01 marca 2009

Przyszlo lato. I to nie takie, ze o tak sobie tylko mowie, zeby was zdenerwowac, tylko prawdziwe. Jest chyba z dwadziescia stopni. A siedemnascie to juz na pewno.
Rano wstalam, siadlam na lözku. Nie wiedzialam za bardzo co sie dzieje. Janusch tlukl sie w kuchni, chyba smazyl jajka, krzyczac kurwaszawa!. Poszlam do lazienki, wlaczylam Antene Bayern. Zajrzalam do mamy, posmialam sie z niej, nakrecilam filmik jak wyglada na kacu. Obejrzalam Lucky Luka (prawie jak Marcina Marcia ;d) po niemiecku, wypilam dwie kawy i wlaczylam komputer. Postanowilam ze od dzis nie pije, bo nic dobrego z tego alkoholu nie wychodzi (Zamoy cos chyba wie na ten temat). Ptaszki spiewaJO, a mnie czeka jeszcze büro i chinszczyzna z Mama (jak tylko dojdzie do siebie, pijaczka jedna w rözowej pizamie). Wszyscy majä poprawki z historii i DKF, a mi dzis snil sie Bulira, pytajacy 'No dobrze.. A gdzie Pani orgazmy?' Nie wiedzialam co odpowiedziec, wiec sie zbudzilam. Reszte juz znacie.

EDIT
Nie posiadam co prawda aparatu (bo bawia sie nim hiszpanscy zlodzieje), ale chce w jakis sposob oddac wiosenny klimat, jaki zapanowal w mej garderobie. Podczas niedzielnego szpaciren mit mutter, kaj prezentowal sie nastepujaco :

Najbardziej cieszy mnie wyjscie z käta moich rozowych trampuni. Wiosna, leute! (wygwizdzilo mnie, ale bylo warto, jednak).

{14}

03 marca 2009

Mama przyciska mnie do sciany, ze niby trzeba siasc wreszcie i znalezc jakis odpowiadajacy mi kurs. Dzis przelezalysmy pol dnia w lozku, ogladajac filmy po niemiecku (ach, ten wszechobecny dubbing.. do tej pory slysze glosy). Jutro mamy wstapic do Münchner Volkshochschule, pogadac z jakastam znajoma czy nic by sie nie znalazlo dla Kaja. W tym tygodniu mamy tez mnie zameldowac i pojsc do Arbeitsamtu (czy jakos tak). Nie wiem co z tego bedzie, ale czuje ze nic dobrego. Nie chce i boje sie troche, ale moze to jakas metoda - decydowanie za mnie. Na dniach mamy tez zadzwonic do ery i zamrozic moj nr telefonu. Dostalam juz niemiecka karte i stary telefon Januscha. I miesieczny bilet za 100€ ktorego obiecalam nie zgubic.

Poza tymi rewelacjami, kocham mojego pölmozdza, ktory pomaga mi uporac sie z pewnymi zdjeciami robiac ich przerobki (ktorymi mam STRASZNA ochote sie podzielic ze swiatem, ale wiem ze to slabe i glupie). Od marca zmieniam sie na wielu plaszczyznach. No i licze dni do swiat <3

EDIT

kaj 1:28:17
ale ja wstaje o 7
piekarz 1:28:23
a ja o 8 ;]
piekarz 1:28:32
wiec siema sztama
kaj 1:28:57
moja mama jakos smiesznie mowi
kaj 1:28:57
hmm
kaj 1:28:59
aa
kaj 1:29:02
siemano kolano ;d
piekarz 1:29:20
no rzeczywiscie
piekarz 1:29:22
ubaw po pachy
kaj 1:29:26
a nie?;d
kaj 1:30:08
nara ci;pp
piekarz 1:30:10
;d;d
kaj 1:30:11
kon by sie usmial
kaj 1:30:14
;D
piekarz 1:30:14
nara mii
kaj 1:30:16
boki zrywac
;D
piekarz 1:30:18
haha
kaj 1:30:22
;D;DD;d
piekarz 1:30:27
hmm
piekarz 1:30:33
jeszcze cos bylo
piekarz 1:30:45
slepej kurze ziarno
kaj 1:30:49
trafilo sie ;D
piekarz 1:31:03
jak makiem zasial ;d;d
piekarz 1:31:07
ale o co chodzi?;d

*

piekarz 1:33:06
1.pasuje jak a)kot naplakal
2.mädry b)do woza
3.przyszla koza c)po szkodzie
4.tyle co d)wol do karety

piekarz 1:33:15
a wiesz karol ;d
piekarz 1:33:23
madry.. do woza?
piekarz 1:33:23
;d;d;d
piekarz 1:33:31
madry wol do karety?
piekarz 1:33:33
;d;d;d;d;d
piekarz 1:33:33
hahaha
kaj 1:33:40
D;D;D
piekarz 1:33:43
przyszla koza wol do karety?
piekarz 1:33:45
;)
kaj 1:34:05
dobra
kaj 1:34:08
jednak nie rozumiem

*


piekarz 1:35:55
pasuje jak :
- kot naplakal hahaha
-do woza
-po szkodzie
-WÓ£ DO KARETY
kaj 1:36:04
dobra
piekarz 1:36:07
to jest dobre ale pierwsze 3 sa smieszniejsze;d;d
kaj 1:36:29
WAL SIE NA :
- ryj
- twarz
- nogi
- siemano kolano


{4}

03 marca 2009

Okej. Mialysmy dzis przygode zycia. Takie rzeczy zdarzaja sie tylko w filmach, wyjatkowo pechowym bohaterom. W beznadziejnych filmach, dodjamy. Takich, ktore nikogo nie smiesza. Bo trzeba naprawde byc pojebem zeby sie smiac. Ja sie smialam. Taka reakcja na stres. Nie mam sily opowiadac. Ide sie przespac, albo co.

