06 lutego 2015

Kochany ten moj kot, co wszedzie za mna chodzi. Ja ide do kuchni, on drepce za mna. Siadam na toalecie, on zwija sie w klebek kolo mojej stopy. Wracam do lozka, on juz spi na mojej poduszce. Po co mi maz, skoro mam kota? 

Dzis obudzilam sie w humorze : nie lubie juz Teneryfy, chce do Warszawy.
Cale szczescie, ze zostaly mi tylko 4 dni (o ironio, we wtorek od rana bede plakac). Dzisiaj nareszcie wolne, caly dzien spedzilam na jedzeniu, sprzataniu, lezeniu brzuchem do gory, ogladaniu Friends i martwieniu sie o to, czy pozwalanie Szwedowi na zakochanie sie we mnie bylo/jest dobrym pomyslem. Mam w planach umrzec solo i naprawde, NAPRAWDE pogodzilam sie z ta mysla. Wiec nie wiem, czemu daje sie wyciagac na te nocne spacery. 
Ale z drugiej strony. Po 25 latach znalazl sie ktos, kto piecze mi ciasta i smazy nalesniki. Puka do moich drzwi, kaze zamknac w sypialni i nie wychodzic, dopoki nie pozwoli. Prezenty bez okazji, herbata z cytryna i rozmowy do trzeciej rano, jak w gimnazjum, tylko bez gadu-gadu. Bez alkoholu i calowania sie w ciemnych katach, kiedy nikt nie patrzy. Oprocz niezdrowego jedzenia, to naprawde relacja calkowicie bezgrzeszna, az nudna. 

Jestem taka zmeczona. Wczoraj w Mini Klubie poszla mi krew z nosa. Nie wiem, kto byl bardziej przerazony - ja, czy dzieci. Dlaczego moja praca marzen musi byc taka nieoplacalna i wyczerpujaca? Wczoraj zastanawialismy sie z Tarzanem* za co tak bardzo kochamy pracowac w hotelu. Na pewno ze chodzi o kase. Nie o team, bo tak naprawde jestesmy wszyscy z innej bajki, za wyjatkiem kilku osob, ktore traktuje juz troche jak rodzine.

(notka znaleziona w "skrawkach", nigdy nie udostepniana, nigdy nie skonczona)


{0}

17 lutego 2015

Chodzi o to, co powiedziala Kristel. Ze za taki ekshibicjonizm internetowy, zawsze predzej czy pozniej mi sie oberwie od zycia. No i dostalam, kilku psycholi zakochanych po uszy, bo im sie wydaje, ze mnie znaja. A nie znaja. 
Dlaczego nikt nie rozumie, ze nie wszystko jest naprawde. Ze czasami ironia, albo zart, albo po prostu za duzo kolorow? I nie chodzi nawet o notki blozkowe, troche tez o inne zakamarki internet√≥w. 

A pozniej masz jednego dnia piec roznych wiadomosci, od pieciu roznych mezczyzn, z ktorych chyba tylko jeden wydaje sie normalny, reszta to konkretne pojeby
  • Pierwszy cie kocha, bo raz przysiadlas sie do jego stolika w pracy, podczas godziny public relations z klientami bo papeletas! I teraz mysli, ze to iskra. Bo byl w hotelu dwa tygodnie z zona i teraz nie moze przestac o Tobie myslec. Pol godziny rozmowy i ladny profil na Facebooku. Serio? 
  • Drugi znalazl przez skoki przez profile i od trzech miesiecy truje dupy, ze daj mi szanse, nie jestem freakiem z internetu.
  • Trzeciego rzucila dziewczyna i teraz nagle stwierdzil, ze od roku widywal w hotelu taka fajna dziewczyne no i chodz sie umowimy, ja stawiam piwo, pogadamy, ladna jestes, a moze zaiskrzy. Nie, wcale nie mam post-rozstaniowej depresji, dziewczyna rzucila mnie juz miesiac temu, I'm so over her now!
  • Czwarty, jedyny ktory nie probuje tekstami o aniolach spadajacych z nieba, fajny by byl, gdyby nie czarny i taki zawsze spocony. 
  • No i jest moj orzeszek. Szwedzki Piotrus Pan, ktoremu nie da sie odmowic spotkania, bo zrobi mine zaszczutego psa i targnie na line. Bo przeciez on nigdy jeszcze czegos takiego nie czul, ze ja taka do niego podobna, ale taka silna i tak mu pomagam, bo mam jaja. I porozmawiajmy, i moze jakis film, a jak nie to chociaz jeszcze jeden sleepover. 

Nie, nie, nie, nie, nie. 

I ja sie pytam. Gdzie ci mezczyzni. 
Nie dlatego, ze taka ze mnie twardzielka i wielki chojrak. Pytam na powaznie. Czy prawdziwych facetow juz nie ma, czy po prostu ja takie wielkie cipy przyciagam jak magnes, sila tych moich wielkich jaj? Ze oni chca sie tylko polozyc na moim cycu, poudawac ze niby tacy mescy, a po 15 minut poplakac nad zyciem i tym, jak bardzo nie wiedza, kim chca zostac w przyszlosci (mimo, ze zegar trzydziestki wybil juz kilka miesiecy temu). 
O. CO. CHODZI.

Pozdrawiam. 
Kaja - on - paro.

{0}

22 lutego 2015

Z wiekiem nabawilam sie dziwnej przypadlosci - boje sie czytac w autobusach. Zaczynam, a pozniej co kilkanasie linijek podnosze wzrok i patrze. Co sie dzieje w srodku i na zewnatrz. Boje sie, ze jesli "wylacze sie" na zbyt dlugo - moge cos przegapic. 
Mam to samo z filmami. Nie pamietam, kiedy ostatni raz obejrzalam cos w calosci. Kino oczywiscie, kino to co innego. Ale taka pizamowa randka z sama soba? Od dobrych kilku lat nie. Boje sie, ze przegapie dzien, ze strace czas. Co ciekawe, nie mam takich obaw przy ogladaniu seriali. A przeciez kilka odcink√≥w Plotkary to jeden, dobry pelnometrazowy. Nie rozumiem siebie.

// Wczoraj noc, na ktora czekalam od roku. Drugi najwiekszy karnawal na swiecie (zaraz po Rio). W 2014 bylo tak spontanicznie, kolorowo i.. cieplo. A wczoraj, mimo dlugich przygotowan i lepszego kostiumu - deszcz, mniejsza grupa znajomych i jakies takie ogolne zniesmaczenie. I jak zwykle kiedy zasnelam tuz nad ranem, snila mi sie kontynuacja imprezy - w zwiazku z czym sama juz nie wiem co bylo naprawde, a co nie. 







*
*

Chlopak, z ktorym nic mnie nie laczy pisze "Don't end this, I could risk all for love!" a ja przecieram oczy ze zdumienia. Mama Ewa wysyla mi dlugonocne wiadomosci o dawaniu szansy, bo przeciez trudno bedzie znalezc prawdziwa milosc W MOIM WIEKU. A ja tak bardzo biore sobie to do serca, ze mowie mu, ze nie jestem zainteresowana, bo jest zbyt miekki i zbyt zakochany. Klasyk Kaja. A pozniej pije wino, przytula sie do kota i placze w poduszke.

{3}


wiecej








Tweets by @kadinaja