01 stycznia 2011

2010 najlepszym rokiem ever. Już w połowie wiedziałam, że przebije nawet te kolorowe chwile z 2008.

Styczeń
 piosenka herra ruhra / kupno uke / obsesja na punkcie allie, ingrid, ellen / kurs / poznanie magdy i liz





Luty
 angina feat. siedzenie w domu i granie emo piosenek na uke / faszingowe przebieranki - z dziecmi, art, cm i bcm / poznanie Białej koszuli aka Tom Cruis w blondzie / uke uke uke / pączusie



Marzec
 GRAJEK! i nasza miłość / oscary i moja przedługa recenzja, której nawet ja nie przeczytałam :D / moja miłośc do Eduarda / koncert Paulla 17 marca w Irish Pub / obiad z Kate w Hard Rock Cafe ( i generalnie przyjaźń z Kate)






Kwiecień
 Polska Wielkanoc / Turcja, Szczerbaty i postanowienie że chce być Animejszyn / siedzenie w domu i montowanie filmików o Turcji (Kaja dostaje szmatą po ryju, Kaja tanczy z marynarką.. etc) / urodziny CM i picie Red Bullowej wódki w deszczowej bramie, a potem całowanie się z Art też w deszczu i skakanie do fontanny na Marienplatz, śpiewając Everybody everybody wants to love / "I wyszedl Herr Rööööhr i patrzyl na mnie i mial skore, chociaz bylo
dosc cieplo, i kielbasa mu wypadla z reki jak kolo mnie przechodzil i
powiedzial "ojeeej moja kolacja" i byl taki strasznie niezdarny i
pomyslalam OMG jak ja moglam na niego leciec. Chociaz jednak dalej jest
troche fajny i w ogole i spiewalam sobie w glowie Patrick! Rööööhr! Patrick! Rööööhr! Patrick Patrick! Rööhr!
i chcialo mi sie smiac, ale nie moglam."





Maj
 
seriale seriale seriale / kontakt nawiązany z Acttivem i Loreną Calvo / koniec kursu, a szkoda / urodziny / powrót Eduarda i wielki FAIL jakim się okazał :P / dużo Kate White, nocne spacery z lampionami, muzyczni grajkowie na monachijskich ulicach i imprezy / nawiązany emailowy "romans" z Patrick Ruuuuhr! / jakiśtam ważny mecz Bajernu / koncert tego niemieckiego zespołu moich "znajomych" z fejsbuka / ślub Juliany i Juliana / wielka wyprawa z Art do Frankfurtu na koncert Ingrid











Czerwiec
 Bożociałowy Lublin / WYJAZD NA TENE! 10 dni szkolenia w Isla Bonia i dni mojego życia / imprezy na plaży, miłość do niemca (+ Dupa 1, Dupa 2, Dupa 3) / urodziny Leti i Janine (happy bday podczas Mike lessons i kwiaty zza stołu) /
Do tego wciaz jeszcze jestem pozytywnie nastawiona, chce mi sie tu byc,
chce mi sie uczyc, uczyc i potem jeszcze wiecej uczyc. Kiedy wszyscy
narzekaja ze CIEZKOOO i ze koordynatorzy to wredne zmije i dwulicowe
szmaty, ja umiem milczec kiedy prosza, a kiedy mnie zjada - przeprosic
(nawet kiedy zjada mnie bez przyczyny, tak jak np. Rubi dzisiaj.
Aczkolwiek byl to dopiero 2gi raz kiedy ktos zwrocil mi uwage; mysle ze
to dosc dobry wynik (kto mnie zna, potwierdzi)).