{1}

04 marca 2009

Moja Mama ma kolezanke. Nazwijmy jä Kunegunda. Kunegunda mieszka daleko od naszego domu, ale niedaleko pracy Mamy. Kunegunda wyjechala w sprawie powiedzmy sluzbowej powiedzmy do Peru. Zostawila nam klucze w celu podlania kwiatkow i nakarmienia kota; nazwijmy go Herkules. Dzis na mittagpauzie z Matula wyszlysmy z pracy i udalysmy sie do mieszkania Kunegundy. Poniewaz Herkules narznäl (jakby to powiedzial Wolus) do kuwety, zebralysmy co trzeba w woreczki i udalysmy do smietnika. Nie tego domowego, tylko poza mieszkaniem, coby nie ulatnial sie zapaszek. Wyszlysmy na klatke schodowa i nagle poczulysmy powiew wiatru i uslyszalysmy ciche klikniecie.
W mieszkaniu zatrzasnelysmy klucze do mieszkania, komorki, UBRANIA, jedzenie, picie, wszystko. I zaczyna sie panika (przynajmniej u Dziwisowej, bo ja zawsze zachowuje zimna krew :P). My nie znamy sasiadow, sasiedzi nie znaja nas. Dzien dobry, my podlewalysmy kwiatki Frau Kunegunda, moga nam Panstwo pomoc sie wlamac? Slaabe.
Kiedy ja wkladalam do zamka swoje kolczyki, a mama ronila lzy i zamarzala, z gory schodzil kozacko przystojny czarnowloso-zielonooki niemiec. Zainteresowal sie nami i pomogl myslec. Zadzwonil nawet do Hausmajstra, czy nie ma kluczy. Hausmajstra nie bylo, ale nawet gdyby byl, to kluczy i tak by nie mial, bo tak. I dupa. Godzine i dwie wsadzone w drzwi karty do bankomatu pozniej, przystojny czarnowloso-zielonooki niemiec musial wrocic do swojego zycia. Mama znowu zaczela panikowac a ja zlamalam kolczyka-skrzydlo w zamku. Dziwisowa byla gotowa bez kurtek wracac na piechote do pracy. Wszak mittagpauza sie konczyla. A my wciaz nie mialysmy pomyslu. Nie moglysmy nawet wrocic do domu, bo i tak nie mialysmy klucza, a Janusch byl w pracy. Nie moglysmy tez zadzwonic do Januscha zeby wrocil z pracy wczesniej, bo telefon byl w srodku. Nie znalysmy tez numeru do nikogo, poza soba nawzajem (to sie nazywa milosc Matka-Corka). Ja zaczelam dygotac z zimna, a Mama plakac. Oczyma wyobrazni widzialysmy juz siebie, czekajace na klatce kilka nastepnych dni, az Kunegunda wroci z Peru. Albo chociaz na lepsza pogode, zeby moc wrocic w tiszertach do domu. Wyslalam Mame do sasiadki na dol, niech pomoze albo chociaz da sie wysikac, bo pecherz peknie. Sasiadka nie dala, ale zaoferowala swoje DWIE kurtki (ladne dosc). My po chwili namyslu zostawilysmy miejsce zbrodni i wyszlysmy, wciaz myslac. Kunegunda ma brata. Nazwisko nieznane, miejsce pracy nieznane. Znana za to jego znajoma, ktora akurat jest wspolna znajoma calej trojki (Mamy, Kunegundy i Nika). Wspolna znajoma ma salon masazu GDZIES W OKOLICY. A wspollokatorka wspolnej znajomej pracuje w kawiarni, gdzie kiedys pracowalam moja Mama. Poszlysmy do kawiarni, dowiedziec sie o adres salonu masazu wspolnej znajomej. Numeru ulicy nie znala, ale powiedziala ze gdzies na Kniestraße, czy innej anatomicznej alei. Poszlysmy na deszczowy spacer, z nadzieja. Po godzinie znalazlysmy salon masazu. Wywolalysmy wspolna znajoma w polowie seansu (byla troszeczke niezle cholernie zdenerwowana, ale chyba pod koniec streszczania sytuacji w jakiej sie znalazlysmy - okazala zrozumienie). Wyjela komorke, poszprechala chwile i powiedziala, ze Nike (czy tam Niko, jeden pies) juz w drodze. Radosnie wrocilysmy na miejsce zbrodni, a reszta jest juz tylko happy endem. Niko zjawil sie po pol godzinie, uwolnil nasze rzeczy i nawet powiedzial, ze nakarmi kota sam.

Jaka puenta calej historii? Jestem aniolem ze zlamanym skrzydlem. ;)

{6}

05 marca 2009

Nie to, ze przygod brak. Raczej ochoty na opisywanie ich. Najwyrazniej blog nie zrobil furrory, a Piekarzowi to ja moge wszystko i na gg opowiadac. Tyle. Siemano kolano.

{5}

07 marca 2009

Mam w sobie geny zabojcy. Tylko jeszcze nie wiem po kim. Moze gdzies z dziada, pradziada. Wbije Januschowi noz w brzuszysko kiedy zasnie. Albo otruje go zelkami z cyjankiem. Potem przysnie sie Zamoywi, wysle smsa do Paulla i poplotkuje z Piekarzem. Nocami rozmawiam z Czarkiem o mojej diecie i jesieni w USA, popijajac zabronione czerwone wino. Do siodmego wrzesnia bede juz zupelnie zdrowa; powinnam byc. Katuje w kolko just be gentle with me i nie moge sie zdecydowac jaki film obejrze dzis z Mama do ryby. No i te marzenia o pierogach. Skad nasze babcie wiedza jak je lepic? Cholera.

Jest wielce prawdopodobne, ze od poniedzialku zaczne kurs. Wreszcie bede miala kontakt z normalnymi ludzmi, Gottseidank.

{6}

08 marca 2009

Bedzie dluga notka.

// Bylam z Mama w polskim Kosciele dzis, po raz drugi w zyciu tutaj. Pierwszy, kilka lat temu na wielkanoc. Kilkanascie. Swieciylsmy jajka. Dzis stalam w tlumie Polakow, co bylo dziwne. Nie wiem czemu. Mnöstwo, setki nas gromadzi sie na Josephplatzu co tydzien o dwunastej. W samo poludnie. I wszycy mowia po polsku, i jest glosno, i jest wesolo. Nie mozna powiedziec "ale ta baba ma oblesny plaszcz", bo "baba" zaraz sie odwinie i przylutuje. Z jednej strony to niebezpieczne, z drugiej calkiem fajne, z trzeciej wzruszajace. Chociaz jestem tu dopiero 3 tygodnie (czy 4?) i to wcale nie z przymusu, nie za chlebem, nie na ciezkiej emigracji, tylko z wlasnej woli, z woli ucieczki. Ale tesknie, i te polskie glosy wokol mojej glowy bardzo dosadnie mi to uswiadomily.

