06 listopada 2016

Czuje sie, jakbym mieszkala znowu na Leonarda 9/72. Ta cicha muzyka wpadajaca szeptem w ciemnosc mojej sypialni, a potem odbijajaca sie echem po pustym przedpokoju, kuchni i salonie. Mam szesnascie lat, kocham sie w P., nie odrobilam lekcji na WOS z Kaproniem. 

Dawno nie zdarzylo mi sie juz 
a) nie pic wina wieczorem
b) sluchac nowej muzyki
c) pisac w pamietniku, zapijajac slowa lykiem przeslodzonej herbaty z mlekiem
d) czuc
e) jesc (tak) duzo czekolady

Niecierpliwie czekam na dzwiek klucza wbijajacego sie w zamek w drzwiach; czy to Tata Tomasz wraca z pijackiego zebrania rybaków? 

Nic mi sie nie chce, jest dopiero 22, a ja juz padam ze zmeczenia. Moze to starosc, moze hormony, a moze nieplatne nadgodziny. Zycie jest dobre, ale chwilowo nie mam na nie ochoty.

Freakout 8/10. 
Oddychaj.

{1}

27 września 2016

Po przebudzeniu kichnelam osiem razy pod rzad. (Jezeli kiedykolwiek watpilam w to, czy jestem rzeczywiscie spokrewniona ze swoja rodzina, dzisiaj wszystkie te watpliwosci sie rozwialy [Babcia kiedys podczas gotowania obiadu kichnela trzydziesci dwa])

Przyszla jesien i mniej sie pracuje. Moja szefowa nagle zauwazyla, ze wisi mi tyle nadgodzin, ze mozna by bylo uzbierac z tego tydzien urlopu - wiec zaczela powoli oddawac mi czas wolny. A to night off, a to tarde libre. Lubie to, chociaz nie do konca wiem, co zrobic tak duza iloscia wolnego tylko dla siebie. Pije wiec kawe, przegladam Pinteresta i wyobrazam sobie jakby to bylo podrozowac do duzych miast i przygladac sie ludziom w oknach. Slucham amolowych piosenek z 2013 i zastanawiam, dlaczego Kristel ciagle powtarza, ze nie mam chlopaka nie dlatego ze nie moge, tylko dlatego ze nie chce. 

Wydalam w tym miesiacu chyba z dwiescie euro na jedzenie, ktorego nie jem bo znowu odezwalo sie zapalenie zoladka (a przeciez nie ma juz Rumuna, ktory chcialby wkrecic mnie w zwiazek [chociaz z drugiej strony jest Alberto.. O FAK!]). Nawet do Horseshoe poszlam ostatnio z kubkiem wlasnej herbaty z mlekiem i miodem. Wszyscy mowia, ze to przesilenie eee.. jesienne, a ja sobie mysle Jaka kutwa jesien, skoro wciaz jest prawie czterdziesci stopni?!

Rozwiazaniem zagadki z ostatniej notki bylo ostatnie zdanie, by the way. Nie chce mi sie juz zadnego Alb., zadnego tengo ganas de ti, zadnego quiero conocer a tu gato. Moj kot nie chce przyjaznic sie juz nawet ze mna, co dopiero z jakims wielkim kucharzem. 

~Daniela Andrade, wszystkie piosenki. 

{0}

04 czerwca 2016

Dzien zaczyna sie zle, kiedy wciaz czujesz wczorajsza cebule w swoim oddechu (najlepsze guacamole na swiecie!), pozniej wlewasz za duzo syropu z agawy do porannej kawy (przez co jest slodsza niz cukier). W tej chwili stwierdzasz, ze jestes juz za stara na upijanie sie na tygodniu. Nawet, jesli sa do tego dobre okazje: wizyta Krlq na Teneryfie (druga w ciagu 2 lat!) i omawianie szczegolow jej slubu (juz za 2 miesiace). Sukienka, wlosy, pierwsza randka, podroz poslubna, dzieci. Przeciez nie da sie pic przy tym herbaty. Rozowy Gin&Tonic nadaje sie zdecydowanie lepiej. No i te guacamole, ach! 