Jestem tu pokorna, slucham i robie notatki. Zglaszam sie do wszystkiego,
chce rozdawac kartki do gry w bingo, wlaczac i wylaczac reflektory,
dzis poszlam do niemca (wiadoomo) i poprosilam czy moge robic z nim
jeszcze raz mini disco, bo chcialabym sie DOuczyc. Oh well.
/
w ogóle to ta notka / końcowy show i JORIS / przeniesienie na Lanzarotte i praca w Barcelo La Galea







Lipiec
 Lanzarotte / internet tylko w kawiarni (lody i capuccino z nutellą) / Alexandra Komar / moje Polaczki <3 / miłość do Niemca i zakradanie się do hotelu All Inclusive obok + picie tam za free / standardowe śniadania i lunch'e z Wesleyem który opowiadał mi o tym kogo z hotelu zaliczył ostatniej nocy / Saxos! Waka waka i Wavin Flag + kebaby / siedmiu anglików i ja / 70 letni Ken i Ian <3 (cudowni ludzie) / dużo samotnych spacerów i płaczy / Ronhill mentol / wyprawa do Papagayo Playa z Alexandrą / przeniesienie do Puerto na Teneryfie / internetowy romans z Jorisem / wyprawa na południe i picie z Petq, spotkanie się z Rubenem, Aną i Islą Bonitą / pierwsze Activites w samotności






Sierpień
 dużo zmęczenia ale i radości / włamania do kuchni / miłość do waterpolo i zaczynam być księżniczką Interpalace / szczyt sezonu / Leyre i Robertinho / Fire Show! / codziennie o 13 prezentacja żarcia czyli weź tu napierdalaj do mikrofonu kiedy burczy ci w brzuchu a tu trzeba tłumaczyć co to fideua w poniedziałki, Mc Hotasa w środy, spaghetti we wtorki! i to jeszcze w 3 językach na raz! / "cafe con leche porfa!" / skręcona kostka Lucy i nudy w Semiramis / love do Ellie 32 / No i moja najnowsza MMZ jest kucharz (na ktorego sie zapatrzylam mowiac
"Hola" i wpadlam z talerzem pelnym jedzenia na plecy i wlosy Lucy, ktora
szla przede mna. Oh well.
/ ALFONSO & JOSE czyli mmż x 2 / duużo imprez, drinków od gości albo picia piwa i jedzenie kurczaka z kelnerami średnia wieku 75 po godzinach / odkrycie Al Campo, czyli centrum handlowego (mam wreszcie gdzie wydawać wypłatę) / chwile mojego życia / najlepsze Dias Libre ever i zakradanie się do basenu Semiramis <3 / dach interpalace / miłość do mojego Teamu / 3! / wizyta Diany i najlepsze czekoladowe ciasto + cafe cortado ever / nasze ciggarette break i wieczne kłótnie o pralkę / wycieczka do Teresitas (jedyna plaża na Teneryfie z białym piaskiem. Ja, Petqi i Tomas, samochód Paco, ukradnieta CD roberto classe de baile i xucu xucu na caly regulator: picie zimej Dorady na brzegu oceanu z Petją i rozmowy o życiu chyba z dwie godziny / rozwijam się animatorsko, coraz mniej pytam, coraz więcej robię sama i wiem najlepiej.











