04 października 2012

Zakochalam sie! Wiem, ze wszyscy od jakichs 2 lat jaraliscie sie Brodka.. ale ja tkwilam w swoim swiecie Ingrid, Allie, Davida, Alexa.. i nie chcialo mi sie sluchac jakiejstam polskiej moniki.. Dopiero w sobote sciagnelam Grande i Lax'a. Nie liczac jakichs 2, 3 piosenek.. uwielbiam jej muzyke! I teksty ma takie fajne, jak wiersze. Podoba mi sie.

Piekarz pojechala, jak zwykle zostawiajac po sobie kaca, lekki balagan i uczucie pustki. Jak jest, marze o swoim lozku i chwili ciszy. Ale w momencie kiedy znika, zaraz zaczyna mi jej brakowac i juz planuje kolejny szalony weekend. Naprawde endorfinka. O-fest, zagadywanie do obcych ludzi, kradniecie slodyczy wspollokatorowi mojego Taty, zjezdzanie na poreczy w muzeum BMW.. Wszystko na tak.




Przyszly weekend spedze w pracy. I chyba nie dostane jednak urlopu na
Ingrid Michaelson. Na Lublin tez nie. Ani na Egipt. Zegnajcie wakacje.
Umre jako niewolnik, przykuta kajdankami do mojego Power Plate. Amen.


{3}

12 października 2012

Moze zabrzmi to zle (nie moze, a na pewno), ale to ja zawsze bylam ta osoba, ktorej ktos zazdroscil zycia.
Bo taka szalona, bo rzucila studia, wyjechala do Niemiec, ma duzo znajomych, imprezuje w miedzynarodowym gronie, a Mama zabiera ja "znowu na Wyspy Kanaryjskie".. Bo szalona pani Animator, zycie pelne przygod, generalnie. I jeszcze Artur to taka dupa.

Moze dlatego tak ciezko mi sie teraz ogarnac. Bo wszystko to minelo.
Teraz stalam sie smutna, szara, nijaka(!) Kaja. Spedzam weekendy w lozku, bez znajomych. Obejrzalam juz chyba wszystkie mozliwe seriale. Od x czasu nie bylam na prawdziwych wakacjach, a Urlop ktory sobie wymarzylam na Listopad, powoli odchodzi w zapomnienie bo a) nie mam z kim i b) nie mam z kim. Moja praca, ktora wydawala sie zajebista, okazuje sie jakas pomylka. W dodatku nie jestem tam zadna gwiazda, tylko jakims marnym parobkiem, ktorego wszyscy maja gleboko w dupie. Nie jestem do tego przyzwyczajona.
Nie jestem przyzwyczajona do tego, ze nie mam do kogo zadzwonic w piatkowy wieczor i jedyne co mi pozostaje, to granie z Arturem w kalambury na kurniku (on tez spedza weekend w domu, bo przeciez jego komputer i cieply, wypierdziany fotel sa fajniejsze/wazniejsze niz JA).
Piekarz na Erazmusie, upija sie codziennie z innymi osobami, zyjac w slicznym Akademiku.
Helena w NYC, ziomkuje sie z Allie Moss i chodzi na brancze z jej mama. Zostala zaproszona do nich na Thanksgiving, Swieta, przyszly weekend.
CM w Texasie, pasie bydlo.
Wszystko jest za przeproszeniem chujowe. Wszystko w moim zyciu. Nagle ludzie dokola maja zajebiste przygody, a ja nie mam nic. Dlaczego?

Moja wina.
Rozleniwilam sie, odepchnelam znajomych zamykajac sie na rok z odludkiem Arturem w czterech scianach, splawiajac kazdego kto to mnie zadzwonil. Bo przeciez lepiej sie kisic i migdalic.
Rzucilam Teneryfe i animacje, bo zaczelo sie robic nudno - wydawalo mi sie, ze jak wroce do domu bedzie fajniej. I tak Petq i Tomas siedza tam juz trzeci rok, a ja staje sie najzalosniejsza osoba stulecia.
Moje jedyne kolezanki istnieja na forum netkobiety.pl, a sa tak samo nierealne jak moje wymarzone 68kg.
Pani lekarz mowi, ze sport trzy razy w tygodniu to za malo i ze jesli nie bede biegac codziennie, to juz zawsze bede sloniem. A moje cycki moglyby zabic (albo wykarmic polowe glodujacych dzieci w Afryce. Danie na niedziele - smazona piers z Kai).

Jestem tak zla, tak rozgoryczona, smutna, zawiedziona, wsciekla.. ze az sie we mnie gotuje.
Moje zycie jest chujowe. JA jestem chujowa. Nienawidze takiej siebie, nienawidze terazniejszosci.
Mysle o studiach w UK, mysle o powrocie do Animacji, mysle o Pedagogice tutaj. A tak naprawde - nie ukrywajmy tego - te wszystkie "pomysly" to tylko moj sposob na ucieczke. Czasam wydaje mi sie, ze nie powinnam zyc. Marnuje za duzo powietrza, przestrzeni, nie wnoszac przy tym w zycie niczego dobrego.

*

I know I should be more grateful for everytihng I have. And I know I should be less downfall but unfortunately I am just human. I'm in a big hole surrounded by fear. I'm in a deep dark hole, deep enough for me to disapear. But should I go if earth the only place I know. All I know is I don't want this anymore. Livin' out life without nowhere what a distant is searching for.


There are days where I would love to be somebody else, days where I am fighting myself. There are days where I wish I would be a child again and sometimes days where I wish they wouldn't last.

Days where I wish I would be dead.