Wszyscy zapomnieli o ösmym marca. Ani Janusch, ani Gumbas ktory przyszedl do nas na obiad. Na ulicy tez nikt nie rzucal nam kwiatow pod nogi. Na naszej klasie wiadomosc od Taty jak mu ciezko i mnie brak, ale zyczen zero. Jedynie Costa (grek z gory) wpadl po dwudziestej ze sporej wielkosci krzakiem w doniczce. Kaleczonym niemieckim wytlumaczyl, ze na sloncu wypusci fioletowe kwiatki. I ze alles gute z okazji Frauentag (Januschowi zrobilo sie glupio). Fajny ten Costa, kiedys chcialam wyjsc za jego czarnookiego syna.

Od wczoraj chodze w okularach mamy; wiem ze to niezdrowe, ale przymierzylam dla draki i okazalo sie ze jestem slepa a w nich widze wyrazniej. Jak dostane ubezpieczenie, zglosze sie do okologa po skierowanie na wlasne bryle.

Jutro czeka nas cholernie dlugi dzien, stanie w kolejkach, zapisywanie sie na listy oczekujacych, wplacanie pieniedzy na kurs. Nie chce mi sie. Chce mi sie, zeby to wszystko bylo juz zalatwione, ale przy takim deszczu jedyne miejsce o jakim marze to lozko i dobry (!) film.

"Nie wydaje ci sie, ze od kilku dni wszyscy tylko chodzimy i na siebie warczymy? W domu panuje taka napieta atmosfera.." mowi Mama, a ja zgadzam sie, milczac. Nie przywyklam do obcowania z ludzmi. Tyle dobrego ze na te trzy osoby przypadaja trzy pokoje, dzieki czemu kazdy moze dac domownikom do zrozumienia ze potrzebuje spokoju i ciszy, poprzez zamkniecie drzwi.

Na naszej klasie znajduje panow po 60tce i przegladajac ich znajomych, mysle o egzystencji i przemijaniu. Ktos wstawil zdjecia z kazdego dziesieciolecia swojego zycia. Przykre. Jestesmy tacy mlodzi a tak miernie zyjemy. Oni w naszym wieku walczyli z komunizmem, czy innymi przypalowymi rzeczami. Oddaliby wszystko za to, zeby znowu miec osiemnascie, dwadziescia lat. A my?

Codziennie klade sie spac oddychajac czosnkiem. Nie mam sie z kim calowac; dawno nie myslalam juz o sobie jako przyszlej zonie, a kiedys zdarzalo mi sie to co noc. Marzenia o pieczeniu ciast i chodzenia po swieze buleczki co ranek dla ukochanego. Dobrze, ze to nie w moim stylu. Wkurza mnie, kiedy Mama leci do sklepu bo Januschowi zache sie banana, czy tunczyka. Ciekawe, czy kiedys bede w stanie tak sie dla kogos poswiecic.

Szkoda, ze balkon nie jest w moim pokoju. Mysle, ze czas na papierosa.

{3}

10 marca 2009

Nudny dzien. Chodze, kicham, mam goraczke i nadrabiam zaleglosci w serialach. Kocham Joeya. Mama juz czeka w Mrs Sporty. Czas spelnic obietnice dana samej sobie i zaczac cwiczyc na pustej silowni za darmo. Marzenie, podobno.



{5}

11 marca 2009

Chcialabym wreszcie dodac jakas wesola, optymistyczna notke, z kolorowa wizja swiata i radosnymi literkami. Niestety nie umiem, od poniedzialku bije sie z myslami isc czy nie isc i jestem cala obolala. Dodatkowo pojawily sie powczorajsze zakwasy, w plecach najwieksze, haha. Slucham szosty raz Bethany Joy i zastanawiam sie nad tym co sie zmienilo. Wypilam trzecia kawe; chyba niewiele.


{2}

12 marca 2009

Jutro czeka mnie kolejny dlugi dzien. Wciaz chodze i kicham, czerwieniac sie i pocac podczas rozmowy z Zamoyem, w ktorej wypomina mi moje poprzednie notki. Kilka ostatnich nocy spedzilam na czytaniu starych blogow (od 2003) i zalamujac rece nad swoja glupota. KIEDYS to ja mialam zycie! KIEDYS to ja mialam przygody. O losie!

Kilka dni temu snil mi sie rudy eks-pracodawca mojej Mamy, Alexander. Jutro bedziemy kolo niego, mozliwe nawet ze na niego przypadkiem wpadniemy. Zeni sie niedlugo z przystojnO jugolkO, ale zawsze jak dzwoni do Mamy, to pyta a co u tej Pani corki? Skubany.

Po wizycie w Mr. Sporty (Zamoy orgazm Kaja bum!) mam megazakwasy, ale I llllike it. Do kwietnia bede miec stalowe miesnie!

I tak jeszcze tylko chcialam szybko podzielic sie cytatami ze starego bloga (bodajze 2004rok):
Dziadek wchodzi do mnie jak ogladam telewizje, staje mi przed ekranem i patrzy.
- Bogdziaaaaaaa!
(wchodzi babcia)
- Co sie dzieje?!
(oboje patrza na mnie.. dziadek widac ze mysli.)
- Czy ty nie sadzisz ze ona.. ma jakas taka.. krzywa twarz?!
(babcia zaczyna mi sie przygladac)
- NOoo troche ma.

.. dopiero kiedy zrobilam przerazona mine babcia wytlumaczyla, ze niby spuchnieta jakas jestem. tak tak, bardzo smieszne.


