05 listopada 2013

Ostatnie dwa miesiace byly najlepsze. Duzo Ludzi (przez duze L), duzo przygod, duzo imprez (moze i nawet za duzo), duzo sportu (tego nigdy nie za duzo). Jestem szczesliwa sama ze soba. To znaczy sama bez nikogo. Wprawdzie przez pierwsze 2 tygodnie zasypialam z telewizorem i nie potrafilam zniesc dzwieku ciszy w mieszkaniu (pozdrawiam samootwierajaca sie szafe), ale pozniej sie z tym oswoilam i pokochalam zycie bez ludzi. 

Do highlightów na pewno nalezy zaliczyc wesele w Siemiatyczach z Gwiazda, czas spedzony z Zamojem na naszych super randkach (tesknilam za tym), Warszawe = mieszkanie z Agnieszka i bycie jej przydupasem (w ogole wszystko co dotyczy Wawy zasluguje na osobna notke (ludzie, jedzenia, imprezy, Bzu(!), beza, Krafcio, Gwiazduszka, Lu, Czarek)),  w koncu moja Kasiunia, reunion z Dymitrem (milosc!) i kolejne upijania sie z resztkami mojej siódemki. Do tego zawsze otwarte dla mnie drzwi mieszkania Olgi i jej mamy (pozdrawiam, caluje, pani Bozenko!), szkolne obiady i wino o 14. Wieczorne obowiazkowe Pi x Drzwi, ukladanie klocków* z Piekarzem, moja Bu i jej milosc do mnie, Asku&Jewel + kultura + piwo. Ogolnie, wszyscy, wszystko. 
(dopisane) AAAAAA! No i randka z Maksiem :D!

* Wczoraj po raz pierwszy od 2 miesiecy bylam u Klocka i umarlam na milosc. Czuje sie jak ostatnia sucz, za to, ze na tak dlugo ja zostawilam.. i niedlugo zostawie znowu. Po wyjsciu odruchowo wyjelam z kieszeni telefon, zeby napisac do Artura, a pozniej przypomnialo mi sie.. ze przeciez minely juz 2 miesiace, ze dopiero co bylam w Lublinie, ze juz nie jestesmy razem, ze tyle sie zmienilo. Smieszne uczucie. Wracasz i nagle masz wrazenie, jakbys nigdy nie wyjezdzala.
Po Klocku szybkie LifeStyle Ladies, pozegnanie z tym miejscem, bo jak sie okazuje, pod koniec tego tygodnia ZAMYKAJA MOJA FILIALE NA MOOSACH. Serce mi krwawi, a jednak mam satysfakcje z tego, ze zwolnilam sie sama i to w odpowiednim momencie. 

Po Teneryfie (11 dni) czeka mnie jeszcze starcie z kilkoma urzedami tu. Plus Uni. Mowilam Wam, ze JEDNAK SIE DOSTALAM na studia?! Fuck my life. Dowiedzialam sie o tym po czasie, kiedy na moim Monachijskim biurku nazbieralo sie tyle listow, ze przez telefon powiedzialam mamie, zeby je otworzyla i powiedziala, co to za informacje sie na mnie czaja. Smiesznie. Satysfakcja jest. Jednak nie jestem takim glabem, jak myslalam.

A pozniej? Bede walczyc o siebie, Warszawe, doroslosc. 
Jest dobrze. Bedzie jeszcze lepiej. 
Tymczasem ide sie pakowac. Tenerife here I come! :)





















Kolejnosc zdjec przypadkowa. Wiem, ze mam dziurke na kolanie. Bede o Was myslec z Teneryfy. 
Btw. zaczelam prowadzic nowego, fitnessowego bloga. Jesli ktos reflektuje na adres, niech pyta. 

Buziaki-siusiaki!
Wasza K.

