02 stycznia 2010

Zaraz wracam.

Nowy rok byłby całkiem spoko, gdyby nie kilka szczegółów, które czynią go zajebiście annoying i blue. Jednym z tych szczegółów jest to, że mnie spryszczyło. Ale czego się dziwić - od ponad tygodnia codziennie zalewam pałkę (serio). Robię trochę szalone i głupie rzeczy, jak choćby piję Beherovkę z ann i bartym (co też niesie ze sobą wredne i nieprzemyślane czyny, za które płacę przez kilka dni kolejnych). Albo nie odwiedzam Babci już od tygodnia, chociaż CODZIENNIE mówię o tym, że muszę do niej pojechać, żeby zabrać swoją kurtkę. Albo, sikam do kanalizacji (czy czegośtam), w piwnicy Rafała Waszczuka. Albo wymyślam plan zemsty na największym chuju świata i pies mu mordę lizał. Oj generalnie. Nie nadążam.

Tu powinno chyba znaleźć się podsumowanie ostatniego roku i kilka pomysłów-postanowień na ten nowy. Ale nie wiem czy mi się chce. 2009 był chyba najczarniejszym okresem mojego życia, a przynajmniej pierwsza jego połowa. Druga była ciut lepsza. No ale na pewno bardziej zapamiętam go jako "Kaj przeprowadza się do Monachium" niż "Kaj i jej depresja". Myslę że wszystkie te rzeczy, o których teraz myślę, da się jeszcze naprostować, jeszcze wszystko wróci do normy. Trzeba tylko o to zadbać i trochę się postarać. Mam nadzieję że razem z wiosną przyjdzie motywacja.

Artur wysyła mi piosenki, które idealnie dziś pasują do mojego nastroju. Chciałabym, żeby zła passa zawodzenia się na przyjaciołach mnie opuściła, żeby 2010 był kolorowy jak 2008 i 2006. Zawsze miałam więcej szczęścia w latach parzystych.

No i generalnie wciąż kocham Ingrid. Razem z nią wkroczyłam w Nowy Rok.




{1}

09 stycznia 2010

No stres, no stress. Sprobujmy sie zczilautowac. W jednej chwili zjebal sie internet i komorka. Jest zajebongo. Od 3 dni probuje tez kupic ukulele, ale ile razy wejde do sklepu to nie moge sie zdecydowac.

Ach <3.

:/

{0}

10 stycznia 2010

Po mieszkaniu krotkim z Agata mam stresa bedac w lazience. Dwadziescia razy sprawdzam, czy drzwi sa dobrze zamkniete i nikt niespodziewanie nie wtargnie do srodka kiedy robie siku albo szykuje sie do kapieli.

Slucham Kluczy i ciesze sie obecnosciO internetu (odkrylam CO bylo powodem jego braku, ale jest mi zbyt glupio zeby sie przyznawac :D). Malo tego, z okazji Nowego Roku chyba odhasluje myspace. Nawiasem mowiac jest juz chyba 10 (?) a ja wciaz nie napisalam ani zadnego podsumowania, ANI nowych postanowien. No to chyba juz mi sie to nie uda? Stracilam wene, do wszystkiego.

Jutro jade z Arturem do tlumacza czy costam, potem gdziestam, a w tym tygodniu musze zawiezc papiery do jakiejstam szkoly (jak widac wiele sie zmienilo, przestalam byc olewcza i z uwaga obserwuje to, co sie wokol mnie dzieje).
Oj daj spokoj, oberwalam rolete i sasiedzi widza wszystko co dzieje sie w moim pokoju.

Niektore wydarzenia daly mi do myslenia i teraz chce mi sie kogos, chce mi sie przytulancow i drzen rak. Nie milosci, czy chlopa tylko wlasnie jakiegos poranka w ramionach kogos, kto fajnie caluje i nie ma owlosionej klaty ani zimnych stop. Zeby mial niebieskie oczy (ech) i jasne wlosy, najlepiej zgolone na jeza. I, zeby mial duze dlonie. I zeby nic nie mowil, najlepiej. Polezec sobie w ciszy mi sie chce, i tyle.

Hepi Nju Jear, mowilam juz?

{5}

12 stycznia 2010

Ja pierdole kurwa. Najdluzsza notka na swiecie - skasowana. Super. Kocham internet, kocham bledy, kocham awarie.

(Przed chwila probowalam zrobic wpis glosowy, w sensie nagrac monolog. Ale chyba do tego tez sie nie nadaje. I SUCK. In all possible ways.)