I jako gratis na dobry sen :


{3}

12 marca 2009

Okej, jestem MEGAzmeczona, wstalam o siödmej bo Janusch wparowal do mojego pokoju po swoje spodnie (nie, nie rozbieralam go w nocy ;D jestesmy przed zamiana pokoi i spie w biurze, mama w moim a Janusch w duzym. Dlaczego? Bo ja korzystam z komputera, Janusch z telewizora, a Mama jak wraca do domu to zaraz idzie spac). Rudego Alexandra nie spotkalysmy. Akcja "stalowe miesnie" - jak na razie pelne powodzenie. Rocwiczam zakwasy i macham rekami na stepie w rytmie WMCA. Pije swiezy sok z pomaranczy i slucham wiadomosci. Dzis w Niemczech jakis 17letni chlopiec wszedl do szkoly z karabinem i zabil 15 osob. Jak w szesnastym odcinku trzeciego sezonu One Tree Hill. I cytujac Peyton (..)All of them. The reporters and the psychologists and the analysts. And the so-called experts. And they're gonna try and make sense of this. But they're not gonna be able to. Straszne, bo chlopak podobno byl zwyklym nastolatkiem, ktory malo mowil a duzo gral na komputerze. A, na koncu strzelil sam sobie. W leb.
Przypomnialo mi sie, jak w pierwszej LO, czekajac na matme pod sala 7, siedzialam na uboczu z P i mowilam do niej komu dlaczego i co bym zrobila. Kazda osoba z klasy mi nie pasowala, kazdego mialam ochote wyszarpac za kudly (tak, Ciebie tez). Ten chlopiec pewnie czul to samo, tylko ze u mnie skonczylo sie w wyobrazni, a on nie wytrzymal. Ja nie wiem co to sie dzieje ze swiatem. Rubikowe_ech.

Plus, zeby nie bylo za powaznie - piosenka ktora spiewalam dzis od samego momentu otrworzenia oczu (chyba mi sie snila)


soooo loove it :)!

{4}

13 marca 2009

Jestem MEGAzmeczona, mam MEGAzakwasy w miesniach, ktore niedlugo tez beda MEGA (bedam, bo na razie cakliem ich brak). Zaraz urzadze sobie z Mama MEGAmaraton Desperate Housewives, trwajacy az do 20, czyli dopoki Janusch nie wroci z pracy. Przed nami MEGAdlugi weekend (bo Mama ma dzis i poniedzialek wolny). Wypisalam sie z kursu srodowo-czwartkowego (nie poszlam ni raza, zesralam sie ze strachu i zostalam w domu), ALE zapisuje sie na poniedzialkowo-wtorkowy, tylko dla Polakow. Bedzie git, zaczyna mi sie chciec.

Azeby milo sie z Panstwem pozegnac, wstawiam kolejny nudny filmik z Przyjaciol (od ktorych kiedys bylam uzalezniona, a teraz juz ich nie mam ;()


{3}

15 marca 2009

kaj (14-03-2009 13:32)
ej chyba mam zastoj w byciu fajna.
kaj (14-03-2009 13:33)
bo coraz nudniejsze rzeczy pisze na ms
kaj (14-03-2009 13:33)
i ratuje sie filmikami z przyjaciol
kaj (14-03-2009 13:33)
zeby nie stracic publiki
kaj (14-03-2009 13:33)
(;D) :(
piekarz (14-03-2009 13:33)
noOO
piekarz (14-03-2009 13:34)
dobrze ze sama to zauwazy³as
piekarz (14-03-2009 13:34)
i nie musialam Cie o tym informowac


// Nic mi sie nie chce; dzisiaj caly dzien padalo a my mialysmy (jak co tydzien) biuro do zalatwienia (lekka reka ZNOWU zarobilam 20euro ;d). Janusch chodzi i drze twarz, bo od rana nic mu nie pasuje. A jeszcze poprosilysmy go o podlaczenie anteny, coby miec polska tv.. i niechcacy obudzilysmy uspiona dotychczas bestie. Wczoraj zapoznalam sie z synem Greka (ktory obecnie siedzi za sciana i konsumuje ostatni kawalek kupczej szarlotki i pomaga w burzy mozgow nad antena) i zastanawiam sie teraz czy sie w nim zakochiwac, czy jednak poszukac lepszej dupy na wiosenne zauroczenie. Mama z kolei od tygodnia (!) chodzi i mysli (!!) nad tym czy zrobic sobie zelowe paznokcie u corki Greka czy nie? List od Agatisa nie doszedl, za to moj do dziadkow tak (ja nie wiem dlaczego, ale wychodzi na to, ze poczta dziala jednokierunkowo). Wczoraj BabciaB miala urodziny, wiec poplakalysmy sobie przez telefon, rozmawiajac o zyciu i o tym, ze tesknimy (pierwszy raz zadzwonilam od 3tygodni). Teraz zamierzam splodzic list do Taty i BabciS. Jutro jedziemy wypisac mnie z Volkshochschule, zabrac im nasze 204€, nastepnie na Misje, zapisac mnie na inny kurs (jednak wybieram Polakow. TAK SOBIE WYMYSLILAM, ze jedenastu obcokrajowcow za bardzo sie boje). Pozniej poznam nowa kolezanke mojej Mamy, stukilogramowa murzynke Gabi i razem pojdziemy do kina i na lody. Tesknie straszliwie za wszystkimi i zastanawiam sie dlaczego, bo przeciez wakacyjne rozstania nie sprawialy mi tyle zalu i bolu. Nie zastanawiam sie nad sensem zycia, otwieram (powoooli) na ludzi i zaczynam dopuszczac do siebie mozliwosc zapuszczenia tu korzeni. No i nie mysle juz, ze wszystko co dobre juz za mna.


