02 października 2010



Najpiekniejsza piosenka na swiecie; nie mam pojecia skad ja znam ani czemu mi sie tak podoba, jestem ZDECYDOWANIE over everybody. But still.

Generalnie, chcialabym sie tylko podzielic moim szczesciem (ze sama soba, probably. I moze Agatisem, bo tylko ona lubi jeszcze mojego blozka), ze stosunki z Art wrocily do normy, sa dobre, slodkie, Sbahnowo-Hautbanhofowe. To, czego mi brakowalo. No, moze nie do konca.. ale jest dobrze.
Stwierdzilismy ostatnio, ze mamy (tu) tylko siebie. Takie dwie sieroty. Jak nie spotkamy sie ze soba, to z nikim. No, ja sie od 3 dni wylamuje i spotykam z Liz. I z Kate White na karaoke. Ale jesli trzeba duszy do przytulki, czy pogadania - we're here for each other. I jest spoczunio.

Generalnie Art mial dzis urodziny, czekalam na niego pod biurem, gdzie pracuje - z trabkami, kapeluszami, muffinem ze swieczka, szampanem i aluminiowym kurczakiem aka Donatello II. Stwierdzil dzis po pijaku, ze "bylo to kinda sweet" i pocalowal mnie w nos :)



(czy ktos jeszcze pamieta donatella the chick'a i jego wyprawe do Frankfurtu?)






{4}

05 października 2010

Ha! Zbierac dupki, oszczedzac pieniadze, piec ciastka na powitanie - Kaja przyjezdza :-))

Generalnie jest zajebiaszczo, w niedziele obijalam sie po lesnych drogach i sciezkach z Art, mama i Januszem; zbieralismy grzyby, ktore aktualnie wyscielaja dno kosza na smieci, gdyz poniewaz nikomu nie chcialo sie ich myc/kroic/cokolwiek sie tam z grzybami robi. Oh, well. Nastepnie wczoraj WSTALAM O 11 i od 13 smigalam z Mama po miescie, robilam nieudolnie zakupy, pilam koktaile z swiezowyciskanychowocow, placac za nie 2e zamiast 1e bo jestem glupia i nie pomyslalam o tym, ze jest HAPPY HOUR, a nastepnie brykalam w Mrs Sporty i zrobilam CZTERY RUNDY, Joder! Jestem sportowcem pierwszaextraklasa, roznosi mnie az do teraz, mimo niemoralnego kaca. Gdyz poniewaz, po brykaniu na stepie, wrocilam do domu, wzielam prysznic (..) po czym znow sie ubralam i pojechalam z Mama zegnac Oktoberfest. I tu - uwaga - musze przyznac ze bylo to moje najlepsze picie bycie TAM. Moze dlatego, ze I ACTUALLY HAD a beer this time (normalnie szkoda mi kasy), moze dlatego, ze brykalysmy w Zelcie i co chwila ktos nas zaczepial, moze dlatego, ze o 23 zamykali, a ja zagadalam do jakiegos kolesia ktory tam pracowal i dal nam dwa piwa za darmo. Moze dlatego, ze "pogadalam" po hiszpansku z jakims innym chlopakiem. Generalnie w godzine poznalysmy chyba z 4 grupy fajnych ludzi (facetow, claro :S). Wrocilam do domu bogatsza o 3 numery telefonu i jednego mejla. Poznalam tez przepiekna MMZ z Belgii (co tez mnie rozckliwilo (roz..CO?) i po powrocie napisalam @ do Jorisa. Joder, hanba mi!), chociaz niestety nie bylo mi dane poznac jego imienia (albo i bylo, ale bylam zbyt pijana zeby je zapamietac). Generalnie wyjscie bardzo na plus. Bardzo :)

A dzis od rana youtube, seriale, kawa i deszcz za oknem - moja energia slabnie, ale bede walczyc i starac sie ja podtrzymac. Mooze nawet wybiore sie na 19 na powercircle do Mrs Sporty. Albo upieke ciasto. Albo zrobie powidla (to wymagaloby wyjscia z domu i kupienia sliwek.. hmm). Whatever.