Wrzesień
 początek końca, jesteśmy zmęczeni ale też próbujemy nahapać się tego wszystkiego na zapas
/ Prawda jest taka, ze jest zajebiscie. Najbardziej po poludniami. Bo rano
zawsze jest kryzys, bo budzik, bo skreslanie dni na namalowanym
nasciennym kalendarzu, bo nudny stretching, bo to, bo tamto. Pozniej, po
Aqua Gym zawsze jest lepiej. Okolo 14 znowu slabo, bo proby,
sprzatania, nadprogramowe zajecia (aczkolwiek ten tydzien jest muy
tranquill, bo mamy dwie godzinny przerwy dziennie - az nie wiadomo co ze
soba zrobic!).
Najlepsze sa wieczory. Po show, kiedy czuje, ze moge wszystko bo klienci, bo aplauzo, bo clubdance, bo smiech, bo radosc. /
męski striptiz i wcale nie było tak fajnie / coraz lepsze mam kontakty z goścmi, coraz lepiej, pewniej się czuję / ostatnie Fire Shows / wyjazd Leti i Roberto / przyjazd Mamy więc i mieszkanie w jej KLIMATYZOWANYM pokoju / zdrada Petq i jej chuć do Alfonsa (plus szybkie pojednanie) / wycieczka na południe (love Csaba i odświeżanie wspomnień) / Rado <3 / miłość / wyjazd mamy / Michał / Geje w ilości w sumie chyba 6 / vampis! / romans Petq i Fabia się rozwija / otrzymujeu dobre komentarze od ludzi / wyprawa (wreszcie!) do Lago Martianes i chińczyka, jako wielkie pożegnanie i nasz ostatni Dia Libre razem /
 Leze na swoim lozku(tak, wlasnie ze MOIM lozku. TO jest moje lozko, ta
klitka to moj pokoj, a hotel to moj dom. I wcale nie chce wracac do
niebieskiego krolestwa pachnacym Pronto do mebli, wole ten syf i smrod.
Bo jest moj, symbolizuje mnie, moja niezaleznosc i mlode, dorosle zycie.
/
 emo notki i wymyślona miłość do fascynacja Michałem / przybycie "nowych" czyli Ani, Leo i Oviego (z tego co wiem, nadal tam są) / deszczowe waterpolo / najcudowniejsi goście hotelowi ever, Tomek Liczydło, Gosza, Malina, Pani Ola i Pan Kazio, Lucy z Leszkiem a po ich wyjeździe mój ostatni turnus czyli dwóch rosjan, Pro i Artur + ich kobiety, miss nastolatek, Milena co grała w tenisa, mój wierny skład do water polo, który nawet kiedy nie było go w programie, pożyczał ode mnie piłkę ("tylko nie mówcie szefowi!"), ustawiali krzesła zamiast bramek i grali sami przez DWIE GODZINY! / nocne kalambury i mój przypał / Animacjąąąą! / kradnięcie alko z baru Mocambo /
Ej, bo wiecie co. Ja po prostu czuje, ze tak jakby tu NALEZE. Nigdy
tak nie mialem z zadnym miejscem. Serio, widze sie tu za dziesiec lat z
zona i gromada dzieci
. /
 mój ostatni Dia Libre z Lucy / pożegnalny szampan na dachu Interpalace z Polaczkami (niespodzianka!) a później Sangria, piwo, dziwne koktaile, dyskoteka, zalana nokia i samotny powrót do domu bo chciałam się wyspać. po kilku godzinach tłumiony śmiech i ktoś skacze po moim łózku, wtf, to Petja i Leyre wskoczyły do mnie przez okno i wetknęły do ust butelkę wina. rano obudziłam się z Petją wtuloną w moje plecy / Powrót do domu. / Oktoberfest, dużo Liz i zjowu karaoke






Październik
 urodziny Artura i nasze dobre (jeszcze) stosunki / wciąż Oktoberfest / las / siedzenie w domu i seriale, muzyka, uke, nuda / przemalowanie pokoju i remont ogólnie / randewu z  Białą koszulą aka Tom Cruis w blondzie / październikowa Polsza (trzy tygodnie!) / Artur w Lbn / tęsknota za Tene / scięcie włosów haha. PRZEŁOM MOJEGO ŻYCIA :D






Listopad
zaczęcie Dukana (najgłupsza dieta ever) / korespondencja z Heleną i (NBD) Allie Moss / wciąż dużo Liz i mniej Artura / seriale, uliczne grajki, koncert Eduarda, karaoke - normalka / Londyn (kolejne dni mojego życia, 2010 w takie obfitował) / miłość do Davida






Grudzień
 internetowe przyjaźnie się rozwijają, żyję Londynem / seriale / randka z Mariuszem 36 / dużo grzanego wina i diety, która nie pozwala na alkohol / - 2,5kg (jodeeer!) / reunion z Nadeżdą / i z Kate White / Glee! (mówiłam, że seriale!) /  szaleństwo zakupowo świąteczne / decyzja prawo jazdowa / Polsza / przyjacielskie spotkania / święta (obżarstwo!) / dużo siedzenia w domu (oh well) / no i 18 godzinny sylwester czyli sprawa wciąż świeża (najlepsze imprezy zawsze są w kuchni!)