Wczorajsza deszczowa Olympia. Zdjecie takie, jak widac, poniewaz:
1. Slabe swiatlo - slaba pogoda
2. Slaby fotograf - moja mama, ktora z powodu kaca nie umiala zapanowac nad drzeniem rak ;)

{7}

17 marca 2009

Wczoraj miesiac od wyjazdu z Lublina.
Dzis miesiac od poznania Wroclove.
Jutro miesiac od pierwszego dnia w Monachium.
Pojutrze miesiac od pierwszej tabletki szczescia



{2}

18 marca 2009

Wczoraj spoznilam sie na kurs 50minut. Nie zeby z lenistwa, czy strachu. Po prostu wysiadlam z Ubahnu zla strona, skrecilam nie tam gdzie trzeba i totalnie sie zgubilam. Po drodze spotkalam Damiana, ktory wracal do domu. Cczekal na mnie na Heßstraße pol godziny i zwatpil. Na moj widok zrobil mine, ktora trudno mi bylo zinterpretowac - nie wiem czy wiecej bylo radosci ze mnie widzi, czy wkurwu ze tyle musial czekac, czy smiechty ze sie zgubilam. Zaprowadzil mnie tam gdzie trzeba, postraszyl swoim psem, poczekal az sie wytlumacze przed Pania Erholtz (czy jakos tak) ze swojego spoznienia, a potem zabral na dlugi (3h?) spacer, po ktorym nie mialam nog. Wypytywal o ostatniego chlopaka, wspominal jak jezdzilam z Boska na jednej rolce po jego osiedlu (o mamo oO) oraz to, jak przyjechal do mnie (juz w Monachium) trzy lata temu z szampanem, kocem, truskawkami i wzial na piknik (podobno jego dziewczyna ma z tym problem). Pozniej poznalam jego kolege Tomka, ktory robi tatuaze (auu?), pozegnalam sie, umowilam na dzis, znow wsiadlam w zly Ubahn i mialam kontrole. Nie wiedzialam o co chodzi, a okazalo sie, ze wyjechalam poza swoja strefe i w tej w ktorej bylam, moj bilet przestal obowiazywac. Kanar byl mily, zrobil tylko tak ;> i puscil mnie wolno. Ze stresu spalilam pierwszego od hohooo papierosa, kupilam Tomblerone (<3) i poszlam do Mamy pocwiczyc.

Dzis znowu zjadlam lody na sniadanie, ale to wszystko przez Dziwisowa, bo wpadla do mojego pokoju tuz po (o zgrozo) 10 z kubkiem kawy i resztka slodkosci z weekendu. Kurs na 17.30. Bede miala mnostwo nowych znajomych. Niestety, wiekszosc w wieku poprodukcyjnym.

{4}

18 marca 2009

zamoyyy 19:26:13
sup?
zamoyyy 19:26:28
oprocz tego ze wyrywasz 50latkow na kursie?
zamoyyy 19:26:44
udalo Ci sie jakiegos wyrwac?
zamoyyy 19:26:48
pewnie nie
kaj 23:01:18
o czueniu ;d

Wiec tak.
Azeby uniknac sytuacji wczorajszej (50min spoznienia) dzis wyszlam GODZINE wczesniej i - cholera jasna - wyladowalam na Heßstr pol godziny za wczesnie. Posiedzialam, pomyslalam, postresowalam sie, zrobilam siku.. Poczatkujacy wyszli, a moich zaawansowanych ni widu ni slychu. Potem dopiero sie okazalo, ze integrowali sie w drugim koncu korytarza. Weszlam. Szybko myslac, doszlam do wniosku, ze moim jedynym sprzymierzencem TU jest Pani Erholtz_czy_jakos_tak, wiec nie bede sie izolowac (tak jak zwyklam to czynic) w ostatnich lawkach, tylko siade w przodu. Pierwsza dla kujonow, srodkowy rzad dla slepych, przy scianie zle widac tablice.. Siadlam w drugiej po stronie biurka. Zaraz przede mna klapnela jakajaca sie blondyna w rozciagnietym sweterku, tlumaczac sie Erholtz, ze wczoraj jej nie bylo, bo praca (..) ale ze ona by chciala dzisiaj, ale nie ma ksiazki, ale (..) blablabla. Potem zwrocila sie do mnie w celu pozyskania informacji o tym, co dzialo sie wczoraj, ale kiedy powiedzialam jej ze niestety tez nie dotarlam, bardzo wyraznie stracilam w jej oczach.. Nie masz ksiazki. Musze sie przesiasc do kogos, kto ma - wstala i poszla. Zostalam sama i nie byloby to takie najgorsze, gdyby nie to, ze wszyscy inni podobierali sie juz w pary, a kiedy doszlo do czytania czytanki o Francuzie, ktory nie umial niemieckiego, bylam jedyna bez ksiazki. I Erholtz przesadzila mnie do jednego z dwoch naszych facetow grupowych. Siadlam, usmiechnelam sie przyjaznie i staralam sie nie wyrabiac opinii. Facet mial tak na oko z szescdziesiat lat, brudne paznokcie, piornik w dinozaury, zeszyt w dinozaury i widac bylo ze chce sie uczyc, bo kazdy wyraz w czytance byl odgornie przetlumaczony olowkiem. Dziadek mial problemy z czytaniem, ale popowiedzial mi, kiedy nie wiedzialam jak jest po niemiecku zboze wiec juz lubie goscia.
Kiedy kurs sie skonczyl, poszlam do Erholtz spytac o to gdzie i za ile moge ksiazke zakupic (mimo przewielkiej sympatii do Dziadka-Dinozaura, wolalaym aby nasza milosc pozostala platoniczna. Bede wielbic go z daleka, nie przezyje nastepnych godzin z jego kolorowymi dlugopisami i brudem pod paznokciami). Najwidoczniej Erholtz bardzo zapadlam w pamiec juz wczoraj, dzieki swojej historii o zagubieniu sie, spytala wychodzacych dosc glosno, aby nawet ci, ktorzy byli juz za drzwiami mogli odpowiedziec: CZY KTOS Z PANSTWA MIESZKA PRZY OLIMPII? i dawaaj, zaczela szukac mi towarzyszy podrozy, cobym trafila. Ja na to, ze nie nie, dam se rade a poza tym nie ide do domu tylko ksiazke chce kupic i nie wiem gdzie. Na to nasz drugi i ostatni mezczyzna w grupie zaproponowal ze pojdzie ze mna. Ja nie jestem zaden wandal, pani sie nie boi, nic pani nie zrobie, zaprowadze tylko, i tak po drodze mam. Szkoda mi sie go zrobilo, bo naprawde wygladal na nieszczesliwca, ktory wszystkich odstrasza wygladem przyglupa.. Wyszlismy, na co on, ze podwiezie mnie samochodem. No dobra. Nic sie nie boj, nie wywioze cie nigdzie, tylko po co bedziemy isc, jak mozemy pojechac, wysadze cie pod ksiegarnia. Mysle sobie, ze cos mi tu smierdzi.. no ale dobra, wsiadlam. Za chwile bezimienny kolega zaczal zawracac, zamiast jechac prosto. NIC SIE NIE BOJ, MUSZE ZAWROCIC BO TO JEDNOKIERUNKOWA; NIGDZIE CIE NIE WYWIOZE! ;D ;D no i nie klamal, wysadzil mnie pod (ZAMKNIETA ;/) ksiegarnia. Ale smialam sie z niego cala droge do domu. Moj nowy kolega. Nazwe go "Sraczka".
Pojechalam do Mamy na silownie, pomoglam sprzatnac i zamknac i poszlysmy na autobus w ktorym (uwaga) spotkalam trzy milosci mojego zycia 8mmz):
1. Murzynek - moglabym poszukac, ale dzis mi sie nie chce - pisalam o nim na starym blogu chyba z 5 lat temu. Moja megamilosc, mieszka na tym samym osiedlu, co wakacje zmienia fryz, ale za to jest staly w uczuciach, bo juz trzeci sezon widze go z gruba brunetka. Raz nawet z nim rozmawialam - zapytal mnie o ogien, a ja odpowiedzialam "keine ahnung" ;D. Tak, moja znajomosc niemieckiego byla kiedys powalajaca.
2. Chlopak, ktorego spotykam w autobusie dosc czesto, wysiadamy na tym samym przystanku i idziemy kawalek razem, ale on zawsze skreca jedna uliczke wczesniej.. Kiedys go zdobede, czuje to :D
3. GREK! Generalnie slaba ze mnie jego wielbicielka, bo nie zauwazylam jego czarnych oczu, mimo tego ze stal tuz przed nami. Dopiero jak Mama powiedziala do niego "halo" to zaczelam szybko rozkminiac gdzie widzialam tego czarnucha.. I nagle zapalila mi sie nad glowa mala jarzeniowka.. :O W sumie w autobusowym swietle i bez psa na smyczy, i bez worka ze smieciami - prezentowal sie o wiele lepiej, niz kilka dni temu na klatce schodowej.