*

Wczoraj wybralam sie do fryzjera na (kolejny juz w moim zyciu) extreme makeover, un cambio total. Wyszlam taka sama, jak weszlam. #magic

*

Jestem ostatnio tak przerazliwie grumpy, marudna, markotna i wszystko inne na m. Juz sama nie wiem, czy to praca, czy upal, czy po prostu jestem rzeczywiscie (jak to mowia) jebana ksiezniczka i nic mi nie pasuje. A moze to nie to. Moze staje sie powoli typowa stara panna. Moze. Ale jedno jest pewne, coraz czesciej mam ochote przywiazac sobie wielki kamien do nogi i utopic sie w osiedlowym basenie. 

{0}

17 marca 2016

Budze sie z jakims takim trudem i niepokojem. Otwieranie oczu jest bardzo nieprzyjemne doslownie i w przenosni (powrót erozji rogówki + ból egzystencjonalny). Ostatni dia libre tuz przed 11 dniowym, wielkanocnym zapierdolem (bo inaczej tego nie nazwe). Nastepne wolne - przyszla niedziela.
 
-- tu nastepuje dluzsza chwila zadumy, bo przeciez mialam w planie BYC W DOMU na wielkanoc, dzielic sie jajkiem z babcia i sluchac narzekania dziadka na temat mnie i mojego niemacierzynstwa--

Wczoraj rano jadlam sniadanie z Tarzanem. Wystawil stolik przed swoja przyczepe i zrobil omlet. Opowiadal mi o jakichs pierdolach, a ja usmiechalam sie sztucznie. Po poludniu odsypialam ten brak uczucia na basenie. Dziwnie jest nagle kogos nie lubic. I mimo tego ze probuje, odpisuje na wiadomosci i obiecuje wizyty na polnocy.. czegos brakuje. A on nawet nie zdaje sobie z tego sprawy. (chociaz moze tylko udaje)
Wieczorem, przechodzac przez ulice wpadlam na Davida. Smalltalk o najwiekszych nonsensach swiata, spocily mi sie rece, umowilismy sie na kawe. Po co? Nie wiem. 
Mimo tego, ze nie chce, jestem wplatana w jakas taka dziwna pajeczyne negatywnych emocji miedzy nimi. Miedzy Sara, Davidem i Tarzanem. Kiedy nawet neutralni ludzie mowia mi, ej ale bez kitu to jest dziwne, ze nagle Sara wlazi ci tak bardzo w dupe, po tym jak rekami i nogami bronila sie przed Twoim ewentualnym powrotem, czuje sie jakbym znowu byla w przedszkolu. Ja jestem malutka, a wszyscy sa duzi, i dorastam im tylko do kolan.

28.04 podobno odbieram klucze od mieszkania, za ktore bede przeplacac i w ktorym (o losie!) nie da sie zalozyc internetu. Tak, dzisiaj widze wszystko w ciemnych barwach. 

Gdzie moj rozowy budda? 

{0}

24 lutego 2016

Chyba powinnam Wam wytlumaczyc, dlaczego nienawidze nie lubie Tarzana. Wydawaloby sie, ze czlowiek cale zycie sie uczy. I ze z czasem, instynktownie wybieramy tylko tych "dobrych" ludzi na znajomych. Ze podstawówka sie skonczyla i trudniej jest nas zranic. Well, nic bardziej mylnego.