Moze jutro napisze co sie dzieje. Na razie ide jebnac glowa o sciane.

{0}

12 stycznia 2010



Ok wurwa. Nie wiem dlaczego napisze to wszystko jeszcze raz. Nie sadze zeby kogokolwiek to interesowalo (uzalam sie nad soba mode : on). Ale czuje, ze jestem Wam to winna ;p ;d albo sobie. Egal.

Wiec w skrocie (poprzednia notka oplywala w kilkulinijkowe nawiasy.. tyle mialam pobocznych, wesolych watkow, ech!).
1. Nienawidze moich bachorow. Noah dostal guitalele (mala gitara). Powolil mi sie pobawic. Byla bardzo, bardzo rozstrojona, wiec zaczelam krecic i ja stroic. A ten gnoj zaczal drzec twarz, ze dotknelam MAGICZNYCH POKRETEL i wszystko zepsulam, bo gitara nie brzmi juz tak jak przedtem! Zjebek maly. Myslalam ze mu cos zrobie., Zaczelam tlumaczyc ze spoko, znam sie na rzeczy i nie zepsulam. A ten dalej na mnie z morda. No kuuuurde. 7 latek bedzie sie na mnie darl? Naprawde, myslalam ze ich rzuce, jak tylko Barbara wroci do domu.
2. Kiedy Barb wrocila, oznajmila, ze zmieniaja mi dni pracy (czyli teraz zamiast miec w kratke pon - dzieci, wt - szkola, sr - dzieci i tak dalej .. bede miec zawsze dzieci tego dnia co i zajecia. Mega. Przemega.
3. Pozniej spytala KAjaaa a jak tam Herr Rohr? Na co ja, ze spoko, juz mi przeszlo*. A ona zrobila strasznie smutna mine i powiedziala, zebym sie nie martwila, bo jego strata. Noz kurwa. Litosc! Czy ona nie kapuje, ze to wszystko bylo ukartowane, zeby zyskac sympatie jej corki? Teraz mysli, ze dostalam kosza i jestem zdruzgotana. Dziekuje, Barbaro. I'm fine.
* o ile Herra R. nie widzialam przez praktycznie caly grudzien (lazil kanalami?) o tyle wczoraj nadrobilam zaleglosci z calego zycia (nawet z wtedy,kiedy go jeszcze nie znalam). Wpadalismy na siebie w tej szkole chyba co minute (a bylam tam okolo 10). Patrzyl na mnie dziwnie (''Czy to ta dziewoja, ktora niewiadomojak odnalazla moj profil na lokalisten.de i podgladala mnie juz z piec razy? Czy to ta psycholka? Czego ona chce? No czego!?'). Ale nic, powiedzial mi kilka razy HALLOO i potem juz udawalam, ze go nie widze (chociaz szedl metr za nami, w drodze ze szkoly do domu).
4. Dzis na kursie (znow siedzialam kolo Liz z USA, ktorej raczej nie polubilam od 1 wejrzenia, gdyz na pierwszych zajeciach siedziala i gadala do siebie i zachowywala sie, jakby byla nacpana (wiec nazwalam ja Narkomanka-Amerykanka (slabe wiem; I'm working on it))) przelamalam pierwsze lody. Najpierw powiedzialam Valerie, ze ma piekne wlosy (chcialam do tego dodac, ze jest idealem mojej kobiety i ze ja kocham i zeby wziela mnie ze soba do Kanady.. ale jednak nie. Nastepnym razem, moze), potem Joemu 'Na zdrowie', a potem (czyt po godzinnej pracy w parach) spytalam Liz czy ma facebooka. Moze nie bedzie moja BFF, ale ja potrzebuje kogos, z kim bede mogla pokonwersowac w innym jezyku niz szajs niemiecki, albo polski (czyli angielskim, prosta matematyka). Moze sie uda. To beda takie darmowe korki.
5. I'm back on track z Art. Moze nie boyfriend-girlfriend track, ale jest dobrze. Gadamy, wysylamy sobie piosenki na yt i nawet wczoraj pojechal ze mna do tlumacza. Dzis powiedzial 'wiesz kaj, jednak mozemy byc przyjaciolmi' i kamien spadl mi z serca.
6. Nie pamietam co jeszcze zawarlam w skasowanej notce, czego nie ma tutaj.
7. A! Wnerwia mnie ten caly Röhr. Noz wurwa. Podejrzalam go na lokalisten, wykonalam pierwszy krok.. Zawsze dzialalo, z kazdym moim fagasem. Ja go podgladam, on patrzy na moje zdjecia, orientuje sie, ze mnie zna i costam (mniej lub bardziej ambitniej) zagaduje. Nawet tak o! A tu wurwa nic. Tak naprawde nie chce nic od goscia, bo jest slaaaaby, ma wszedzie kolczyki i slucha techno (i tu sprowadzamy sie do tematu drazliwego, bo oto TECHNO HERRA RÖHRA jest powodem znikniecia notki poprzedniej. Zaczelam szukac w necie jego ulubionej piosenki (do ktorej swego pijanego czasu tanczylysmy z Agatisem i wywijalysmy rekami) i nagle nastapilo przesilenie chyba mojego kompa, czycos. No ale dobra. Tym razem sie uda.

