04 lutego 2016

Znowu budzik  na 4:20am. Dojezdzam do pracy tuz przed 6:30am, zapalki w oczy, wiadro kawy, usmiech na twarzy (no dobra, moze przesadzilam). Przebieranie sie w uniformek (bo uniformem to ja tego nie nazwe, jakis zwykly T-shirt i moje stare, czarne dzinsy + czarne trampki. Skarpety w renifery, od pary. Pelna profeska!) jest zabójcze, jestem przemarznieta do szpiku kosci a tu jeszcze trzeba gniesc sie w malej przebieralni z 2 innymi dziewczynami z Früstuck Servisu. Ech. Nie chce mi sie jak nie wiem. W glowie wysylam juz CV do innych firm. Nie wytrzymam tu ani dnia dluzej!

O 7:30 mily pan daje mi 20€ napiwku.

O 9:05 przychodzi szef {serduszko}.

O 09:15 dzwoni Sindy (szefowa), ze dzis nie przyjdzie.

(Ups, piszac to, wlasnie zauwazylam ze jest dopiero 8:59. To o ktorej to wszystko sie stalo?!)

O 11:00 (a przynajmniej tak sie czuje, jakby byla juz 11:00) umowilam sie z Gosia na paczki.


.. Could this day BE any better?


{0}

06 lutego 2016

Jestem szczesliwa.

{1}

08 lutego 2016

Smieszne jest bycie dziewczyna w wieku srednim. Wchodzisz do sklepu, pracy, metra - i wszedzie wydaje ci sie ze ten facet, ktory na ciebie patrzy to potencjalne mmz. 

A potem, poltorej godziny przed polozeniem sie do lozka, przebierasz sie w pizamie i myslisz do siebie na glos (prosto z lustra) fuck, nie wierze ze komukolwiek jeszcze moglabym sie spodobac; umre jako odrodzona dziewica. Wtulasz sie w kota i idziesz spac. 

.
.

Najgorsze sa te momenty paniki, kiedy stwierdzasz ze zycie to juz teraz (mowilam!) i ze co tu robic za pietnascie lat(?).

Chuj, dupa, cycki,
samotnosc.

Dobranoc.

{0}

09 lutego 2016

(+)
praca marzen
cieplo
praca marzen
praca marzen

(-)
samotnosc
samotnosc 
samotnosc
z daleka od wszystkiego
samotnosc


.. co wybrac?! 

{0}

17 lutego 2016

Nie wiedzialam jak to powiedziec, zeby nie wzbudzic lawiny wiadomosci, pytan i poklepywan po plecach. 
Kilka update'ów z ostatnich dni: 

  • zwolnilam sie z pracy
  • wciagnelam sie w Orange is The New Black.
  • chyba znowu przytylam
  • zrobilam (przymusowy, but still) kurs pierwszej pomocy
  • zapisalam sie na kurs szwedzkiego
  • dostalam oferte pracy na Teneryfie
  • odwolalam kurs szwedzkiego
  • kupilam bilet na Teneryfe
  • znalazlam mieszkanie na Teneryfie
  • wyplakalam morze lez
  • zaszczepilam kota na wscieklizne
  • zalozylam konta na 3 nowych portalach randkowych
  • zapisalam sie do dentysty
  • ogolilam nogi
  • znowu zaczelam na cos czekac

Jesli masz komentowac negatywnie, nie kometuj w ogole. Trzy dni zajelo mi podjecie decyzji. Trzy, placzliwe dni. 
A teraz juz nie ma odwrotu. 
Dlatego cofam sie w czasie i zapraszam do odwiedzin. 
Czas, start.

siódma rocznice przeprowadzki do Monachium. 
Zmienilam sie w chuj. Nic sie nie zmienilam. 

{3}

20 lutego 2016

(Rychle) zaprzyjaznienie sie z nowa dziewczyna Twoje chlopaka ma rozne konsekwencje. Generalnie, jak milo by mialo nie byc, zawsze konczy sie lekkim fuck-upem w glowie. I pojawiaja sie rozne mysli. Od kurcze, ona taka fajna, czemu nie zrobilam tego wczesniej?, po jezu, rzeczywiscie jestem wielorybem, przechodze na glodowke!, konczac na umre sama, kupuje wiecej kotów. No i zawsze od czasu pojawi sie jakies takie male auć

Sny troche sie mieszaja, wyschniete usta, oczy zapuchniete od alkoholu.