Na tym moja opowiesc chyba zakoncze, nie chcac Was zanudzic moimi milosnymi podbojami ;D. No ale nie da sie ukryc - szczescie do facetow to ja mam, co widac szczegolnie po dzisiejszym dniu. Dinozaury RULEZ!

{3}

19 marca 2009




Taak, leki zaczynaja dzialac. Drugi sezon One Tree Hill, kocham te piosenke :D.

Dzis przeszlam sama siebie i chcialabym zebyscie wszyscy byli ze mnie dumni. Otoz. Nie dosc ze mimo niepogody wyszlam z domu i rzeczywiscie DOTARLAM na kurs (chociaz mialam w planie "przegapic" stacje i wysiasc na koncowym..) to jeszcze kupilam sobie SAMA ksiazke, wchodzac SAMA do ksiegarni i pytajac SAMA pana pomocnika o to, gdzie moge podana pozycje znalezc. Idac (czyt. gubiac sie) na zajecia, przyuwazylam dziewczyne, ktora wczoraj siedziala w pierwszej lawce rzedu pod sciana, wiec przemoglam swoja niechec do ludzi i ja zaczepilam. No i mam nowe kolezanki. Chuda Anete i Gruba Marte (nie wiem, czy tak sie naprawde nazywa, ale znalam kiedys jedna gruba dziewczyne i miala na imie Marta). Dodatkowo, kiedy juz zajelysmy miejsca w sali, przysiadla sie do mnie wczorajsza kujonka z pierwszej lawki (Oo, dzis masz juz ksiazke? Moge sie dosiasc?). Bylo troche wesolo, Dinozaur spoznil sie 15 min, a potem probowal uratowac swoj honor wyglaszajac jakies przedwojenne przyslowia, z ktorych nikt nic nie rozumial. Chyba mialo to cos wspolnego z wronami (?), a odnosilo sie do uzywania drugiego partizipu, czyli drugiej kolumny tych posranych czasownikow, ktore dziwacznie sie odmienia. Nie wiem, nie sluchalam. Na koniec Pani Erholtz_czy_jakos_tak zyczyla nam Schönes Wochenende, a ja zwlekalam z wyjsciem z sali, glowkujac czy do tych staruchow mam powiedziec "Do widzenia" czy tez moze jakies "Narazie". Wysapalam "Do zobaczenia", wpadajac na starsza pania w rozowym plaszczyku. Wyszural za mna "Sraczka" (ktorego od teraz nazywac zamierzam Tom, bo doszlam do wniosku, ze na "Sraczke" jest zbyt sympatyczny :). A jego twarz przypomina mi mniej wiecej [bardziej mniej, no ale] meza Lynette z Desperate Housewives. Takze Tom it is) i probowal nawiazac jakas rozmowe o pogodzie. Uratowalo mnie to, ze nasze drogi predko sie rozeszly - ja w prawika do Ubahnu, a Tom w lewika do swojego Audi (mrr?). W sumie mimo mzawki fajno sie spacerowalo, a kiedy zobaczylam Dinusia i Gruba Marte wchodzacych do U, zwatpilam i postanowilam przejsc sie jeszcze jedna stacje, tak jak wczoraj. Niestety, te same ulice dzis ukladaly sie zupelnie inaczej, bo nie wyszlam tak jak planowalam na Josephplatz, tylko na skrzyzowanie z Dachauerstr. Ale zawracac mi sie nie chcialo, wiec zrobilam sobie przejazdzke tramwajem, a potem U1 (i to jeszcze na nowej stacji!). Wstapilam na Olimpie tuz przed zamknieciem sklepow, wypsikalam sie Ivanowym CK (ech, wakacje; ech, Fuerteventuro; ech, naga kapielo w oceanie) i wpadlam na Matule.
Podsumowujac moja (znowu!) przydluga historyje - pomijajac fakt, ze nie wsiadlam do swojego U, tylko dlatego ze nie chcialo mi sie gadac z ludzmi - dzien byl calkowicie udany, a i moja fobia zwiazana z niechecia do czlowiekow zostala w 99% pokonana (jak na dzien dzisiejszy). Pogratulowac!