~

Tyle się działo. Czytając notki od czerwca do końca września, nie wierzę w ogóle że to ja. Legenda głosi, że lata urodzaju i biedy (czycoś) zawsze się przeplatają. I coś w tym na pewno jest. 2006 - cud miód malina pod względem i przyjaźni i miłości (politolog!). 2007 - masakra w szkole i łamane serce przez K (regularnie). 2008 - maks, morze, matury, miłość! 2009 - bez komentarza. rzucenie studiów i wyprowadzka na drugi koniec świata. 2010 był najlepszym rokiem ever. Zrobię wszystko co w mojej kajowej mocy, żeby 2011 był jeszcze lepszy. I tego Wam toże - spomiędzy ud Ksawerego - życzę.


{6}

12 stycznia 2011

Od Nowego Roku zmieniam sie / swoje zycie. Tak, jeszcze bardziej.

a) Odrost zostal zamalowany na ognista (?) czerwien. Koniec z rudoscia, jestem diablem wcielonym.
b) Poniewaz moja zeszloroczna dieta Dukana zakonczyla sie fiaskiem, teraz stawiam na sport. I tak oto dzis pocislam na basen. Skutkiem tegoz czynu nie moge za bardzo ruszac rekami, ale wierze, ze bedzie dobrze, organizm sie przyzwyczai i miesnie wytworza w mgnieniu oka.
c) Jutro mamy termin w Urzedzie Pracy, znowu bede musiala produkowac sie przed jakimis wrednymi Szwabami, w zamian za co sypna kasa.
c)
Pozniej ide zapisac sie na tance (w srody bedzie cos nowoczesnego [jeszcze niepewne, wiec cii] a w soboty juz na 99% towarzyskie z Mama, bo zapisala siebie i Janusza, a on zaczal sie wykrecac. Takze bedziem cisnac Tango i Walca, udajac parke, czy cos).
d) Dzis po basenie poszlam podpisac umowe ze szkola jazdy i zaraz po tym odbylam swoj pierwszy wyklad (Lekcja 5 - pierwszenstwo przejazdu, ronda, skrzyzowania, pierdu pierdu). Bylo ciezej, niz sie spodziewalam, ale po krotkiej zalamce (Mamoo to wszystko Twoja wina, ide sie pociac, to moje ostatnie chwile zycia, chyba sie rozplacze, bla bla bla wzielam sie w garsc i zamierzam pocisnac to do konca, zdac za pierwszym razem i do tego jeszcze (najtrudniejsze) NIE zbankrutowac. W czwartek mam kolejna teorie, a w sobote PIERWSZA JAZDE, SMEFRUJ SIE KTO MOZE!
(W drodze do domu spotkalam Greka z gory, ktory wsiadl ze mna do przepelnionej windy i zaczal zartowac z moich wlosow. Mama twierdzi ze to milosc, oh well. Jego siostra juz drugi raz jest w ciazy, ja dziekuje za takie geny.)
e) W piatek MAM NADZIEJE, pracuje. Glupie Haubenrazjry, nie dosc ze mnie ciagle wystawiaja to jeszcze naobiecywali ze wkreca do dzieci sasiadow, a teraz cos milcza. Takczysiak, szukam pracy jak szalona. I zapisuje sie na dziwne kursy. Potrzebuje kasy, moze sprzedam wlosy? (Grek nie bedzie mial sie z czego nabijac)
f) W tym tygodniu musze spotkac sie tez z jakas Niemka i udzielic jej wywiadu. Tak, tak. O polskiej mowie i roznicach miedzy naszym jezykiem ojczystym, a okropnym szwabskim. Bedzie wesolo. Pamietam czasy kiedy to co tydzien uzyczalam swej osoby w sondach "ulicznych" (najczesciej w Leo albo u mnie domu. Albo na uczelni.) Oleski. Moj glos pojawial sie w radio prawie co tydzien, a ja czulam sie gwiazda (Gwiazda :*)
g) W sobote Red Bull Crashed Ice. Jaram sie :D
h) W niedziele musze zrobic glupi kurs pierwszej pomocy. Bede calowac manekin i czytac literki u okulisty. Awesome.

W sumie, zamiast notki wyszedl mi plan dnia/ zycia/ tygodnia. Jestem wsciekla, zmeczona, obolala, ale tez w glebi duszy szczesliwa. Uwiencze demotem, ktory i tak juz pojawil sie na facebooku.



