03 grudnia 2009

Szybko.

Dzis pozegnalam An Cr juz tak naprawde. Z Natasha obliczylysmy, ze zostal nam TYLKO JEDEN wspolny weekend. Jutro jedzie na kilka dni do Berlina, a 18gru ja do PL, kiedy wroce, ona bedzie juz w Macedonii. Nie wiem czemu przezywam to bardziej, niz pozegnanie z moja prawiedziewiczyna. Ana prawie plakala. Ja uciekalam, bo bardzo nie lubie pozegnan. Bedzie coraz gorzej.

Zaczal sie nowy kurs (kolejny poziom). Doszlo z 10 nowych osob, w tym m.in. Ania_z_Polski (ooj.. nie cieszym sie wcale, nie chce mi sie Polakow, i tak czasem zaluje ze poznalam CM i jej brygade), chyba z 4 osoby z Ukrainy/Rosji (w tym jakiegos Daniela ktory mowi z bardziej niemieckim akcentem, niz wszyscy Niemcy razem wzieci, nie rozumiem tego! Co on robi na B2?! Poza tym przychodzi na kurs z laptopem zamiast zeszytu. I nosi pierscionki. Meeega). Jakas Bernadetta z San Francisco (skumala sie z Joe, ktory jest z Las Vegas i od 3 miesiecy probuje go oczarowac, chociaz moglby byc moim ojcem (w sumie to i moze troche wyglada jak Tomasz..)). No i jeszcze doszla Super Dupa. N-costam. Nikt nie moze zapamietac jego imienia, ale jest naprawde fffffffajny. Nadin mowi, ze wyglada jak on :



i w sumie ma racje.

We wtorek Nadjezda i ja bylysmy w kinie. Moj pierwszy raz! Jej zreszta tez. New Moon z dubbingiem nie byl az tak straszny jak sie spodziewalam. W zeszly piatek z kolei bylam na zakupach z Marie. Dzieci chyba coraz bardziej mnie lubia, a ja stroje sie strasznie kiedy ide odebrac je ze szkoly, bo lece na Herr Röhr'a :



Na zywo nie ma tego dziwnego kolczyka w nosie (ktory wyglada jak metalowy gil). Jest naprawde hot. Tak jak N-costam z kursu.

No generalnie sie dzieje. Tylko z Art jakos mi sie odechciewa.

Za tydzien o tej porze bedzie tu moj Agatis, mam nadzieje ze do tego czasu przestane brac antybiotyki i wszystko bedzie gut.

Zaprzyjazniam sie coraz bardziej z Juliana (przez dz), Natalia, Nadin, Yuko. Wszystkie z kursu. Jest dobrze (zobaczymy jak dlugo).
Co prawda nie bylo mnie w piatek na zakonczeniu B1, ale Juliana przyslala mi zdjecie.

Opisze tylko wazne osoby :
Od lewej - w niebieskim swetrze Madeleine (nauczycielka <3), rozowy sweter Nadin/Nadjezda, szara uchachana Juliana i w garniturze Joe_ktory_moglby_byc_moim_ojcem_i_w_sumie_nawet_wyglada_jak_Tomasz_ale_jest_z_Las_Vegas_wiec_go_kocham.
Tyle. Reszta to tez wspaniali (rzadko uzywam tego slowa :o) ludzie. Ale nie bede Wam macic w glowach.

Dobranoc; musze sie wyspac zeby jutro oczarowac o 9 rano N-costam albo Joeya.

:)

{3}

09 grudnia 2009

Mam ochote na szalona i sweetasna noteczke! Duzo sie dzieje.

