20 września 2016

Piekna zona w trzeciej ciazy przychodzi do mnie (tak naprawde to Ciebie, ale ja wlasnie tam jestem, a Ty nie [mieszkamy razem?]) do domu i pyta, gdzie jestes. Odpowiadam, ze chyba jeszcze w pracy, a moze wyszedles na chwile do sklepu. Czy dobrze sie znamy, jak to fajnie, ze masz tyle znajomych i nie jestes tu calkiem sam. Dotykam jej brzucha, zycze wszystkiego dobrego, rozmowa naprawde sie klei. 
Wracasz do domu i nagle masz takie wielkie oczy. Widze malusienkie kropelki potu na Twoim czole, usmiechanie sie coraz wiecej mnie kosztuje. Twoja piekna zona w trzeciej ciazy (wyglada kwitnaco) trajkocze jak pojebana, rozmawia z nami obojgiem jak gdyby nigdy nic. Proponuje wspolne wyjscie, bo wy mieliscie przeciez skoczyc gdzies na kawe no ale Kaja, chodz z nami czemu nie. Grzecznie odmawiam, bo czuje jak powoli robi mi sie slabo i niedobrze od tego calego udawania. Zycze Wam wszystkiego dobrego i gratuluje trzeciego zycia w brzuszku. Ona nagle sie wzrusza, nie moze uwierzyc ze ktos jeszcze wierzy w to malzenstwo. Naprawde dobrze nam zyczysz? Pytanie pojawia sie z nikad; patrze w Twoje oczy, mimo tego ze zadala je ona, Ty tez sie nad tym zastanawiasz. Mowie Wam ze jestescie sliczna para i lapie winde na szóste pietro, idzcie juz sobie. 

Zbieram ze stolu jej talerzyk po ciescie (sernik na zimno, ten z owocowa galaretka na wierzchu) i Twoja szklanke po niedopitej wodzie. Dochodze do kuchni, osuwam sie po scianie i zanosze niemym szlochem. 

Hasztag: sny, Grzechu, politolog. 

{0}

18 września 2016

Sa takie zdjecia, na ktore nie moge patrzec, bo - mimo tego, ze serce puste - czuje ucisk w zoladku i nadchodzace, pelne bólu wymioty. Sa takie zdjecia, na ktore nie patrzylam juz od iks czasu (rok, dwa, siedem). Ale czasami, gdzies przez przypadek je znajde, klikne w nieodpowiedni folder.. i umieram (to jak spojrzenie w oczy bazyliszka). 
(Piosenek jest trudniej unikac, bo nie da sie kontrolowac radia, telewizji, czy playlisty w czyims samochodzie. Ale walcze, udaje mi sie, bo przeciez po co psuc sobie zycie z mydlanej banki.)

Dzsiaj natomiast sie pogubilam. Przysnil mi sie dwatysiacedziewiaty, i do tego youtube podsunal mi nowa piosenke Ingrid, ktora tak jakby idealnie podsumowuje te uczucia narastajacego bólu w dolku i pod zebrami. Czuje sie jakbym ogladala zycie kogos innego. Niedobre zycie, smutne i udawane. Chociaz wtedy wydawalo sie spelnieniem marzen.

//

Chcialabym zabrac Was na mój balkon i pokazac to piekno, ktore widze codziennie rano. Niedzielne, leniwe poranki, lekki wiatr i zachmurzone slonce. Nakladam na szyje moj talizman z jednorozcem, a na stopy baleriny z gwiezdnego pylu. I wychodze. W swiat. 

https://www.youtube.com/watch?v=4hDvLgFIuR8



2008.


