02 grudnia 2012

hello HELLO! *spiewa*

Notka bedzie krotka, bo nic w moim zyciu (poza weekendowym chlaniem i tygodniowa praca) nie dzieje. Chcialam sie zwolnic, chyba sie nie zwolnie. Chcialam przefarbowac wlosy na braz, wyszla mi wisniowa czekolada. Wszystko idzie nie tak, jak powinno, ale o dziwo udaje mi sie zawsze z tego cieszyc i myslec pozytywnie. Jest 2gi grudnia, juz niedlugo Swieta!

No ale do rzeczy, ad rem. Od kiedy mam karte kredytowa, stalam sie 100% kobieta i troche szaleje. Pod wplywem emocji i wyplaty kupilam na ebay'u 2 zegarki. I teraz nie potrafie sie zdecydowac, czy mi sie podobaja, czy nie.
POMOZCIE! Hit, czy kit?





Pozdrawiam!
Wasza zakupocholiczka Kesza.


{9}

04 grudnia 2012

Klocek mi sie rozchorowal wiec niespodziewanie mam wolne popoludnie. Chcialam (przez jedna, krotka chwile) isc na zakupy - marzy mi super modny i zupelnieniewmoimstylu kolnierzyk wysadzany brylantami i innymi cennymi krysztalami (H&M), ktorego nie bede nosic, bo nie mam do czego. Do zegarkow chyba. 
-> Postanowilam nie odsylac zadnego, moze KIEDYS bede dorosla i przyda mi sie blink blink zegarek zywe srebro za 12€? Albo zlocisty koteczek? Jak zalatwie te praktyki w przedszkolu to napewno zrobie (z) nim furore!
Tak wiec siedze w domu i kupuje nowe rzeczy, przegladam portale typu papilot i boska.pl, szukam nowych inspiracji i wyobrazam sobie, jak to bedzie kiedy juz bede boginia pieknosci i zgrabnosci. Wszystkie klientki w klubie mnie lobuja, ze jestem taka motywujaca, bo sama ociekam tluszczem i ciagle narzekam jak to bardzo probuje schudnac i ze, cholera, no nie jest latwo. Ze czuja taka jednosc ze mna, piekniejmy razem! 

Tak sobie siedze i szukam tych nowych inspiracji i z nudow zaczelam sluchac moich starych, ukulelowych piosenek. Kiedys to ze mnie naprawde artystyczna dusza byla. Pomyslalam, ze podziele sie z Wami jednym z moich ulubionych numerow : 


Wybralam Piosenke o Mrówce bo to moj pierwszy hit, co widac i slychac. Pozniej pojawialy sie takie utwory jak Piosenka o Ksawerym (Ksawery och, Ksawery jestes sexy very very), Piosenka o Urzedzie Pracy Z TELEDYSKIEM! (Herr Szofer, Herr Aktas i Frau Honig kazali mi znalezc sobie prace, lecz nie mowili gdzie, nie pokazali nie, wiec chyba pojde i se zjem kielbase), Piosenka o Michale (Michal jest tam, a ja jestem tu, tu pada deszcz i do dupy jest tu), czy Piosenka o Cycu (Kiedy okres zbliza sie i bol brzucha meczy mnie..). Jednakze do Piosenki o Mrowce mam wyjatkowy sentyment. Mysle ze ma najbardziej gleboki tekst, pokazuje pozytywne cechy mojego charakteru, ze zyje w zgodzie z przyroda (NOT) i generalnie podkresla wszystkie moje walory, np. jezykowe (angielski) oraz wokalne.

