30 października 2016

Makes me scared, how happy I am right now.

{0}

04 stycznia 2016

Widze Strach. Widze cieplo i drzace powieki. Widze Przyszlosc. Dzielnie maszeruje do domu, bez(!) nowego laptopa (siema Szczepan, siema ja!) i walcze z przeszloscia w rytm zasad z tego artykulu. 
Ostatnie dni byly takie kreatywne, ze az sama niedowierzam. Moze jeszcze beda ze mnie ludzie.
Na wredne komentarze w pracy reaguje usmiechem (i tlumionym wkurwem, czego skutkiem jest wbicie sobie zszywacza w palec - aua). 

Jedyna ciemna chwila, ktora czeka mnie w przyszlym tygodniu, to spotkanie z R-R. Taki dobry chlopak. Taki zakochany. A ja tak bardzo wiem, ze musze to zakonczyc. Im dluzej go nie widze (10 dni! To o 9 dluzej niz normalnie; od pietnastego wrzesnia widywalismy sie codziennie!), tym bardziej jestem pewna, ze to sluszna decyzja. Szkoda i nie szkoda. 

Ale na pewno fajnie bylo przez chwile poczuc sie doceniana, chciana, zauwazana. Mimo tego, ze w 80% przypadkow kiedy bral mnie za reke czulam paraliz calego ciala i naplywajace do oczu lzy. Tak, tak bardzo boje sie otworzyc. Nie, nie chce tego zmienic. (za bardzo sie boje)

Pamietam, jak kiedys sto lat temu sluchalam Ani Dabrowskiej (w ktorej nota bene zakochal sie Szwed, kiedy puszczalam mu ja w zeszlym roku) i nucilam sobie pod nosem. Wiem, że radę sobie dam, nie potrzebny mi nikt. Nie muszę tłumaczyć się, że znów nie robię nic. Wiem, że mogę sobie żyć, jakby nie istniał świat. Wiem też, że dla Ciebie to oddałabym. Pamietam dokladnie ten moment. Bylam w tlumie ludzi, ale oni nie widzieli co sie dzieje. Zaraz pozniej Metronomy Everything goes my way. A pozniej jeszcze kilka glupotek. 

"6.
Say goodbye to the times you cried and the times you were in so much pain, and give yourself a pat on the back for getting through yet another obstacle. Sooner or later, you will get to the finish line.

8.
Say goodbye to the memory you keep replaying in your head, whether good or bad, the one that is keeping you up at night wondering where it went and whether or not it will happen again. You rewinded them and paused them way too many times; now it is time to find something else to watch.

13.
Say goodbye to the times you missed someone who didn’t miss you back. Eventually you will not miss them anymore, and you will learn that other people miss you more than you know." 


Oh Internecie, czasami jestes taki madry. 

600notka!


{0}

12 sierpnia 2015





A moze pojdziemy na jakis uklad?


{0}

17 lipca 2015

Dobra, koniec tych meskich smetow. Zauwazylam ze bardzo tu monotematycznie od kiedy wrocilam z Teneryfy. Nic, tylko randeczki i zlamane serca. A mi tak naprawde bardzo dobrze sie wiedzie. A juz od kiedy wrocilam (przyjechalam) do Lublina i znowu mam swoje wlasne mieszkanie - rzeklabym, ze wiedzie mi sie wysmienicie. 
Och, jak ja bym chciala tu zamieszkac. Miec kupe kasy i prywatny odrzutowiec, i móc sobie tak smigac - miedzy Polska, a Monachium, a Teneryfa. Ale z baza tutaj, na Irydiona. Byloby tak pieknie. 
Mialabym pod nosem wszystkie moje Bulki i (juz nie) rude Kasie. Co drugi weekend odwiedzalabym Mame i chlopakow w Bierstube. A co miesiac skakalabym napic sie Sangrii na plazy z Kristel, albo na jakies motorowe eskapady z Tarzanem. 
Jezu, Borze. 
To jest nie fair, ze jest na swiecie zaledwie garstka osob, ktore tak strasznie kocham.. a wszystkie tak daleko. 

**

Przygotowania do panienskiego leca pelna para, zapomnialam juz jak to jest, byc zajeta od rana do nocy. Latam po miescie, dzwonie, pytam, zalatwiam.. A to przeciez zaledwie kropla w morzu tego, co musi ogarnac Panna Mloda. Mi sie to we lbie nie miesci. Cos czuje, ze kiedy przyjdzie kolej na mnie, to po prostu hajtne sie byle gdzie (nie z byle kim), wynajme jakas duza sale, na stol rzuce chrupki i wóde.. i powiem Bawcie sie! Bo ogarniecie czegokolwiek wiecej zdecydowanie by mnie przeroslo.
Jest tego jeden plus. Nie mam czasu na jedzenie, wiec nareszcie mi sie moze troche zmniejszy. Dieta cud - zostan druhna! 

