01 listopada 2014

Hello Hello (spiewa)!

24 dni do urlopu, 1 dzien do premiery Hot Stuff (kolejny show pelen jaj i wielkiej porazki), 5 dni do kolejnego Dia Libre, 100 dni do konca kontraktu
W tym tygodniu codziennie mielismy proby o 8 rano. O dziwo, dzisiaj wstawalo mi sie o wiele latwiej, niz w ubiegly poniedzialek. Moze przyzwyczailam sie do budzika o 7, moze zaczelam podswiadomie cieszyc na ten nowy show. Co nie zmienia faktu, ze pojutrze z wielka checia obudze sie o 9 i leniwie wypije kawe z olejem kokosowym i pojde do pracy na 10:15. 
Poza tym wszystkim u mnie nic nowego. Zapierdoling sto procent, nieplatne nadgodziny, bycie non stop na nogach 13-14h dziennie, z czego 11h w Hotelu. 

Dzisiaj caly day off spedzilam na ogladniu pierwszego sezonu Warsaw Shore (zaczelam rok temu z Arturem i jakos nigdy nie skonczylismy, a dzisiaj wydawalo sie to idealnym wyborem, 100% odmózdzenia. Kazdy inny serial byl zbyt skomplikowany jak na moja zmeczona glowice). Jest zaledwie 21:20 a ja juz powoli szykuje sie do spania. Ostatnio co noc snia mi sie mega pokopane rzeczy, typu polowanie na kota Marloes, a pozniej zjadanie go na pol z Anzarem, albo przytulanie sie do mojego kota (cialo faceta, twarz Brujo), albo rozbijanie zwiazku Petq i Malagi, po czym rzucanie jej dla Tomka, ktory wrocil na Teneryfe i byl hipisem. Oprocz tego praca, tance i skecze. Nawet we snie sie mecze. Jesli ktos zna jakis dobry sposob na zasypianie i WYSYPIANIE SIE bez koszmarow, to chetnie poslucham.

Tymczasem zostawiam Was z sesja zdjeciowa z Mini Clubu (nie mowcie Davidowi, ze Kristel i ja nosimy ze soba telefon w pracy, a nie zostawiamy go na 10h na backstage'u w przeznaczonych do tego pudelkach). Wbrew pozorom to nie fotki pelne radosc i wyglupow tylko totalna olewka 15 dzieciakow, ktore bawily sie gdzies za naszymi plecami, kiedy to my probujac nie zasnac gdzies w kacie, szukalysmy sobie rozrywki malujac twarze i robiac zdjecia. 
Taka jest okrutna prawda.
Jestesmy przemeczone.











Gute Nacht!

{0}

04 listopada 2014

Gdyby ktos mnie spytal (a tak naprawde ktos pyta co drugi dzien) : ktore miesiace na Teneryfie sa najprzyjemniejsze? Teraz dopiero bylabym w stanie podac odpowiedz. LISTOPAD. Slonce juz nie prazy. Rano budze sie JUZ pod "koldra" (czyli pusta poszewka, ale to mimo wszystko mila odmiana), jeszcze nie dygoczaca z zimna, ale jednak szczelnie owinieta. Balkon wreszcie sluzy mi nie tylko do wieszania prania, ale takze do chillu - da sie wysiedziec, nie jest juz tak duszno. Slysze spiew ptaków (skad?), nakladam cienki dres (dlugie nogawki!), zaparzam druga kawe i rozsiadam sie w moim krolestwie. 


Listopad na Teneryfie to taki pozny sierpien w Monachium, albo wczesny wrzesien w Lublinie. Naturalnie, im blizej poludnia, tym gorecej i ostatnio siedzac na basenie przypalilam sobie plecy (skóra bedzie schodzic, czy nie?).. ale te poranki i wieczory sa superprzyjemne. Da sie zyc. 


A ja tak bardzo lubie jesien. 


99 dni do konca kontraktu. 
albo
3 miesiace i 7 dni. 

Zleci szybko jak z piczy strzelil. 
Nie bede pisac, ze nie wiem co dalej, bo o tym juz wszyscy wiecie.
Napisze za to, ze za równe trzy tygodnie mam ostatni w tym roku urlop i ze z trzech opcji: Monachium, Lublin, Playa Paraiso jednak wybieram Monachium. Wybrala przyjemna zima (bez pluchy i spozniajacego sie 26), Klocek, zupa dyniowa Mamy i przede wszystkim GLÜHWEINY na Weihnachtsmarktach i Tollwoodzie. Sorry, Gregory. 
Lublin w marcu. 