{0}

15 czerwca 2015

Sniles mi sie. (Nie, nie Ty.)
To byl jeden z tych snów, ktory ostatni raz przydarzyl mi sie w 2012 - symboliczny, dlugi, realny. Minelam Cie na ulicy. Ja szlam z Mama, Ty z trzema doroslymi (smiesznie to brzmi, jakbysmy w mojej glowie wciaz byli tylko dziecmi). Ja rozpoznalam Cie od razu. Ty pobieznie rzuciles wzrokiem w moja strone i nawet nie zwolniles. Kilka metrów pozniej, nie wytrzymalam. Odwrócilam sie i zaczelam powoli isc w Twoja strona. Patrzylam w Twoje plecy i myslalam "Nie no, to na pewno jest on. Przeciez pamietam." 
Nagle, jakby czujac ciezar mojego wzroku na swoich barkach - odwróciles sie. Rozponales. Jednym spojrzeniem wytlumaczyles mi, ze nie mozesz sie zatrzymac (najwidoczniej przez tych doroslych), ze musisz isc do przodu. Zrobilo mi sie smutno, pusto w srodku.. ale zrozumialam i dolaczylam do Mamy. Po chwili znowu odwrocilam sie za Toba, dokladnie w tym samym momencie, w ktorym Ty odwrociles sie za mna. Nasze spojrzenia sie spotkaly. Nie wytrzymales. Jednym, krotkim slowem pozegnales sie z doroslymi i zaczales isc w moja strone. 
Czesc, co u Ciebie, jak sie czujesz, ile to juz czasu!
Po kilku niezrecznych usmiechach i ruchach glowa góra-dol (tak, wszystko dobrze, po staremu) przestalismy bawic sie w uprzejmosci. Zaczales opowiadac. Poplynely lzy. 
Przytulilam Cie. 
I nagle poczulam sie, jakbym znowu byla w Domu. Nic sie nie zmienilo przez te lata. 

Spedzilismy ze soba caly dzien. Bawilismy sie w piaskowinicy (?), poszlam do Twojego mieszkania, po raz kolejny poznalam ją. Byla w ciazy z drugim dzieckiem i miala dlugie, czarne wlosy. Nie patrzyla mi w oczy, ale tez (zdawalo sie) nie miala nic przeciwko temu, ze caly czas trzymalismy sie za rece. 
Nie umielismy przestac sie dotykac. Nie wazne czy przy niej, czy doroslych (po kilku godzinach do nas dolaczyli), czy tez kiedy spacerowalismy sami. Ciagle bylismy razem. 
To nie byl sen romantyczny, to nie byla obietnica powrotu do Przeszlosci, to nie bylo nic. Wlasciwie to nie mam pojecia, CO to bylo. Sciezki mojego mozgu sa niewytlumaczalne. 

Minelo kilka lat od momentu, kiedy ostatni raz TAK mi sie sniles. Wiele sie od tamtego czasu zmienilo - juz nie wierze w znaki. Nie wyobrazam sobie, ze tej samej nocy, kiedy Ty mi - ja snie sie takze Tobie. Ze to nasze rozdzielone serca probuja polaczyc sie ze soba sila telepatii, milosci, alkoholu. Nie.

W tym snie ani razu mnie nie pocalowales. Trzymalismy sie tylko za rece i non stop przytulalismy. 
Obudzilam sie rozjebana w gwiezdny pyl.
Ale wiesz co? 
Milo bylo Cie znowu zobaczyc.