Notke podsumuje zdjeciem z FotoBudki znajdujacej sie w muzeum BMW w Monachium. Totalnie zapomnialam o tym dniu i o tym jak sie wyglupialismy z Kalo i Mary Anne, cykajac sobie miliard zdjec.. a dzis zalogowalam sie na poczcie i znalazlam na mejlu wlasnie to.
No coz.. 



Pozdrawiam,
Pani Kachu. 

{0}

13 czerwca 2015

Jakis najebany kolega Januscha juz trzeci raz wchodzi mi do pokoju. Nie pomagaja ani prosby, ani grozby. Boze, jak to super bylo mieszkac samej. Tylko ja i Kot. Bez zadnych pijanych ludzi, spiewania "przezyj to sam" do piatej rano.. ani podejrzanych "Grzesiów" krecacych sie po domu. 

*

Dzisiaj mam w glowie tylko i wylacznie jedna mysl: wyjazd z Monachium. Tak, mieliscie racje, tu juz nic nie jest takie samo. Jest troche ciezko, Klocek jest gigantem, Mama przechodzi jakas menopauze, Artur bawi sie w Krzyska.. a reszta taka sama jak wczesniej, tylko troche bardziej rozpita. Jest dziwnie, jest inaczej.
Usmiecham sie do ludzi na ulicy, a oni obrzucaja mnie krzywym spojrzeniem i zdejmuja z bara. Bo przeciez tutaj wszedzie sie wszystkim spieszy.

/ ... caly trzeci akapit wyciety, bo tak. byl dlugi i niepotrzebny. nie chcesz, to nie. 



Szkoda mi tylko troche, ta hipokryzja mnie rozwala. Nigdy bym sie nie spodziewala, ze. 

(...) Ja tutaj pakuje sie w jakies straszne rzeczy, nawet Bcm pyta mnie, czy wszystko bedzie ze mna dobrze, bo troche sie martwi. A ja kiwam glowa, no przeciez, ze jasne. Dam sobie rade, juz przeciez nie mam szesnastu lat, kto ma dac jesli nie ja. (A tak naprawde to troche peniam, bo przez ostatnich kilka dni bylo troche ciezko, zaczelam gubic sie w tych ciemnosciach i isc po omacku.) 
Ty jako moje sumienie i ostatni dowód na to, ze kiedys mialam dusze i serce, przewracasz teraz oczami. Slusznie. 

Najbardziej chcialabym wyjechac gdzies z . Mimo tego wycietego trzeciego akapitu. Jako obcy, albo i znajomi. Australia, Hiszpania, Chiny. Cokolwiek, gdziekolwiek. On odcialby sie od (..), ja od ludzi, ktorzy rozpychaja sie lokciami w metrze.. Wynajelibysmy sobie mieszkania gdzies na zadupiu po przekatnej stronie ulicy.. i zylibysmy; razem a jednak osobno.

*

Spanie mnie bierze, kot juz przytula sie do mojej stopy. Jutro spotkanie z Klo i Mary Anne + (mam nadzieje) wieczor z groszkami, trzeba wszystko postawic nareszcie czarno na bialym

Siempre eres tú el que confunde mi loco corazón. Siempre eres tú que me seduce sólo con su voz. Un millón de pretextos busco para tenerte, un millón de razones tengo para olvidarte.

Dobranoc.

{2}

08 czerwca 2015

Mam pozdzierane kolana i spuchniete stopy. Cos ugryzlo mnie w usta i nie moge ruszac szyja. I znowu uwazam, ze bylo warto. Moja pani od ehrnährungsberatungu chyba sie nie ucieszy, ze na liscie posilkow z soboty i niedzieli znajduja sie tylko piwo i chrupki.. ale przeciez od tego sa Weekendy.

Wszyscy mowia, ze mega spoko, ze te kurwiki w oczach, i ze jestes taki smieszny. I w ogole, Kaja przybij pione, wszystko jasne! Wdychamy powietrze z balonow z helem, a mi raduje sie serce na dzwiek Twojego glosu. Fajnie jest widziec Cie takiego usmiechnietego, chociaz na chwile.
(- No siema, co tam u Ciebie?
- A dziekuje, jak zwykle chujowo.)

Przez sen mialam ochote wyciagnac dlon i zlapac Cie za reke, zeby bylo nam razniej. Ale wiem, ze tak sie nie da. A z reszta, po co. Przeciez to do niczego nie prowadzi, juz nie spiewa nam Edyta Bartosiewicz ani Red Hot'ci. Ja dostalam ostatni koc, Ty drzemales zwiniety w kulke kilka metrów dalej. Dobranoc, dobranoc, ej Kaja nie uciekaj jeszcze, zostan chociaz na chwile. 

Wiesz, to wszystko to fikcja (literacka i alkoholowa), polowa z tych rzeczy w ogole sie nie stala. Jedyne co jest naprawde, to te moje poobijane nogi i Bartek wozacy mnie po calym polu na taczce. 

Arek pyta skad ten tatuaz i jakie on ma znaczenie, a ja troche sie wstydze, a troche nie chce mu o tym opowiadac. Jacek po raz kolejny tlumaczy mi zasady pokera, spogladam na A. i Bcm. i jakos mi to wszystko nie pega.