Oto wiec fav. nuta hera ruhra. Enjoy.


:D

No. To dobranoc.

PS. Pewnie tego nie zauwazyliscie, ale ostatnio strasznie zaczelam przeklinac. Nie wiem co sie dzieje. Dzis powiedzialam do mamy 'Oj mamo, wez nie pierdol..' oO ale chyba nie slyszala. Jestem przerazona.
PS II.
Kaj - Artur dzis powiedzial, ze najbardziej mu sie podoba, ze ja nigdy nie wiem o co chodzi i ze to takie cute.
Mama - a o co chodzilo?
Kaj - no nie wiem..

Dobranoc. Wnerwwwwww.

{2}

13 stycznia 2010

Po pierwsze :
Urodziny Józefowicza :) Konczy dopiero 44 lata (pamietam jak Hugh tez tyle mial.. Wtedy jeszcze byl hot. A Monika wysylala mi zdjecia z jego ptakiem). Jeszcze nic straconego, moglabym go wyrwac! Gdybym tylko chciala :D
Po drugie :


Agatis :) :*
A po trzecie i wurwa NAJWAZNIEJSZEEEEEE :
aAAAAAaaaa!

OMG OMG OMG. Celebryty do mnie piszo, nie jest zle. Byla Allie Moss, byla Bess Rogers, little chat z Ingrid po koncercie, a teraz Ellen. No i nie zapominajmy o liscie od Turnaua trzy lata temu.

EDIT:
good afternoon

good news for the tenor uku .. i will get one for 79,-- euro !!!

wait till friday .. o.k. ?!?

all the best roland


Mail od pana ze sklepu muzycznego. Dobry dzieeeeen dla Kaja, ta sroda ;]

EDIT EDIT!

Moj Boze! To jest jakis dzien konektowania sie z Hollywood! (chociaz Ellen jest pewnie gdzies w NY a Allie w Jersey). To juz drugi raz kiedy do mnie napisala odpisala :). Pierwszy byl zaraz po koncercie z Ingrid, w listopadzie. Alez jestem rozradowana od rana (huhu haaaa).

EDIT EDIT EDIT
Okej. Moje zycie ma sens i radosc i kolory.
Ellen DeGeneres is now following you on twitter!
Co jeszcze moze sie dzis wydarzyc?

{1}

16 stycznia 2010


Notka z wczoraj (15.01.2010, godz. 22/23)

Gdybym miala powiedziec
co mnie dzis najmocniej boli,
powiedzialabym ze slowa,
nieczulosci.

Myslalam, ze pijac czerwone wino z.. well, ze soba - bede miec wiecej fun'u. A tu nie. Nowy odcinek Grey's Anatomy, ziemniaki z sadzonym jajkiem.. i juz oto druga godzina leci.

Mam ochote na lekka, slaba muzyke (przedtem przypadkowo [PRZYPADKOWO] Sarah Connor, a teraz Anita Lipnicka, bo zobaczylam ja u kogos w opisie). Kloce sie z Art na gg kto z kim zerwal, podziwiam Hugh w wywiadzie z Ellen (youtube), dolewam czerwonego wina i zaraz czeka mnie koniec drugiego sezonu Chirurgow (bedzie placz).

Mialam dzis megaciezki dzien z Dziecmi, nakrecalam nawet filmiki dla Was, zeby pokazac jak to wyglada odrabianie lekcji po szajsniemiecku. Tylko teraz nie chce mi sie szukac kabla, zrzuce wszystko jutro.

Klotnia z Art zaczyna przybierac na agresywie i rzucaniem w siebie wyrzutami. Nie wiem czy to dobry pomysl, kontynuowac ja po pijaku.