Ojej. Wlasnie rzeczywistosc postanowila o sobie przypomniec - wczoraj popelnilam NIEWYBACZALNY blad i dalam jakiemus turkowi swoj numer - zamiast wziac jego i nigdy nie zadzwonic. I dzieki temu, dzieki SWOJEJ wlasnej glupocie, a wlasciwie to dzieki dwom Maßom - moj telefon nie przestaje dzwonic. Joder, kebabie - NO MEANS NO!



{0}

06 października 2010

Breaking news! Breaking news! Conor F. aka irlandczyk ma dziewczyneu :D Wiem, ze jest to ZADEN news for you, ale WY go nie znacie. Jak to sie dzieje, ze facet z cycem i zakolem znajduje mmz szybciej ode mnie? NO PRZECIEZ ON CHODZI W SWETRACH! I zmienil kaszkiet na kapelusz! Joder. Jooodeeer.



Calkiem ladna, w dodatku.

(plum plum plum)

Wczoraj nagralam kolejna piosenke :D. Cos jakby piosenka o Maksie, ale jednak inna, bo o kims/czyms (?) innym. No i zdecydowanie nie spodziewam sie, ze bedzie takim przebojem, jak Piosenka O Mrowce. Oh well. Nawet i najwieksze gwiazdy (;*) maja swoje gorsze dni. Nikt przeciez nie oczekuje, ze zawsze bede najlepsza!

(plum plum plum)*

Zdecydowanie polecam youtube jako zrodlo czerpania dziennej dawki sportu. ZDECYDOWANIE. Szczegolne upodobanie znalazlam sobie w Gospel Dance Fitness. (Jodeeer, haha :D ten koles mnie rozwala!) Polecam, zalecam i reklamuje. Codziennie przed sniadaniem "offering!" "thanksgiving!" yaaay!) a jak ktos potrzebuje wiecej to zapraszam do Klubu Fitness Woman.

(plum plum plum)

Po tym wszystkim dostalam propozycje sesji zdjeciowej (wiesc ze uprawiam sporty i jestem gibkim labedziem szybko sie, widocznie, rozniosla!). Aczkolwiek kiedy powiedzialam temu panu, ze dziekuje za Akty, ale Portrety to czemu nie, uslyszalam ze jemu to sie samych portretow nie oplaca. No coz.

(plum plum plum)

To jednak nie koniec breaking newsow, kolejnym jest to, iz dostalam wczoraj propozycje pracy. W BURDELU. Joder, Artur powiedzial, ze musze to przemyslec. "ZAROBKI KUSZA, KAJA!"
Czesc.Mam dle Ciebie propozycje pracy w ESKORT SERWIS ,zarobki miesieczne 3500tys.€ i wiecej nawet do 5000tys.€ Mieszkanie ,jedzenie,spanie itd.za darmo.Mieszkasz w domu ktory,caly wlacznie z ogrodem jast do Twojej dyspozycji,gdzie posiadasz wlasny pokoj i wlasna prywatnosc.Masz wlasnego kierowce,zapewnione bezpieczenstwo i dyskrecje.Jesli jestes ta oferta
zainteresowana i chciala bys sie wiecej dowiedziec,to prosze podaj swoj nr.tel.a ja do Ciebie oddzwonie.Pozdrawiam Serdecznie.


(plum plum plum)

Widzicie, mili Panstwo, ile sie dzieje. A TO WSZYSTKO BEZ WYCHODZENIA Z DOMU!
A dzis Ingrid wyslala mi z rana @ z demo swojej nowej piosenki (hmm.. moze ja tez powinnam jej wyslac MOJE demo? W koncu tez jestem PLODNA jak eee.. i wydaje nowe piosnki jak swieze buleczki)!



Funny thing is, znalazlam te piosenke z rok temu i mi sie nie spodobala, wczoraj natomiast znalazlam ja po raz drugi i jakos bardziej do mnie trafila. I teraz nagle otwieram skrzynkeu, a tu taki surprajz od Ingciuni. Kochaana.

* (plum plum plum) - to ta taka melodyjka, co leci w wiadomosciach pomiedzy jedna informacja, a druga. Skad mieliscie wiedziec, trudno jest ja ZAPISAC. Jodeeer.