W zeszly piatek na przyklad, odbierajac dzieci ze szkoly, stalam u schodów stop z glowa zadarta w góre, bokiem oparta niezalotnie o barierke, czekajac az Noah zejdzie na dol, zeby w koncu wyjsc (wkurw bo ilez sie mozna zbierac!).. I tak sobie stoje i stoje, zadzieram glowe i zadzieram, oczy wypatruje.. na chwile trace kontakt wzrokowy z pustymi schodami, po to zeby za chwile na nowo go zlapac.. i nagle ktos schodzi. I nagle odkrywam, ze to nie Noah. I nagle odkrywam ze to wspanialy Herr Röhr.
Po powrocie do domu narysowalam laurke dla Marie, ktorej nie bylo (jej mama kazala mi sie z nia zaprzyjazniac, bo Marie nikomu sie nie zwierza - wiec kiedy tylko moge, opowiadam jej o tym ze ktos mi sie podoba, albo ze mam problemy z chlopakiem. Laurka byla robiona w podobnym celu). Marie podziekowala, ale nie jakos trudno mi do niej trafic, nie zaczela chichotac albo sie nabijac, czy cos.. tylko po jakichs 30min siedzenia w ciszy (sluchalismy kasety, rysowalismy) pyta prosto z mostu :Kaja.. liebst du Herr Röhr? (inne prostozmostowepytania z przeszlosci: Kaja.. hast du schon sex gehabt? albo Kaja.. hast du schon jung im Mund gekusst? [czyli - a) czy kocham pana Röhra, b) czy uprawialam juz seks, c) czy calowalam kiedys chlopca w usta]). Szczerze mowiac czasem boje sie tych jej pytan.

W sobote pojechalismy i DLA ODMIANY nareszcie kupilismy w Ikei meble - mam nowe lozko, szafe, fotel do biurka i polke. Pozniej upilalam sie z CM grzanym winem.

W poniedzialek odbieralam dzieci i stalam sobie w progu klasy Noah, czekajac az pozegna sie z kolegami i wypelznie. Slysze za soba "Entschuldigung" [przepraszam]. Odwracam sie, a tu nie kto inny niz wspanialy Herr Röhr na odgleglosc jakichs 20cm, przeciska sie przez drzwi tuz obok mnie. HOT. Probowalam znowu z Marie, podniecajac sie ze Eeeej, Marie, Herr Röhr sie o mnie otarl. Ale ona nic. Acha i tyle. Ciezko.

Na kursie we wtorek siadlam spozniona obok ganz nowej, curly hair dzieweczki. Jak sie okazalo - Valerie z Kanady. Nagle zaczelo roic sie nie tylko od facetow, ale tez od ludzi z USA. W piatek tez siedzialam obok jakiegos dziwadla z Ameryki, ale nasza konwersacja ograniczyla sie tylko do tego, ze spytala, czy moze pozyczyc moj slownik. Za to wczoraj z ta Valerie bylo bardzo sympatycznie. No i jeszcze z Joe czasem lapie kontakt wzrokowy. Fajnie. Czuje tak szczerze mowiac, ze moj angielski umiera, bo ciagle mowie po niemiecku. To niby dobrze, ale przerazajace. Na poczatku kiedy chcialam mowic po germansku nasuwaly mi sie tylko angielskie zwroty - teraz POWOLI robi sie odwrotnie.