JEZU. Potrzebuje zajecia. Chyba pojde nalozyc odzywke na paznokcie i kupic sobie ten zasrany kolnierzyk. Arturo juz za 1.5h wraca z pracuni. Ostatnio cos mi sie poprzestawialo w glowie i prawie codziennie robie mu obiadki, kolacyjki, a wczoraj kupilam ciasto na wynos. To chyba przez tego Szanela. Raz dostalo mi sie cos drogocennego od faceta i juz stracilam glowe! Chyba musze znowu stac sie zolza, jesli chce dostac cos sliczniusiego pod choinke. Bo lekcja z babskich pism dotyczaca traktowania mezczyzn zostala mi juz dawno wpojona w glowe - jesli czegos chcesz, badz podstepna i niedostepna suka! Ot, caly sekret, wyjawiony mi przez Babcie. Takze ide. Odslonilam sie przed Wami juz zupelnie, nie dosc ze z moich zyciowych tajemnic i sposobow uwodzenia mezczyzn, to jeszcze z mojej bardzo osobistej muzyki. Ale z kimze mialabym sie tym wszystkim dzielic, jesli nie z Wami!

Zostawiam Was z moim coverem Brodki, bo go lubie. 


Wasza W CHUJ utalentowana
Kesza Troll

PS. Chyba odkrylam w sobie nowe zdolnosci. Ide pospamowac jakies forum. 

{6}

08 grudnia 2012

Pobawie sie w blogerke na topie i piergolne Wam recenzje kosmetyczna. 
Odzywka do paznokci Herome. Pierwszy raz uslyszalam od niej od klientki w klubie, ona robila pompki, ja patrzylam na jej paznokcie. Ja spytalam czy to zelowe, ona powiedziala, ze to naturalne. Ja spytalam JAK TO, a ona powiedziala HEROME NAIL HARDENER. Za tydzien przyniosla mi ja w prezencie za 5€ (w internecie kosztuje 13€ plus koszty wysylki). 
Najpierw myslalam, ze bede mogla obejsc zalecenia producenta (pierwszego dnia nalozyc jedna, cienka warstwe, drugiego druga cienka, trzeciego zmyc i znowu nalozyc pierwsza.. i tak w kolko przez 2 tygodnie) i probowalam uzywac jej tylko jako base coat. Szybko zmienilam zdanie i dzis wlasnie zakonczylam pierwsza PRAWIDLOWA kuracje. Dwa tygodnie z naturalnymi paznokciami, dla mnie to byla tortura (nienawidze paznokcia bez koloru), ale z pelnym przekonaniem i reka na sercu moge przyznac, ze bylo warto. 
Mam sliczne, twarde (!), dlugie paznokcie i nawet koncowki jakies takie wybielone. 
Jestem zadowolona. Polecam wszystkim, ktorzy sa brzydcy, a chca byc ladni. 


Ja uzywalam niebieskiej (strong), bo taka dostalam. Podobno jest tez czerwona (super strong) i teraz planuje kupic ja Mamie pod choine. Zobaczymy, czy tez spelni swoje zadanie. 

Pozdrawiam!
Wasza (ladna) Kesza.


{3}

11 grudnia 2012

Wyobrazcie sobie takowa sytuacje. Przychodzicie po raz pierwszy w zyciu do nowej Pani Doktór i dokladnie opowiadacie, ze tu Was boli, tam strzyka, tu uciska, a tam sie przelewa. Na co wszystko Pani Doktór odpowiada "Rozumiem.. a jak duzo Pani pije?
Yyyy no ten. NIE DUZO przeciez. Czasami po obiedzie lampke wina, moze dwie, albo siedem. Raz na jakis czas piwko, moze trzy. Wodke to baardzo sporadycznie, doslownie tylko od swieta tylko. I tak za duzo. I ona, ta wredna nowa Pani Doktór kaze Wam sie od tego odzwyczaic i przestac pic na dwa, trzy tygodnie W OGOLE. No jak to, przeciez ja jade do Polski? Na wódke wlasnie. Na picie, obzarstwo i dobry sen. Ona nic nie rozumie. Nie wiem, gdzie oni tych lekarzy szkola. 