{2}

07 października 2010

Jak widac, pocislam w zmiane szablonu. Wiele zmian mnie czeka, m. in. zmiana wystroju pokoju, juz w ten weekend. Kupilam dzis nawet za 15ojro PIEKNY OBRAZ przestawiajacy NYC, powiesze go sobie w jakims przytulnym miejscu i bede na niego patrzec. Juz po weekendzie, kiedy kolor scian zmieni sie z okropnego niebieskiego na przesliczny bialy tudziez EKRI (tu akurat Zamoy jest specem od wymowy/pisowni tegoz wyrazu). Zmienilam tez swiatopoglad i poglad na siebie. Jestem sliczna higieniczna, tratata. Duzo rzeczy zmieniam, bo zmiany sa dobre. Lubimy zmiany.
To mowilam ja, powinny Kaj. (ale dzis malo wina, bo tylko lampka. Widzicie - ZMIENIAM SIE. Ahoj!)

{0}

09 października 2010









(FOCH, nie odzywam sie do Was. Nie bedzie notki.)

{1}

11 października 2010



Bla bla bla, jestem zajebista, pieke zajebiste dietetyczne ciasta, szwedam sie po jeziorach, pije wino z Arturem i NAPRAWDE jestesmy tylko przyjaciolmi (JODER NO!), tworze malosmieszne grupy na facebooku (aczkolwiek ta o budziku ma juz 25tys czlonkow. DWADZIESCIA PIEC TYSIECY!). Przede mna kolejny leniwy tydzien; tak jak wspominalam juz Lucy - niedlugo zaczneu wpiergalac meble, bo skonczy mi sie jedzenie. Jestem jak znudzony zyciem odkurzacz. Bleeeh. Luiza mnie mimo tego kocha i chce mnie zabrac na lody (OK. To JA chce sie zabrac na lody. I ja, przy okazji ;P [bo nie znam Warszawki, to ja chociaz wykorzystam, mloda Scarlett Jot.]). Co ponadto. Ciesze sie strasznie, ze akurat moj pobyt w Lbn pokrywa sie z pobytem Artura, wiec bede mogla mu pokazac wszystkie moje sweetasne miejsca (perv!) i DOM, i nawet Tate Tomasza (jesli bedzie chcial. Tzn jesli OBOJE beda chcieli). Co poza tym..
Ano moja mmz nr 65441 jest nieaktualna. Za to JORIS napisal mi ostatnio wiadomosc (skaczemy pod sufit i klaszczemy stopami. Czy czymstam). Oj i w ogole jestem podirytowana, turlam sie po ziemi, bo moje kolana nie moga udzwignac ciezaru jakim sa moje boczki i cycejakdonice, i inne pelne pasibrzuchy. Joder.
Polszooo - nadchodze.





PS. Wciaz FOCH na Was wszystkich, wiec pisze do siebie, w czasoprzestrzen. Nie odzywac sie do mnie, bo i ja nie zamierzam! Pfffff!