So true. Dobranoc.

{6}

17 stycznia 2011

COZADZIEN.

Dobra pobudka o 7 rano nie jest zla. I zaraz od 7:05 wszystko zaczelo sie chromolic.

Generalnie juz od zeszlego wtorku chodze na kurs, mam supersmieszne wyklady po niemiecku i nic nie rozumiem. W niedziele musialam tez odbyc jednodniowy kurs pierwszej pomocy, ktory w Niemczech jest warunkiem dostania prawka. Osiemnascie super aspolecznych osob, wszyscy jeszcze niepelnoletni. I ja. I 45letni chinczyk, ktory nie spuszczal ze mnie oka. Pisalam do mamy SMSy z prosba o ratunek, bo chyba rozpoznal we mnie jednego ze swoich, corke ktorej nigdy nie mial, czy moze wnuczke. Wygladal jakby chcial zaraz mnie porwac. NIE JESTEM CHINKA, DAJ MI SWIETY SPOKOJ!
Ale, jakby nie bylo, papierek ukonczenia jest. Zdjecie do prawka tez (mam morde jak kwadrat). I test oczny tez zdalam, co mnie chyba najbardziej - jak dotad ucieszylo.
W sobote mialam tez pierwsze jazdy ever (nawet nie pytajcie ile biora za godzine [ktora WURWA] trwa 45min. Masakrejszyn). Jutro kolejne - w srodku nocy o 18. Chyba rozjade jeszcze kilku Niemcow.

Dzis rano wstalam o 7, zeby zalatwic glupie zezwolenie na w ogole robienie tego prawka (stanie w urzedzie, dawanie w lape, usmiechanie sie do okienka, etc). W polowie drogi (drugi koniec Munichu) stanelam na peronie i powiedzialam sama do siebie "Jooodeer. Przeciez dzisiaj jest WTOREK. We wtorki nieczynne!", po czym odwrocilam sie na piecie (a raczej obcasie) i zawrocilam. Dopiero pod domem uswiadomilam sobie, ze jednak jest PONIEDZIALEK.

Pozniej natomiast dentystka podziurawila mi dziasla, myslac ze to zeby (kazdy moze sie pomylic. SPOKO).
Facebook i Zamoy na gg tez narzekali mi dzis na swoje "dzisiaj". Jacek wsiadl do 10 bo myslal ze to 26, a nastepnie do 153 bo myslal ze to 10. Zdarza sie najlepszym.

Tak czy siak, wszystko toczy sie ostatnio wokol mojego prawka. I szukania pracy. Musialam podpisac papierek ze znajde cos jak najszybciej i to bez grymasu. Moze sprzedam nerke?



A opowiadalam juz jak mleko w kartonie wylalo mi sie w torebce i zeby zatamowac potop musialam wycierac je tamponami? a) dobrze byc kobieta, bo zawsze jestes zabezpieczona na wypadek potopu b) ale dlaczego MLEKA? c) i dlaczego przy ludziach?!

EDIT:

NIIIEEEE NO PROSZE PANSTWA! Po Czarnym Poniedzialku (onet.pl wyjasnia czemu dzis wszyscy mielismy pod gorke) nadszedl Techno Wtorek! Facebook zali glosi wiesc wesola - dzis urodziny Herra Röhra! Patrick - Röööhr! Patrick - Röööhr! eppa!



PS. Sikam (!) ze smiechu jak to tylko slysze. Goraco POLECAM klikniecie "Play". Sto lat, sto lat, heru ruchrze.