{0}

28 listopada 2010

Snilo mi sie, ze czekalam na autobus (co tez moglo mi sie przysnic, po wczorajszym wieczorze [chyba naprawde musze zrobic to prawo jazdy i wypiac sie na komunikacje miejska]), a obok stal chlopak. Wygladal jak polaczenie Kutnika z Davidem. Patrzyl na mnie naprawde intensywnie, ale - o dziwo - nie balam sie go. Kiedy autobus podjechal, dziwny chlopak wsiadl ze mna. Patrzyl na mnie cala droge i nachylal sie, jakby chcac sprawdzic kolor moich oczu.
Nagle zrozumialam ze to chyba Kokosy, kolejny chlopak z mypolacy.de, ktory pisze mi ze jestem sliczna i chce sie spotkac na kawe (tjaa). No tylko ze wygladal jak Kutnik. I David.
Nagle bylismy w samochodzie i jechalismy na cmentarz, bo chcial mi pokazac SWOJ (WTF?!) grob. Gdzie lezy. Wysiedlismy z samochodu i szlismy do Melgwii. Tlumaczylam mu, ze jeszcze chyba z 2km, robi sie ciemno, darujmy sobie. Mijalismy strasznie duzo starszych osob, ktore kiwaly do/na nas i sie usmiechaly. Nagle zrobilo sie calkiem ciemno, a my wyladowalismy u niego w domku. Siedzielismy na drewnianych schodach i slizgalismy sie w dol, obijajac dupki. Skonczylismy na podlodze, strasznie mocno sie przytulajac. Myslalam "Kurcze, przeciez dopiero go poznalam, w tym autobusie!", ale jednak it felt so right just to cuddle with him.

To chyba wlasnie moj zyciowy blad, ktory - niestety - jest juz na stale zaprogramowany w moim mozgu. Czekanie na xyz, ktory pojawi sie nagle w moim zyciu i od pierwszej sekundy stwierdze ze to mmz i wszystko bedzie smacznie, mlecznie, bajecznie.
NO KAJA. JUST NO.

// napisalabym notke o 42 godzinach w Londynie, ale jest tego duzo i wszystko bardzo wazne. Zbyt wazne, zeby ktos tego NIE przeczytal. A wiem, ze byscie nie przeczytali, so..


{4}

28 października 2009

Wczoraj w nocy snilo mi sie, ze bylam na superstudenckiejmegawielkiej imprezie z Blair (GG), za duzo wypilam i uprawialam przygodny seks z nieznajomym (rano nie pamietalam nawet jego twarzy). Obudzilam sie w jej wielkiej willi i razem rozwazalysmy tabletke 72h. Rozwazania byly dlugie i naprawde sie nimi (przez sen!) zmeczylam.. ale ostateczna decyzja w koncu nie padla, bo zadzwonil budzik. W ciagu dnia opowiadalam ten sen mamie i Art, ale jakos nie zrobilo to na nich wrazenia.
Dzis w nocy najpierw pojecialam do Barcelony w drewnianym pudelku (jak w Madagaskarze oO), a pozniej okazalo sie, ze jestem w 2 mies ciazy i bylam na rodzinnym obiadku, co chwila uciekajac do WC zeby zwymiotowac; nie wiedzialam jak powiedziec to rodzinie. Babcia miedzy kotletem a kompotem powiedziala "Bo widzisz, Kajeczko, teraz najgorsze jest to, ze masz tyle osiemnastkowych imprez i nie bedziesz miala czasu na nauke", a ja wysapalam "Babcia, akurat TO nie jest najgorsze" i pobieglam do ubikacji.
Ciekawi mnie co powinnam dzis zrobic, zeby przysnila mi sie jeszcze czesc trzecia i czwarta snu.

// znalazlam na aparacie dziwaczne zdjecia z pracy.







{2}

10 września 2009

Snila mi sie impreza. Ktos wdepnal w szklo, ktos sie upil - bylo duzo krwi. Wczesniej w szkole mialam przypal za podrobione zwolnienie z WF, a na stolowce byl bigos. Ktos w duzym pokoju urzadzal karaoke, a ja, Isabel, Ukraina i EWELINA KRZYSKOWA siedzialysmy na podlodze. W pewnym momencie Ewelina zagadala cos do Isabel, a ja rzucilam sie na nia z pazurami, krzyczac, zeby sie odpierdolila. Zmiana scenerii - teraz jestesmy juz tylko my, dziewczyny, na tylnim siedzeniu (we cztery ?!), samochod prowadzi Krzysiek z Wojtkiem po stronie pasazera. Czuje sie jak w pulapce, nie wiem w ktora strone patrzec, na tyl Jego glowy, czy na jej morde. Chce mi sie plakac, ale nie moge pokazac jak bardzo ich towarzystwo i ta sytuacja na mnie dziala. Zaczynam z nia rozmawiac, sile sie na zarty, sztuczne usmiechy. Coraz ciezej mi sie oddycha, Krzysiek z przodu costam dogaduje. Mam ochote przejac kierownice i wszystkich nas roztrzaskac na najblizszym drzewie. Jest mi potwornie zle. Nie wiem gdzie w koncu dojezdzamy, bo budza mnie krzyki robotnikow (polskich zreszta) zza okna. Pewnie tak wygladalby moj z nimi pobyt nad corocznym Lukczem, wiec dobrze ze nic z wakacyjnych planow nie wyszlo. Widac - umarlabym.