** potem na chwile przypominam sobie ten jeden, krótki telefon z piatkowego poludnia i przypominam sobie, ze sa na swiecie rzeczy, ktore nie sa klamstwem. sercowe uklucie prawdziwosci, jednak wybieram zludzenia, zyje sobie w mojej glowie i tak mi jest najlepiej; "groszki, wez podaj jeszcze jedno piwo!".

Spalam trzy godziny. 
Dobranoc. 

{2}

30 marca 2015

Wrzesien 2007, mam 16 lat. Wlasnie nie poszlam na lekcje, razem z Bulka ucieklysmy ze szkoly. Jestesmy w drugiej liceum, cieszymy sie koncówkami lata i zrywamy z drzew czerwona jarzebine. 
W Wawozie najbardziej da sie poczuc wolnosc, siadamy na trawie i robimy sobie zdjecia. Obie nosimy dzwony i biale, malo fantazyjne adidasy. I kolorowe rekawiczki - wychodzimy naprzeciw nadchodzacej jesieni. 
W tym roku wiele razy jeszcze pojdziemy na wagary. Od kiedy okazalo sie, ze Jacek Matyaszewski idealnie potrafi podrobic podpis mojego Ojca, przestalam bac sie urywac z lekcji. Bulka nigdy nie miala tego problemu, u niej w rodzinie wszyscy pisza tak jak Ewik. 
Rozmawiamy o zyciu, "prawdziwych problemach" i facetach. Studia nawet nie przychodza nam jeszcze do glowy, bardziej narzekamy na rodzicow, babke od polskiego i niezapowiedziane kartkówki Kapronia. Ja opowadam jej o mojej nieszczesliwej milosci do Politologa, a ona wciaz gada o Kricie (mimo tego ze jest tylko przelotnym chlopakiem jej siostry). 

__

P. pachnie dezodorantem Nivea i czerwonym Dieslem; smakuje goframi z bita smietana i niezjedzonymi lodami wloskimi z "Jagódki" na Lipowej. Obiecuje mi "groszki" i mlotek, juz nawet nie pamietam dlaczego. Na jego 25 urodziny nagrywam mu plyte CD z trzema róznymi wersjami wloskiej, komunistycznej piosenki Bella, Ciao!. Do dzisiaj lezy pod moim lozkiem. 

*

[Dopisane.]
Do mojego eks-wikinga, falafela, zóltej kurtki, zacietych ust, smutnych oczu, zamknietego umyslu.
Odciales mnie ze swojej nitki. Wisialam na niej przez kilkanascie dobrych miesiecy, a patrzac wstecz (i w blogi, o ktorych nie masz nawet pojecia) - lat. Spierdolilam sie na leb, na szyje, jednoczesnie zyskujac skrzydla. Nie poturbowalam sie tak jak w 2009, nauczylam sie juz spadac i ladowac na czterech lapach. Kiedy wreszcie przestaniesz do mnie o to pretensje? Ze szybko (?) odbilam sie od ziemi i wybralam xy, czy z zamiast czekolady i Bridget Jones ogladanej spod koldry? 
Znosze dzielnie wszystkie przemilczenia, krzywe spojrzenia i komentarze (Szcz.). Raz na zawsze (przysiegam), daje Ci spokoj. Ty mieszasz mnie z blotem i pozwalasz innym zyc po Twojej stronie bajki. Godze sie na to,wyroslam, karma, budda, wdech, wydech, yolo, zycie. 
Widzialam Twoj komentarz. Why so angry? Nie chcesz mnie w swoim zyciu. Wiec co tu jeszcze robisz?
[/ koniec]



//  Male, smutne zakrety losu. What would I be wihout them. 

Wielkanoc 2015. Kolejny, najlepszy czas w roku. Oddzwon do mnie 14 kwietnia. Zapomne sobie Ciebie raz na zawsze. 