Step back,

stay away from me, can't you respect that I only need my peace? These days I'm too weak to see. These days I'm all about me. I don't want to talk this out, cause there are certain things we don't need to talk about. The silence in between will let you know what I mean. And each time I try to escape I pray to go not to let me fake and to take my doubts away.

Ayo, These Days.

To pisalam ja.
Szalona Ke$ha imprezowiczka.
Oh wait..


{12}

18 października 2012

Poniewaz ostatnia, marudna notka wzbudzila wiele kontrowersji i spiec na linii Monachium - Wroclaw, dzis dodaje nowa, pozytywniejsza. Wzielam sobie do serca rady i slowa mojej internetowej siostry (wiele osob pytalo co za tajemnicza siostra, czy Freda, czy Dodo?) i przedwczoraj uczynilam moje zycie na nowo troche bardziej szalonym.

6 - 9. 11 - Londyn, bzw. koncert Ingrid + planowane spotkanie z Mingerem, Sernikiem, Lotniskowcem i Tomkiem Virginity.
11 - 18.11 - Teneryfa :D

Moglabym tu troche pokwiczec, pokrzywic sie, ze jade sama, ze nie wiem, czy sobie poradze, ze jestem totalnym bankrutem i chyba do konca zycia bede splacac pozyczki wziete na oba wyjazdy.. ale tego nie zrobie. Pociesze sie, pousmiecham i jesli ktos chce, to nawet wysle mu pocztówke ;).
Jedynymi osobami niezadowolonymi z tego wyjazdu sa Artur i moja Mama. Evinha boi sie, ze ktos mnie tam napadnie, a Artur boi sie, ze ktos mnie tam zgwalci. Za moim pozwoleniem.

Jaram sie troche, bo wreszcie zobacze sie z Petya i Tomkiem. Tomas co prawda byl u mnie w tym roku w odwiedzinach , ale z Petq ostatni raz widzialam sie 26 wrzesnia 2010, kiedy machala mi reka na przystanku autobusowym i pomagala wcisnac wszystkie moje Teneryfskie walizki do bagaznika..



#niemogesiedoczekac

{9}

28 października 2012



Czuje Swieta 100%. Obudzilam sie o 3 nad ranem na siku, wyjrzalam przez okno i zobaczylam Zime. Zasypialam z usmiechem na ryjku. I kiedy wstalam rano, bylam od razu napakowana jakas taka pozytywna energia. Nawet pobiegac poszlam. Pozniej upieklam szarlotke z kaszy manny (magia!). Teraz bycze sie w lozku z kubkiem zielonej herbaty i Arturem; czekamy az zaladuje sie pierwszy odcinek drugiego sezonu Gry o Tron (nareszcie jakis serial, ktory mozemy ogladac razem).
Jeszcze tylko tydzien pracy i urlop. Nie moge sie doczekac. Ingrid, Londyn, Allie Moss, spacer po Queen's Walk, Postmans Park i poznanie twitterowych dziewczyn. Same pozytywy. A pozniej ta tygodniowa Teneryfa, ktora mnie jednoczesnie cieszy i przeraza. Bede sama spac, jesc, chodzic po hotelu, opalac sie, zamawiac drinki i ogladac przedstawienia. Sama pojade na polnoc, zeby zobaczyc Hotase i miejsca, ktore byly moja codziennoscia w lecie 2010. Bede pewnie duzo plakac, robic zdjec i gleboko wzdychac. Ale jesli wszystko pojdzie zgodnie z planem, wreszcie spotkam sie z Petya. Ciekawe, jak bardzo zmienil nas czas, czy bedziemy mialy o czym rozmawiac.. czy dalej bedzie jak za dawnych czasow Happy Hippie Family.

Stodulak kupil sobie (znowu!) nowy telefon. Prowadzimy teraz ze soba cicha walke - co jest fajniejsze. Moj iPhone, czy jego Samsung Galaxy. Na razie niestety wygrywa Art. Joder. Nawet dzwonki ma fajniejsze.

Mowilam juz, ze czuje Swieta? Tak bym chciala, zeby Artur pojechal ze mna do Polszy. Wyobrazam sobie wprowadzenie go do domu, gdzie wszyscy juz siedza przy stole i czekaja na goracy barszcz. Dziadek niepewnie dzieli sie z nim oplatkiem, nie podoba mu sie, ze jest rudy. Babcia robi dobra mine do zlej gry i daje mu wiecej uszek. Tata Tomasz costam zartuje, wujek B patrzy na wszystkich spod byka, zeby pozniej rzucic jakis ciety komentarz, ktory wszystkich rozbawi i rozluzni atmosfere.
Ale by bylo fajnie.
Ale nie bedzie. I nie pytajcie dlaczego, bo nawet nie potrafie na to odpowiedziec. Tak samo jak na pytanie "Dlaczego Artur nie jedzie z Toba na urlop?". Nie bo nie. Najgorsze jest to, ze on nawet o tym nie mysli. Pytalam kiedys, czy nie mialby ochoty wybrac sie ze mna do Lublina, przeciez z Aska i Jewelem juz byl. "Oj Kaja, ja jestem gburem, nie lubie poznawac nowych ludzi." I wszystko jasne.











Chyba zapuscilam sie w ciemne zakamarki mojego zwiazku
, ktore - jak o nich pomysle - tylko psuja mi humor. Ide jeszcze raz posluchac Have yourself a merry little Christmas i sprobowac szarlotki.

Sciskam zimowo.
Wasza Kesza.

{12}


wiecej








Tweets by @kadinaja