{0}

16 stycznia 2010

Nie chce mi sie pisac, bola mnie rece. Kupilam dzis uke i w domu, (zaraz po nastrojeniu) kiedy uslyszalam jego dziek, uronilam lzy szczescia. Czuje ze to moje powolanie, za tydzien odkryje mnie lowca talentow i dostane kupe kasy. Tak tak, w ukulele zakleta jest druga polowa mojej duszy (albo duszy mojego zmarlego kochanka). Szukam tylko nazwy dla mojego uke. Musi jakas miec. I niedlugo go / je (?) jakos slicznie ozdobie. I kazdy kto do mnie przyjdzie, bedize mowil Kajaaa jakie masz piekne ukulele. ACH!

Wrzucam wiec zdjecia obiecane: moj piatek - Noah i Marie robia prace domowa. Jedna strona matematyki zajela nam chyba 1,5godziny. Myslalam ze jebne. Po "nauce" przyszedl czas na "zabawe". Mialy w sobie tyle jakiegos wkurwu, ciagle sie na siebie rzucali. Strasznie mi sie dluzylo i strasznie chcialam ich zabic.
1 filmik: Brownie!
2 filmik: tenis ziemny

+ zdjecia



+ osma trzydziesci, jade na kurs. wysiadam z autobusu i co widze? TO :D stanelam i robiac zdjecie zaczelam sie smiac, ludzie dziwine na mnie patrzyli.. oO


I na koniec Kaj i jej uke:









{6}

19 stycznia 2010

No wiec tak. Chyba z'update'uje liste znajomych. Bo wiele sie zmienia. Na przyklad prawie caly czas zadaje sie z Nadiezda, a co za tym idzie, z nowymi ludzmi. Tak wiec na przyklad w niedziele ja, Nadin i jej kolezanka Maria poszlysmy na piwo do Studentenstadt. Juz jedna osoba wiecej - Maria z hiszpanii. Bylo dosc wesolo i umowilysmy sie, ze co tydzien bedziemy sie spotykac i na kazdym spotkaniu bedziemy sie uczyc jezyka tej drugiej. Zaczynamy od przyszlej niedzieli z hiszpanskim, pozniej rosyjski, na koncu ja. Mysle, ze moze byc ciekawie :D
Dzis Nadin (Nadiezda, Nadzieja) i Maria zabraly mnie na spotkanie do IN VIA (organizacja/klub dla obcokrajowcow. Taki osiedlowy dom kultury - wycieczki, ciekawostki, kursy niemieckiego.. i wszystko za darmo) na wspolne gotowanie po tybetansku. Jesli chodzi o zarcie to jestem dosc zawiedziona, bo na pierwsze zaserwowalismy (zgodnie z przepisem) popluczyny z elementami pora(?) i wrzuconymi na koniec (do talerzy, nie garnka) liscmi hmm.. salaty? kapusty? kolendry? .. I do tego glassnudeln. Bylo to oblesne. Na drugie byly.. pierogi :D Generalnie poznalam tam jedna dziewczyne z Polski (Magda, 19, Lukow)
(Nadiezda : No i w tym IN VIA jest taka dziewczyna z PL.. TEZ TAKA SMIESZNA.
Kaja : Jak to TEZ?! O co ci chodzi? :D)
Bardzo fajna dziewczyna, przegadalysmy sie i przesmialysmy cale dwie nastepne godziny i zamiast lepic pierogi, zajmowalysmy sie (przy drugim stole) POPRAWIANIEM tych poprzednich (i robilysmy na nich wzorki widelcami, bo tak robi moja babcia i siostra Magdy). Najlepsza kolezanka Magdy (stamdad) pochodzi z Kaliforni, a do tego ma na imie Maya.. Wiec od razu ja polubilam :D. W niedziele idziemy we cztery (Maya, Kaya :D, Magda + jeszcze jakas dziewczyna) do kina na Avatara. Pozniej spotykam sie z Maria i Nadin na pierwsza lekcje hiszpanskiego w barze o jakze pasujacej nazwie Sausalitos. :D