Jako ze mam dobry humor + na specjalne zyczenie Ksv - oto uwiecznienie mego powrotu do domu (jakze emocjonujaca to wycieczka byla, no really).
Kaja czeka na tramwaj / Kaja siedzi w tramwaju / Kaja wysiada z tramwaju i idzie na Ubahn / Kaja robi zdjecie najezdzajacemu Ubahnowi i zapierdziela po schodach w dol, coby zdazyc wsiasc do niego. Endzoj :)

jako ze za szerokie i kolumna sie rozpychala, musita se kliknac i w nowym okienku otworzyc, o.

{5}

20 marca 2009

Upijam sie samotnie, na smutno. Zimne piwo to smak wakacji nad naszym morzem, jeziorami; czerwone polwytrawne przypominaja o nieszczesliwej tesknocie sprzed dwoch lat. Teraz na psycholekach niewiele mi trzeba, zeby doprowadzic sie do stanu otepienia, nieuzywalnosci. Siedze w okularach Mamy i bardzo potrzebuje kogos do rozmowy. Marze o korespondencyjnym przyjacielu zza granicy, czy nawet z sasiedniego bloku. W niedziele idziemy do Greka (Mama bedzie robic paznokcie, a ja maslane oczy). Jestem przeszczesliwa, bo dzieki radom i cierpliwosci Gwiazdy, wreszcie udalo mi sie sciagnac nowe odcinki GG i OTH. Posprzatalam dzis w mieszkaniu, zmylam nawet podlogi. A pozniej, w ramach nagrody zrobilam sobie kapiel przy swiecach. Wylewalam wosk do wody, probujac wywrozyc ksiecia z bajki. Nie wyszlo. Moze jakas reakcja chemiczna z szamponem, znajdujacym sie w wodzie, moze to jej temperatura.. a moze po prostu zaden prince charming nie jest Kai przeznaczony. Kto wie.

Cause everybody tries to put some love on the line
And everybody feels a broken heart sometimes, yeah
Even when I'm scared I have to try to fly
Sometimes I fall
But I've seen it done before

{5}

22 marca 2009

Poznalam murzynke Gabi, ktora wcale nie jest Murzynka (mama nie wie, dlaczego tak myslalam). Poznalam tez Anne, ktora pracuje z mama w sportclubie i jest w moim wieku. Wlasnie sie przeprowadza i potrzebuja mnie do pomocy, takze bede bawic sie w ekipe remontowa - od przyszlego tygodnia malowanie scian i kaloryferow. Tym samym poznam nowych ludzi, ktorzy nie beda kolekcjonowac dinozaurow, albo pracowac na cztery etaty na budowie - tylko normalna, niemiecka mlodziez. Ah och.


Bede w Polsce 4.o4 - 18.o4. Zbieram zamowienia na siebie - kto chce zaliczyc Kaja i kiedy, prosze bardzo?


EDIT
Mama po przebudzeniu i dwoch tabletkach na bol glowy (ktore i tak nie zabija kaca) chodzi po domu i obija sie o sciany, mruczac pod nosem sama do siebie. Wkrotce potem smazy kotlety i spiewa : Moja jedyna miłośc to jest Avia!
Ja wierze w nią. Ona gra, pięknie gra, mistrza ma.. Moj klub, jedyny klub to jest Avia! Ja wierzę w nią, ona gra, pięknie gra, mistrza ma!
Probowalam uwiecznic to telefonem, ale nie zdazylam. Jedyne co sie nagralo to jej wersja "kaman bejbi laj maj fajeee". Zakonczylam trzecie serie Grey's i trzecia serie Desperate Housewives. Stawiam ludziom diagnozy przez gg, a mama podejrzewa kazdego sasiada o trzymanie trupa w szafie, lub lodowce. I kto kiedykolwiek mowil, ze seriale oglupiaja?

{6}

25 marca 2009

Pamietasz jak jeszcze obie nosilysmy zegarki? Moj byl z Kubusiem Puchatkiem, a Twoj z Atomowkami (nadal nie umiem wymienic ich imion). Pisalysmy na geografii w kolorowych brudnopeace'ach o tym, jak kojaco dziala ich cykanie, wnetrznosciach P. Fajfer i snulysmy marzenia o doroslym zyciu - mniej wiecej takim, ktore wiedziemy teraz. Wtedy jeszcze nie wiedzialam, ale dzis chetnie zamienilabym terazniejszosc z tamta przeszloscia. Beztroska, kolorowa, smakujaca Milka crunchy jedzona pod moim blokiem.

// Dwa dni temu zachwycalam sie slonecznym przedpoludniem, dzis robilam zdjecia snieznemu porankowi. Mial racje Dziad-Pradziad z tym marcem.





{3}

25 marca 2009

Nie bedzie zadnych madrosci, tylko kupa smiechu dla tych trzech/czterech/pieciu (?) osob, ktore tu wchodza.





Obiecajcie mi, ze jesli KIEDYKOLWIEK zamieszkamy razem, to nagramy sobie jakies klawe powitanie na sekretarce :)

{2}

25 marca 2009

Mama dzwoni z pracy :Kaj, Jana pytala o Ciebie. Czy chcesz zarobic u nas cos? Bo lezy od tygodnia sterta papierow i trzeba pieczatki postawiac a nikomu sie nie chce. Dasz rade? :D

Jutro ide na trzygodzinne steplowanie. Marzylam o tej chwili od dziecinstwa, kiedy to bawilam sie z Baska i Dorota w "Mala Poczte".