{0}

22 stycznia 2011

Krotko mowiac, umieram. Zabily mnie niemieckie jajka. Tak, wlasnie te, co sie o nich teraz mowi, ze nie wolno ich jesc, bo byly hodowane na rakotworczo-toksycznym nawozie i ze zabijaja. Wlasnie te, ktorych teraz nikt nie je. Poza mna. Nie balam sie ptasiej grypy, nie balam sie swinskiej, to nie boje sie tez jajecznej. No i niestety takie tego skutki, ze mnie to zgubilo zabilo.
Moj ostatni tydzien zycia byl dosc meczacy. Oprocz tego, ze w poniedzialek myslalam, ze jest wtorek wiec nie pojechalam do urzedu, to we wtorek myslalam ze jest czwartek i pojechalam na jazdy, ktorych nie bylo. W czwartek natomiast, okazalo sie ze moj ukochany (juz po pierwszych 2h) instruktor Florian wyladowal w szpitalu z zapalonym wyrostkiem i nie mogl ze mna wozic sie (doslownie) po miescie. W ramach zastepstwa dostalam Patricka (ale nie Rühra [odpowiadam, bo mama spytala o to samo]) ktory mnie stresowal, spocil rece i za duzo manewrowal pedalami, przez co czulam sie jak kaleka ktora sama nic nie umie. Poza tym kazal mi zdecydowanie za duzo skrecac. NIE LUBIE SKRECAC. CHCE JUZ DO KONCA ZYCIA JEZDZIC PROSTO! (Tak, powiedzialam mu to [po niemiecku brzmialo jeszcze bardziej stanowczo]. Nie zgodzil sie, niestety.)

Moj ostatni dzien zycia, natomiast byl jeszcze fajniejszy. Odkrylam, ze sprzatanie jest fajne bo znalazlam swoja ciemnorozowa kostke do gitary (zgubiona w czerwcu), a Janusz znalazl moja jasnorozowa kostke do gitary (zgubiona w marcu). Zycie znowu jest kolorowe rozowe i pachnace. No, pomijajac fakt, ze umieram.
Musze tez sie przyznac, ze dzis chyba po raz pierwszy z reka na sercu i bez zadnych skrzywien, stwierdzilam ze LUBIE Janusza. Smieszny z niego czlowiek. Zacytowalabym Wam kilka jego dzisiejszych tekstow, ale niestety, toksyczne jajka dobraly sie juz do mojego mozgu (CZEGO?!) i mam zaniki pamieci. Czorne dziury jeno.

W moj ostatni dzien zycia zrobilismy z Januszkiem duzo pozytecznych rzeczy. Nie tylko zakupy w Pennym na (jodeer!) 50 euro. Do tego jeszcze JA posprzatalam w swoim slicznym pokoju i nawet pokazalabym Wam jaki mam nowy wystroj na biurku (znalazlam w domu ze 4 pocztowki z San Francisco i to kazda od innego nadawcy. Zdaje sie, ze juz KAZDY tam byl, tylko nie ja. I juz nie bede, bo umieram) ale nie zrobilam zadnego zdjecia (i juz nie zrobie).
Zrobilam za to zdjecia momentu (mori) bardziej wiekopomnemu, a mianowicie przywieszeniu Pólki. Pólka zostala zakupiona w GRUDNIU 2009. Przez kilka miesiecy lezala za szafa, nawet nie wypakowana. We wrzesniu 2010 zostala skrecona i polozona na podlodze. A dzis, 22 stycznia anno domini dwatysiacejedenascie, zostala przywieszona. Przykrecona. Do sciany. Na Amen. Pod nia moja Mapa Swiata (ktora pocielam, jak wiadomo tez juz dobre 2 miesiace temu) i obraz (kupiony za promocyjne 12e chyba jeszcze w listopadzie). Moje zycie ma zawrotne tempo i jak wiadomo i ja* i Janusz** jestesmy zbyt zabiegani, zeby robic rzeczy ktore nalezy zrobic "od reki", OD REKI.
* ja - autorka, na bezrobociu od 26 wrzesnia 2011
** Janusz - mieszkaniec Duzego Pokoju, na bezrobociu (z przerwami) od kilku tygodni.