https://open.spotify.com/user/spotify/playlist/3SXtTLpEuiEgovsSM6o4bF


{2}

24 kwietnia 2010

19.04 (poniedzialek)
Rano zaplacilysmy za kolejna dobe w hotelu. Niby niemalo, ale bylysmy i tak szczesliwe, ze mozemy tam dluzej zostac. Jedyne czego sie balam to to, ze o locie powrotnym dowiemy sie w ost. chwili i nie bede miec swiadomosci o ostatnim dniu, kiedy bedzie mijal. W poludnie znow bralam udzial w grze i znow moja dru wygrala :D. O 15 poszlam do Emo grac w Boccie, ale okazalo sie ze tego dnia bylam akurat jedyna chetna, wiec poszedl ze mna do mamy, siedzielismy na lezakach, oni palili i rozmawiali o filmach a ja cieszylam sie chwila. Ok 17 mama dostala telefon. W tej samej chwili akurat podszedl mnie E. i spytal co slychac. Razem podsluchiwalismy rozmowy i zaczynalismy domyslac sie o co chodzi. "Tak? Acha, to dobrze. O pierwszej trzydziesci? Do Salzburga i busem? Acha. Okej. Dziekuje, dowidzenia". Ja poczulam ze pieka mnie oczy, ze zdenerwowania i zalu. Mel i Dave, Wytatuowana 31 z Silikonem i milion innych osob musialy siedziec w hotelu przez przynajmniej 3 dni (przy czym oni byli z Thomas Cook, wiec nie musieli NIC placic). A my dostajemy lot nie dosc ze tego samego dnia to jeszcze z zaskoczenia. I w srodku nocy. Emo jakos tez przestal sie odzywac, rysowal sobie szlaczki w notesie do zapisywania punktow z Bocci. Spytal o ktorej jemy kolacje i czy bedziemy przy tym samym stoliku co zawsze. Powiedzial, ze musi isc i poszedl. Sprobowalysmy przejsc sie po plazy, ale jakos nic nam sie juz nie podobalo.

Szybkie pakowanie sie, zeby nie tracic ani chwili. Spacer po okolicy i po hotelu. Filmiki i zdjecia.



Na kolacji bylo dosc cicho, ja nic nie mowilam ani tez nie jadlam; bolal mnie brzuch i serce. Emo niewiele mowil, bo pewnie plakal w duszy. Tylko mama wpieprzala udka i opowiadala o niewiadomo czym. Tzn Emo tez opowiadal - o tym jak schudl prawie 40 kg bedac animatorem, bo mial mniej czasu na jedzenie i wiecej aktywnosci fizycznej. Hmmmm. Kiedy mama poszla dolozyc sobie udek, ja powiedzialam ze mam w pokoju wciaz jego marynare, on ze ma dla mnie CD z muzyka. A pozniej spojrzal mi w moje oczy swoimi i rzekl "Kaja, przyjedz tu. Chce z Toba pracowac". Mama kiedy wrocila opowiadala cos (nie pamietam juz dlaczego), ze mam niedlugo urodziny i nie wie, co mi dac. Emo powiedzial "Zostaw Kaje tutaj ze mna. Dobrze sie nia zaopiekuje" a ja spytalam, czy to bylby prezent dla mnie, czy dla niego ;P. Kurtke obiecalam oddac przed showem.



21:30 - 22.30 Karaoke show cos nie szlo. Jedyne co bylo w nim udanego to to, ze Emo co chwila przysiadal sie do mnie, zeby spytac czy na pewno nie chce nic zaspiewac. Animator ma zabronione spedzac tyle czasu z jednym gosciem. A on spedzal. I dotykal swojego kolana moim. Czy tam odwrotnie. Show sie skonczyl, wyszlysmy, zdjecia, wino.
Krecilam sie jak gowno po przerebli, nigdzie nie mogac znalec zadnego z wartych uchwycenia aparatem ludzi. Oznaczalo to tylko jedno - animacja znowu miala nocny team meeting i mogl on trwac nawet do usranej smierci. A przynajmniej do naszego wyjazdu.
22.30 - 23.30 Siedzialam sama przy stoliku na korytarzu, chcac byc na widoku jesli skoncza. Mama poszla dopakowywac nas do pokoju. Podeszly do mnie dwie ziomki z Anglii, zazdroszczac ze jade, ale tez proponujac swoje lozko w hotelu, zebym zostala bo kto bedzie z nimi gral w Boccie? Potem narzucily temat Emo, ze pewnie bede za nim tesknic i gdzie on jest, ze pewnie na niego czekam, widzialy nas na obiedzie i w ogole och ach. Plotkary. Byebye, was nice to meet you i znowu zostalam sama.
Poszlam sie przejsc i zostalam zaczepiona przez trzy male blondynki, rodzenstwo. Czesc, jak sie nazywasz? W ktorej jestes klasie? A to ile masz lat? I gdzie pracujesz? A ile lat maja te dzieci? Jak sie nazywaja? A lubisz dzieci? Patrz, wypadl mi mleczny zab! Papaa! .. I znowu pomyslalam WURWA, moze jednak praca w mini klubie jako animator nie bylaby taka zla?
23.30 - 00.30 Mama wrocila, posiedzialysmy jeszcze chwile przy stoliku i zeszlysmy do pustej dyskoteki. Co chwila z niej wychodzilam, a to do WC, a to do WC, a to do WC, a to do pokoju. Ostatni raz poszlam na gore, zeby przebrac sie juz w podrozne ciuchy (dzinsy, sweter, zima). Schodze zrezygnowana schodami w dol i postanawiam isc na dyskoteke dworem, liczac na to, ze zobacze znajomy tlum ludzi przy stoliku do palenia. 00.45 Gosc w garniturze odwraca sie i idzie w moja strone. Szukalem Cie, czekalam na Ciebie, mialem zebranie, wiem. Gdzie moja mama?, chyba poszla na gore, no to chodzmy. Siedzlismy w lobby, co chwila ktos do nas podchodzil i zegnal. Mama sie pojawila, dalam jej karte do pokoju; obiecala, ze nie potrzebuje mojej pomocy i dozo za 10, 15min. Siedlismy w barze, on wzial kawe, ja wode z cytryna. Nawet tak duzo nie rozmawialismy, po prostu gapilismy sie na siebie az nam wyschly galki oczne. Znowu temat pracy, przyjedz. Chociaz to moze byc za ciezko tak w trakcie sezonu, to naprawde ciezka praca, Kaja. Moze przyjedz na zimowy..
Mama puszcza sygnal, musze pomoc jej zwiesc walizki. Emo mowi, ze poczeka przed hotelem.
1:15 Siedzimy obok siebie, on dopala. Mama stoi dalej, powiedziala ze chce sie chwile uspokoic (stres i za duzo wina), chociaz tak naprawde daje nam swobode. To moze porobmy sobie zdjecia, raz dwa, znowu mnie objal, znowu te stykajace sie kolana. Mama znowu poszla zapalic, wzial moj aparat i zaczal robic nam zdjecia sam. Slychac szum silnika. Pomogl nam wlozyc walizki do busa. Przytulil moja mame, przytulil mnie. Odprowadzil do drzwi. Mama wsiadla. Odciagnal mnie na bok i znowu przytulil. Pocalowal w policzek. Przytulil. "Mam jeszcze dla Ciebie niespodzianke"- wyjal z rekawa kwiatka, ktorego najpewniej zawinal z jakiegos stolika. "Masz moje namiary w kieszonce marynarki". Uwazaj na siebie, Ty tez, to pa, to pa.



