16 czerwca 2021

Od kiedy pamietam (klamie, wcale nie od wtedy, ale od kiedy skonczylam jakies 16 lat) zawsze tuz przed zasnieciem, wyobrazalam sobie moment kiedy jestem juz "dorosla" i wracam do domu. Takiego wlasnego, z kluczem w reku i psem w srodku. Wracalam sobie do niego z uczuciem bezpieczenstwa, ze to takie moje i ze jak tylko przekrocze prog tego mieszkania to bede u siebie. Za dziecka nigdy tego nie mialam. Przeprowadzalam sie tyle razy, ze nigdy zaden dom nie byl "moj". Wszystko zawsze bylo tymczasowe. 

I czesto mysle o tym marzeniu-
Wracajac z pracy. Albo z supermarketu. Albo z winnej kolacji. Z tymi kluczami w reku i zmeczonymi od chodzenia nogami. 
Ze nie jest to Polska. Nie jest to Manhattan. Nie jest to nic z tego wszystkiego, co sobie wyobrazalam. Ale jest, i jest moje. Wynajmnowane, ale moje. Zamykam za soba drzwi i nic nie musze. Nastawiam pranie kiedy chce. Odkurzam raz na jakis czas. Jem to, na co mam ochote. I. Nic. Nie. Musze. 

{0}

starsze wpisy


wiecej
instagram