Pozdrawiam i caluje w nosy :3
K.

{0}

14 listopada 2014

Przez krótka, króciutka chwile znowu zaczelam sie wahac biletowo. I szukac chocby szybkiej przesiadki - trzy dni w Lu, trzy dni w Mon. Ale to przeciez bez sensu, juz niedlugo paro i wtedy nabede sie w domu. Tak?

Codziennie kiedy wracam wieczorem do domu jakos mnie to uderza. Ze jestem juz duza, ze mieszkam sama, ze na górze czeka kot, ktorego trzeba nakarmic i zabrac do weterynarza za wlasne pieniadze. Ze trzeba odkurzyc, posprzatac, nastawic pranie, zrobic liste zakupów, bo w koncu znowu dzien wolny i ostatnia chwila, zeby pojsc do Mercadony przed weekendem. Takie buty. A w glowie mimo wszystko wciaz 18 lat. 

Ostatni tydzien byl przesympatyczny. Mialam jakos podejrzanie duzo wolnego, a to night off, a to dia libre.. przeplatane dniami pracy, ale ich jakos zdecydowanie bylo mniej, niz zawsze (machamy do Davida i dziekujemy mu za fajnie ulozony plan). Co sie dzialo? A sporo. Wyszlam spod koldry i spotykalam sie z ludzmi, znowu zaczelam cwiczyc (mowilam juz, ze listopadowa pogoda na Teneryfie jest naj? Wreszcie troche wiatru i powietrze juz nie takie ciezkie), pilam duzo Lambrusco z pozytywnymi ludzmi i planowalam kolejne tatuaze.

A teraz juz tylko licze dni do przyjazdu Karolqi (3!). Wydaje mi sie, ze od 2008 nie spedzilysmy ze soba wiecej niz godzine-dwie ROCZNIE. A teraz beda to cztery doby. Przepelnione wspomnieniami, ploteczkami, wyglupami, zartami ktore rozumiemy tylko my, kawa i winem. No i gdziestam jeszcze praca, ale kto by sie tym przejmowal. Odespie za 10 dni, kiedy zaczne swoj ostatni w tym roku urlop (biletow wciaz brak, no ale mowie Wam, ze Monachium.. ten Lublin kusi niesamowicie, ale kurde, jak to ogarnac, zeby nie oszalec na deszczowej trasie Warszawa - Lbn i spowrotem?). 





Superfajna, nowootwarta, weganska knajpka, ktora znalazlysmy w sobote zupelnym przypadkiem razem z Kristel, podczas spontanicznego wypadu do Los Cristianos. Jedzenie mega tanie i bardzo smaczne. Wszystko razowe, eko, sojowe, migdalowe, kokosowe, salatowe, szpinakowe, kij wie co jeszcze. Do tego pólki pelne ksiazek i duze, wygone fotele. Zostaje! ;3





Meksykanskie popoludnie u Mary Anne, najlepsze fajitas na swiecie + guacamole za które warto umrzec (jestem mistrzem guacamole, oficjalnie). Dwie butelki Lambrusco, Head's Up z Tarzanem, a pozniej.. 
kurs tanca na rurze (lekcja pierwsza gratis, wróce, obiecuje!).



Spontaniczne uwienczenie babskiego dnia z M-Anne, maseczki na twarz, malowanie paznokci i piosenki Disneya. 



Wygrane papeletas i swietowanie w McDonald's (moja pierwsza wizyta w fast foodzie od karnawalu, wybaczcie!)




Praca, pracunia. Ja i Tarzan tuz przed skeczami, ja i Kristel BEZ UMAWIANIA SIE WCZESNIEJ w ubraniach z dzialu co najmniej dzieciecego (Hello Kitty i Myszka Miki rules), pusta scena.

*

Na koniec dla tych, ktorzy jeszcze nie slyszeli o moich najnowszych celebryckich znajomosciach, bo nie maja Facebooka (Paula), a sa wielkimi fanami Na Wspolnej (?) - ostatnio podczas wieczornego joggingu w Playa Paraiso, spotkalam spocona Joanne Jablczynska. Dzis rano dostalam wiadomosc od Mary Anne, ze podobno Beyonce tez jest na Teneryfie. Kto wie, moze jutro spotkam ja w Mercadonie!