Loty w srodku nocy nie sa mile. Puste lotniko i tylko tlum ludzi ktorzy moga leciec do Salzburga, chociaz wcale im to nie na reke. Zimno, goraco, na zmiane. Moja totalnie zepsuta mama i ja, ktora chce sie rozplakac, ale nie umiem. Pali mnie w gardle. Z boku wygladam smiesznie, trzymajac zwiedlego kwiata w rece; jak Julia ktorej bezzebny Romeo zostal w swiecie Kebabow. Masakra.



Od wczoraj* nie moge sie do konca odnalezc, chociaz bylam juz na piwie z Art (nie moge siedziec w domu, ogladanie zdjec nie przynosi nic dobrego), a dzis spotykam sie z CM. Emo napisal kilka smsow. Wiem, ze nie ma czasu pisac, chatowac, rozmawiac; rozmawialismy o tym ze animator nigdy nie moze byc w stalym zwiazku, chyba ze z innym animatorem, bo "normalny" czlowiek nie rozumie jak to jest nie miec czasu podrapac sie po dupie, albo napisac "kocham Cie, kaja, jestes piekna, wracaj do Turcji!". Ja rozumiem. Wole taka wersje, niz to ze moze po prostu wszystko to sobie wymyslilam.

* Notka pisana w srode, wiec "wczoraj" oznacza wtorek rano.

{5}

22 kwietnia 2010

13.04 (wtorek)
Rano kac i niedospanie plus calodzienne ukrywanie sie przed Ejupem. Klotnie z mama (standard na tym wyjezdzie) Plaza etc etc. Wieczorem Ejup (barman), ktory wciaz za mna latal i prosil, zebysmy sie spotkali chociaz na pol godziny. Mysle sobie no dobra, chuj, trudno, co mi szkodzi. Spacerowalismy po okolicach, a Ejup karcil mnie za to, ze nie wzielam ze soba dokumentow (mowil mi dzien wczesniej, ze policja w Turcji lubi wylegitymowywowac turystow). Myslalam sobie Aaa tam!, dopoki nie zatrzymal sie przed nami obdrapany, zielony samochod i nie zaczal krzyczec czegos w tym pieknym jezyku. Ejup mial papierek, pokazal i wsio, Kaja nie miala, nie pokazala wiec wsadzili ja do suki i wywiezli :D. Myslalam ze umre. Ze zawioza mnie do haremu jakiego i zabijo. Na szczescie JEDNAK NIE. Wysadzili mnie pod hotelem (w trakcie "podrozy" caly czas mowili do mnie po Turecku. Odpowiadalam po polsku bo angielski ani niemiecki nie skutkowal, wiec pomyslalam sobie a chuj! i tak sie nie porozumiemy). Szefa Sekjurity znalam z dnia wczesniejszego z dyskoteki, wiec troche mi ulzylo. Powiedzialam ze nic sie nie stalo, tylko nie mialam dokumentow. Tu pojawiaja sie schody - musialam dostac sie na gore i wygrzebac paszport (nie wiedzac gdzie moja blond mama go ukryla) i zejsc spowrotem na dol, nie powodujac przy tym harmideru, coby jej nie obudzic, coby nie musiec jej opowiadac, coby nie umarla. Misja jednakowoz zakonczyla sie powodzeniem. Pol godziny pozniej smialam sie z calej tej sytuacji myjac zeby i kladac sie spac.

