24 października 2016

Czy teraz juz zawsze w kazdym facecie bede widziala Ciebie? Czy przy kazdym dotyku w nagi posladek bede czula sie, jakby cos nie do konca pasowalo? Facebook przypomina mi status z wczoraj rok temu "Jak sliwka w kompot" (Rumun), a ja mysle o statusie z zeszlego tygodnia "Jak grom z jasnego nieba" (Miki). I przypominam sobie jak bardzo jestem slaba i nieogarnieta, niestabilna i nerwowa. Tak bardzo chce kogos kochac i tak bardzo mi nie wychodzi.

Obudzilam sie z pelnym pecherzem. Z prawej strony wgniatana w lozko przez jego lewe ramie, a z prawej przez kota. Myslalam, ze wybuchne, ale i tak wolalam przecierpiec jeszcze kilka minut more, niz zniszczyc ten moment. 

To ten taki Kajowy klasyk; tak bardzo chce i wszystko romantyzuje (jest takie slowo?). Wszystko wyolbrzymiam i wydaje mi sie ze nareszcie, okej, teraz juz bede normalna i taka jak wszyscy. Bede miala komu dac prezent pod choinke i pocalunek o pólnocy w Sylwestra.

A potem i tak taki chuj!



{0}

08 października 2016

Pamietacie jak jeszcze kilka (tygo) dni temu bylam zakochana w Alberto? Wszystko dobrze sie ukladalo, on pocalowal mnie przed wyjazdem na wakacje i dal mi duzo prezentów zaraz po powrocie. Ja zaprosilam go na lampke wina, a potem wspinalismy sie na Czerwona Gore (La Montana Roja), zeby zobaczyc zachód slonca. Ale pozniej pocalunek o smaku jego desperacji i potu (jasne, czterdziestominutowa wspinaczka!)  i nietrafiony dotyk w nietrafionym miejscu wszystko zepsul; i do tego te wszystkie wiadomosci - jestem tutaj, chce Cie, napisz do mnie, jestem upierdliwym czterdziestolatkiem i chyba juz zdazylem sie w Tobie zakochac, a moze po prostu chcialbym zamoczyc (?) (moja luzna interpretacja jego tekstów). 

I pozniej pojawil sie M., z którym pracuje i nie mam spiny, on przychodzi polezec na mojej kanapie, a ja plotkuje o swiatecznych tradycjach z jego ciotka; oboje mamy troche zlamane serca i podobne przezycia (chociaz moze jednak nie) i chociaz do niczego miedzy nami nie doszlo, powietrze mozna ciac nozem, a nasi znajomi przewracaja tylko oczami i mrucza pod nosem "Just get a room already!"

Timehop przypomnial mi, ze dzisiaj iks (cztery?) lata temu wrzucilam na Insta moje pierwsze zdjecie : sweetasny podpis, zakochane we mnie oczy i ruda broda. I zycie bylo wtedy takie prostsze (nie mowie, ze lepsze). Wszystko znajome i wygodne, mieszkanie pod mamy dachem i cieple plecy do conocnego wtulenia. Jasne, zycie idzie do przodu i bez tego wszystkiego, co nastapilo pozniej, nie byloby mnie tutaj dzisiaj.. Ale i tak. 

In five years time I might not know you
In five years time we might not speak
In five years time we might not get along

Chcialabym zeby znowu kiedys z kims. Bylo tak latwo. 


{0}

03 października 2016

Mis dedos huelen a jamon serrano, pan y queso.

Moje dlonie pachna jamon serrano, dojrzalym serem i swiezym chlebem. Przez  uchylone okno samochodu wpada strumien powietrza, prosto w moje twarz i wlosy. Tak niewiele potrzeba nam do szczescia - tylko najprostsze jedzenie na swiecie i troche wina za siedemnascie euro piecdziesiat. A potem usta Alberto, moze. (na pewno)

// ostatnie dni byly PRZE. Tak jak wspominalam, duzo wolnego, duzo przyjaciol i "Przyjaciol". Gotowanie bulgarkiego jedzenia z Petya, zachód slonca z Mikim & lezenie na mojej sofie przez cztery godziny, obok siebie, kazde ze swoim laptopem i zyciem, czy to tak wlasnie wyglada manie chlopaka? Pozniej wizyta w pensjonacie jego cioci na polnocy, pyszne wloskie jedzenie i drogie wino w jacuzzi. Jest dobrze. Pozdrawiam Was, z kostka czarnej czekolady z migdalami przylepiona do podniebienia.