Dzis po odebraniu Noah ze szkoly, znalazlam u nich w domu, na stole w salonie MOJA LAURKE DLA MARIE. Troche sie przerazilam - mysle sobie: Super, malolata nie zwierza sie rodzinie ze swoich problemow, ale z moich jak najbardziej! No ale nic, zabralismy sie z N do malowania. Po jakiejs godzinie dzwonek do drzwi, Marie wraca z Barbara_mama_dzieci z zakupow. Pierwsze pytanie jakie slysze z ust pracodawczyni "Nooo Kaja, i jak tam Herr Röhr?". Sciana. Mowie do Marie pol zartem-pol serio "Ichhh hasssssse dich!" i pokazuje ze ja udusze, ale Barbara szybko spieszy na ratunek swojej corce z wyjasnieniem, ze znalazla to przypadkiem, ale ze to takie fajne, ze tylko miedzy nami kobietami, bo jej maz nic nie wie, ze moze sie wypytac czy Herr R. nie ma dziewczyny, ze ona tez uwaza, ze jest slodziutki, BLABLABLA. Spalilam buraka (ostatnio zadziwiajaco czesto mi sie to zdarza) i powiedzialam ze ok, niech pyta (bo nie chciala przyjac odmowy - bedzie nas teraz swatac).
No nie powiem - naprawde nie jest brzydki i mozna nawet zaryzykowac stwierdzenie, ze mi sie podoba, ale to takie o tylko, pfff. Tak samo jak Naza z kursu (z Iraku. Soso II), albo Joe, albo Rich, albo o, na przyklad MOJ CHLOPAK ARTUR (w sumie to pewnie juz niedlugo, ALE JEDNAK). Pozyjemy, zobaczymy.

//
Dzis Juliana z kursu ma urodziny. Poszlam i kupilam jej prezent. Bylam bardzo rozbita, bo nastawilam sie na kupno jakiejkolwiek ksiazki Paolo Coelho (kiedys wspominala, ze niby oboje sa z Brazylii, a ona w zyciu nic jego nie czytala), ale po przejrzeniu kilku pomyslalam, ze z naszym poziomem niemieckiego, raczej niewiele z tego zrozumie. Pozniej przypomnialo mi sie, ze ponad miesiac temu na lekcji rozmawialismy o dziecinstwie. Madeleine pytala jakie sa nasze ulubione ksiazki, ja powiedzialam Pippi, a Juliana, ze o Pippi nigdy nie slyszala. No wiem pocisnelam w Pippi. Agata jutro dowiezie mi z Polski mleczko skondensowane w tubce :). Kiedy mielismy temat o ulubionych slodyczach, Juliana opowiadala ze w Brazylii zawsze to jadla, a w Niemczech czegos takiego nie ma i ona tak strasznie za tym teskni. I ze w ogole te niemieckie slodycze sa dla niej za malo slodkie i wszystkie jeszcze dosladza. Wiec mam nadzieje, ze nasze polskie mleko w tubce ja zadowoli. Osobiscie zawsze sie nim zamulam.
//

Jutro z ranca przyjezdza Agatis i bedziemy bawic tu przez tydzien.. a potem wsiadam w Jarkowego busa i przyjezdzam na przed i po swiateczne imprezowanie z Wami. Ciesze sie na te gorace czekolady, grzane wina i piwa z sokiem imbirowym, ktorych tu brakuje. Ale najbardziej to chyba na pasztet mojej Babci.

Zalaczam remake mojej laurki dla Marie. Boze, jestem TAKA utalentowana!


Peace!

{5}

22 grudnia 2009

Jest intensywnie.

Zerwalam z Arturem ; przez tydzień była u mnie Agatis, ciągle imprezowałyśmy albo siedziałyśmy w domu, albo piłyśmy grzane wino na mieście albo Tollwoodzie, albo spiewałyśmy na karaoke a ja mówiłam "Booże, mowiłam Ci że jak się spiję to tak będzie. Ej Conooor, ślicznyyyy" i miałyśmy "dzień potajemnego dotyku", albo pokazywałam jej szkołę dzieci i Hot Teacher'a (Hallo Herr Róhr) i w ogóle ; teraz jestem w Polszy i zaraz święta, jest mi cholernie zimno, ale daję z siebie wszystko i chcę zaliczyć jak największą ilość ludzi. Ścięłam włosy. Zbieram zamówienia na siebie. Lubię być singlem. Nie mam co robić w sylwestra. Ksv wygląda jak 70% Krzyśka. Zamoj i ja to jedno (przynajmniej w głowach, bo piszemy do siebie albo dzwonimy w tej samej sekundzie). Kocham mojego Tatę. To tyle.


{0}


wiecej








Tweets by @kadinaja