{2}

14 października 2010

Wstaje rano. Okolo 11. Pije kawe. Mniej wiecej zaraz po poludniu jem sniadanie - obowiazkowo muesli z (juz nie) sojowym mlekiem. Do tego jakies Dawson's Creek, albo Friends. Pozniej jest jakas jedna wielka czarna dziura, ktora zapelniam pisaniem kolejnych przebojow na ukulele i dwa glosy. Moj najnowszy rym : "(..)z dziewczyna jest tam, a ja na to sram". No coz.. Pozniej nadchodzi czas obiadu i kolejnego serialu. A pozniej najczesciej cos sie dzieje, albo wychodze do Mrs Sporty, albo Mrs Sporty przychodzi do mnie w postaci mojej Mamy, ktora ma wolne popoludnie.. Albo chodze sama po sklepach. ALBO spotykam sie z Liz/Arturem. Wczoraj na przyklad pojechalam na herbate do CM i wrocilam do domu po polnocy, pijana jak bela. Well.. it happens!
Ah ah ah! Nastapil dosc ciekawy i jednoczesnie NICNIEZNACZACY przelom w moim zyciu, natomiast nagle, znienacka odezwala sie mmz 2009 2010 aka white tshirt aka tom cruise w blondzie.. I bezczelnie spytal, czy nie mialabym ochoty na drinka. No i pewnie, ze BYM miala, gdyby nie to, ze bylo dwadziescia po dwunastej. W NOCY. Joderrrrrrrrrrr.
Oprocz tego jestem prawie pewna, ze zakochala sie we mnie kolejna dziewczyna, tym razem jest to Niemka Helena i (dzieki Bogu?) znamy sie (na razie?) tylko przez internet. Oh well. Pisze mi wiadomosci, prosi zebym wyslala jej zdjecie bo chce wiedziec jak WLASNIE TERAZ, W TEJ CHWILI wygladam.. a potem wrzuca sobie to zdjecie na telefon i mowi mi "mam Twoje zdjecie na telefonie". I co ja mam teraz zrobic?
A nic. Jade do Polszy i, pretty much, nie moge sie juz do(sz)czekac :). Herbat z OK, Wina i Gitary z AF, mam nadzieje ze jakichs nalesnikow ze szpinakiem z moim Duparkiem.. i do tego pizzy/drinow/both z Agnieszka. O Gwiezdzie nic nie powiem, bo nie wiem gdzie stacjonuje. Aczkolwiek*, jakby nie bylo - czeka mnie tez przeprawa przez Wawe, a tam zaliczenie (hopefully) Joelle i Lu, do tego (byc moze) moich Polaczkow od ukulele <3.. no i o ile nie zostane zapomniana - trzech dwoch Michalow, ktorzy za pewne beda czekali na mnie o osmej rano, na Okeciu w czarnej limuzynie (takiej jak Jasiek Bara z Lukaszem Tutti Frutti i Pe wynajeli na studniowke). Oh well. Nawet jesli nie - i tak ten pobyt bedzie udany, czujeu to w kosciach. Zwazywszy, ze w tym samym czasie (WIEM, MOWILAM JUZ) bedzie w Lbn Art. Ho hoooo. Pokaze mu kilka miejsc, a moze nawet i OSOB. Marzy mi sie strasznie spotkanie z "moja" 7, plus on. Zeby sie pochwalic jakiego mam fajnego kolege, a co! Moze wtedy - kiedy zobaczyliby ze MAM KOLEGOW I PROWADZE NORMALNE, STATECZNE zycie, zaczeliby wreszcie patrzec na mnie normalnie, a nie jak na wariatke, ktora rozsypie sie w proch na sam dzwiek imienia Eksia. Joder, ludzie, to bylo TRZY LATA TEMU!

* Aczkolwiek - ostatnio przesladuje mnie anegdotka/zart o Aczkolwiek na pralce. Najpierw widzialam to w ksiazce, a w chwile pozniej na stronie internetowej, z ktorej zaczerplam przepis na me PYSZNE WURWA ciasto (ktoro dzis wyrzucilam, bo nie mialo cukru. Ej sorry, NIE BYLO W PRZEPISIE! Poza tym, tak bylo dietetyczniej). Autorka przepisu tez costam sobie o "Aczkolwiek" wspominala. O co wurwa be?

I tymze optymistycznym Arturem akcentem, zakonczymy. Ahoj, panie Bobrze. Ahoj.



{6}

19 października 2010

"Hi. I just got hurt. napisalam do Heleny B z internetu i koncertu Ingrid. Smieszne to jak latwo, jak znienacka i jak glupio. Takie chyba wlasnie jest zycie. Obrywasz z tej strony, z ktorej sie oberwac nie spodziewasz. Patrzysz lewo, prawo, lewo a samochod nadjezdza z naprzeciwka. Mniej wiecej.