14.04 (sroda)
Rano 3 smsy i 12 nieodebranych polaczen od Ejupa. Od srody mial 4 dni wolnego, wiec bylam spokojna, ze nie wyskoczy mi nagle zza rogu i nie bedzie znowu chcial balamucic (w sensie SLOWNIE. W sensie namawiac do spacerow, katowac etc etc).
Wieczorem poznalysmy niemcow - 17/18 (not sure) latka, ktory poznal w hotelu 31latke (Londyn, silikony i studio tatuazu), ktora byla na wakacjach z corka.. i spedzali ze soba kazdy wieczor. NIC NIE POWIEM. Drugi mial 22 i chyba byl gejem, fanem tequilli. I ich ojciec, ktory lecial na moja mame. Pozniej spedzalysmy z nimi kazdy wieczor w dyskotece, bo mama sie z nimi zziomkowala (niezle jej szlo picie tequilli..).
W dyskotece przyczepil sie do mnie Fayt, szef animatorow i to on pierwszy zaproponowal mi prace. Barman, kiedy zamawialam gintonic nie chcial mnie obslugiwac. W koncu powiedzial "GDZIE EJUP?" Ja na to "Slucham? Jaki Ejup?". A on krzyczy na mnie/do mnie, ze Ejup nie moze sie do mnie dodzwonic i, ze czeka przed hotelem i ze ja mam do niego isc. Wyzialam go troche i zamowilam drinka u kogo innego. Za 15min podchodzi do mnie ten sam barman z telefonem w reku i mowi "Ejup do Ciebie". Myslalam ze padne :D:D

15.04 (czwartek)
W hotelu nawal ludzi - wszystko przez wybuch wulkanu. Pierwsze lotniska pozamykane. Szal i chaos.

16.04 (piatek)
Nie moge dogadac sie z mama, lezymy oddzielnie. Ja nad basenem (toaleta, drinki, basen), a ona na plazy (wiatr, piasek, morze). W ciagu dnia nie dzialo sie raczej nic ciekawego. Gralam w Boccie i nawiazywalam kontakty.
Wieczorem po Kinder Disco podeszla do mnie Piekna (Ece, animatorka z nadwaga i szerokim usmiechem): "Slyszalam, ze chcesz TU pracowac? Sluchaj, ja potrzebuje animatorki do mini klubu, od reki. Widzialam jak sobie machalas rekami, znasz wszystkie piosenki dla dzieci! Pogadam z moim szefem, ok? Byloby super!". Podczas kolacji i po show smialam sie duzo ze Szczerbatego, bo zaczepial nas i chcial rzucac we mnie salata. Usmiechal sie i nie przeszkadzal mu brak jedynki. Na scenie robil z siebie idiote i wtedy po raz kolejny pomyslalam "hmm.. moze to FAKTYCZNIE jest praca dla mnie?"



Kiedy zamkneli juz dyskoteke (2 w nocy), niemcy wciaz nie byli syci tequilla.. przenieslismy sie do baru na gore. Idac do lazienki, zobaczylam, ze w "Robin Hood Theater" swieci sie swiatlo. Zajrzalam i zobaczylam Szczerbatego z jakims innym leszczem, jak zmieniali wystroj na scenie. "Arbeiter ihr IMMER NOCH?!" :O a on tak na mnie spojrzal i przechylil glowe (nie otwierajac ust :D) i pokiwal ciezka ze zmeczenia glowa. Wtedy wlasnie postanowilam, ze sie w nim zakocham.

17.04 (sobota)
Wprowadzam moj plan zakochania sie w Szczerbatym w zycie. Jest mi to ulatwione, o 12 (pool game) podchodzi do mnie i mowi "Kaja, grasz!" i wpisuje mnie na liste. "Dzis przyjezdza turecka telewizja, potrzebujemy duzo ludzi, musisz sie bawic!". Mysle sobie "Ech" i wchodze w ten biznes.



O 15 znow gram w Boccie, poznaje wiecej angielskich ludzi i usmiecham sie do Szczerbatego. Innymi slowy, wprowadzam w zycie plan - zakochujemy sie w Emo. Kolo 16, kiedy lezalam sama nad basenem, podszedl do mnie Fayt, szef animatorow i wreczyl kartke ze swoimi namiarami. "Wyslij mi swoje CV, zadzwon, napisz, odezwij sie. Bedziemy w kontakcie, tak?". I po raz kolejny zaczelam zastanawiac sie nad tym, czy nie przyjac oferty.

Wulkanowe informacje glosily, ze pyl utrzyma sie jeszcze najbidniej kilka dni (czwartek, piatek), wiec my tez wierzymy w to, iz nasz lot zostanie przesuniety. Moja wymyslona milosc do Szczerbatego Emo trwa i idzie bardzo dobrze.

