31 pa┼║dziernika 2019

Let's raise a glass or two
To all the things I've lost on you


Mam juz tatuaz "po" M. (chociaz nie ma z nim nic wspolnego, ale jednak JEST)
Zrobilam tatuaz "z" C.
Zastanawiam sie dosc grubo nad tatuazami dla Art i K.
Oni nie musza o nich wiedziec (o, czesc Art!). Byli i sa czescia mojego zycia, minelo x lat od kiedy ich znam, lubie, kocham, wspominam, pamietam. Zastanawiam sie bardzo konkretnie.
Kazda milosc opisana jednym slowem.
Tak, oni tez maja "swoje" slowa w mojej glowie.
Nie, nie jest to "wieloryb".
Nie, groszki nie bedzie mial swojego tatuazu.
W ogole, doroslam jakos do (nareszcie) obrzydzenia na sama mysl o groszkach.
Fu, fujcia.

Wszystko mi sie w zyciu ostatnio uklada, a i tak czegos brakuje (no szok po prostu).

Dostalam kontrakt "fijo" (znaczy sie, jesli zechce, to moge sobie w tym Sheratonie UMRZEC, nikt mnie juz nigdy z niego nie wypierdoli). Kupilam samochod Salwy, ktory wyjezdzal z wyspy i odsprzedal mi go w kolezenskiej cenie.
Zblizam sie do granicy 1.5 roku w zwiazku C., jeszcze troche i bedzie to najdluzszy moj zwiazek (juz jest najspokojniejszy). Z Arturem laczylo nas przeciez tyle lat, ale na tak i na nie. Podchody, przerwy, niepewnosci.
A tu 1.5 roku bitej sielanki.

Czy ja sie starzeje.

***

Zeby jeszcze tylko zmarszki na szyi sie nie poglebialy, a palce czesciej chcialy stukac w klawiature.
Zeby jeszcze tylko K snil mi sie mniej i nie pojawial na fejsbuku jako przyjacielska podpowiedz.
Zeby jeszcze tylko chcialo mi sie czytac te wszystkie ksiazki na Kindlu.

Zeby jeszcze.
Zeby tylko.

(prawdopodobnie ostatnia notka 2019 tej dekady.

{1}




wiecej
instagram