Moja regresja milosci z Anzarem ma swoje poczatki jakos w listopadzie ubieglego roku. Przez tygodnie i miesiace snulismy plany mojego 10-dniowego urlopu na Tene. Co zrobimy, co zobaczymy, co bedziemy jesc, jak bardzo za soba tesknimy. Az tu nagle T. oznajmil mi, ze 15.11 wyjezdza do Köln. Bo co roku jezdzi tam pracowac na jarmarku swiatecznym i wprawdzie w tym roku zaczyna sie on dopiero 19.11, ale still - pojedzie wczesniej to zarobi kase przy rozkladaniu straganów. Na pytanie DLACZEGO nie moze poczekac kilku dni i spedzic ze mna przynajmniej 24h odpowiedzial - bo to pieniadze! (ktorych nie zarobi = straci, bedac ze mna). 
Trzy tygodnie pozniej - wracam z Teneryfy i okazuje sie ze wedlug planu, mam w pracy cztery dni off pod rzad. Pisze wiec do Tarzana (i Alana, i Ireny, ale oni nie sa zbyt wazni) ze siema, hej! nie udalo sie na TFS, moze uda sie w Köln? przyjade na weekend! Jaka uzyskuje odpowiedz? Spoko, jesli chcesz to przyjedz. Ale my bedziemy caly czas pracowac, wiec nie wiem gdzie sie zatrzymasz, ani ile bede mial dla Ciebie czasu. 

Po tym nastapily dwa miesiace ojejku króliczku kochanie kocham cie (a dokladniej to kojam che!), pisane na facebooku i whatsapp'owych wiadomosciach. 

Co pozniej? Tarzan wbija na niespodziewanego sylwestra w Monachium. Udaje, ze sie ciesze i ze wszysto jest jak dawniej.. ale tak naprawde licze godziny do jego odjazdu. W kacowy nowy rok, mowi mi ze smiechem (jak gdyby to byl najlepszy zart na swiecie), ze kiedys calowal sie z E. (!) Ale ze tylko raz, ze jeszcze przede mna, ze to nic nie znaczylo, tylko taka gejowska ciekawosc.
(Dzien pozniej, kiedy rozmawiam z E., okazuje sie to nie byl ani tylko jeden raz, ani tez tylko pocalunek.)

Na koniec przeniesmy sie do terazniejszosci. Dostalam oferte kolejnego roku w RIU. Przyjelam ja (praawie ;D) bez wahania. Od tej chwili, Anzar prawie codziennie wysyla mi wiadomosci, probujac jakby odjac mi troche radosci i przekonania, ze to byla dobra decyzja. Kaju nie obraz sie, ale nikt cie tam nigdy nie lubil. Sara zawsze obrabiala Ci dupe i mowila ze masz za duze cycki i jestes za gruba. Tak w ogole to ciesze sie twoim szczesciem, ale powinnas wiedziec, do czego wracasz. 

Takze koniec koncow, wniosek jest jeden. Nawet w wieku 26 lat mozemy sie bardzo pomylic. I dac zranic. I zle zainwestowac z uczuciami. Zwlaszcza tymi platoniczno-przyjacielskimi. Szczerze powiem, ze strasznie mnie to boli. A z drugiej strony.. chyba po prostu juz do tego przywyklam. 
Sorry, jesli nie zainteresowala Was ta historia. Musialam ja gdzies z siebie wyrzucic. 

Dobranoc. 


{2}

17 października 2015




Ta piosenka po pierwsze przypomina mi o Swietach 2014, moich pierwszych, najsamotniejszych na swiecie. Jeden z grudniowych Days Off, czeko cake + kawa i dom Kalo & Mary-Anne (slub juz za 9dni!). Ale dzis mialam inne olsnienie. To ja i Ty. Teraz, ostatnio. Do you wanna build a snowman? Come on lets go and play. I never see you anymore, come out the door, it's like you've gone away. We used to be best buddies and now we're not. I wish you would tell me why! Do you wanna build a snowman? It doesn't have to be a snowman.

Inna, zlota mysl (ze srody) - Kazdy byly mmz powinien miec szanse pogadania z ewentualnym przyszlym. Siema stary sluchaj, sprawa jest taka; rostalismy sie bo ona jest taka i taka, nie potrafi kochac ani ustapic, ciagle stroi fochy, nigdy nic dobrego z jej strony mi sie nie przytrafilo. Jest zazdrosna, rozwydrzona, a poza tym robi jej sie podwojny podbródek. Uwazaj!
 