(Ostatnimi czasy znowu wpadam pod lozko, ukrywam sie pod koldra, boje sie wystawic nawet pol stopy na zewnatrz. Kasia wczoraj mowila mi takie madre rzeczy w tej taksówce; Kaja, wszyscy sie boja. Tylko nikt nie mowi o tym na glos. Czasami jak sobie pomysle o tym, ile jeszcze lat przede mna, dostaje (dobrze mi juz znanych) ataków paniki. W takich chwilach mysle sobie, ze to odstawienie seronilu w 2009 bylo totalna glupota i nigdy nie powinnam byla przestawac sie leczyc. Czuje sie jak mala jedna rybka w wielkim akwarium, gdzie kazdy zapierdala w innym kierunku i wszyscy maja sie totalnie w dupie, bo na nic nie ma czasu. I potem nagle przez chwile wydaje mi sie, ze ktos mnie wreszcie rozumie.. hotelowy gosc, dawno nie widziany przyjaciel, jakis nieznajomy z internetu. A po chwili ta osoba znika. Dlatego taka rada cioci Kai - jesli masz cos prawdziwego, kogos who get's you - nigdy nie puszczaj jego reki.)

Takie tam write drunk edit sober. Lemme finish with a Ross.



Dwa tygodnie left. Przypomnij mi, zebym wyslala Ci tego linka, zanim wyjade. 

{2}

21 lutego 2016

Gdybyscie wzieli kiedys do reki moj pamietnik, zobaczylibyscie ze najczesciej zdarza mi sie pisac w samolotach, albo na wyjazdach. I tak oto, ostanich kilka kartek to mysli z Teneryfy, Lublina, albo siedzenia 23A (zawsze wybieram przy oknie). Ostatnie, co pisalam w pamietniku, to plan na przyszle trzy miesiace: rzucic prace, zaczac sprzatac i napierdalac w kursy. Chcialam nauczyc sie Szwedzkiego (ale to juz wiecie), do tego zapisac sie na joge i jakies tance. No i jeszcze silownia, wiadomo. Chcialam zainwestowac w siebie, zrobic sobie 2 miesieczne "wakacje" od doroslosci..  i na chwile wrocic do czasow szkolnych. Caly czas siedzi mi tez w glowie jakis Ausbildung, albo szkola kucharska (yup, there, I said it).

Life is what happens to you when you're busy making other plans.

(Zycie to jest to, co nam sie przytrafia, gdy planujemy cos innego)

Cala prawda.

Nie jestem do konca pewna, czy zjebalam, czy tez wybralam dobrze. Zdecydowalam (o dziwo) rozumem, a nie sercem - ze Teneryfa mi sie jeszcze przyda. Wytancze sie, wymecze.. a przy odrobinie szczescia okaze sie, ze to jednak NIE jest praca moich marzen i wreszcie bede mogla przestac o niej snic po nocach (tak jak o bylych chlopakach. Anita, moja lesbijska przyjaciolka powiedzala ostatnio, ze Teneryfa to jak powrót do ex. Always a bad idea. Ale nie bylabym Kaja, gdybym nie spróbowala!). Dlatego lece. Zaproponowali mi lepsza kase, bycie animatorka, a nie ayudante (w praktyce nie ma miedzy jednym a drugim zadnej roznicy, ale w teorii moge pomiatac ayudantami, trzymac mikrofon i ogolnie wiecej sie znam. Thanks, Sara!). Od pierwszego kwietnia mam mieszkanie. Ludzie juz zaczeli zapowiadac sie z wizytami. Mama, Janusch, kot, Helena, Kasia od Artura, Marcin. Bedzie fajnie. Or so I hope.





{4}

24 lutego 2016

Chyba powinnam Wam wytlumaczyc, dlaczego nienawidze nie lubie Tarzana. Wydawaloby sie, ze czlowiek cale zycie sie uczy. I ze z czasem, instynktownie wybieramy tylko tych "dobrych" ludzi na znajomych. Ze podstawówka sie skonczyla i trudniej jest nas zranic. Well, nic bardziej mylnego.

Moja regresja milosci z Anzarem ma swoje poczatki jakos w listopadzie ubieglego roku. Przez tygodnie i miesiace snulismy plany mojego 10-dniowego urlopu na Tene. Co zrobimy, co zobaczymy, co bedziemy jesc, jak bardzo za soba tesknimy. Az tu nagle T. oznajmil mi, ze 15.11 wyjezdza do Köln. Bo co roku jezdzi tam pracowac na jarmarku swiatecznym i wprawdzie w tym roku zaczyna sie on dopiero 19.11, ale still - pojedzie wczesniej to zarobi kase przy rozkladaniu straganów. Na pytanie DLACZEGO nie moze poczekac kilku dni i spedzic ze mna przynajmniej 24h odpowiedzial - bo to pieniadze! (ktorych nie zarobi = straci, bedac ze mna). 
Trzy tygodnie pozniej - wracam z Teneryfy i okazuje sie ze wedlug planu, mam w pracy cztery dni off pod rzad. Pisze wiec do Tarzana (i Alana, i Ireny, ale oni nie sa zbyt wazni) ze siema, hej! nie udalo sie na TFS, moze uda sie w Köln? przyjade na weekend! Jaka uzyskuje odpowiedz? Spoko, jesli chcesz to przyjedz. Ale my bedziemy caly czas pracowac, wiec nie wiem gdzie sie zatrzymasz, ani ile bede mial dla Ciebie czasu. 