A Polska juz za 9 dni. Za 9 dni o tej porze bede wjezdzac do Lublina. Albo i juz w nim bede. Ciesze sie jak glupia, chociaz naturalnie wpadam w lekka paranoje ze PRZYTYJE i juz szukam po google maps dobrych szlakow na jogging (zima mi nie straszna, bardziej pijacy i dresiarze).
W ogole ta nowa Pani Doktór spisala sie na tyle, ze dala mi zwolnienie lekarskie do piatku i od dzis jestem dupnie wypieta na LifeStyle Ladies. Choruje w domu i probuje robic Skalpel (glupia jest ta Chodakowska, naprawde. I twarz ma jak kon.) z dosc mizernym skutkiem. 

W zwiazku z nuda, przegladaniem tumblra, twittera, polyvore i weheartit, naszla mnie ochota na bycie artystka. Wrzuce Wam tu kilka iPhonowych zdjec z ostatnich kilku tygodni, przerobionych jakze artystyczym Instagramem / Picasa.

























Trzmajcie sie cieplo w te zimna zime!
Wasza Kesza.

{11}

25 grudnia 2012


Święta! 

[edit]

Lublin mnie strasznie rozczula. Codziennie płaczę, bo zaraz trzeba wracać. Nie mogę nadziwić się, jak za tym wszystkim tęskniłam. Mam ochotę zwolnić się z pracy i przyjechać tu na MIESIĄC. Nie wiem, za co bym żyła, pewnie wszystkie oszczędności poszłyby w trymiga się kochać, bo tu wszystko takie drogie.. Ale co z tego?
Boże mój, ja chcę tu zostać. I ci wszyscy znajomi, dla których już teraz WIEM, że nie będę mieć czasu. Trzy dni zostały, a tu jeszcze tyle do zrobienia.. Wiem, że pewnie gdybym tu mieszkała, rzygałabym Lublinem, jak bzu. Ale po 9 miesięcznej przerwie, wszystko cieszy, wszystko lepiej smakuje i wygląda. 
Ech..

{2}

31 grudnia 2012

Szczerze mowiac, to BEZNADZIEJNIE sie czuje. Te 10 dni minelo jak z piczy trzasnal i nigdy nie wybacze sobie, ze nie naciskalam bardziej, jak Tomasz w sierpniu powiedzial, ze wracamy przed Sylwestrem. Bo Swieta w domu BEZ Sylwestra to jest w ogole jakas pomylka. Z kim mam pic, jak nie z Wami? Do kogo mam dzwonic o polnocy, przeklinajac zajeta linie, jak nie do Was? Nie podoba mi sie to straszliwie, a co dziwniejsze - Stodulak tez nad tym ubolewa. 

Ale moze lepiej podsumujmy caly 2012, nie tylko ostatnie dni.

STYCZEN.
Nakurwiam dojcza, chodze do Teatru, mam fajna paczke miedzynarodowych kujonow i razem uczymy sie do testu DaF. Plus wizyta Tomka Cnoty, hello! 



LUTY.
Pisze test DaF, jezdze z Arturem po zamarznietym jeziorze. Grzeje dupke w domu. Zegnam sie z kursem. Nagrywamy film, biegajac nago po parku. Love miliard.



MARZEC.
Arturo ma angine, ktora ciagnie sie ponad miesiac. Mamy skypowy zwiazek na odleglosc. Ja jade na Teneryfe, a Teneryfa przyjezdza do mnie -> czyli wizyta Tomasa w Monachium. Dostaje wyniki DaF - zdalam lepiej, niz sie spodziewalam! 





KWIECIEN.
POLSZA! Mieszkam u Dziadkow, malo pije, kocham wszystko i wszystkich. Prawie zaczynam prace w Biergartenie, jestem dorosla i fajna. Plywam z Marcinem i Arturem po jeziorze lodka. W Lublinie Wiosna Gospel z moim mezem. Blogosfera 1 = poznanie Luizy Koltys. Love miliard.