{4}

27 marca 2009

@ nowa piosenka Esmee! ;O

Nie pisze, bo zyje juz przyjazdem do Polski. Przeraza mnie dwudziestogodzinne siedzenie na mojej kwadratowej dupie (Lufthansa, podobnie jak wszystko ostatnio, strajkowala i przez to (?!) podniosly sie ceny biletow), ale wiem ze sie oplaci. Swieta <3 Boczek <3 Dekorowanie & jedzenie mazurkow BabciB {wzrusz}. Smigus dyngus w wykonaniu (dzis juz schorowanego, ale mysle ze ten jeden dzien go ozywi) Dziadka. Ech.
Dostalam kolejny list od Agatisa, siedzac w wc (nie NA wc) spokojnie czytalam kazdy wyraz, kropke i pytajnik. Milo, ze ktos pamieta, ktos teskni, ktos pisze. I jeszcze na dodatek to wysyla :) ;*
Dzis rozpoczelam akcje "stemplowanie" - zaliczylam jakies 150 ulotek (taak, bo okazalo sie ze nie papiery mam uaktualniac, tylko ulotki. Jutro zrobie wam scan ;D) i zostaly mi jeszcze 3tys. SLOWNIE : trzy tysiace. Jaaa, bedzie gut. Raz na zycie mozna wczuc sie - jak juz mowilam - w Pania Poczcianke.
Mam coraz dziwniejsze sny (serioserio). Dzis na kursie okazalo sie ze Gruba Marta ma na imie.. no prosze bardzo, kto zgadnie :D? Ma takie.. niepasujace do siebie imie, ze az mi przykro, mowie do niej bezosobowo. Nie zrozumcie mnie zle, dziewczyna jest strasznie fajna, pomocna i usmiechnieta.. Imie tez jest spoko. Tylko ze wzajemnie do siebie nie pasuja.
Okay, zamykam okno, odpalam Grey's Anatomy 4x05 i wskakuje do loza.

_Zdrowie Kaja na Piekarzowej imprezie!

{5}

27 marca 2009

Bylysymy u Greka na gorze. I am soo verliebt! Aber nie w synu Greka (chociaz on tez ciacho) tylko w corce - jest piekna ;D I zdaje sie, tez mnie pokochala, bo zaraz po zrobieniu Mamie paznokci (z lazienki slychac wzdechnienia i szuranie pilnika) zalozyla mi konto na lokalisten.de i zaprosila na impreze w przyszlym tygodniu (na ktora nie pojde, bo dokladnie wtedy kiedy Eva bedzie zaczynac bibe - ja bede witac sie z Lublinem). Jutro o 10 (mein Gotttttt) ide z Mom do pracy. Ona bedzie 3h hüpfen z otylymi Niemkami, a ja stempLOVE'ac ulotki. Pozniej robim nalot na Renie - ex wife Januscha, coby Mamie przerobila spodnice wielkanocna. Zobacze pierwszy raz od 4 miesiecy mego przyrodniego brata Kevina, ktory cpa;D.
Za tydzien o tej porze bede gnila w busie do domuuuuu :-)

APDEJT
Mysle ze moge to zrobic, bo Eva ani Niko nigdy sie o tym nie dowiedza.. za to Wy bedziecie wiedzieli jakie dupy (meskie, damskie) mnie otaczaja:



No dobra, moze nie jest to najlepsze zdjecie Nika + moja Mama znacznie bardziej sie nim podnieca (nie do konca mein Typp) aber co jak co, ale Sosa tez mi znalazla i kazala wyrwac - i witaj przygodo; wszyscy pamietamy go do dzis :P

{4}

29 marca 2009

Okej, jestem rozrywana na lokalisten.de! W trybie megaszybkim i sredniopoprawnym musze odpisywac na ogrom wiadomosci od napalonych Niemcow - Monachijczykow. Najlepsze wiadomosci :

Suessermuc bist du amerikanerin? oder wo kommst du her? :)liebe grüße. ralf

croate11 na poljku to je dobro razumijem dosta zato sta ima dosta isti rjeci polski i yugoslovenski ;) :D

Jest duzo przyglupow, w tym jeden dziadek, ktory codziennie pisze, czy mam Lust sie spotkac, do tego dochodzi ekshibicjonista o niebieskich oczach, fotograf, ktory chce na mnie wpasc w przyszlym tygodniu, kiedy bede przesiadac sie z U3 do U2 na jego stacji. Takze ciekawie.

Dodatkowo moja piekna Eva pisze do mnie w dzien i nocy, komentuje mi fotki pogrubiajac "meine neue Nachbarin ;*", opowiada o mnie swoim przyjaciolkom, ktore tez wysylaja mi wiadomosci i chca sie zapoznac. Niewiarygodne :P

Tom z kursu pisal do mnie z kolei na mypolacy.de, ale wyzebral moj nr gg i tez pisze, pisze, pisze.. Ma na imie Krzysiek (skucha!) i chce mi nagrac costam na cd, zeby sie podlizac chyba, pff :P

Wiadomosc roku, ktora nie podniecila nikogo poza mna - Ivan ozyl i dodal milion sto tysiecy porozbieranych, opalonych fotek na msn. Kiedy zegnalam sie z nim we wrzesniu, myslalam ze nigdy nie zobacze juz jego czarnych oczu, i szczerze mowiac troche juz zapomnialam jak wygladal.. Jedyne co mialam, to rysunek dla Skiby, tworzony w trakcie opowiadan o naszej kapieli w oceanie przy pelni ksiezyca. Mozna sobie teraz porownac rysunek z oryginalem.

IVAN JAK ZYWY!:


Oryginal:



Chyba mam talent :P

{4}

30 marca 2009

Okej, mowilam powaznie. Nie mam moze zbyt napietego grafiku, ale nie chce zeby bylo tak ze dwa dni przesiedze na dupie przez polskim telewizorem a potem, blizej weekendu nagle telefon sie rozdzwoni, a ja nie bede wiedziala z kim sie spotkac. Bo jest kilka osob, ktore chcialabym obcalowac od stop do glow na powitanie, ale tez chcialabym juz teraz wiedziec KIEDY im, Wam pasuje!

NAWIAS :


Niko Nikon jest maaaaaaaaaaaaaaaajn!

{4}


wiecej








Tweets by @kadinaja