Turecka telewizja kreci nas podczas jedzenia kolacji (Emo znowu siedzial dwa stoliki dalej i nas zaczepial), a pozniej w trakcie Show (wizyta jakichs ludowych tancerzy etc). Po wystepach a przed dyskoteka, wychodzimy na taras zapalic. Slysze swoje imie "Kajaaa!" i nie wiem, skad dobiega. Przeciez widzialam, ze Szczerbaty biegal gdzies po hotelu, a nie dworze. "Kajaaaaa!", to jednak on, pojawia sie znikad i prosi mame o papierosa. Rozmawiamy o pracy (znowu!). Tym razem on mowi, ze da mi swoje namiary i namiary na kilka dobrych, waznych osob. Gdybym chciala to mam dzwonic i mowic, ze jestem "od niego". Schodzimy na dyskoteke, patrzymy sobie w oczy i malo rozmawiamy. Znika. Wychodzimy na fajke z Mustafa (dzien wczesniej, kiedy zamykali dyskoteke, tanczylam z nim piosenke z Titanica. Mysle ze Taniec z Gwiazdami to przy naszych ukladach i baletach NIC!)



Kiedy tak stoimy na dworze i gadamy (oni pala), widze ze zbliza sie do nas zarys jakiegos chlopaka. Mysle "Ooo.. moze WRESZCIE jakies fajne dupeczki!". Postac jest coraz blizej i coraz bardziej mi sie podoba. Wylania sie z cienia i widze ze to Szczerbaty, ktory poszedl do domu zmienic ciuchy z roboczych na zwykle. Znowu pomyslalam, ze dobrze to sobie wymyslilam, zeby sie w nim zakochac.

18.04 (niedziela)



Moja druzyna wygrala konkurencje podawania sobie mokrych recznikow (ohh bylam taka dumna) o 12 w pool game. Poczas gry w Boccie (walka hotel vs hotel), Emo (z czasem przestalam mowic o nim Szczerbaty - milosc wyparla ze mnie to brzydkie przezwisko) podal mi liste i dlugopis - musialam liczyc punkty i wszystko notowac. Mowil "Kaja, Kaja!" i bylam z siebie taka dumna. Wieczorem poszlysmy na spacer.



Prz przy kolacji, jak zwykle Emus siedzial niedaleko, ale kiedy skonczyl zjesc, przyszedl do naszego stolika, wlozyl sobie w zeby roze i puszczal do mnie oko. Zostawil przy naszym stoliku marynarke i wyszedl na dwor do jakichs ludzi. Mama mowi "idziemy! teraz!", kazala mi ubrac sie w jego okrycie wierzchnie i wyjsc z nia na papierosa.



Kiedy przyszedl do nas, zapalic z mama, udawal ze mnie nie widzi, ani tez tego ze mam na sobie jego ubranie. Dopiero po chwili jakby przypomnial sobie, ze tam jestem i spytal, czy mam chlopaka. Kiedy odchodzil, powiedzial ze moge zatrzymac sobie jego mar, oddam mu pozniej.
Przyturlal sie do nas pociag z dziecmi, krzyczacy "KI! KA! GO! (dont ask, nie wiem co to znaczy) MINI DISCO!". Mama spalila i poszlysmy jak zwykle do teatru, patrzec jak male dzieci tancza kaczuchy etc. Ece (piekna), zeszla do mnie ze sceny i mowiac do mikrofonu "Ooo, chodz tutaj dziewczynko!", wziela mnie za reke i wprowadzila na gore, do okregu. Dzieci patrzyly na mnie dosc podejrzliwie - dlaczego taki wyplosz z nami tanczy? Animatorki z kolei byly troche zdziwione, bo znalam pokazywania (profi :D).



Podczas SHOW, Emo siedzial za scena i caly czas na mnie patrzyl, kiedy to musialam jako sklad 3osobowego Jury wybierac Mistera hotelu.



Na dyskotece pustki. Nasza niemiecka rodzina zbierala ludzi (powstalo jakies zjednoczenie desperatow, ktorzy wynajelli AUTOKAR, ktory mial zabrac ich do Niemiec z Istanbulu. Podroz miala trwac ok3 dni i kosztowac po 250e na lebka. Glupcy). Ejup wrocil do pracy i znowu mnie przesladowal. "Nie, nie pojde z Toba na spacer. Nie, jestem zmeczona. Nie, ide spac. Nie, chce byc z Mama." Ok. 1 w nocy zjawil sie caly sklad animatorow (w tym moj piekny) i kiedy stalismy na zewnatrz, znowu dal mi swoja marynarke. Sam z siebie. Zebym nie zmarzla. Serce mi umarlo ze szczescia. I jeszcze stal tak blisko mnie, ze czulam dotyk jego lokcia. A jak wiadomo (albo i nie) ja mam slabosc do stykania sie lokciami. Lokcie sa super. Kiedy poszedl, zaprzyjaznilam sie z najebana, 17 letnia Melanie z Anglii (moja mama tanczyla wlasnie z jej tata Dave'm). Ejup przyszedl do mnie i robil mi wyrzuty "Mowilas ze idziesz spac, a od godziny latasz w kurtce animatora, o co chodzi?"



PS. To moj ulubiony filmik :d haha

C.D.N.