Tak wiec (mhm, nie zaczynamy zdania od "takwiec", ale widzisz, Drogi Czytelniku, ja UMIERAM na jajka, wiec krotko mowiac mam na ortografie wyjebane) wstawie Wam tu dwa zdjecia pieknie zawieszonych obiektow nasciennych. Szkoda, ze udalo im sie czynic swoja powinnosc dopiero w Ostatnim Dniu Mojego Zycia.
Jesli komus sie moj nowy pokoik podoba, to juz od jutra, kiedy moja mama Ewa (ktora wypiela sie bezczelnie na swojego dziecka cierpienie, rzucila w niego rumiankiem i poszla spac) zastanie mnie martwa w lozku (prawdopodobnie zielona, porosnieta wloskami i w ksztalcie jaja) - bedzie on do wynajecia. O ile nie boicie sie, ze bede Was nawiedzac (nie bede).





Adios.


EDIT (tak wiem, powinnam uszanowac wlasna smierc i juz niczego nie dodawac, ale musze)

artur stodulski stochmalski i tak dalej 23:52:30
a na co umierasz btw?
artur stodulski stochmalski i tak dalej 23:52:42
napiasalas ze wszysczy wiedza, ale ja nie
kaj 23:52:43
na jajka
kaj 23:52:44
chyba, tak mi sie wydaje
kaj 23:52:55
najwyrazniej nie sledzisz fejsa ani blozka
kaj 23:52:57
umieram juz szosta godzine
artur stodulski stochmalski i tak dalej 23:52:56
ale one sa rakotworcze
artur stodulski stochmalski i tak dalej 23:53:00
juz masz raka?
kaj 23:53:01
no wiem wiem
kaj 23:53:02
chyba tak
kaj 23:53:07
bo cos mnie uwiera w gardle

(jesli nie umre na to cale zatrucie, to na pewno ze smiechu)

{4}

26 stycznia 2011

Z cyklu zyciowe ciekawostki.
Czego nauczylam sie dzis na prawie jazdy? Ze jesli my jestesmy Sloniem, a na drugim pasie jedzie Budda i Budda sie
a) zatrzymuje, parkuje i wysiada to my go wtedy "mijamy"
a kiedy Budda sie
b) zatrzymuje i czeka na zielone swiatlo, to my (bedac Sloniem) go "wyprzedzamy".
Yeah. I know. Nie pytajcie. Sikalam ze smiechu. Jedyne co moge wyjasnic, to to ze dobor postaci nie byl przypadkowy. Pani Krampfl ma fiola na punkcie symboli wiec w szkole jazdy jest pelno figurek Buddów i Slonikow z traba do góry. Oh well. Jak teraz tak to czytam, to trudno uwierzyc w to, ze bylo to zabawne. A BYLO.

Oprocz tego moje zycie pelne jest przygod tego rodzaju, ze jade na basen bez portfela ("mamo mamo, chyba czegos zapomnialam, czuje to!"), uswiadamiam to sobie dopiero przy kasie, wiec wracam do domu i ze zlosci jem MAKARON. Po drodze tez mam ochote kopac wszystkich przechodniow. (Lacznie z dziecmi i bezdomnymi. Inwalidow oszczedzam, w koncu nie jestem bez serca!)

Jutro (a raczej juz dzis) Dzien Australii. Big Party w Irish Pubie, razem z Kate White i jej znajomymi (moje wciaz jeszcze niedoszle miejsce pracy. Jesli nie znajde nic innego to sie tam zaaplikuje. Ale poniewaz chyba juz znalazlam, to jednak nie.) Jakby nie bylo, oglaszam. JEZELI JUTRO NIE ZNAJDE MMZ W BARZE PELNYM PIJANYCH, GORACYCH AUSTRALIJCZYKOW, to znaczy ze jestem juz na dnie lancucha (pokarmowego?) i do konca zycia bede sama. Ide oddac jajeczka do banku spermy i za trzy piec lat zrobie sobie dziecko in vitro.

Kolejna ciekawostka (takie notki pisane na odwal bo nie moge spac sa troche slaaaabe..). Paull w swoim wczorajszym SMS uswiadomila mi, ze moja kariera muzyczna sie rozwija. Chyba musze zrobic liste swoich piosenek. Bo przeciez to nie tylko :
1. Piosenka o Maxie
2. Piosenka o Mrowce
3. Piosenka o urodzinach Siwki
4. Piosenka o Michale
5. Piosenka o Ksawerym
ale takze wiele, wiele innych (o ktorych niestety teraz nie pamietam). A, byla kiedys Piosenka o Nalesnikach. I o Walt Disney'u. O M G, jaka ja jestem plodna. Juz niewiele mi brakuje do pierwszej solowej plyty i wtedy juz nigdy nie bede musiala pracowac tylko lezec i pachniec. Great Plan.



