. Nie bede klamac, kiedy mam zly dzien, moge sobie je czytac do woli i I TAK nic mi to nie daje. Zdarzaja sie chujowe dni, zdarzaja sie ciezkie próby i beznadziejne tance (pozdrawiam szmate Marloes, ktora mysli, ze jest najlepsza balerina na swiecie i nie raczy wytlumaczyc mi niczego powoli, tylko krzyczy sobie te swoje UN DOS TRES QUATRO CINCO SEIS SIETE OCHO i mysli, ze jak bedzie krzyczala glosniej, to mi szybciej wejda do glowy te jej piruety). Uklady sa czesto naprawde trudne, casi baletowe.. a jak wiadomo, Kaja baletnica nigdy NIE byla i nigdy NIE bedzie. 
Przyklad znaleziony w internecie - kawalek naszego najchujowszego show - Rockstation. Wyobrazcie sobie tam gdzies MNIE. No. Polecam moment od 7:44 do 9:00.



Co poza tym. Ostatnio odwiedzila mnie Ola (..) i CM. Co za tym idzie - duzo pilam (klasyk) ale tez DUZO JEZDZILAM SAMOCHODEM :). Pierwszego dnia, zeby odebrac Ole z Santa Cruz, wynajelam auto sama samiutka i pojechalam az na wschód (parkujac samochod jak ostatnia ciota, ale przynajmniej przezylam). W srode wynajelysmy auto razem z Adri, CM i Linnea (ktora pracuje w naszym hotelu, ale innym Animation Teamie) i pojechalysmy w milion miejsc (plan dnia wrzuce pod koniec notki). Jeden z najsliczniejszych dni mojego zycia, mimo tego, ze ok. 23:30 peklo mi serce. 

Fajnie jest czasem byc dziewczyna, zadawac sie tylko z dziewczynami, dostawac szoty za darmo, a nastepnego dnia na kacu rozmawac o chlopcach, seksie i paznokciach. Raz na jakis czas. Cudo. 

Gdyby ktos zmartwil sie moim peknietym sercem, to przyznam, ze nastepnego dnia po poludniu juz bylo troche posklejane.. ale ten jeden atak tak bardzo je zestresowal, ze od kilku dni zyje w ciaglym napieciu. Kiedy to sie znowu stanie. I czy znowu na zawsze, czy tylko na kilka godzin.
Nie bede mowila o co, ani o kogo chodzi, bo tak naprawde to tylko zbedne szczegoly. Kolejna osoba, ktora niedlugo zniknie. I mam Nadzieje, ze szybko sie pozbieram, robiac miejsce w swoim (pojemnym) sercu na nastepna. Bo przeciez mowilam, w tym roku zero facetow. Zero zwiazkow. Zero prawdziwego zakochiwania sie. Trzeba sie ogarnac, zanim bedzie za pozno. 
Dobrze, ze niedlugo wyjezdza. 
(Moja smierc przewidywana na 26 kwietnia.)

Z Tomaszkiem spoko, chociaz baaardzo malo sie widujemy. Powoli rozgladamy sie za innym mieszkaniem, chociaz jeszcze nie wiemy, czy razem, czy osobno.. Ale oboje chcemy wyprowadzic sie z naszej ciemnej jaskini za 500€. Moze zostatniemy razem. Moze zamieszkam z Adri. A moze znajdziemy duzy, tani dom, gdzie bedzie nas wiecej i taniej. Zobaczymy. Ja wstepnie mam zaklepana kawalerke za 380€ od 1.05. Ale jeszcze nie dalam ostatecznej odpowiedzi.

No nic. Jestem ostatnio jakas taka troche emo, wiec nie bede sie rozpisywac. Naprawde niewiele, poza praca i moim romansem, sie dzieje. Jesli tylko mam wolne, to zawsze costam sobie w niego zaplanuje. Zreszta, nie pamietam juz kiedy ostatni raz sie wyspalam i mialam czas na totalne NIC nie robienie. 
Chyba trzy tygodnie temu, kiedy zaszalalam i zrobilam sobie kolczyk w nosie, a pozniej scielam wlosy i kupilam nowe buty. Tak, to chyba bylo wtedy.

Wrzucam zdjecia. Kolejnosc i tematyka randomowa. Marzec. 


Spacer z winem (classy) po dzielni. Nocny spontan z Tomaszkiem.


Ranna droga do pracy, mgliste zdjecie dla Glaskacza.


Nocne graffiti moje i P. (..)


Kachu - smutna, samotna borrachina. 


Drobne, szybkie zakupy z Adri i Alanem.


Ulubione ciapy P. (ciekawe dlaczego :D)


Nocne graffiti z Ola (ktora w tym momencie zobaczyla ducha :D)


23 dla Paulla :*


Witam Ole zachodem slonca i tanim szampanem w mojej ulubionej miejscówce.


Emo Kachu w przerwie w pracy.


Emo Adri i Dago w przerwie w pracy.


Dziewczynska wycieczka do Puerto!





Linnea, Adri i resztki gofrów.


Aguuuu :*


Kupilysmy sobie we 4 takie same, weirdo koszulki :D


Kachu i Adri.



Spiacy turisci w hotelu - zdjecie z ukrycia :D 


"Nie chce na Mini Discooooo!"



Ostatni dzien z CM!


Drut, ktory wsadzil mi do nosa P., kiedy zgubilam w basenie swojego kolczyka. Bolalo, nie powiem, ale P. powiedzial, ze trzeba cos tam wlozyc, zeby dziura nie zarosla. (Nastepnego dnia kupilam w hotelu nowy kolczyk i bylo po sprawie, ale od samego patrzenia na ten drut, znowu wszystko mnie boli i robi mi sie niedobrze, fu!)


Walczymy o Noche Libre :D (wygralam ja i Adri)


Ja i P. na backstage'u.


Lista szalonej, dziewczynskiej srody. Prawie kazdy punkt zaliczony :)

*
Nie pozegnam sie, bo nie mam czasu. Mam nadzieje, ze nastepna notka najdalej za 2 tygodnie, nie miesiac.
Kocham pozdrawiam i caluje wszystkich w nos. Myspace na 14/100 miejscu! Dziekuje :*
Kachu.

{2}


wiecej








Tweets by @kadinaja