MAJ. 
Standardowo, moje urodziny. CM wyjezdza do USA. Nie dostaje pracy w Biergartenie, ale przez kilka tygodni opiekuje sie Murzynskimi dziecmi. Probuje Bubble Tea. Dalej glowie sie co z praca i mysle o studiach. 





CZERWIEC.
Miesiac EURO 2012! Coraz intensywniej szukam pracy. Grilluje, pije, imprezuje. Stodulak zaczyna bujac sie z moja rodzina i znajomymi. Po raz pierwszy w zyciu widze na zywo swietliki. Wycieczka nad Königsee, gdzie tez Marcin lamie sobie obie nogi (smiana roku). Pod koniec miesiaca dostaje prace w Lifestyle Ladies.



LIPIEC.
Pracuje w chuj. Freda i ciocia Blizniewska w Monachium. Grille, pikniki, pyszne bagietki z plesniowym serem i winem pitym na kocyku. Wycieczka nad Chiemsee. Tecza na zywo, skoki w deszczu, milosc. Robie duzo sportu i duzo pracuje. Przegapiam wakacje.



SIERPIEN.
pracapracapracapracapracapracapracapracapracapracapracapracapracapracapracapracapracapraca
Koncowka sierpnia to nasze "wczasy" na Berg am Laim. I bomba w Monachium.




WRZESIEN.
pracapracapracapracapracapracapracapracapracapracapracapracapracapracapracapracapracapraca
Wycieczka nad rzeke czyli ostatni weekend wakacji. Koncowka wrzesnia - Piekarz w Monachium i trzydniowe mieszkanie u Taty Tomasza. 




PAZDZIERNIK.
pracapracapracapracapracapracapracapracapracapracapracapracapracapracapracapracapracapraca



LISTOPAD.
Nareszcie cos sie dzieje! Wymarzony, wyczekany urlop. Skok w Londyn, poznanie Mingera i Sernika. Wreszcie INGRID. Znowu Allie. Pozniej szybkie weekendowe szkolenie, zdobycie certyfikatu Power Plate (lepiej pozno niz wcale) i znowu sru - na Teneryfe. Po dwoch latach wrocilam do domu. Spotkanie Peti i Tomasa. Radosc i spelnienie nie do opisania. 






GRUDZIEN. 
pracapracapracapracapracapracapracapracapraca, a pozniej to juz tylko zwolnienie chorobowe i Polsza. Jedzenie i picie na umor = nadrabianie tego wszystkiego, co udalo mi sie stracic przez ostatnie miesiace. Mimo to jestem szczesliwa. Spotkanie z Blogosfera 2. ARTURO ZE MNA W LUBLINIE. Wspolne Swieta, wejscie do rodziny bardziej niz kiedykolwiek. I kocham go bardziej niz kiedykolwiek. Jutro Sylwester. Nie wierze, ze juz kolejny rok za nami. No i przezylismy koniec swiata! 






Posumowujac : 
2012 byl rokiem spokojnym, bez jakiegos wielkiego szalu, ale tez bez jakichs szczegolnie deprymujacych niepowodzen. Na pewno fajnie, ze zaczelam prace i moja znajomosc niemieckiego sie mega rozwinela. Troszki mi sie schudlo, troszki mi sie ujedrnilo. Ze Stodulakiem tez fajnie, od kiedy stuknelo nam 12miesiecy, nagle zaczelo byc o niebo latwiej, lepiej, wygodniej. Zdecydowanie ZA MALO bylam w Polsce i to bedzie moje pierwsze postanowienie na rok 2013. Ale do tego dojde jutro/pojutrze. 
Na razie dziekuje Wam za kolejny wspolny rok i zycze szampanskiego Sylwestra (my znowu spedzamy go tylko w swoim gronie i lozku, przy telewizorze #nolife).

Caluje i bardzo mocno sciskam. 
Wasz Kaj.

{3}


wiecej








Tweets by @kadinaja