12 grudnia 2015

Rumun zapytal mnie, o czym pisze. A ja wyslalam mu kilka linków, zeby tylko nie musiec z nim rozmawiac. Ostatnio przeszedl samego siebie z ta swoja dobrocia. 
Trzymam go za reke i caluje w czolo, przeciez TO powinno wystarczyc.

Marcin jest nowym Arturem, wszedzie go pelno. I lubie go, i lubie z nim rozmawiac, i sluchac o przyjaciolach z podstawówki. Znowu widzialam Twoja siostre na Max Weber Platz; nie powiedziala mi "czesc".

To dopiero pierwszy tydzien frühschichty non stoo, a ja juz umieram. Jest druga w nocy, czy to juz czas na sen?


{1}

17 grudnia 2015

Razem z R. spedzamy 45minut trzymajac sie za rece pod pomaranczowa kolumna na Marienplatzu. Na Hauptbahnhofie - tuz obok miejsca w ktorym migdalilam sie z Simonem - caluje mnie w nos. Niespodziewanie odbiera mnie spod domu, dzierzac w dloniach bukiet samaniewiemjakich kwiatów. W poniedzialek poznal moich rozdzicow.

I know there'll come a time again
When everything will fit right in
And I won't have to see your face
In strangers on the street 

Wiem, ze Ty tez tak miales. I ze da sie przez to przejsc. Ba! Sama mialam tak samo z K.. a teraz juz prawie nic o nim nie pamietam. 
Tylko ze to dziwne byc z kims w miejscach, ktore sa juz naznaczone kims innym. 

Rumun Remus.
Persona roku 2015. 


{6}

21 grudnia 2015

Wszystko, co mi zostaje po bylych facetach, to nowe blogi.

Marcin nowym Arturem. Rumun nowym Szwedem (z ta jedna roznica ze Erik dawal mi kwiatki z okazji wtorku, a Remus z okazji dwumiesiecznicy pierwszego pocalunku). Ja stara soba. Artur nowym Krzyskiem.

Ktos, kto rozwiaze te zagadke dostanie ode mnie wszystko to, co mam.

*
*
Slucham Brodki 2006 i placze do kieliszka czerwonego wina. Wyobrazam sobie jakby to bylo pieknie umrzec w jakiejs wielkiej tragedii (tak zeby nikt nie mial pretensji, ze to niby ja sama). 
I czuje. Dopoki nie poradze sobie sama ze soba nie ma nawet pol szansy na to, zeby udalo sie z R. Niech sobie wsadzi w dupe te wszystkie kwiatki, prezenty i romantyczne piosenki, to i tak nie wyjdzie. 
Nie wierze juz w nic poza alkoholem.

_ _ 


Natalia mowi, ze w prawdziwym zyciu jestem taka zupelnie inna, niz na blogu.
.
.
Co to jest prawdziwe zycie?


{0}

28 grudnia 2015

Dzisiaj jest taki poranek, ze wokol siebie mam tylko kawe, ciasteczka (babciny przepis, mlask mlask) i RY X. Swieta swieta i po swietach, lodowka wciaz pusta, Mama wciaz w Lublinie, watroba wciaz przemeczona. Od kilku dni zywie sie tylko resztkami z wigilii (glownie ciasta i szynki). Duzy plus/minus mojej pracy to recepcja polaczona z barem i mlody Selim przynoszacy mi wciaz herbatki z wkladka, na rozgrzanie i zabicie nudy (siema 10 check-inów przez 8h). Jesli nie pije, to bawie sie w kolorowanki, albo zapraszam ludzi na darmowe piwo. Marcin wpadl juz trzy razy. 

Swieta byly takie, ze w 24 grudnia, punktualnie o 18:00 do moich drzwi zapukal Rumun przebrany za Swietgo Mikolaja, z workiem prezentów. Przez chwile byl to najslodszy moment mojego zycia (nie liczac tego dnia, kiedy tydzien temu stal pod moim blokiem z bukietem kwiatów). Bajka trwala jakies 25minut, dopoki nie uswiadomilam sobie, ze teraz to ja juz go kurwa musze zaprosic na wigilijna kolacje do Gumbasów. I nagle wszystkie motylki ulotnily sie z brzucha, robiac miejsce ogromnej zlosci. I tak oto, zaledwie po 2 (3?) latach przyprowadzilam do rodziny kolejnego przydupasa. O ile z Arturem mialo to jeszcze troche sensu, o tyle z Rumunem czulam sie tam okrutnie niezrecznie. On za to byl w 7 niebie. Nikt nie powinien byc sam w Swieta, jasne. Ale teraz stalo sie wszystko to, czego nie chcialam - on juz nigdy nie uwierzy w to ze NIE jest moim chlopakiem.













*

 

{2}

31 grudnia 2015

31 grudnia o 12:41 wsiadlam do autobusu na Grillparzerstraße. Spojrzalam na kierowce - sobowtóra Albera Einsteina, wzielam gleboki wdech i zaczelam sumowac. Podsumowywac.

2015 byl rokiem totalnie zmarnowanym. Rok bledow. I tak, zamiast pamietac o dobrych rzeczach (malo ich jakos, ale moze postaram sie je wymienic pod koniec notatki), zrobilam liste bledow.

Blad pierwszy : napastowanie (za duzo/za malo) Davida w sprawie powrotu do Riu.
Blad drugi : wyjazd z Teneryfy.
Blad trzeci : wznowiony, przepyszny romans z Groszkami.
Blad czwarty : zbyt dlugie zwlekanie ze znalezieniem pracy.
Blad piaty : zmarnowana okazja na dobre mieszkanie. Wprawdzie moje 20m2 na 12 pietrze bylo spelnieniem marzen, ale jednak za duzo poszlo na to kasy i nerwow. Koniec koncow i tak wyladowalam u Mamy. Moglam sobie tego wszystkiego oszczedzic i w ogole sie stamtad nie wyprowadzac.
Blad szósty : Rumun Remus, czyli kolejny "zwiazek" (?) na pol gwizdka. Albo w jedna, albo w druga, kiedy sie wreszcie naucze..


Nie mam zadnych pomyslow na 2015. Chyba chce rzucic palenie i ograniczyc wino pite w samotnosci na balkonie. Czesciej chodzic do lekarza (starosc nie radosc). Tak jak pisalam wczesniej, sprobowac przestac obsesyjnie lapac sie za walki tluszczu na brzuchu i 15minut zastanawiac nad kazdym kesem wszystkiego, co nie jest warzywem. Po kiklu latach takiego stresu jedzenie rzeczywiscie przestaje byc przyjemnoscia, a zaczyna grzechem. I to jest cos nad czym chce popracowac. Od 2012 i tak sporo sie poprawilam (pamietam jak postanowieniem na 2013 bylo ZACZAC JESC CZEKOLADE - i udalo sie!). Umiem juz zjesc banana i nie miec przez to mysli samobojczych. Wprawdzie kiedy patrze na swoje zdjecia posilkow (ktore wciaz robie, nawet nie na Instagram, bardziej dla samoswiadomosci i pamietania, co wcinam) to zalamuje rece, bo glownie to salata, chleb i owsianka, alkohol i kawa. 

Nie mam pojecia co stanie sie w przyszlym roku. Za miesiac koncze kontrakt w RIU i czeka mnie albo powrót do domu, albo 4 miesiace paro. We'll see. 
01.01.2015



.. tak naprawde  - cytujac Grzegorza Turnaua - nie stalo sie NIC.


{0}


wiecej








Tweets by @kadinaja