Zycie jest git!

{0}

11 września 2016

Wczoraj: 

  • Dostalam pierwsza od lipca Night Off. 
  • Bylam na koncercie Ricky Martina (!!!) (planowany od 1.5 miesiaca spontan).
  • Rzucalam w powietrze garsci brokatowego pylu i skakalam w spoconym tlumie. 
  • Poznalam milosc swojego zycia*. Po 3 godzinach ja stracilam, bo zbyt glosno opowiadalam o niej znajomym, po czym nagle odkrylam, ze stoi tuz za mna (razem ze swoja byla dziewczyna). 
  • Zjadlam najpyszniejsza kolacje na swiecie za jedyne 4.99€ na (uwaga!) stacji benzynowej. 
  • Znalazlam trzy(!) nowe kolezanki (Vane, Montze, imienianiepamietam). 
  • Dostalam przepiekny pierscionek od obcej kobiety w Horseshoe, tylko dlatego, ze powiedzialam jej "Ojejku, ale masz sliczny pierscionek!"
  • Postanowilam, ze przed wtorkiem musze w koncu pocalowac Alberto

Zycie jest dobre. 




* ma na imie Margherita i jest najsliczniejsza dziewczyna, jaka w zyciu widzialam. No i lubi jednorozce. 

{0}

06 września 2016


Dwa miesiace od pierwszego odsluchania tej piosenki. Kilka lat od. I nareszcie (taaak, tak, wiem ze nie raz to mówilam, ale teraz dopiero tak naprawde to czuje) moge z reka na sercu powiedziec ze HELL NO. Nie zaluje niczego. Luzik, lekkosc, wolnosc. Zadnych glosow z tylu glowy. Otwartosc na nowe i Boze jedyny, przeciez mysmy sie nigdy dobrze nie rozumieli. 

Teneryfa powitala tapas i czerwonym winem, i wiadomosciami A. Ja jeszcze troche kurczowo rozmyslam o Rumunie i pisze wiadomosci do pierwszego Szweda.. ale to, co wisi w powietrzu jest fajne i slodkie jak cukier. Tancze po domu w samym majtkach i ukulele i nie moge sie doczekac. 

Wszystkiego. 

{0}

25 sierpnia 2016

(o dziwo!) Fajnie jest, siedziec pol nocy (& wieczoru) na podlodze u swojej psiapsia od lat dziesieciu, i pomagac jej usadzac weselnych gosci, wybierac Menu, pozniej wpisywac to wszystko w kompyter i drukowac na szajni rozowym papierze. W miedzyczasie popijac wino ze sloika ze slomka (fancy!) i smiac sie z tego, ze jej sukienka jest brzydka (zartowalam!).

Wiadomosci od A. najpierw nie przychodzily wcale, a teraz przychodza czesto i duzo. I ja sie chichram w rekaw i czasami nawet jeszcze troche czerwienie. Co nie zmienia faktu, ze wczoraj podczas sprzatania mojego pokoju 2008, znalazlam TAKIE smsy od K. (przelane na papier, natürlich), ze az nie wierze ze jako osiemnastolatkowie mielismy tyle zbereznych mysli (pojawiaja sie slowa 'sutek' i 'muszelka'). 

Bu pyta mnie (znoooowu?) o Artura, a ja nic tylko juz zalamuje rece, ze sa na swiecie ludzie, ktorzy nie czaja, ze no means no. (Ha, ha, tylko zartowalam; przeciez ja tez jestem jedna z nich!)

Dwa(!) dni do slubu. Dziesiec dni do konca urlopu (chociaz wciaz jeszcze nie mam biletu powrotnego, siema spontan!). Dwie doby na kupno idealnej sukienki i jakies osiem lat na znalezienie potencjalnego ojca moich dzieci. Ot, taki myslowy wyrzyg.

Zycie jest dobre, yo! 

https://www.youtube.com/watch?v=XWOFpXo-Fxg

{0}

06 sierpnia 2016

Slonce zachodzi za La Gomerą. A przynajmniej jeszcze niedawno zachodzilo. Od trzech tygodni La Gomera nie istnieje, bo miedzy nami stanela wielka chmura kurzu, piasku z Sahary i innego syfu. JEST GORACO. Stoje i sie poce. Siedze i tez sie poce. Jak leze, to tez sie poce, ale mniej.

