15 stycznia 2019

Powiem Wam, co dzieje sie w glowie, kiedy zaczynacie swoj pierwszy lesbijski zwiazek.

Myslicie sobie duzo (w chuj) rzeczy. Na przyklad, ze przeciez calowalyscie sie po pijaku z wieloma dziewczynami i, ze to jest spoko. Ze w necie jest wystarczajaco duzo lesbijskiego porno, zeby nauczyc sie co i jak. Ze przeciez wasz kolega jest gejem, a siostra sasiadki lesbijka, wiec wiecie ze jestescie tolerancyjni i ze nie macie z tym problemu. 

A potem tak naprawde zaczynaja sie wahania i problemy. Ze czy to nie jest dziwne, isc z dziewczyna za reke (kiedy wiecie, ze to NIE TYLKO tak po pijaku)? Ze czy jesli ja obejmiesz, to czy to bedzie dla spoleczenstwa spoko? Ze jak by tu uprawiac seks (jestem bardzo doslowna), zeby obie jednoczesnie mialy z tego przyjemnosc. Ze jak radzic sobie z komentarzami wszystkich znajomych facetow (gdybyscie chcialy troche penisa to ja chetnie sie oferuje, he, he, trojkat, he). 

Martwicie sie, ze jak to bedzie spac na lyzeczke, ogladac seriale, placic za bilety w kinie. Czy lepiej sie ukrywac, czy "wyjsc z szafy" przed calym swiatem. Czy kiedys zacznie brakowac wam siurka i czy dwa PMSy w miesiacu to nie za duzo. 

..

A potem mija 6 miesiecy, wy nie mialyscie jeszcze ani jednej klotni (siema toksyczny Miki) i zastanawiacie sie, jak w ogole mozna bylo sie o to wszystko martwic. 


(wiem, ze nie kazdy jest biseksualny. a nawet nie kazdy, kto jest, kiedykolwiek bedzie mial okazje sprawdzic, JAK to naprawde jest. ja mialam i mam, i (mimo otwartosci siebie i swojego spoleczenstwa) nigdy nie powiem ze to cos latwego. nie wiem, moze gdybym jednak, ze strachu, juz na poczatku zrezygnowala.. moze teraz mialabym jakiegos super chlopaka?. ale nie mam. mam dziewczyne. i nie zaluje ani jednej sekundy. nie jest lepiej, nie jest gorzej. jest inaczej. i jest DOBRZE.)


{0}

25 stycznia 2019

Zdecydowanie, to co czlowiek powinien w zyciu non stop robic, to sie rozwijac.
Zapierdalac, napierdalac. 
W kursy, w jezyki, w nowe prace i nowe zdolnosci.

Cynthia daje mi takie poczucie swiezosci, ze niby wciaz jeszcze jestesmy mlode.. 
Ale jednak z drugiej strony dopierdala mi ta "stala" praca (do ktorej NO PRZECIEZ dopiero co wrocilam, na co ja narzekam?). Rzadkie widywanie sie z nia. Zerowe wspolne czasy wolne.

Czy jestem rozpieszczonym milenialsem? Czy zawsze narzekam, bo jestem rozpieszczona i nie wiem, o co musieli walczyc moi rodzice? Mozliwe.

Ale dupa mnie swiedzi od siedzenia i zylaki na nogach od nic nie robienia. 

Czas sie. Ogarnac. 
Cos nowego, zawsze wszedzie.

Crossficie, nadchodze. 

{0}




wiecej
instagram