+ bonusowa ciekawostka na dobranoc :
WLOSY ROSNA :



Artur : Jakas lesbijska ta fotka.

{3}

30 stycznia 2011

Co Wam powiem, to Wam powiem. Plywam i plywam, jestem juz chuda jak nitka. Albo szczypior. Nie mam w ogole boczkow ani sadelka ani tluszczu, tylko same miesnie i skore, i kosci troche*. I wlosy wyzarte od chloru. Jeszcze nie tak dawno byly piekne, lsniace i CZERWONE, a teraz wypieraja sie znowu do rudosci, w dodatku jakichs takich sianowych. Przypomnialy mi sie czasy Tene, kiedy to mialam na lbie praktycznie blond i wygladalam jak Chochol. Oh well, zycie wymaga poswiecen. Czycos.

* plywam od trzech tygodni, konkretnie to piec razy, wiec trzeba to wpisac na liste cudów swiata, pomiedzy siodmym a osmym (jest tyle?).

Nawiasem mowiac.

Wczoraj nastapila spontaniczna randewu z Biala Koszulem aka Tomem Cruzem w Blondzie. To juz druga w naszym zyciu i stwierdzam ze fajny z niego czlowiek. I, ze absynth jest oblesny.
W srode natomiast poznalam mmz (w Irish Pubie, a jakze!), ktory nawet dal mi swoj numer i gdyby nie to, ze jutro wraca do Paryza, to naaaawet bym sie odezwala. A tak to chyba jednak nie ma po co (Kate White mnie zbesztala, oh well). Nie bede tracic czasu na frajerow, ktorzy szybciej wyjada niz.. nie wiem niz co, niz COKOLWIEK! Ula sie smiala, ze byl Francuzem, urodzonym w Afryce (KTORA JEST PANSTWEM!), czyli ze Murzynem.. i jeszcze pewnie ze Zyd. Ale tego ostatniego nie zdazylam sprawdzic.

Liz mnie zostawila, wrocila do USA i teraz codziennie wieczorem chatujemy na fejsiku (tak samo jak z Wesleyem, ktory wciaz (!!!) po ponad roku odzywa sie, pyta co slychac i w sumie nawet nie czytajac odpowiedzi pyta, czy doroslam juz moze do przyjacielskiego seksu. Erm.. noo.. NIE). Tesknie za nia i jej wiecznym niezorientowaniem w swiecie. Moze tak mi jej brakuje, ze podswiadomie przejelam jej cechy?! To by wyjasnialo, dlaczego ostatnio ciagle myle dni tygodnia, miejsca, osoby, terminy. Hmmmm..

Praca mi sie wali drzwami i oknami, tylko jeszcze nie moge sie zdecydowac czy wole pracowac po nocach i dostawac napiwki wciskane w majtki czy staniki - w sensie jako kelnerka na koncertach (w przyszlym miesiacu Katy Perry i Raise Against), albo kelnerka w Irish Pubie (wiecej murzynow!).. czy tez moze zabawiac piekne, male, slodkie, szwabskie dzieci i podrywac w szkole ich nauczycieli (piatkowo GODZINE siedzialam na dupie w sali gimnastycznej i patrzylam jak Herr Röhr gra w pilke z jakimis dziecmi Noah gra w pilke z jakims nauczycielem). No nie wiem, nie wiem.

Jutro spotykam sie z Kasia poznana na grudniowym spotkaniu oplatkowym Au Pair. Moze bedzie moja nowa kolezankom do tanca i rozanca. Ja sie tymczasem zegnam i spadam ogarnac Wampiry. Jutro moze wrzuceu Wam filmik o tym jak sie wspaniale bawie z balonem napelnionym helem, spiewajac piosenki(eu) Ingrid Michaelson.


{5}


wiecej








Tweets by @kadinaja