25 maja 2018

"chwile gdy dowiedzialam sie
ze rudy nie kolor - to charakter jest"

Wrzucilam dzis dla szpasu, moze troche z nudy, screenshoty z czasow mojej rudosci. A zaraz pozniej z mojego wypracowanego blondu, tyle czasu, tyle pieniedzy, tyle spalonych wlosow. I posypaly sie komentarze (proszone, zeby nie bylo) ze jak lepiej. I wszyscy, jak jeden maz, ze no Kaja, dosyc juz tych zartow, wroc do rudosci. (i ja kiedys wroce, zeby nie bylo.. ale.)

ALE.

Ta piosenka (Micromusic) ma racje - rudy to JEST odcien charakteru o wiele bardziej, niz wlosow. I ja od 14.07 zeszlego roku nie czuje sie ruda. I w tym blondzie mi dobrze, mi doroslej, mi powazniej. Pewniej, stateczniej, bezpieczniej.

Dziobo powiedziala mi kiedys, ze kojarze jej sie z beztroska. Natalia mowila, ze jestem kolorowa. I bylam. Teraz tak sobie kroczek po kroczku do tego wracam, zagubiona i niepewna jak jeszcze nigdy. Wiem, ze kazdy z nas przechodzi w swoim zyciu przez rozne nieszczescia, ale dla mnie tego wszystkiego w 2017 bylo na prawde za duzo. I jasne, podniose sie. Bede taka jak bylam, albo nawet i jeszcze lepsza. Ale dajcie mi czasu. 

Daj mi czas. 

I tu nie chodzi o M, w ktorym zakochalam sie bez sensu i bez pamieci. Ja od poczatku wiedzialam, ze nic z tego nie wyjdzie (vaya prawo Murphy'ego albo po prostu typowo polskie czarnowidzctwo). Tu chodzi o to, ze na raz zabraklo mi wszystkiego i trudno bylo mi sie w tej czarnej pustce odnalezc. 
Ale teraz, po miesiacach - ciesze sie z tej pracy w ktora zostalam wmanipulowana. Ci ludzie sa strasznie fajni. I tylko przez nich zastanawiam sie nad kolejnym rokiem na Teneryfie. (portfel placze)



*

Ale. 
Nie minal dzien..
Jeszcze nigdy tak mocno za nikim nie tesknilam. Pamietam jak kiedys w szkole trzeba bylo napisac wypracowanie o autorytetach. Dopiero kiedy poznalam znaczenie tego slowa, zrozumialam kto tak naprawde nim dla nim jest. 
Jasne, jest mama, jest tata. Sa ciocie i sa inne wazne kobiety w pop kulturze. Ale Ona byla moim prywatnym bohaterem i najbardziej boli mnie to, ze nigdy jej o tym nie powiedzialam. 
Tesknie za nia codziennie. I nie wiem, czy to powinno kiedys minac, czy nie. Jeszcze nikt nigdy mi nie umarl; nie wiem jak to jest
Jak to powinno byc. 
 

//


Chcialabym przezyc jakis poniedzialek bez zagladania na jego profil, bez wyobrazania sobie rozmow z nia, bez tej takiej pustej tesknoty ktora w sumie nikomu do niczego nie jest potrzebna. 

Jest mi dobrze.
Wracam.
Po malutku.

Wlosy beda. 
Rozowe. Potem niebieskie. 

A potem znowu rude.

https://www.youtube.com/watch?v=BwulzG0EBu0

Moze. 

{0}


wiecej
starsze wpisy