24 marca 2016

Powiem Wam, ze mi sie nie chce. To raczej dobra wiadomosc. Wsiadajac w samolot na Teneryfe mialam nadzieje, ze okaze sie ze to wszystko nie bylo az takie magiczne, jak mi sie wydawalo. Ze tesknilam za wspomnieniami, a nie miejscem. I moze to przez nastawienie, a moze przez rzeczywistosc.. ale na razie nie mam ani motylkow ani nie wstaje codziennie rano z motywacja do pracy wieksza niz Teide. 
Chcialam tez zaznaczyc, ze NIE JEST zle. Lubie swoja prace i lubie tu byc. Ale zdecydownie stalo sie to dla mnie taka lekko nudnawa codziennoscia. (A moze to po prostu w Monachium zgorzknialam tak bardzo, ze juz niczym nie da sie sprawic mi radosci.)

Strasznie tesknie za kotem i swoja silownia. Biceps mi opada. Energia do zycia tez. Jest plus minus srednio. 

{0}

25 stycznia 2016

Nocne zakupy z Kasia w Tesco - zaliczone.
Wydanie mnóstwa pieniedzy - zaliczone.
Rozmowy z Bulka o wszystkim (+ planowanie slubu) - zaliczone.
Planowanie powrotu do Polski - zaliczone.
Nocny, mrozny spacer ze Skiba (+ sluchanie o jej slubie) - zaliczone.
Tlusty kotlet u dziadkow - zaliczony.
Kac (jeden!) - zaliczony.
Wysluchiwanie niezrecznych pytan o Tego Pana Co "Wedkuje" - zaliczone.
Wypicie wina z moja siostra Basia, ktora samaniewiemkiedy skonczyla 18lat (WTF!) - zaliczone.
Uczucie przesamotnosci - zaliczone.


.. A to dopiero pierwszy niecaly tydzien! 

Chujowe jest to, ze kiedy odwiedzalam Dziadka w szpitalu i bylo mi MEGA zle, dziwnie, ciezko - nie mialam nawet kogo potrzymac za reke. 

{0}

13 sierpnia 2015

1) tesknie za toba i brakuje mi ciebie. w chwilach nudy otwieram pamietnik i czytam o tym, jak bardzo marzylam o tym, zebysmy w koncu byli razem.
niedowierzam chwilami, ze to juz. chwilami boje sie tez, ze to za szybko, ze jeszcze nie doroslismy (albo ja nie doroslam) i, ze juz niedlugo wszystko sie popsuje,
czar prysnie i bajki nie da sie odbudowac. w innych chwilach dochodze do wniosku, ze to jednak stalo sie za pozno - teraz czekaja na nas same przeciwnosci (...)

2) taka jedna mala rzecz moze zmienic tak wiele w zyciu czlowieka. kazda nasza decyzja wbrew pozorom niesie za soba
ogrom konsekwencji, chociaz nie zawsze widocznych na poczatku. strasznie jestem ciekawa naszej przyszlosci. mojej, twojej. naszych przyjaciol. strasznie.
 

3) smutno mi, ze
sie starzeje, co chwila widze cien mlodszej o kilka lat siebie (...)


Jesli czytasz te slowa i wydaje Ci sie, ze sa skierowane do Ciebie, to znak ze nic a nic sie nie zmienilam i od (ponad!) 10 lat mam wciaz te same jazdy.

//

3 dni do zmiany wszystkiego, przyjazdu Bu, wizyty Czarka, Asi i Glaskacza; 14 dni (miejmy nadzieje) do przeprowadzki, 18 dni do nowej pracy (kiedys marzen, teraz rzygu i strachu). wszystko uklada sie tak, jakbym (kiedys) tego chciala, a mimo to jedyne na co mam ochote do dwie butelki szampana, brzeg morza i tsunami. 
rozmowy na whatsuppie z kristel nie sa w polowie tak wspaniale jak te na zywo, ale i tak zastepuja nam codziennosc. "everything is pointless", wiec wzruszmy tylko ramionami, zamowmy take-out z Bombay'u i napijmy sie taniej Sangrii.

Artur, miales racje; 
co ja tutaj robie?!