{4}

19 listopada 2013


Imaginujcie sobie. 11 dni szczerego usmiechu. Magda powiedziala, ze nigdy nie widziala mnie takiej wesolej. Ani chwili smutku, zlosci, focha, klotni, niezadowolenia. Poczawszy od ludzi, konczac na piekacych plecach. Wszystko na tak. 
Dlatego wracam. 
Teraz juz nie mam nic, co mogloby mnie zatrzymywac. Drzaca reka (wlasciwie to jednym palcem) kliknelam w opcje BUCHUNG i polecialo. Troche stres, troche typowych dla mnie pytan "a co jesli (..)", ale wiem, ze to jest to, czego chce. Dlatego zostawilam tam juz pol mojej walizki. Kolejny rozdzial w moim zyciu, znowu mi Tene, tym razem bez powrotu. Wczorajsze widzenie sie z Przeszloscia jednak troche mna wstrzasnelo.. rzuca mna w srodku. Stad wahania. Ale wiem, ze to dobra decyzja. Juz od stycznia bede zasypywac Was moim szczesciem i bezrobociem.. z Teneryfy :) 


Plus kilka zdjec na oslode zycia (wiecej na fejsie):






A, i zrobilam sobie tatuaz. YOLO! 

Wasza Kesza. 

{2}

26 listopada 2013

Mowi sie, ze glupi ma zawsze szczescie. Ja mam. W niedziele NIE pojechalam do Polski za darmo z Wujkiem B., tylko dlatego, ze mialam lenia i randke po poludniu. Od wczoraj bilam sie sama po glowie, szukajac busa/przewozu/autokaru.. Ktoremu trasa Mon.-Lbn. zajmuje (w taka pogode) plus minus 20h. Debil. Glupek. Dlaczegoniepojechalam?
Z naiwnoscia malego dziecka (albo mojej Mamy) weszlam na skyscanner i liczac na cud, zaczelam szukac samolotu. I ZNALAZLAM! Zdaze akurat na super duper impreze Andrzejkowa Czarka i Adama (glaskacza). Laduje o 10:30 w stolicy (tesknilam!), pozniej lancz z Kasia, pozniej chyba nawet bede miala transport z dziewczyna, ktora tez idzie na te same Andrzejki, co ja. No dobra, wiem, ze Was to nie obchodzi. Ale jaram sie.

Licze czas do wylotu. OCZYWISCIE, ze zaczelam znowu klimatyzowac sie w Monachium, za dwa tygodnie przyjade chyba spowrotem (a raczej z Wujkiem B.). KLOCEK BEDZIE MIALA 4 URODZINY! Mindfuck. Poza tym te wszystkie Weihnachtsmarkty.. i w ogole.. A kiedy wroce do PL i pomieszkam troche w zimnym Irydionie, bede krecic nosem na Niemcy i nie bede chciala opuszczac Bulki, Paulla, ludzi. Tak juz mam. Dobrze, ze bilet juz kupiony, bo pewnie do usranej smierci bym sie wahala co i gdzie zrobic. A tak rozwiazalo sie samo.

Muzyka ostatnich dni : los40
Film ostatnich dni (wlasciwie to ostatniej nocy): 3 MSC
Serial ostatnich dni: Awkward (don't judge me)
Piosenka ostatnich dni : Lorde (lubilam to jeszcze zanim bylo modne #hipster)
Jedzenie ostatnich dni : absolutnie WSZYSTKO. Moje hormony sa w najwiekszej dupie ever. 

Od kiedy na Teneryfie nazbierala mi sie woda w kolanie, troche przystopowalam z cwiczeniami (3x tyg zamiast 5x), do tego dziwne smaki (sledzie non stop). Jestem gruba. Rzygam soba. Nie mam juz troche nawet sily zeby MIEC NADZIEJE na to, ze cokolwiek sie kiedys zmieni. Ale wiem, ze najgorsze co moge teraz zrobic to calkiem sie poddac. Wiec sie nie poddaje (chyba). Zaraz swieta, obzartosc. A potem od 9.01 bede zapierdalac w szortach i topach caly rok. Moze na Teneryfie calkiem przestane jesc? Bede tylko pic i palic. Good plan. 

Lublin, szykuj sie na mnie! 

Plus misja dla Was : jakbyscie urzadzili pokoj 3x3 bez okna i lózka, zeby nie dostac w nim paranoi i klaustrofobii?
Czekam na madre i ciekawe pomysly. Bo ja wiem tylko, ze bialosc i lustra powiekszaja optycznie dziuple. A co jeszcze? 

Pozdrawiam, caluje, Wasza hormonalna grumpy Kesza. 



{4}


wiecej








Tweets by @kadinaja