Po tym nastapily dwa miesiace ojejku króliczku kochanie kocham cie (a dokladniej to kojam che!), pisane na facebooku i whatsapp'owych wiadomosciach. 

Co pozniej? Tarzan wbija na niespodziewanego sylwestra w Monachium. Udaje, ze sie ciesze i ze wszysto jest jak dawniej.. ale tak naprawde licze godziny do jego odjazdu. W kacowy nowy rok, mowi mi ze smiechem (jak gdyby to byl najlepszy zart na swiecie), ze kiedys calowal sie z E. (!) Ale ze tylko raz, ze jeszcze przede mna, ze to nic nie znaczylo, tylko taka gejowska ciekawosc.
(Dzien pozniej, kiedy rozmawiam z E., okazuje sie to nie byl ani tylko jeden raz, ani tez tylko pocalunek.)

Na koniec przeniesmy sie do terazniejszosci. Dostalam oferte kolejnego roku w RIU. Przyjelam ja (praawie ;D) bez wahania. Od tej chwili, Anzar prawie codziennie wysyla mi wiadomosci, probujac jakby odjac mi troche radosci i przekonania, ze to byla dobra decyzja. Kaju nie obraz sie, ale nikt cie tam nigdy nie lubil. Sara zawsze obrabiala Ci dupe i mowila ze masz za duze cycki i jestes za gruba. Tak w ogole to ciesze sie twoim szczesciem, ale powinnas wiedziec, do czego wracasz. 

Takze koniec koncow, wniosek jest jeden. Nawet w wieku 26 lat mozemy sie bardzo pomylic. I dac zranic. I zle zainwestowac z uczuciami. Zwlaszcza tymi platoniczno-przyjacielskimi. Szczerze powiem, ze strasznie mnie to boli. A z drugiej strony.. chyba po prostu juz do tego przywyklam. 
Sorry, jesli nie zainteresowala Was ta historia. Musialam ja gdzies z siebie wyrzucic. 

Dobranoc. 


{2}

26 lutego 2016

Ostatni dzien w pracy. Wlasnie teraz.

Z ostatnimi dniami zawsze jest tak, ze nagle zaczynasz cieszyc sie malymi rzeczami. Zapachem kawy i swiezych croissantów, ktory wypelnia cala recepcje. Usmiechami kolegów z pracy. Tym, ze kasa sie zgadza, a radio nie zacina. No i APOL i ABR. Uwielbiam APOL i ABR. Ale ten task zostawie sobie na sam koniec, na razie zajme sie tylko przygotowywaniem rachunków.

Nie jestem do konca pewna co sie ostatnio dzieje. Jestesmy w innym roku, nie wiem jeszcze którym, ale na pewno nie w 2015. I lubie to. Chociaz jest konfundujace. Ale dobrze. Good gryzie. Ulga.

*

Ginekolog - cos sie zmienilo od 2012? Wciaz bierze Pani L-Thyroxyne?
Ja - Tak, tylko wieksza dawke.
Ginekolog - A co z pigulkami? Wciaz Pani lyka?
Ja - Nie...
Ginekolog - Jakis inny rodzaj antykocepcji?
Ja (dramatycznie) - Nie!!!
Ginekolog - ....prosze nie tracic nadziei!



Milego ostatniego dnia w pracy to me!


{0}

28 lutego 2016

Dlaczego wyjscia ze znajomymi tak bardzo sie dla mnie zmienily? 

Drill kiedys: Jest ta godzina, co trzeba (umowiona). Pijemy jedno piwo, gadamy o pracy. Pijemy drugie piwo, plotkujemy o innych. Pijemy trzecie piwo, gramy w bilard. Pijemy czwarte piwo, gadamy o zyciu. Miedzy piatym, a szóstym szukamy ubahnu do domu.

Drill teraz: Jest ta godzina, co trzeba (dla mnie zawsze za pozna). Pijemy jedno piwo, ja zastanawiam sie ile godzin bede spala. Pijemy drugie, ja zastanawiam sie czy to oni sa dziwni, czy ja. Nie zamawiam trzeciego i szukam ubahnu do domu.

___

dopisane po 6 godzinach snu i pierwszej kawie. 

Zauwazylam, ze moje ostatnie pisanie to (od kiedy zabroniles mi pisac o tobie) glownie moja praca i/albo moje niedopasowanie, nierozumienie sie z innymi ludzmi. I to wszytkim wydaje sie dziwne, bo przeciez jestem Jelly Bean, chodzacym extrawertykiem (ehe) i (jakby to powiedzial Marcin) jebana ksiezniczka.
Ale i tak, mam wrazenie, ze co bym nie powiedziala, odpowiedzia spoleczenstwa jest eyeroll. "

{0}


wiecej








Tweets by @kadinaja