{2}

08 kwietnia 2010



Juz w momencie przechodzenia przez rekaw (z samolotu), powital mnie charakterystyczny dla Monachium zapach gowna. Nawozu znaczy. Bo jak dla mnie, to oni tu nawoza wszystko: trawniki, parki, pola i lasy. CM i SM (przyjechal z Wiednia na swieta!) mowia, ze chyba jestem glupia i ze wcale kupy nie czuja. Ale co oni sie tam znajO. Ze wsi sO, to na gowna zapach juz nie reagujO! :D
(zaznaczam, iz to moj slaby rodzaj zartu - nie obrazam nikogo ze wsi ;P)

Jestem strasznie zmeczona. Za 24h o tej porze bede schodzic do ladowania. Juz mam dosc tych lotnisk (aczkolwiek jestem mega pozytywnie zaskoczona & wdzieczna Bu, ze mnie dzis na Okeciu pozegnala). W ogole to takie niesamowite, ze dopiero co (12h temu wjezdzalismy do Wawy) rzucalam sie z Bu kolorowymi groszkami (orzechamy w czekoladzie a'la Lukasz Pe), a teraz wlasnie wrocilam z nadjeziornego piwa z CM i jej bratem (nie umiem sie przestawic, bylam chyba strasznie niemila dzisiaj). A wczoraj o tej porze byla u mnie Agatis. A tydzien temu to costam. A za tydzien to juz w ogole.

Czas, CZAS, CZAAAAS!!!! Jakze on zapiergala!


{2}

14 lutego 2010

Ja nie wiem, co Was tak smieszylo w mojej paczkowej notce. Zwracam sie szczegolnie do trzech dziewczat (Paull, Olusiex, Lu). To NAPRAWDE byly chwile grozy! Ale pokonalam lek, pokonalam kryzysy i w przyszlym tygodniu mam zamiar lepic "Polnische Pierogi Ruskie" (cytat z Wikipedia) z Liz. Ona chwilami przypomina mi Bulke. Nie wie co sie dzieje, nie wie o co chodzi. W zeszlym tygodniu po kursie pojechalam z nia do centrum, bo miala godzine przerwy przed randka ze swoim chlopakiem. Taszczylam wtedy laptopa w torbie (ciezkoooo!), bo robilam prezentacje o Lublinie. Lazimy, lazimy. Mowie jej "Liz, chce mi sie siku!". Ona na to, ze moznaby gdzies wejsc, McD czy cos. Mijamy KFC, pytam czy wchodzimy, ona ze nie, bo i tak nie ma kasy. Idziemy dalej. Mowie "Liiiz, ciezko mi." Ona mowi ze spoko, mozemy gdzies usiasc. Mijamy Burger King, pytam czy wejdziemy sie ogrzac, ona ze nie, bo i tak mamy tylko pol godziny. Idziemy dalej. Minelysmy milion fastfoodow. Liz pyta, czy siadziemy gdzies tu na murku (jest minus piec, minus siedem). Mowie jej ze spoko, ale przeciez mnie sie chcialo siku. No i nie bede jej pokazywac zdjec z laptopika na takim mrozie, bo jeszcze mi sie popsuje. Na co ona "Ejjj to moglysmy przeciez wejsc do jakiegos cieplego miejsca!" Normalnie pewnie bym jebla ze zdenerwowania, ale jej nieogarnianie terazniejszosci tak mnie rozbawilo, ze malo co nie popuscilam. "Oj Kaja, to TRZEBA BYLO MOWIC, ze chcesz gdzies usiasc!" :D

Generalnie po tygodniu lezakowania wyszlam dzis o 19 na "kawe" do Masazystow. Skutek taki, ze wypilam dwa piwa i dwa kieliszki porto, moje gardlo znow boli i przeszkadza w zywocie, a ja wrocilam do domu po drugiej. Nie rozumiem, dlaczego A. nie chce dodac mnie do znajomych (Wciaz jakies niemowione awersje? Ale o ce be?) na fejsie. Za to ciesze sie tym, ze Bzu (przez ktora mam ochote na na les ni ki!) twierdzi, ze przeczytala archiwum mojego blozka.

Jestem zmeczona. Pol godziny na Hauptbanhofie pisalam na malenkiej karteczunce to, o czym w danym momencie myslalam, a kiedy papier sie skonczyl, zaczelam plakac z tesknoty i pamieci.
Rok temu o tej porze pisalam pewnie czarne scenariusze w rozowym zeszycie, bylam po kilku piwach, wypitych na imprezie pt. Baj Baj Kaju (do zobaczenia w maju). Czuje sie, jakby to bylo milion lat temu, w innym zyciu. A z drugiej strony, kiedy pomysle sobie, ze jestem tu juz prawie (za kilka dni) rok, nie chce mi sie wierzyc, ze tak szybko zlecialo.

Sountrack OTH1,2,3 i kilka innych starych piosenek.


Edit : // Czy z okazji walentynek (trwaja juz 3h15min) moge powiedziec komus, ze go kocham? Nie. Musze szybko isc spac, bo ten alkohol i Colorblind (Counting Crows) mnie roztkliwiaja. Jakby to wygladalo? Czesc, to ja Kaj. Kocham Cie. Dobranoc.
Nawet nie mam numeru. I dzieki Bogu. SLAAAABOOOOOOOOOOOOOOOO.