Srodowa randka z RR przebiegla tak dobrze (pierwszy plus - NIE ODWOLALAM JEJ, jak to zwyklam robic) ze az nie wiem co myslec. Ktos, kto ma silnieszy charakter ode mnie i umie ustawic mnie do pionu - to (poza Groszkami) cos nowego.

Nie wiem co sie dzieje.

Praca 12h na dobe, nowe-stare mieszkanie u Januscha, jakas taka zagubiona doroslosc. Wiem, ze nie chcesz juz ulepic ze mna balwana. Ja nie chce nikogo innego poza moim kotem. Powiedzcie R-R.



{1}

13 września 2015

Doroslosc jest wtedy, kiedy w S-bahnie na przeciwko ciebie siada dziewczyna wracajaca z imprezy.
Jest niedziela, 6 rano. Ty jestes w drodze do pracy. Doroslosc jest wtedy, kiedy o dwunastej w nocy ktos trzyma cie za wlosy i mowi "Nie idz, zostan jeszcze chwile, bedzie fajnie, zobaczysz!" a ty odwracasz sie w strone drzwi i wychodzisz, mimo ze kazdy atom ciebie chce zostac.
Doroslosc jest wtedy, kiedy robisz rzeczy, na ktore zupelnie nie masz ochoty. Kiedy wydajesz pieniadze na produkty, ktorych wcale NIE CHCESZ kupic, ale wiesz ze ich potrzebujesz (proszek do prania, bilet miesieczny, rachunki).


Jadac na motorze 110km/km (jako plecak, naturalnie) zastanawiam sie - a moze by tak zrzucic kask i umrzec?




// cztery dni pozniej.

Siedze na podlodze niemojego mieszkania i kradne (legalnie) internet. To prawie tak jak wtedy, kiedy siedzialam na klatce schodowej pod drzwiami Szwedow 2014 ("KAJA UCIEKAJ SZWEDY WRACAJA!!!"). Mam w glowie jakas taka pustke. Nic mi nie pasuje. Nic mi nie daje radosci. (Moze troche, ta nasza trzyosobowa wycieczka rowerowa, krecenie filmikow jedna reka i spiewanie piosenek z radia, to przeciez prawie tak jak wtedy z Toba i Aska, tylko ze inaczej, bo wtedy to Aska byla trzecim kolem u wozu, nie ja.) Mary-Anne nagrywa pazdziernikowy filmik urodzinowy dla Kalo (tylko 2 dni po Tobie), a ja sobie mysle "Pfff, its so 2012, co Ty wiesz o zyciu!"

Tak mi dziwnie siedziec w tych ich mieszkaniu; ciekawe czy Simon juz wrocil z wakacji. Czy Wesley rzeczywiscie przyjedzie na swieta, czy Florin juz calkiem zapomnial jak to jest byc upierdliwym sasiadem, czy Groszki znowu bedzie rzucal niedwuznaczne propozycje po Oktoberfescie. 

Nic nie czuje. 

Leze w lozku, patrze w sciane, z alkoholem, czy bez. I nie czuje. Nic. 

Probuje sie rozplakac, pouzalac troche nad soba, poczuc cokolwiek.. I zasypiam i snia mi sie obcy ludzie (ludzki mozg podobno nie jest w stanie kreowac twarzy - to skad oni sie wszyscy biora?!). I milosc, i smutek, i lzy, i pieniadze. Wszystko to, czego nie mam.


Kaja Ty nic nie wiesz, Ty nic nie rozumiesz, ja jestem w ciezkiej depresji, nienawidze tych ludzi, musze stac jak najszybciej spierdolic, oni mnie nie rozumieja, robie tylko dobra mine do zlej gry, jest chujowo jak nie wiem, Ty teraz tego nie widzisz, ale posiedz tu troche i sama zobaczysz.

Sluchawka mojego telefonu, Langwiedersee w samo poludnie.