Nawiasem mowiac, Polsza zbliza sie coraz wiekszymi krokami. Artur juz tam jest, czeka na mnie (a tak naprawde to ma mnie w dupie, co tez rozumiem, szaleje ze swoimi trzema dziewczynami. Tez bym o nim nie myslala, gdybym szalala. I sie uganiala.) i zwiedza lubelskie knajpy. Ja natomiast mialam dzis randkeu z
Bialym T-shirtem. Funny thing, bo jadac na spotkanie zastanawialam sie na ilu pierwszych randkach w zyciu bylam.. i wyszlo mi, ze na jednej. Bo jakby nie bylo, kazdy z moich chlopcow najpierw byl moim kolega, przyjacielem. Wiec poznawalam ich w towarzystwie, na imprezach.. A kiedy juz wychodzilismy gdzies sami, czulismy sie jak lyse koniec (czycos), wiec nie bylo spoconych rak ani nerwowych spojrzen. W sumie Maksia nie liczylam, ale mielismy wtedy po nascie lat i nasz romans zaczal sie przez gospel i internet (TO byly czasy).. wiec pierwsze spotkanie nie bylo zaliczone do kategorii RANDKI, tylko do PIERWSZE-SPOTKANIE-W-REALU (tyle tylko, ze poszlismy do Leklreka. [haha, zenujacy zart prowadzacego, ale mnie ubawil :D mimo podlego nastroju]).
Takze, jakbyniebylo, moja ostatnia (i pierwsza) randka miala miejsce rok temu. Z Wesleyem. To byl dopiero material na meza. Szkoda tylko, ze popaprany tak, ze az przykro.
Artur w sumie wmawia mi, ze my chodzimy na randki, bo w jego mniemaniu "randka" to kazde spotkanie sam na sam dziewczyny z facetem.

(...)

Polska! Srebrne She. Czerwone wino. Sranie w galoty ze strachu, bo trzeba bedzie wracac zewszad na piechote. Tomasz. Moja Babuszka i szarlotka. Niemogesiedoczekac.

{2}

21 października 2010

TO JEST NIESAMOWITE, piszę (pisałam?) na tylu blogach, że zapominam o ich istnieniu. Co ciekawe, dopiero Polsza mi o nich przypomina. Dopiero w Polszy przypomniałam sobie o blożku sprzed roku, stworzonego głównie dla moich uczuć, tych damskomęskich. Zapomniałam! Weszłam na niego dziś i uśmiechnęłam się do tego, co kiedyś pisałam o Arturze. Śmieszne, że czas płynie. Jak tak sobie pomyślę ile razy wydawało mi się że mogłabym się w jakimś Nim zakochać.. a po dwóch tygodniach zaczynałam rozumieć, że jednak nie.
Wczoraj ostro mejlowałam z Marcusem (karaoke, przyjaciel Kate White, zawsze śpiewa te same piosenki, jest strasznie miły i twierdzi, że nie "interesują go mężczyźni tylko kobiety, naprawdę nie jest gejem!"). O pierwszych randkach, związkach, seksie. Stwierdziliśmy, że to wszystko nie dla nas. No, może poza seksem.

Oficjalnie stwierdzam trzy fakty:
Jestem w Polsce.
Gotowa na spotkania.
Ale tylko U MNIE (ew. w miejscach zamkniętych), bo JESTEM CHORA.

Machamy do mamy Kaja, która zaszczepiła mnie grypą! Kochamy Cię, mamo! ;)

{2}

24 października 2010

Skoro Natalie Portman mogła sciąć włosy na ZERO, to i ja mogę. Co prawda ona dostała za to sporo kasiory, ale musiała sama jeździć sobie po głowie maszynką (chyba, nie oglądałam). A ja, moi państwo będę siedzieć 5h na scenie, Z PUBLICZNOŚCIĄ W MIEJSCU LUSTRA i być modelką będę. Niemą. Ani słowa sprzeciwu. Najwyżej przyjdzie mi zwiewać z miejsca zbrodni z nożyczkami wplątanymi we włosie i grzebieniem po drugiej stronie. Ale pan stylista Andrzej powiedział mi wczoraj, że mam ładny profil, to mi go odsłoni i wytnie rudy grzyw, co go przysłania. Będę łysa, jak nic!