Obejrzalam wlasnie wszystkie zdjecia (udostepnione i wszystko dzieki Oli) i musze powiedziec, ze niewiele z tej imprezy pamietam. Nie dlatego, ze pilam, tylko jakos tak wiele sie dzialo. I w ogole o tym ze kilka osob tam bylo, zupelnie zapomnialam (Boruta, Leczna, Gala, studyjni ludzie, etc). Za to dokladnie pamietam kogo zabraklo (R, H, A, (..)). No coz. Dzis w barze u Kulawego mialam te same kolczyki. Tyle.

PS. NO I PRZYZNAC SIE. KTO MI WURWA ZAIWANIL TEN PIEKNIUTKI BROKATOWY BERET?!

{2}

07 lutego 2010

Pokonujac ostatnie 10 min drogi z miasta do domu, nagle przystanelam i poczulam sie bardzo, bardzo stara. W uszach Dabrowska wolala "Charlie, Charlie!", a ja przypomnialam sobie te wszystkie piosenki, ktore wymyslalysmy te kilka lat temu. Ile wtedy moglysmy miec, moze po pietnascie. "Kubaaa, Kubaaa kupuje nam zubrowke.." i lipa w domu, bo Mama (ale jakim cudem?) rozszyfrowala wiadomosc zawarta w piosence - Kaja pije alkohol. "Dwadziesciapiec laaat, a mooze mniej, moj Kuuba maaa na peeewno mniej, Dwadziesciapieec laaaat to duuzy wiek, aaa moj Kubaa jeeeest mlodyyyy".. Matko. Czyli ze kilka lat temu, jesli ktos mial 25 lat to byl dla mnie praktycznie dziadkiem.
I te wszystkie minuty, ktore spedzalysmy na Duzym Placu, czekanie na niebieskie oczy Dunia, albo suki Bieleckiego. Albo Lukasz Kania i jego zarty. No i wreszcie Kuba Biskup (ech!), rysujacy patykiem w zwirku frytki i hamburgera. Tesknie za tymi czasami :). Chcialabym, zeby moje dzieci wychowywaly sie z Twoimi i tez zamiast robic lekcje w domu, uczyly sie matematyki na hustawce, albo chodzily na spacer na Mickiewicza tylko po oranzade za 49groszy. A skoro jestesmy juz przy temacie Mickiewicza - nie moge przypomniec sobie melodii piosenki o Nice, ktora siedziala Emkowi na kolanach. Ach, Emek. Ach, dwadziewiec. Ach, pojedyncze rolki.

Bylam dzis z Magda Invia na Szerloku w kinie. Po dlugim, meczacym (psychicznie) dniu (wstalam o 12, do 18 siedzialam w lozku :D) wybralam sie WRESZCIE do miasta (wystawiajac Gruba Marte, Masazystow, Toma Sraczke..), uciekl mi Sbahn, zmoklam na deszczu.. a pozniej jeszcze okazalo sie, ze Magda (nieswiadoma chyba tego, ze nastawilam sie na cute british accent) kupila bilety na seans po niemiecku. Powaznie, Jude Law, mowiacy w szatanskim jezyku.. trauma do konca zycia. No ale film polecam. Chyba wybiore sie do kina jeszcze raz, polowy nie zrozumialam. Fakt faktem, przez dwie trzecie - w ramach buntu - myslalam o dupie marynie i rozgladalam sie po sali. No coz.

Oprocz tego tesknie za Arturem jako przyjacielem (krotko trwal ten stan) i za MMZ, ktorego jeszcze nie poznalam. Patrzac w kinie na Roberta Downey Jr wyobrazalam sobie jakby to bylo glaskac go po policzku i czulam sie taka samotna. Jeden glupi wyskok w zeszla sobote obudzil obumarle czastki czulosci we mnie i od tygodnia tesknie za bliskoscia drugiego czlowieka. Musze sie ocknac chyba. I przytulic do poduszki.

Szi łoz e bicz, her nejm łos Nika. Szis stending ewri najt on de strit, łejting for samłan tu fak heeeeeeeer Oh yea. Czyli jednak nie moge powiedziec o sobie, ze jestem totalnym beztalenciem, skoro takie piosenki tworzylam juz w wieku 14/15 lat! Dobranoc.

{0}

12 października 2009























// Za dlugo rozmawialam z dziewczyna Hubiego o dziewczynie Krzyska, wiec nie mam nastroju na nic, poza koldra, lozkiem i goraca czekolada.