Wrocilam do domu po polnocy. Nie chcialam budzic mamy, chociaz roznosila mnie energia; cala droge do domu usmiechalam sie do siebie. Napisalam kredka do oczu wiadomosc na lustrze w laziece (nasz staly numer) - POCALOWAL MNIE!, a kiedy wstalam rano znalazlam odpowiedz od mamy " I bardzo dobrze! Trzymam za niego kciuki! dac mu szanse! dac mu szanse!"



Slucham soundtracku tego samego, ktorego sluchalam kilka tygodni temu w PL i prowadze poranna rozmowe z Czarem (kocham Twoje imie, bo jakby sie go nie przekrecilo - zawsze tak dostojnie brzmi). Mam lekki klopot z Barbara Mama Dzieci, bo nie pamietam czy mam dzis dzien roboczy, czy wolne. Uwielbiam internet i XXI wiek, bo oto kilka dni temu znalazlam na facebooku grupe fanek hotelu w ktorym bawilam 10dni czerwcowych. Moja lista znajomych powiekszyla sie o dwie dziewczynki ze slowenii, ktore naprawde czesto wspominalam (nie dosc, ze nazywaly sie prawie tak jak ja z mama [Taja & Eva], to z nimi wiaze sie jedna z moich ulubionych anegdotek tunezyjskich - podplynely do mnie w basenie, zagadaly, oznajmily ze maja po 15 lat i kiedy uslyszaly ze ja 20, nie uwierzyly, twierdzac ze wygladam na ich rowiesniczke). Wyslalam tez zaproszenia dwom animatorom (Malpka Cziczo, z ktora spedzilam ostatnia noc (haha) i szef animacji BooBoo, ktory pytal mnie o numer mojego pokoju i zaproponowal, ze mnie tam odwiedzi (na co ja odpowiedzialam sredniogrzecznie, ze sorry winetu, ale nie bede sie z nim calowac ani nic z tych rzeczy, bo jest dla mnie za stary i w ogole fuj! i ucieklam)). Mam nadzieje, ze po nitce do klebka, odnajde tym sposobem Simona Recznikowego i przypomne mu, ze jestem miloscia mojego zycia. Potem sprowadze go sobie do Monachium (podobno kazdy Arab marzy o Europie) i bede z nim miala malutkie simonki reczniczki. Ach <3

{0}

18 lutego 2009

Snilo mi sie, ze wszystko bylo jak dawniej. Jakis bar, jakas impreza i kilkanascie najblizszych osob. Z Magda i Sylwia wyszlysmy po papierosy; Krzysiek po drugiej stronie stolika robil smieszne miny. Hubi przytulal sie do Magdy i mial wypieki. Potem przyszla Piekarz i Adam. Wszyscy pilismy piwo i nie myslelismy o takich rzeczach, jak zycie. Bylo cieplo i beztrosko.
Przebudzilam sie w nocy i odtad snili mi sie juz obcy faceci, z jednym z nich bylam w ciazy. Bolal mnie brzuch, wiec sie obudzilam.

Na razie wiele sie nie zmienilo. Brakuje mi polskiej telewizji, ale powiem szczerze, ze niemieckie seriale tez potrafia wciagnac.
Monachium, dzien drugi.

{2}


wiecej








Tweets by @kadinaja