Ale. To będzie takie miłe, jak w okolicach maja uda mi się związać je w kucyk. Będę miała chociaż na co czekać. NA KUCYK. Dawno już na nic czekałam. Ostatni raz czekałam na przylot do Warszawy, gdzie czekać miał na mnie Michał Mojego Życia (nie mylić z MMŻ), ale nie czekał, bonie.
Ale, jeśli wziąc sobie do serca dosłownie moją notkę "Jeszcze znajdę swojego Kutnika", to muszę powiedzieć, że wcale nie było trudno. Już znalazłam. Kutniczkę. Ilonę. Byłam w XXIII z Zamoyem (haha) i nasza miła pani F. powiedziała, że "nie chce jej się klasówek sprawdzać, macie tu czerwony długopis i sprawdzajcie, a oni poprowadzi lekcję". No więc ja i mój wierny Przydupas siadamy w ławce pierwszej i patrzymy. Grupa 1, zadanie pierwsze. Ilona Kutnik. 1c. No i piątkę dostała elegancko dziewczyna. Powiedziała też że ma 2 braci więc może mi jednego odsprzedać, skoro mam takiego hopla na punkcie nazwiska (tu rzuciła dziwne spojrzenie, ale comnieto). Podziękowałam, powiedziałam że może później.
Ale taka metoda sprawdzania całkiem nieźle, gdyż ponieważ inaczej nie umieliśmy. "Zamoj, co to sinus i kosinus?", "No tangens i kutangens". "Acha".
5min później "Dobra, inaczej. Który to Jan Kowalski? A, Ty. Trójka plus. A gdzie siedzi Justyna Bąk? Ooooo, 5!" etc etc etc.



Bye bye, long hair. Hope to see you soon!

{4}

26 października 2010







O. I tyle. Ale skoro Tata Tomasz powiedział, że "może być", to chyba naprawdę jest zajebiście ;P

{4}

27 października 2010

"Ale wiesz to, te włosy nie pomogły. Myślałam, że to czego mi brakuje, to czego szukam, to zmiana fryzury. Ale nie. Obcięłam, jest spoko, jest inaczej. Ale wciąz jeszcze czuję, że TO NIE TO. Więc nie wiem co mam jeszcze zrobić, tatuaż? Kolczyka w pępku? Zapisać sie na naukę japońskiego? O co chodzi, co to jest, czego mi tak bardzo trzeba?!

A może to ta animacja? Może próbuję znaleźć substytut nie tam gdzie trzeba, może potrzebuję pracy albo zajęcia, a może jednak niczym nie da się tegocobyło zastąpić? Jest 13:07 a ja właśnie nalałam sobie do filiżanki trochę Ron Miel, na przypomnienie smaku. I City, i internetu który ciągle padał, i waterpolo w Interpalace i tych wszystkich przyjaznych, turystyczncyh twarzy. Tęsknię za nimi.

Poważnie się zastanawiam nad przejściem na znienawidzoną, a jakże popularną dietę białkową. Jest idiotycznie głupia, wiem o tym. Ale skoro wszyscy chudną, nie chcę być ostatnim na świecie grubasem. Gdyby na naszą planetę przybyło UFO, mnie porwaliby jako pierwszą, bo ostatni, zagrożony wymarciem gatunek - grubas. Nie! Nie dam się, nie mogę oddać się kosmitom! Czas być taką jak wszyscy i chudnąc, wpieprzając na śniadanie stek bez surówki, bo warzywa nie zdrowe. I przygotować się na zaparcia, bo w internecie mówili że tam są problemy ze stolcem przy tej diecie. Ale cóż to jest za ujma - brak stolca, przy jakże wspaniałych efektach 20 kilogramach straconych w tydzień. Zwiotczałe ręce i brzuchy, z których zwisa skóra, która jeszcze niedawno była tłuszczem. CO TAM! Odchudzajmy się bezmyślnie. Bądźmy jak wszyscy.

Ja Yeti. I chuj.

{7}

30 października 2010

Chyba się przeniosę. Nie podoba mi się moja adresowa rozrzutność i to, że OSOBY mają tu dostęp (wchodzą, albo nie wchodzą; nie sądzę żeby CHCIAŁY wchodzić, ale gdyby chciały, toby weszły). Joder.

Do dupy jest Peru.

{1}

31 października 2010

Moje nowe odkrycie kulinarne - MAJONEZ. Jest zajebisty. Polecam.

{1}


wiecej








Tweets by @kadinaja