Co wiecej..
Przedwczoraj napisal Wesley, chce sie koniecznie spotkac. Bo "wtedy w licpu (nasze wurwa pierwsze i ostatnie spotkanie.. pozniej byly tylko telefony i smsy) myslal ze ja tez chce, ale moze sie mylil.." Odpowiedzialam, ze nie wiem o co mu chodzi, ze CO ja niby TEZ chcialam, ale ze bez przypalu, mozemy byc znajomymi. On na to, ze gdybym tylko chciala to czyms wiecej tez, bo on nie ma nic przeciwko. Na co ja, ze CZEGOS wiecej to ja na razie nie potrzebuje, on odpisal "lol" i temat sie urwal.
Tego samego dnia odezwal sie Richie Rich. Napisal, ze Natasza mowila mu, ze jestem bardzo spoko i zeby odezwal sie do mnie, jesli bedzie potrzebowal Fun'u. Na co ja, ze b.przypalu, mozemy sie spotkac, hang out sometime i w ogole, ale ze mna to raczej Fun'u nie bedziet. Ze ja to jestem w ogole boring i ze jestem anything BUT fun. Znow temat sie urwal, az wieczorem znalazlam wiadomosc w skrzynce na facebooku :
Sorry! lets hang out--we will do something that is absolutely no fun--it will be terrible ;)
Odpisalam ze spoko i teoretycznie jestesmy umowieni na jutro. Tylko nie wiem gdzie i o ktorej, bo ukrywam sie przed nim i nie chce mi sie tak szczerze wychodzic z domu podczas mojego jedynego wolnego dnia. Szajsssse.
Ostatnio mam tez bardzo duzo pracy z dzieciakami. Nie liczac piatku "Brownieeees!" i poltoragodzinnego siedzenia przy pracy domowej... jest spoko. Wczoraj Marie mnie naryoswala <3 a potem powiesila sobie mnie nad lozkiem. NAD LOZKIEM! Boze moj, stalam sie jej idolka! Teoretycznie w czwartek ide z cala rodzina na obiad do restauracji, ktora sama mam wybrac (oni placO). Dzieci - okej. Barbara - ookej. Obszczymurek?! - not okay! No ale. Dam rade.
Na kursie tez alles gut (nie liczac tego, ze spie). Spytalam Narkomanki, czemu nie przyjela mojego zaproszenia na facebooku.. okazalo sie, ze cos zle wpisalam i jednak to nie bylo jej konto. Dzis znalazlam to prawidlowe i czekam na akceptacje (niach niach).
Czasem gadam z polska Ania (ona przyjazni sie z piekna Valerie z Kanady. Kocham ja, musze jakos do niej dotrzec!)

APROPO milosci do kobiet. Od dwoch nocy sni mi sie ze albo mam dziewczyne, albo w planach seks z Brodzikiem (do ktorego nie dochodzi [seksu, nie orgazmu. eeee...]) ALBO, ze jestem w lozku z Ellen DeGeneres i Camilla Belle i zastanawiamy sie nad trojkatem. Ale nie jest to najgorsze, nie do tego zmierzam. Point is- mysle ze te wszystkie sny sa prorocze. W tym sensie ze - o losie.. - Anna Christina wraca oO Moja zmora. Wydzwania do mnie ciagle i w sylwestra tez dzwonila (nice).. Ale kurczak. Juz sie od niej nie odpedze :C

Co jeszcze. Pewnie kilka osob (ktore czytaja ze zrozumieniem i uwaznie kazdO notke) zastanawiaja sie kim jest Mentos / Milton. Ale nie chce mi sie o nim teraz, bo nie jest zbyt wazny.

To co wazne, to to, ze mam nowych znajomych (tamta grupa i tak sie rozpada/rozpadla [tesknie tylko za Isabel. Ona jedna sie ostala z tych normalnych. No i troche Monzte]) i dwie amerykanskie randki_ktore_wcale_nie_sa_randkami w planach.

Ach. No i chyba jednak nie ide do Studienkollege. Znalazlam sobie NOWY kierunek studiow, z ktorym i tak (tzn z ta uczelnia) Studienkollege nie wspolpracuje. Hie hie.
ALBO pojade z Magda, 19, Lukow) na rok do Anglii jako Au Pair.

Pomyslimy.

{5}

22 stycznia 2010

Jestem ZAJEBISCIE zmeczona. Powiem tylko tyle, ze dzis odkrylam jak bogata jest "Meine Familie" (czyli pracodawcy). Wreszcie dalam im sie zaprosic na jedzenie do restauracji (odmawialam od konca lipca). Poszlismy do "tego drozszego" Wlocha (jak to mowia dzieci). Zamowilam Ravioli z Gorgonzola i Orzechami. Obszczymurek jadl STEK Z BIZONA oO (WTF?!). Dzieci po spaghetti/lasagne + przystawki. Nie dojadlam, nie dalam rady (ale bylo serio przepyszne). Po papu pilismy Grappe (yuk!), przyszedl rachunek, ja zrobilam zaplanowany manewr z wyciaganym z torebki portfelem (ktory i tak byl pusty ;D byloby zabawnie, gdyby jednak mnie nie powstrzymali i mialabym bulic za siebie :D). Obiadeczek wyniosl Obszczymurka jedynie 100euro plus 10e napiwku dla dziwnej, stare, wloskiej kelnerki. Ja cie kwacze!