{0}

04 sierpnia 2015

Snilo mi sie, ze jestesmy w ksiazce Karpowicza. On tak pieknie konstruuje zdania, ja w moim snie sama sobie bylam narratorem i nawet, chwilami, calkiem niezle mi to szlo. Kazdy byl kims innym, kazdy sie o kogos obijal, ja jak zwykle latalam za jakims chlopcem, byleby tylko zdazyc na szesnasta trzydziesci. Nie zdazylam, chlopiec zakochal sie w kims innym.

Jak zwykle w takim momencie zycia (zatrzymania, zagubienia, przerwy) jestem totalnie rozpierdolona w drobny mak. Wszakze to juz od 11 lutego nie robie NIC, poza pseudopodrozami i szarpania pieniedzy od hiszpanskiego rzadu (ostatni miesiac paro, hello-goodbye). Codziennie rano budze sie i zaluje, ze nie zaspalam. Ze po co w ogole otwierac oczy. Dzis jakas rozmowa o prace, jutro jakies piwo z Kalo i Mary Anne, za tydzien jacys goscie (jak my sie tu wszyscy pomiescimy to ja nie wiem, ale przeciez alkohol podpowie, doda plynnosci naszym ruchom i gestom). A ja wewnatrz krzycze, szamocze sie, telepie - bo znowu nie wiem. I tak kazdego dnia szarpie sie z myslami - GDZIE. Bo u mnie nigdy nie jest problemem CO. Tylko zawsze ten czynnik ruchu, przeprowadzki, checi czegos nowego. Nie oklamujmy sie - Monachium juz niczym mnie nie zaskoczy. Pomimo wielkiej milosci do Kalo i Mary Anne (i Alana, ktory tez do nas dolaczyl).. to miasto to juz nie jest to samo. 

Ale zimne fakty mowia same za siebie. Przekonuja niezliczonymi mozliwosciami i multikulturowoscia. Lublin jest cieply i dotyka jakiejs martwej czesci mnie, cos sie budzi do zycia kiedy tam jestem. Tylko ze z samych uczuc i poczucia bezpieczenstwa dzieci nie wykarmie (jakich dzieci!). Czynszu nie zaplace. Laptopa nie kupie. 
Teneryfa macha do mnie codziennie z Whatsuppa.. ale tam tez juz nie pozostalo mi nic, poza sloncem. Chce do Stanów, do Szwecji, do Twoich ramion. 


Skoro jest tak świetnie, dlaczego nie jest dobrze?
Ignacy Karpowicz


Jestem w studni bez dna, nie moge sie z niej wydostac.

{0}

18 czerwca 2012

Mam rozterke.
Kawa jest wczorajsza, Klocek na 2tygodniowym Urlopie (podobnie jak Murzynskie dzieci), Polacy nie wyszli z grupy.. do tego jeszcze zacina mi sie spacja (co przy normalnym stanie rzeczy byloyby katastrofalne, ale moj laptop umarl wczoraj, a Art go uzdrowil, wiec nie moge narzekac. Zrzucam wszystko, co nowe na dysk przenosny i powoli przygotowuje sie do jego ponownego odejscia..).
Moja rozsterka polega na tym, ze nie wiem jakiej pracy szukac. Czekam, az LMU (ktoro NOTA BENE znalazlo sie na 46. miejscu 100 najlepszych Uniwersytetów na SWIECIE :D) wlaczy opcje meldowania sie na studia online.. Teoretycznie mam juz przeciez Klocka i Murzynki.. ale jakos czuje, ze moge wiecej. I tak zlozylam juz podanie do Sport Klubu, gdzie sa wibrujace platformy. Stalabym na recepcji, usmiechala sie, rozpisywala terminy i byla mila. I mialabym treningi za darmo! Miesiac, dwa i po tluszczu. Ale oczywiscie nie oddzwonili. Moja Mama urzeczona tym pomyslem, stwierdzila ze moze zalatwic mi prace w Mrs Sporty. Tam juz musialabym przejsc szkolenie i mialabym tez wiecej obowiazkow.. Ale czy JA chce byc TRENEREM? Sportowym? I czy wtedy moglabym zachowac Klocka i Murzynow? W sumie na Marianie i Antosi jeszcze mi tak bardzo nie zalezy, nie zzylam sie jeszcze z nimi..
Tak szukam na pale prac i ciagle czuje sie coraz bardziej rozterczona. Zrozterkowana.
Nie wiem co robic, caly czas tez WCALE nie jestem przekonana co do tych glupich studiow.. Na co mi wlasciwie Romanistyka? Naucze sie historii jezykow romanskich, pohablam troche po espanol.. i wyjade do Barcelony sprzedawac Dönery. Taka prawda.. ECH...

