06 grudnia 2017

Wyrzygane prosto z dupy:


Na razie jest mi ostatnio dobrze (skladnia 5+). Wzielam sie ostro za prace i brzuszki, a po pracy i brzuszkach picie i imprezowanie, jak na swiezego(?) singla przystalo. Moj telefon huczy od nieprzeczytanych wiadomosci od horny coworkerow (sporo ich), zdaje sie ze moja macica po odstawieniu tabletek antykoncepcyjnych promieniuje estrogenami (czy jakims innym chujstwem, ktore sprowadza samcòw na moja droge). Ze scian zniknely Nasze wspolne zdjecia, a wszystkie Jego rzeczy zostaly wrzucone do szuflady pod tytulem "nie otwierac". Sporo mi tego szajsu zostawil, poczawszy od butow, przez klawiatury i myszki, pamiatkach z Kuby, konczac na tiszercie i dwòch parach gaci. Nie wyrzuce, bo przeciez szkoda. Wiec oddam kiedys, jak sie jeszcze pojawi, a jesli nie to podrzuce do ciotki w Tamaimo, razem z tymi prezentami swiatecznymi, ktore dala mi Jego mama podczas pazdziernikowego pobytu w Italii. 

Ubralam choinke, rozwiesilam pranie, zmienilam zdjecie profilowe na facebooku i poklocilam z Arturem. A, no i kupilam dwie nowe bluzki, podobno blondynkom jest dobrze w czerwonym. 

**

A tak naprawde to jestem troche w 2008, zastanawiajac codziennie co rzeczywiscie jest ze mna nie tak, ze dlaczego nie da sie mnie tak szczerze i wiecznie pokochac, ze czego mi brakuje, przeciez mam dwie nogi i dwie rece. Juz kilka razy przysnil mi sie K i przezywalam te traume sprzed 10 prawie lat all over again. Za duzo tego heartbrejku w moim zyciu bylo, juz naprawde mam go powoli dosc. Jestem zmieszana gdzies pomiedzy juz nigdy sie z nikim nie zwiazejebac mi sie chce bo przeciez 28 lat to jeszcze nie jest koniec swiata.


{0}


wiecej
starsze wpisy







Tweets by @kadinaja