{0}

23 stycznia 2010

(Och du Scheisse)

Jestem w trakcie pisania dwoch piosenek (:D! ukulele polechtalo moj ukryty talent i oto prosze bardzo zaraz stane sie druga Madonna!), jutro ide do kina na Avatara (ehhh..) z Magda_Invia, Maya_California+2 (czyli tymi nowymi dupami). Bilet za 3D 12euro, ale damy rade. Oprocz tego snia mi sie coraz straszniejsze rzeczy (kobiety, trojkaty, penisy w zeszlym tygodniu, ale dzis..). Bylo naprawde cudownie, kocham jego glowe bo byla taka miekka ale zarazem szorstka, bo mial tak krotko obstrzyzone wlosy. I te muskle na ramionach. I ten tembr glosu.

Szukam faceta z mojego snu :












He's like the HOTTEST thing ever. Or person. Whatever.

W moim snie byl jeszcze hotszejszy, serio. Takze szukam go. Ewentualnie moze byc jego brat blizniak, since ON zajety jest nianczeniem piatki (PIATKI wurwa) dzieci PLUS zona.

{4}

29 stycznia 2010



Check THIS out, bitcheeeeeees!
[trans; Gratulacje, piekny kAju! Mialas najwiecej punktow ze wszystkich!]
Ha-haaaaaa!

{2}

31 stycznia 2010

Jest taka ladna pogoda, a Kaja siedzi w domu. Mama spi w swoim, Janusz oglada TV w swoim, a ja youtube'uje w swoim pokoju. Rodzinka <3.

Okej, podziele sie tez z Wami moja lista radosci. Chociaz pierwsza (znaczna) czesc jest juz przeterminowana, bo sprzed 3 tyg, a reszty pewnie i tak nie zrozumiecie.. no ale :]



Ad 4. Nie poszlam na lyzwy z Mentosem, ale to co :P Mialam radosc ze sie odezwal chociaz.
Ad 5. Z dziewczynami tez nie poszlam :D haha
Ad 7. W sumie nie wiem, czy pisalam o tym jednowieczornym kursie gotowania? Ale bylam i bylo dosc fajnie. Tam tez poznalam Magde (ktora chcialam swatac z Arturem, ale juz nie chce ;D)
Ad 8. Joe chyba jednak nie idzie z nami na nastepny poziom niemieckiego, przepisuje sie na kurs intensywny (5 x tyg). Wiec pewnie juz NIGDY nie bede z nim w parze ;(
Ad 10. Dziewczyna nie odpisala, ale to moze i lepiej, bo ostatnio mam duzo zamieszania i spelniam swoje napalenie na USA spotkaniami z Liz (Narkomanka-Amerykanka).
Ad 11. No nie wiem..
Ad 14. I spotkalysmy sie w zeszly wtorek. Ona jest taka mila! Az nie moge w to uwierzyc! :)
Ad 15. Bernadette z San Francisco, Valerie z Kanady, ktora jest piekna i ja kocham :D
Ad 17. W ten piatek spotkalam ja w U-bahnie i wymienilysmy sie nr-ami i Val chce sie spotkac na lody (haha) i napisala mi dzis mejla : Hey Kiya, it's Valerie from German class (...). Smiesznie. Mam nowe, japonskie imie!
Ad 18. O tescie juz wszyscy wiecie.

Do mojej listy moge dodac z dnia dzisiejszego to, ze jestem skacowana i poobijana (ale to raczej nie sa reasons2Bhappy ?!.. Wczoraj u Masazystow tanczylam na krzesle i wyjebalam sie na twarz. Cacy bylo. W ten wtorek mam prezentacje o Lublinie. Pytalam juz na FB, teraz spytam tu : Co kojarzy wam sie z Lublinem? Nie chce pisac duzo o historii, raczej ciekawostki. Ale nie bede spiewac o Motorze, przykro mi! ;P

{0}


wiecej








Tweets by @kadinaja