{0}

23 listopada 2014

Powiem Wam, ze marzne. Budze sie ze skostnialym cialem i zimnym nosem. Wiadomo, ze tragedii nie ma, bo jest cos kolo 20°C.. ale pogoda szaleje. Od kilku dni co noc silne ulewy, a od wczoraj okropny wiatr. I stwierdzam, ze to jedyny element pogody, ktory mnie przeraza. Burza niech sobie grzmi, fale niech sie rozbijaja o skarpy hotelu w ktorym pracuje i zabija turystow (srednio 2-3 osoby na miesiac umieraja w Playa Paraiso, bo postanawiaja wyjsc sobie na skalki i pierdolnac fotki z falami w tle. Niestety najczesciej zdarza sie tak, ze to fale wczesniej pierdolna w nich. Glupota ludzka nie ma granic, powiadam.). Ale jak ten wicher tak huczy i swiszczy.. to ani spac sie nie da, ani okna otworzyc.

Od 3 dni jestem na moim pierwszym teneryfskim zwolnieniu. Rozlozylo mnie przeziebienie (a gin tonic's pite od rana z Krlq [do tego dojde za chwile]) na pewno nie pomogly). I powiem Wam, ze tutaj takie zwolnienie, to bardzo skomplikowana sprawa. 
Po pierwsze, jesli jestes na chorobowym do 15 dni (czyli takie najczestsze - 3, 4, 7 dni) to pracowawca zabiera Ci tak mniej wiecej 100€ z wyplaty. Jest to w ciul kasy, dlatego najczesciej ludzie chodza do pracy z katarem i bakteriami, roznoszac zarazki.. i tak oto u nas w RIU chorzy jestesmy wszyscy. A jak jeden sie wyleczy, to zaraz przechodzi na drugiego i kolo sie zamyka. Jezeli baja (czyli zwolnienie) trwa wiecej, niz 15 dni - nie potracaja Ci z wyplaty nic. 
Nie do konca rozumiem te zasady, ale to jeszcze nie wszystko. 
Kiedy dostajesz zwolnienie, lekarz nie podaje czasu trwania. Najczesciej, gdzies na dole jest napisany tylko przewidywany okres choroby. W moim przypadku byly to 3-4dni. I teraz zaczyna sie najlepsze. Kiedy te kilka dni uplynie i chcesz wrocic do pracy - NIE MOZESZ, dopoki nie pojdziesz najpierw do lekarza, zeby wziac alte (czyli tak jakby koniec baja, zaswiadczenie, ze juz jestes zdrowy). Masakra jakas. W moim przypadku jest to mega denerwujace, bo moja baja konczy sie w dzien mojego urlopu.. czyli w poniedzialek z samego rana wsiadam w taxe, albo autobus i jade do lekarza tylko po to, zeby wziac alte. Gdybym wiedziala, chyba zastanowilabym sie trzy razy, zanim wzielabymbaje. No ale. Slowo sie rzeklo, nos sie zasmarkal, a sily naprawde opadly. Mam mila regeneracje po pobycie Karoliny, a przed wyjazdem do zimnego Monachium.

ta piosenka, tak bardzo!

Z Karolina chodzilam razem do Liceum i bylysmy nierozlaczne, pomimo swojego love-hate zwiazku. Robilysmy duzo dziwnych, szalonych rzeczy, mialysmy od zawsze bardzo podobne (i specyficzne) poczucie humoru, ktorego nikt nie rozumial. Po 2008, kiedy ja wyjechalam do Monachium a ona do Warszawy (a pozniej Madrytu) widywalysmy sie srednio raz na rok, moze nawet rzadziej. Dlatego tez przed jej wizyta bardzo sie cieszylam, ale i tez obawialam. Jak to bedzie, ze przeciez moze sie juz zmienilysmy i nie uda nam sie odnowic tego, co kiedys mialysmy. Brednie. 
Spedzilysmy 3 dni w domu. Karolina byla pierwszym gosciem, ktory nastawil sie na totalna regeneracje i nie interesowalo jej zwiedzanie, czy jezdzenie po Teneryfie. Mi bylo to bardzo na reke, bo nie dosc ze bylam chora, to juz powoli nudzi mi sie zabieranie ludzi ciagle w te same miejsca. 
Trzy dni na sofie (ew. spacery po Playa Paraiso + jeden szampan wypity na plazy). Gralysmy w Head's Up, gotowalysmy, smazylysmy, pieklysmy, pilysmy alkohol i palilysmy papierosy. Bylo naprawde bardzo przyjemnie. 