Ciesze sie z tego, ze znowu tu mieszkam, bo przypomnialo mi sie, jak to fajnie jest wskoczyc do wody w przerwie miedzy praca,a praca. Kiedy tylko mam okazje, teleportuje sie na plaze. Czarny piasek przykleja sie do stóp, a wlosy placza ze jeszcze bardziej je wysuszam ta slona woda.. ale micha sie cieszy i to jest najwazniejsze. Calkiem szczerze i otwarcie mowie o tym, ze Teneryfa jest magiczna, i naprawde w to wierze. Moze to wulkan, moze to ludzie, a moze wlasnie ten czarny piasek.. ale magia jest wszedzie. Jakies takie przyciaganie. No i ta La Gomera. Zjada nam slonce co wieczór, a ja uwielbiam na to patrzec.

Wkleilabym zdjecia, ale komputer odmawia posluszenstwa. 

{0}

27 lipca 2016

Od kilku dni kot co rano przynosi mi zdechle jaszczurki (albo tylko ich ogony). Po tygodniowym pobycie Agnieszki jestem grubsza o milion kilo, troche przepita i z nowymi wlosami. Samo szczescie. Do urlopu zostal juz tylko miesiac, wiec coraz czesciej zaczynam martwic sie o brak dokumentów - chyba jednak czeka mnie wycieczka do Madrytu. 

Fajnie, ze znowu jestesmy znajomymi na Facebooku, bardzo mnie to cieszy, wiesz ze takie glupoty zawsze byly dla mnie wazne. Czuje sie jakbysmy zamkneli kolejny rozdzial i otworzyli (juz mam nadzieje) ostatni. Dobry, pozytywny, neutralny, dorosly. Rudabrodo, fajnie ze jestes; jestes fajny. 


*

Jestem ruda, potargana blondynka, dzisiaj zrobilam z siebie idiotke, jezdzac po wyspie wynajetym samochodem, nie potrafiac znalezc parkingu ani poprawnie zatankowac auta. A potem rzucilam sie na lozko z miska salaty i calym pierwszym sezonem Once Upon a Time. Teraz nie moge przestac zadawac sobie w kolko tego samego pytania : Where is MY prince charming?! 

https://www.youtube.com/watch?v=g4h-Sj4LkiQ

{0}

17 lipca 2016

Co to znaczy, jesli w srodku nocy wysylam Ci wiadomosc.. i w ogole sie tym nie stresuje? Troche tak, jakbym wysylala wiadomosc do mamy, albo obslugi klienta o2. Fakt, troche zajmuje mi wypisanie tresci - chce, zeby byla poprawna i konkretna - ale poza tym.. nic. Open, type, send. 

Zycie ostatnio jest takie, ze w ogole nie pije, a dzis wypilam szampana i nagle caly swiat wiruje (tak, jakby nigdy nie wirowal jeszcze kilka tygodni temu).

Miesiac do urlopu.

W takie dni jak dzis (poza mysleniem o tym, co bybylo GDYBY), jestem szczesliwa i wiem, ze ta pijana decyzja, podjeta na karnawalowych schodach Odeonsplatz, byla wlasciwa.

(ale nie dajcie mi za bardzo sie nad tym zastanawiac, bo jeszcze na trzezwo stwierdze, ze nie)

{0}

19 czerwca 2016

Wczoraj nareszcie mialam taki dzien, jakiego potrzebowalam. Pozegnanie sie z bezsensownymi klotniami. Ja, Tarzan, swiateczna czapka (ukradnieta z hotelu, a jakze!), jego camping car.. i totalny brak planu. "-Jedziemy na plaze? -Ok!", "-Jedziemy na Teide? -Ok!", "-Jedziemy na lody do Los Gigantes? -Ok!". I nawet dal mi przez chwile poprowadzic swoja caravane. Myslelismy juz o zrobieniu sobie YOLO tatto, w ramach uwienczenia tego idealnego dnia, ale jednak zmeczenie wygralo. O 23 padlam na twarz i, po raz pierwszy od 1.5 miesiaca, spalam ponad 10 godzin. Dzisiaj tylko Facebook, OITNB i sprzatanie domu.

Snily mi sie koty i male dzieci. Tesknie za swoim ukulele. Spiewac mi sie chce!





na dachu campera


Once a Loser, always a Loser.

{1}


wiecej
starsze wpisy







Tweets by @kadinaja