{0}

22 kwietnia 2010

9. 04 (piatek)
Z dwuipolgodzinnym spoznieniem (blakanie sie po lotnisku, ogladanie 90210 (dzieki Bogu wzielam sluchawki, wiec nie musialysmy huczec laptopem przy ludziach), chodzenie do lazienki, chociaz nawet nam sie nie chcialo.. etc).



Samolot porazka, PORAAAZKA. Jedzenie wewnim tudziez. Kiedy ok. 4 rano wtargalysmy sie do hotelu, powital nas, siedzacy na pufie w lobby "Kapelusz" (czyli moja pierwsza mmz przez 2 dni, teraz nawet nie pamietam jak wygladal). Hallo, hallo, jak milo Was poznac, skad jestescie, pierdu pierdu. Nakrecilysmy kilka szalowych vids, ogarnelysmy pokoj i leglysmy w wyro.



10.04 (sobota)
Zaraz po sniadaniu SMS od Art o wypadku. Przy basenie uslyszalysmy polskie glosy, wiec postanowilysmy podzielic sie z nimi informacjami; moze jeszcze nie slyszeli, moze nie wiedza. Chcac nie chcac, od tego sie zaczelo i skumalysmy sie z polska parka po czterdziestce. Pozytywnie zakreceni ludzie. Opowiadali historie typu "Skrecilam kostke, wiec Joseph wzial 5 dni urlopu, spakowalismy sie, pojechalismy na lotniko, powiedzielismy >>Mamy 700 euro. Chcemy gdzies, gdzie jest cieplo<< i za 3h siedzielismy juz w samolocie do Turcji!". Pilysmy z nimi dwa dni co wieczor w, sluchajac o tym, jak sa NIEzadowoleni z tego hotelu i jak bardzo im sie podobalo dwa hotele dalej, w Sherwood Breezes gdzie tez byli dwa lata temu (12sty raz w Turcji ;O).

11.04 (niedziela)
Poniewaz na caly dzien zapowiadali deszcze i wiatry, postanowilysmy przejsc sie do w/w hotelu. Daleko w koncu nie mialysmy. Przywital nas mily i hot pan z recepcji, mnostwo animatorow, ktorzy krecili sie po hotelu (w przeciwienstwie do tych z naszego, ktorych w ogole nie bylo widac). Pokazali nam standardowe pokoje, zapewnili ze jbc to maja wolne i z przeniesieniem nie powinno byc problemu. Ogladajac filmik z tego dnia, wczoraj odkrylam iz pojawia sie na nim moj ukochany - wtedy nie zwrocilam na niego uwagi. Malo tego, potem pojawia sie jeszcze na kilku (poznalam go tak naprawde dopiero 3 czy 4 dnia w hotelu). Przeznaczenie, no!



12.04 (poniedzialek)
Z samego rana zadzwonilysmy do naszego Rezydenta z Biura Podrozy (ktorego nazwy wciaz nie umiemy powtorzyc) i powiedzialysmy, ze chcemy zmienic hotel. Przyjechal do nas na 12.30 i po 5min rozmowy powiedzial, ze jesli spakujemy sie w 15min, to bez doplacania za kolejna dobe bedziemy mogly sie przeprowadzic. "O kosztach pogadamy pozniej".



Spodziewalysmy sie, ze trzeba bedzie doplacic jakies 100e gora (znalysmy mniej wiecej ceny tamtego i tego hotelu). Niestety, ceny naszego rezydenta JAKOS sie z naszymi nie zgadzaly i powiedzial ze musimy zaplacic 200 z malym hakiem. Jestesmy twarde, myslimy CHUJ, jak sie powiedzialo A, to trzeba powiedziec B. Placimy. Facet zamawia taksowke, zyczy milego dnia i narazie.
W Sherwood Breezes meldujemy sie w recepcji (nasz rezydent z panem rozmawial, jestesmy z innego hotelu, blablabla). Niestety, Recepcja nie jest przyjazna, mowi ze nie wie o ce be i ze pierwsze slyszy, prosze usiasc i poczekac.



Wieczorem po "opalaniu sie" (nie bylo zbyt wiele czasu) siadlysmy na tarasie i saczac Pina Colade (plus majac mega glupawe) ogladalysmy ludzi. Zialam w dwoch odresionych Turasow, ktorzy weszli nam w kadr.. Wczoraj ogladajac ten filmik zaczelam krzyczec i piszczec, bo toz to Musafa i MMZ! Wtedy jeszcze ich nie znaju, boo hoo :c

Po kolacji, show itd poszlysmy na dol, do hotelowej dyskoteki, smiac sie z ludzi i obczaic jak to wszystko ten teges. Po 15min zaczal zaczepiac mnie barman, podsuwajac kolorwe driny etc etc. Po 45 minutach powiedzial "Ej, koncze prace za godzine, moze poczekasz na mnie i pojdziemy na spacer?"



(cenzura)

CDN :]

{0}


wiecej
starsze wpisy







Tweets by @kadinaja