{4}

08 września 2009



Warszawa z Gwiazda, moj metalowy chloptas, wydzial czegostam, arabistyki byc moze. kilka godzin pozniej noc spadajacych gwiazd z Gwiazda (haha) i Cezarym (love).
// spacer do dziadkow (jesli nie rozdziobia nas wrony), stopy popielgrzymkowe xyz, stare
miasto i podkladka pod piwem z napisem "paulaner münchen" (pisk)
// Korek, Dorotis & Agatis
// blok Janczaka dziwolaga ale lubianego (czyli osemka, czyli blok, ktory widze z okna), moje stopy razy dwa, czerwone swiatla w drodze nad lukcze, jednodniowy romantyzm z Czarem (bylo naprawde cudnie) odgrzebywanie starych zdjec (dziadek + dwie wnuczki)
// za.bujany Agatis, Fistaszki (nie to, co kiedys), wystep Kluczy (funky i fanki!), laweczka w oczekiwaniu na Kasiowa kawe, moje stopy i plac zabaw
// Czarek i Agatis w wersji Twilight, Koreczek again, Bu na poloznictwie, Franek aka Bydgoszcz, pusta GC z Dymitremm, stare miasto i nasz murek, Kaj w Zamojowych okularach, Zamoj w Zamojowych okularach i jego oltarzyk z MOIM zdjeciem!, moje nogi, bankowomydlany Piekarz, skrzynka "ty. artus", ostatnie spojrzenie na plac po farze i trzy ujecia Kaja na dowidzenia (tak, to ta impreza na ktorej poalkoholowo wypychalam sobie brzuch wielka poducha, krzyczac, ze mam piecioraczki).

Ciesze sie z tamtego miesiaca, ale tez ciesze sie, ze wrocilam tu.

{2}

07 lipca 2009

Wiec powiem Wam co jest najlepsze w tych wszystkich hotelowo - cieploklimatycznych urlopach, ktore funduje mi mama. Nie slonce, nie plaza. Nawet nie dupy. Najlepszy jest brak dostepu do lodowki. Masz trzy posilki dziennie o okreslonej godzinie - i tyle. Nie kusza cie lody zamkniete w zamrazalniku, nie mijasz sie z reszta spaghetti z obiadu idac w nocy po herbate. Jestem grubym sloniem.

Kiedy piekne chudzielce pisza na swoich blogach ,ze sa grubymi sloniami - ludzie mysla sobie tylko tjaaaa.. Ja raczej staram sie ostatnio unikac takich tekstow, bardziej mysle o tym, ze owszem, faktycznie, jasne ze jestem. Ale moze jeszcze nikt tego nie zdazyl zauwazyc (zatrzymujac wzrok na twarzy, czy wlosach na przyklad). Ale boje sie, ze jak juz wyskocze z takim tekstem, to ludzie pomysla a no taaaak! jak moglismy to przeoczyc?!

Pojde w slady mag i zrobie akcje kinomaniak.
Marzyciele - 3
Anything Else (a wlasciwie pierwsza polowa, bo pozniej zasnelam) - 4
Nigdy nie bede Twoja - 3+
The Reader - 6!

Wszystko mnie denerwuje, mam bardzo duzo do napisania. Nie to miejsce, nie ten czas. Blah, blah, blah.



Tesknie.

{0}

01 czerwca 2009

Ausburg.

Zauwazylam, ze na obczyznie znacznie szybciej nawiazujemy przyjaznie. Wszyscy zachowujemy sie, jakbysmy sie znali od co najmniej dwustu lat. Duzo smiechu, duzo niemieckiego (portugalskiego, rosyjskiego, polskiego), slodyczy, piwa (!), zwiedzania, nerwow, pociagow, przesiadek. Wspolnych zdjec (sie zrzucajO. bedzie ich troche, ale nie moglam sie zdecydowac; nie wiedzialam czy ciekawsze dla Was beda zabytki (haha), czy ludzie) i zartow. Humor psulo mi niewyspanie i ciagle powracajace wspomnienia, jak morskie fale, cholera. O ironio, myslalam wlasnie o morzu. Bo dokladnie rok temu o TEJ porze, w TYCH dniach poznawalam smak szczescia. W czasie depresyjnego stycznia marzylam o Monachium, o tej chwili, kiedy poznam nowych ludzi, bede z nimi pic zimne piwo i zwiedzac Bawarie. Myk jest jednak w tym, ze mimo doczekania sie tej chwili, ja wciaz zyje Polska, mysle o Was, tesknie za Wami i to mnie zabija, wkurwia tudziez.

Wczoraj pomyslalam sobie, ze chyba nigdy nie bede w 100% szczesliwa. Taka juz moja natura. Marze o truskawkach. Snilo mi sie, ze Zamoy najpierw calowal sie, a potem gzdzil z jakas laska przed kamerka internetowa. I wszyscy moglismy to ogladac (Ty zboku!).























KULKA! ;-)

Mam duzo, duuzo wiecej. Ale nie chce byc monotematyczna. Moze pochwale sie nimi na fotologu ;P

{0}


wiecej
starsze wpisy







Tweets by @kadinaja