( powiedziala, ze bede panda :( )

( ale chyba jednak nie bylam )




(basen dzien pierwszy : fail + deszcz)


(basen dzien drugi : godzina slonca, mission accomplished)

*

Dzisiaj zlamie troche chorobowe przepisy i jade z Kristel na Teide, na ktorej podobno jest juz SNIEG. Jutro jej urodziny, wiec wczoraj caly dzien bawilam sie w DIY i szykowalam dla niej prezent. No a we wtorek... Deutschland! :)
Jakos co chwila mi sie zapomina, ze jednak nie jade do PL i czesto mam ochote pisac do Lubelskich znajomych, czy moze kawa, albo piwo. A pozniej uswiadamiam sobie, ze przeciez to nie tam. I ze w Monachium Mama, Tata, Magda, Klocek, Weihnachtsmarkty, zimowy Tollwood, suszi i grzane wino. Ciesze sie. 

miesiac do swiat. 
80 dni do konca RIU przygody. 
a przynajmniej do pierwszej jej czesci. 

{0}

27 listopada 2014

28 godzin i nagle jestem miekka pipa. Nagle znowu placze w drodze do/z Sbahnu i wydaje mi sie, ze juz nigdy, i ze juz nic. 
Na Teneryfie tak nie jest, na Teneryfie wydaje mi sie, ze zawsze, ze wszyscy i ze wszystko. I ci wszyscy inni, oni (masz racje) nie wiedza tak naprawde nic. No bo kto wie. Jest mi szkoda tych wszystkich innych, ktorzy zauraczaja sie moja osoba; oni nie wiedza, ze ja tak naprawde nie mam serca i ze jedyne co mnie w zyciu bawi, to robienie sobie dobrze (psychicznie, nie tak jak wszyscy myslicie). Dowartosciowuje sie kazdym spojrzeniem i sprawia mi to radosc. Moze czyni mnie to kobieta, moze czlowiekiem, moze niedojrzala siksa. 

Z Toba* chcialabym chodzic. Z Toba** chcialabym isc do lozka. Ty*** jestes moim idealnym mezem, nikt tak jak Ty**** nie nadaje sie do majstrowania dzieci i smazenia kotletow. A Ty*****? Ty jestes polaczeniem tego wszystkiego. 
***** - Raz, dwa, trzy, cztery, piec. 


Mowisz, ze juz nigdy nikogo tak nie pokochasz. 
Ja mysle, ze juz nigdy tak nie zaufam. 
Równa sie, nie wiem kto ma gorzej. 

*

Pamietasz, lezelismy w moim malym, bialym pokoju, na scianie wisialy szczatki mapy swiata. Ty chyba probowales wyznac mi jakis like-like. Ja powiedzialam, ze jesli TO sie nie uda, to juz totalnie strace wiare w ludzi.
Wtedy plakalam ze strachu. 
Pozniej juz z niczego (zlosci? rozczarowania? nie pamietam).
Od Chorwacji nie plakalam ani razu. Ten nasz smutek juz nawet nie jest we mnie, gniecie sie gdzies na dnie szafy razem z Twoja lampka od roweru i zafarbowana koszula. 


*

Nie chce mi sie wiecej przepraszac, raz na poltora roku postanowilam cos poczuc. Moze to przez to czwarte piwo, moze przez minus piec stopni, moze przez ta stacje na ktorej po raz kolejny dawalismy sobie druga, czwarta szanse. 
Nie chce sie przepraszac, godzic, przewracac na drugi bok z Twoimi wlosami pod moim nosem. 
A juz na pewno nie chce wiecej byc miekka pipa. Kaja miekka pipa to najgorsza Kaja ze wszystkich (a w kategoriach Kaj porównywanych znalazla sie tez Kaja pijaczka, Kaja zdradzaczka, Kaja niezdecydowana, Kaja zwodzaca i Kaja sfoszona).

6 days left. 
Wracam na Teneryfe - wyspe na ktorej nie mam serca, usmiecham sie od ucha do ucha i flirtuje z nowym Szwedem z MiniClubu. Bo tak jak powiedziales, on nie wie jaka ja jestem. I niech tak juz pozostanie.



{0}


wiecej








Tweets by @kadinaja