Niech ktos podejmie decyzje za mnie. Niech ktos szuka za mnie ogloszen, wysyla moje CV i powie mi na jakie isc studia.

Ze smutkiem i rozterka,
Wasza Kesza.

{3}

07 marca 2012

Ostatnie dni sa wszystkie takie same. Wieczorami skypowo ukladam Stodulaka do snu. Od kilku dni obowiazuje bowiem anginowa kwarantanna. Dzis jednak zostala ona (po raz pierwszy i ostatni) zlamana. Wpadlam do niego z rosolkiem (na rozgrzanie), woda utleniona (plukanie gardla) i i kefirkiem (trzeba oslaniac zoladek przed niszczycielskim dzialaniem antybiotykow). Wiecej sie tam jednak NIE WYBIERAM. Nie tylko dlatego, ze chyba sie zarazilam. Glownie przez to, ze przekonalam sie na wlasnej skorze o tym, ze chorego faceta trzeba omijac szerokim lukiem. Gorzej, niz z dzieckiem. Lata to gole po domu, nie wejdzie pod koldre "bo goraaaaacoooo!", nie wyplucze gardelka "bo niedoooobre!". Matko bosko kochano, litosci! To juz nawet Klocek jest posluszniejsza!

Oprocz tego u mnie wciaz depresyjnie, zyciowe decyzje, listy za i przeciw, telefony od Acttivu (-Kaju, chcesz znowu na Teneryfe do pracy? Potrzebujemy Cie! -Hmmm.. musze sie ZASTANOWIC! [WTF?!]), terminy w Arbeitsamcie, maile do i od LMU (Ludwig Maximilian Universität.. Zaczal sie tez Starkbierfest, wiec o ile angina mojej drugiej polowy mnie nie zabije, zamierzam sie tam w ten weekend wybrac (gdzie moj Dirndl?!). Ogolnie jest CHUJNIA. Jedyne co poprawia mi troche humor, to Fuerteventura z mama w przyszly czwartek (+tydzien). Nie zrozumcie mnie zle, normalnie cieszylabym sie z tych wakacji bardziej.. ale bedzie to moje pierwsze spotkanie z Hiszpania/hotelowym zyciem/animacja!/animacja jako TURYSTA  po 2 latach.. i troche sie boje, ze mnie to dobije. Bede lazic za animatorami i zazdroscic im tego, co sama mialam, a juz nie mam. Oh, good times.

BONUS: Dwa tygodnie temu nakrecilismy z moja Deutsch grupa 11minutowy filmik. To byl nasz taki luzny, wochenendowy projekt, ktory mial na celu wymienic i wykpic kilka Monachijskich stereotypow. Ja osobiscie uwazam, ze jest megasmieszny (ale co ja wiem, trzy dni temu uwazalam, ze Klocek spiewa Nightswimming (patrz: poprzednia notka)). Niestety, wszystko (oprocz 5sekund kiedy rozmawiam z Ula po polsku) jest w jezyku niemieckim. Jesli jestescie mimo to zainteresowani, dajcie znac, a chetnie sie nim podziele :)

Pozdrawiam,
Kaj

{3}


wiecej
starsze wpisy







Tweets by @kadinaja